Dostęp do informacji wyprze religię i przesądy?

Filozofia wedyjska, nauka, wiedza. "Cały świat nauki i technologii opiera się na fałszywej idei, że życie powstało z materii. Nie możemy pozwolić na to, by ta nonsensowna teoria była głoszona bez sprzeciwu. Życie nie pochodzi z materii. Materia została wytworzona z życia. To nie jest teoria; to fakt. Nauka jest oparta na błędnej teorii, toteż wszelkie jej kalkulacje i konkluzje są błędne, a ludzie z tego powodu tylko cierpią. Kiedy więc te wszystkie błędne, współczesne teorie naukowe zostaną skorygowane, ludzie staną się szczęśliwi. Musimy rzucić naukowcom wyzwanie. W przeciwnym razie będą zwodzili całe społeczeństwo." - Śrila Prabhupad - Prawda i Piękno
yogamaya

Post autor: yogamaya » 19 lut 2007, 21:07

Moc Maha Mantry jest, jak sama nazwa wskazuje, Wielka. Wielkie s? też chwały ?więtego Imienia.
Potwierdzaj? to wielkie osoby i Wedy.
Próbowałam parę razy intonować
Mędrcy, yogini staraj? się cały czas a nie zawsze osi?gaj? swój cel. Na pewno nie należy się zrażać. Tyle czasu spędzili?my na zaspakajaniu zachcianek umysłu, że ta mała chwilka, jak? po?więcamy na obcowanie z Inkarnacj? obecnego wieku, jak? jest Maha Mantra, jest Naszym Wielkim Krokiem w dziejach Wszech?wiata ;)

Awatar użytkownika
albert
Posty: 497
Rejestracja: 28 lis 2006, 13:15
Lokalizacja: Dziadoszyce

Post autor: albert » 15 kwie 2007, 18:16

Przez dłuższy czas przebywałem w Płaskim Kraju (Nederland), zwanym przez niektórych Nibylandią, bo tam prawie wszystko jest udawane, więc odpowiadam na pytania dopiero teraz. Pomijając zdobywanie euro, muszę powiedzieć, że debata kreacjonizm - ewolucjonizm towarzyszyła mi również tam. W Amsterdamie zaopatrzyłem się w podręcznik antykreacjonistyczny Isaaka, pracując słuchałem audioksiążki "O pochodzeniu gatunków" Darwina czytanej przez samego guru darwinistów Dawkinsa, jednocześnie w wolnych chwilach raczyłem się lekturą Richarda Alexandra o ewolucji ludzkiej psyche. :) Chciałbym zwrócić uwagę zainteresowanych tematem na stronę www.talkorigins.org gdzie znajduje się w prawie pełnej postaci książka Marka Isaaka, który bardzo gorliwie walczy z kreacjonizmem, ale trzeba przyznać, że jest rzetelny w tej walce. Możecie też znaleźć tam argumenty przeciwko wedyjskiemu kreacjonizmowi. :)


kiepski z ciebie psycholog, sorry,nie powiedziałam o sobie wszystkiego i nie mam takiego zamiaru :twisted: nie jestem nastolatką i nie bawię się w nastolatkę, mam już ukierunkowane poglądy i przekonania, cel w życiu i co tam sobie wybierzecie, chęć poznawania świata nie czyni kogo? małolatem :roll: z tym że ja wolę zadawać pytania i nie oczekuję na wszystko odpowiedzi,wręcz przeciwnie,odpowiedzi nieuzasadnione naukowo podważam i krytykuję i nikt mi tego nie zabroni, nikt ani nic mnie nie przyci?ga z wyjątkiem grawitacji 8) . Jakie ''konsekwencje'' masz na myśli?
Emerson napisał kiedyś: do diabła z konsekwencją!... był poetą, a zatem to zrozumiałe. W dyskusji jednak na temat praw rządzących światem organicznym i nieorganicznym wymaga się rozważań przyczynowo-skutkowych. To bardzo ułatwia porozumienie i dochodzenie do wniosków. :) Oczywiście, aby tak myśleć potrzeba pewnej, dostatecznej dozy skupienia i wiedzy, której nastolatkom, z natury, brakuje. Nie ma to nic wspólnego z chęcią lub niechęcią poznawania świata.

Odpowiadając Rasasthali, na razie ogólnie, na wiadomość ze str. 10:

Nie widzę innej, trzeciej drogi. Albo jesteśmy kreacjonistami, albo ewolucjonistami. Wspomniany Isaak argumentuje, że istnieje przecież teistyczny ewolucjonizm. To prawda. Katoliccy i protestantcy myśliciele wypracowali taki kompromis. Niemniej nadal to jest kreacjonizm, na który część darwinistów się nie zgadza uśmiechając się pod nosem na to miotanie się osób religijnych wobec każdego nowego naukowego odkrycia. W przypadku bhaktów sprawa wygląda jeszcze bardziej "tragicznie":), ponieważ pisma śruti i smryti jednoznacznie i dość dokładnie opisują proces stwarzania, a Prabhupada stawiał na dosłowność w tym przypadku przekazu. Co robić ? Albo rzetelnie próbować rozstrząsnąć ten problem z punktu widzenia wedyjskiego kreacjonizmu, albo dać sobie spokój z mitologią i bajkami i iść na piwo z Dawkinsem. :)
Wierzę w las, wierzę w łąkę i w noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)

Awatar użytkownika
Rasasthali
Posty: 641
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:58
Lokalizacja: USA

Post autor: Rasasthali » 16 kwie 2007, 12:51

Albercie,

Nie widzę innej, trzeciej drogi. Albo jesteśmy kreacjonistami, albo ewolucjonistami. Wspomniany Isaak argumentuje, że istnieje przecież teistyczny ewolucjonizm. To prawda. Katoliccy i protestantcy myśliciele wypracowali taki kompromis. Niemniej nadal to jest kreacjonizm, na który część darwinistów się nie zgadza uśmiechając się pod nosem na to miotanie się osób religijnych wobec każdego nowego naukowego odkrycia.
Moze moglibysmy na chwile zdystansowac sie do pola bitwy jaki ma teologia chrzescijanska z ewolucjonistami i pomyslec o wlasnym wkladzie w te debate. Ja sadze, ze ewolucjonizm ma wiele do zaoferowania nam a my ewolucjonizmowi. Jak juz gotowy bedzie moj artykul to sie podziele. Narazie ciagle studiuje pod tym katem pewne ksiazki.

W przypadku bhaktów sprawa wygląda jeszcze bardziej "tragicznie":), ponieważ pisma śruti i smryti jednoznacznie i dość dokładnie opisują proces stwarzania, a Prabhupada stawiał na dosłowność w tym przypadku przekazu.
Byc moze warto poczynic dalsze badania na ten temat. Przebadalismy (dosc pobierzenie i byc moze powierzchownie?) bhagavata Purane pod tym wzgledem, a co z innymi Puranami, Itihasami, Aranyakami, Wedami (tu balabym sie wkraczac) a takze Upanishadami. Wlasnie studiuje Brihadaranyaka Upanishad co Projektu Planetarium i przy okazji znalazlam wiele naprawde fascynujacych rzeczy na ten temat....
Co robić ? Albo rzetelnie próbować rozstrząsnąć ten problem z punktu widzenia wedyjskiego kreacjonizmu, albo dać sobie spokój z mitologią i bajkami i iść na piwo z Dawkinsem. :)
:-) Tak, zgadzam sie ze istenieje problem. Moze warto najpierw przemyslec sprawe i dokladnie ja przebadac zanim wyciagniemy jakies ostateczne wnioski. Dawkins to wedlug mnie (ale i wielu uczonych) kiepski przeciwnik i bardzo ubogi 'teolog' ;-) Na piwo z nim nie pojde. Preczej z SJ Gouldem ktory niestety umarl kilka lat temu.

Dzieki za odpis. Nie spodziewalam sie po tak dlugim czasie :)
http://actinidia.wordpress.com/

Awatar użytkownika
albert
Posty: 497
Rejestracja: 28 lis 2006, 13:15
Lokalizacja: Dziadoszyce

Post autor: albert » 17 kwie 2007, 18:48

Uzywa sie roznych metod, na poziomie genotypu i fenotypu.

1) fenotyp

Ja np wykorzystywalam roznice pomiedzy nasionami czy kwiaitostanami. Ewolucjonisci roslin opisuja jak ewoluowaly, wedlug nich, poszczegolne organy roslin, np nasiona. Niektore z nich uwaza sie za ewolucyjnie rozwiniete, inne za prymitywne. Podobnie jest ze sposobami rozmnazania itd. Jesli wezmiemy pod uwage jakikolwiek rodzaj rosliny, przypuscmy fiolek, mozemy zauwazyc ze w obrebie tego rodzaju sa gatunki posiadajace prymitywny pylek lub pylek zaawansowany. Roznice tkwia w budowie zewnetrznej pylky, liczbnie porow, budowie egzyny itd.

2) genotyp

Porownuje sie genomy czy sekwencje DNA roznych roslin wykorzystujac rozne techniki molekularne. W szczegolnosci uzywa sie hybrydyzacje in situ - dzieki tej technice fluorescencyjnej mozna 'malowac' sekwencje na chromosomach ktore wykazuja podobienstwo miedzy dwoma roznymi gatunkami. Uzywaje sie tez klonowanie PCR w celu badania podobienstwa miedzy gatunkami.
Na jakiej podstawie określa np. nasiona za ewolucyjnie rozwinięte lub prymitywne ? Kiedy pyłek jest prymitywny, a kiedy zaawansowany ?
Sama nawet stworzylam nowy gatunek rosliny w laboraotrium (moja publikcja z 2005, mam gdzies referencje) przez manipulacje srodowiskiem hormonalnym w hodowli in vitro.
Obawiam sie ze roslina ta bylo kiwi, wiec nie jestem pewna, jak sobie by poradzila w polsce bez pomocy czlowieka ;-) Z potomstwem tez nie wiem jak bedzie, bo zostawilam je pod opieka naszego zakladu. Ciezko powiedziec. Ale wiele roslin, szczegolnie roslin ozdobnych i niektorych uprawnych ktore uzywamy powstaly w laboratorium i czasem rozmnazaja sie lepiej niz tego bysmy chcieli.
Właśnie, ale interesuje mnie, czy taka roślina jest w stanie rozwijać się w stanie dzikim, bez pomocy człowieka ?
Sadze jednak ze wszyscy tutaj zgadzamy sie co do tego ze ewolucja na poziomie mikro zachodzi, prawda?
Tego nie jestem pewien :) Rozróżnia się mikroewolucję i makroewolucję. Większość kreacjonistów i zwolenników ID jest skłonna akceptować mikro. Właśnie czytam "Kłamstwo ewolucji" Hansa Zillmera, patrz www.zillmer.com , który uczestniczył w październiku 2006 w konferencji antyewolucjonistycznej w Parlamencie Europejskim zorganizowanej przez Macieja Giertycha, a jakże zwolennika mikro. Więcej o tej konferencji na stronach Zillmera. Ale są też tacy jak Wallace, którzy podważają i mikroewolucję. Wg mnie należy uściślić samo pojęcie ewolucji. Jeśli rozumiemy przez pojęcie ewolucji po prostu zmianę, to trudno jej zaprzeczyć. Pantha rei, wszystko w tym świecie płynie, zmienia się, tym bardziej na poziomie molekularnym. Jednak należy pamiętać, że ewolucjoniści używają tego pojęcia w zupełnie innym kontekście. Dla nich ewolucja zarówno na poziomie makro jak i mikro przebiega od tego, co prymitywne do tego, co rozwinięte, zaawansowane. Teoria ewolucji ma wyjaśniać nie tylko powstawanie gatunków, ale życie całe, łącznie ze świadomością. Zatem twierdzenie w tym kontekście "ewolucja przebiega na poziomie mikro" brzmi dla mnie podejrzanie.

Zgadzam się, że winniśmy zbadać, tak jak czyni to twój mąż, teksty sanskryckie pod tym kątem. Wydaje mi się jednak, że Bhagawatam jest w tej materii jasna. W trzeciej księdze mówi się o stworzeniu Brahmy, którego dziewiątym z czternastu jest człowiek. O czym mówi nam opowieść o Prythu, który doi Matkę Ziemię ? Jest to kreacjonistyczna opowieść. Gdzie byłby czas na ewolucję w pojęciu darwinistycznym wobec wedyjskiej chronologii Czterech Wieków ? Można powiedzieć, że człowiek ewoluuje, ponieważ podobno niegdyś, wg Wedy, był większy, żył dłużej, charakteryzował się lepszymi zdolnościami intelektualnymi itd, ale oczywiście nie mówimy tutaj o ewolucji w sensie darwinowskim.
Wierzę w las, wierzę w łąkę i w noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)

Awatar użytkownika
albert
Posty: 497
Rejestracja: 28 lis 2006, 13:15
Lokalizacja: Dziadoszyce

Post autor: albert » 18 kwie 2007, 17:25

A tak a propos, właśnie dowiedziałem się o nowej książce Benedykta XVI, krytycznej wobec ewolucjonizmu. Ciekawe, że obrał inny kierunek niż Jan Paweł II : http://www.dziennik.pl/Default.aspx?Tab ... leId=39865
Wierzę w las, wierzę w łąkę i w noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)

Awatar użytkownika
gndd
Posty: 457
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:24

Post autor: gndd » 26 kwie 2007, 16:05

W ostatnim numerze International Journal for Philosophy of Religion ukazal sie artykul Gregory W. Dawes'a pt. "What is wrong with intelligent design?" Ponizej zamieszczam abstract i konkluzje (jedyne co przeczytalam...)
Abstract pisze:While a great deal of abuse has been directed at intelligent design theory (ID), its starting point is a fact about biological organisms that cries out for explanation, namely ``specified complexity'' (SC). Advocates of ID deploy three kind of argument from specified complexity to the existence of a designer: an eliminative argument, an inductive argument, and an inference to the best explanation. Only the first of these merits the abuse directed at it; the other two arguments are worthy of respect. If they fail, it is only because we have a better explanation of SC, namely Darwin's theory of evolution by natural selection.
Conclusion pisze:What follows from this all-too-brief overview of the IDliterature? Well, ID advocates have identified a fact that is in need of explanation. They are not, of course, the first to do so. The origins of what William Dembski calls the "specified complexity" of biological organisms has long puzzled scientists and lay persons alike. But ID advocates are right to insist that it requires explanation and that "it happened by chance" would not be a good explanation. But if chance is eliminated, does it follow that it occurred by design, as Dembski's explanatory filter suggests? Not at all, although it might appear to do so if you equivocate, as he does, regarding the meaning of "chance." But is there a second strategy? Could we offer an inductive argument to design, of the kind offered by both Dembski and Michael Behe? Well, perhaps we could. John Stuart Mill certainly thought so. But the question then becomes: Okay, but is "design" the best available explanation of biological complexity? Stephen Meyer affirms that it is, but he takes into account neither the challenge of Darwin's theory or the emptiness of his own. If what we are faced with is a choice between Darwin's theory - which has been corroborated by more than 140 years of research - and a vague appeal to design, there seems little doubt which would win. And even if you could eliminate Darwin's theory as a potential explanation of biological complexity, the appeal to the unidentified actions of an unknown and altogether mysterious cosmic designer can hardly be regarded as a serious alternative.
Govindanandini

We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/

Awatar użytkownika
gndd
Posty: 457
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:24

Post autor: gndd » 12 maja 2007, 16:30

Ponizej zamieszczam link do video z nagraniem prezentacji Drutakarmy Prabhu na temat archeologii i ewolucji (po angielsku):
http://www.dandavats.com/?p=3073#more-3073
Govindanandini

We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/

Awatar użytkownika
Divya
Posty: 258
Rejestracja: 19 sty 2007, 01:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Divya » 13 maja 2007, 04:49

Rasasthali Matadźi Takie male wyzwanie dla Ciebie jako biologa...
:)
Dlaczego by nie stworzyć życia?
Łatwym sposobem na nadanie teorii ewolucji odrobiny wiarygodności jest stworzenie w laboratorium, poprzez reakcje chemiczne, jakiejś formy życia.

Obecny etap wiedzy naukowej pozwala zsyntezować większość z istotnych związków chemicznych, znajdujących się w żywej komórce, łącznie z genami. Czołowi mikrobiologowie i biochemicy włożyli dużo wysiłku by połączyć je i stworzyć pierwsze sztuczne życie w próbówce.

Niestety, po połączeniu elementów nie zaobserwowano żadnych widocznych symptomów życia. Nawet bez konieczności podejmowania trudu zsyntezowania niezbędnych substancji chemicznych, naukowcy są w stanie wyizolować składniki z żyjącego ciała i następnie ponownie je połączyć. Jeśli życie byłoby jedynie chemiczną kombinacją, naukowcy mogliby je stworzyć gromadząc wszystkie niezbędne chemiczne składniki w próbówce. Jednak nie są w stanie tego uczynić.

Co Ty na to?
Ostatnio zmieniony 15 maja 2007, 15:45 przez Divya, łącznie zmieniany 1 raz.
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się w zakątku mego serca.

Awatar użytkownika
Divya
Posty: 258
Rejestracja: 19 sty 2007, 01:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Divya » 13 maja 2007, 05:44

Matadzi i jeszcze by ulatwić Ci zadanie :) poprosze Cię o przeprowadzenie dowodu stawianego twierdzenia.
- Dlaczego?
- Chyba nie kazesz nam po prostu wierzyc w Twoje slowa jak to robi wiekszasc ludzkiego spoleczenstwa? :)

W każdej naukowej metodologii naukowiec musi postawić odpowiednią hipotezę i w oparciu o przeprowadzone eksperymenty dojść do wniosku czy jest ona poprawna czy też nie. Przeprowadzając eksperyment musi ponadto zdobyć dostateczną wiarę w to, że wybrana przez niego metoda eksperymentowania będzie zdolna uchwycić istotę teorii lub hipotezy.
Całkowicie niezależnie od sugerowanej wiary naukowców w ich wybraną metodologię, istnieje inna droga, gdzie zasady wiary potwierdzają się same.

- Skąd wiemy, że naukowcy mówią prawdę albo nawet, że prawdziwie opisują to, co odkryli?
Mimo wszystko, w większości przypadków, nie rozumiemy kompleksowych eksperymentalnych lub analitycznych procedur, używanych do zweryfikowania hipotezy. W rzeczywistości większość ludzi nie rozumie ani hipotezy, ani wybranej eksperymentalnej metody użytej do jej sprawdzenia. Odpowiedź jest prosta: wiekszośc posiada wiarę w naukowców.
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się w zakątku mego serca.

Awatar użytkownika
Divya
Posty: 258
Rejestracja: 19 sty 2007, 01:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Divya » 13 maja 2007, 05:50

Może pojawić sie pytanie w tej debacie:
- Dlaczego w takim razie odrzucamy największych duchowych naukowców “anty - materii”, jakimi są Ramanudźaćarja, Madhwaćarja czy Ćajtanja Mahaprabhu. Okazuje się w ten sposób, że element wiary jest ten sam, nieważne czy przyjmuje się standard materialnych czy tez nie materialnych naukowców.

Istnieje jednak wielka różnica pomiędzy nauką mechanistyczną i nauką duchową. Metody wspierane przez duchowych naukowców takich jak Śri Kryszna Ćajtanja Mahaprabhu mogą być stosowane nawet przez dziecko. Co więcej nawet ono jest w stanie doświadczyć efektów. Z drugiej strony, by zrozumieć wszechświat, zgodnie z myślą współczesnej nauki, należy posiadać wysokie stopnie naukowe oraz znać techniczny żargon i skomplikowaną terminologię. Czyni to proces dostępnym wyłącznie dla nielicznej “elity” społeczeństwa. A co z resztą ludzi? No cóż, ci muszą po prostu posiadać wiarę, że klasa inteligencji (która w istocie nie jest mniej omylna) odczuwa i opisuje prawdę - taką jaka jest ona w rzeczywistości.
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się w zakątku mego serca.

ODPOWIEDZ