Dzisiaj to jutro tamto
Dzisiaj to jutro tamto
Kod złamany - naukowcy podważyli dotychczasowe teorie
Naukowcy złamali kod genetyczny australijskich Aborygenów. Znajomość sekwencji DNA pomaga zrozumieć, w jaki sposób ludzie zasiedlali kulę ziemską - wyniki badań publikuje naukowy tygodnik Science.
Próbkę materiału genetycznego pobrano z włosów. Badanie wskazuje, że Aborygeni byli pierwszą grupą, która odłączyła się od pozostałych ludzi współczesnych około 70 tysięcy lat temu.
Analiza DNA podważa dotychczasowe teorie dotyczące rozprzestrzeniania się ludzi po kontynentach. - Sądzono, że ludzie wyszli z Afryki, przeszli przez Bliski Wschód do Europy 24 tysiące lat temu, potem poszli dalej - do Azji i do Australii - mówi jeden z autorów badań, Eske Willerslev z Muzeum Historii Naturalnej w Danii.
Ślady genetyczne wskazują jednak, że dzisiejsi Aborygeni odłączyli się od innych ludzi dużo wcześniej, bo 70 tysięcy lat temu. Ich podróż do Australii trwała 25 tysięcy lat.
No i jak to sie ma do jaskini B-16 z RPA gdzie narodziła sie ludzkość?
Naukowcy złamali kod genetyczny australijskich Aborygenów. Znajomość sekwencji DNA pomaga zrozumieć, w jaki sposób ludzie zasiedlali kulę ziemską - wyniki badań publikuje naukowy tygodnik Science.
Próbkę materiału genetycznego pobrano z włosów. Badanie wskazuje, że Aborygeni byli pierwszą grupą, która odłączyła się od pozostałych ludzi współczesnych około 70 tysięcy lat temu.
Analiza DNA podważa dotychczasowe teorie dotyczące rozprzestrzeniania się ludzi po kontynentach. - Sądzono, że ludzie wyszli z Afryki, przeszli przez Bliski Wschód do Europy 24 tysiące lat temu, potem poszli dalej - do Azji i do Australii - mówi jeden z autorów badań, Eske Willerslev z Muzeum Historii Naturalnej w Danii.
Ślady genetyczne wskazują jednak, że dzisiejsi Aborygeni odłączyli się od innych ludzi dużo wcześniej, bo 70 tysięcy lat temu. Ich podróż do Australii trwała 25 tysięcy lat.
No i jak to sie ma do jaskini B-16 z RPA gdzie narodziła sie ludzkość?
Re: Dzisiaj to jutro tamto
A co ma piernik do wiatraka? Z przytoczonych informacji wynika, że praludzie, którzy zasiedlili Australię, wybrali się tam wcześniej niż sądzono. Ale tak czy inaczej, startowali z Afryki. Dalsze dzieje tamtejszej populacji nie miały tu nic do rzeczy.
Nie jedz na czczo (grafitti)
Re: Dzisiaj to jutro tamto
masz racje bo żle sformułowałem pytanie, generalnie chodziło mi o zmiennosc przyjmowanych teori
Przykład1
Ziemię tę naukowcy nazwali ogrodem Edenu. Być może ten skrawek wybrzeża stanowił jedyne na kontynencie miejsce nieustannie zamieszkane w czasie epoki lodowcowej. Zaczęła się ona 195 tys. lat temu. Wykonane przez badaczy prace wykopaliskowe pokazały, jak niezwykłe połączenie bogatej roślinności i składników odżywczych niesionych przez prądy morskie stało się znakomitym źródłem pożywienia, dzięki któremu pierwsi ludzie mogli przetrwać siejące spustoszenie zmiany klimatyczne.
http://www.polskatimes.pl/szczecin/pole ... ,id,t.html
Przykład 2
Autor naczelny, Kyle Brown, doktorant na Uniwersytecie w Kapsztadzie, Afryka Południowa, oraz kierownik badań w terenie oraz laboratorium w Mossel Bay z ramienia Instytutu Pochodzenia Człowieka Uniwersytetu Stanowego w Arizonie (ASU), USA, powiedział: „Naświetlenie przez nas procesu obróbki cieplnej pokazuje, że pierwsi ludzie współcześni władali ogniem w umiejętny i wyrafinowany sposób.”
„Pokazujemy, że pierwsi ludzie współcześni wykorzystywali 72.000 lat temu, a być może nawet 164.000 lata temu, w regionie nadbrzeżnej Afryki Południowej ściśle kontrolowane paleniska w złożonym procesie ogrzewania kamienia i zmiany jego właściwości – znanym jako obróbka cieplna” – dodaje.
2 TEORIE
Teoria wyjścia z Afryki - w paleoantropologii jedna z dwóch teorii wyjaśniających pochodzenie człowieka współczesnego. Zgodnie z nią gatunek Homo sapiens powstał około 200 tys. lat w Afryce z miejscowych populacji wcześniejszych hominidów, podczas gdy wszystkie linie rozwojowe innych gatunków hominidów, które opuściły Afrykę i zasiedliły Azję lub Europę wymarły. Obecnie jest powszechnie uznawana za najbardziej potwierdzoną danymi paleontologicznymi[1] i genetycznymi. Drugą, konkurencyjną koncepcją jest hipoteza multiregionalna.
Hipoteza multiregionalna – hipoteza wprowadzona do paleoantropologii przez Milford H. Wolpoffa mająca wyjaśniać zróżnicowanie populacji ludzkiej. Hipoteza multiregionalna zakłada, że różne podgatunki Homo sapiens wniosły istotny wkład genetyczny do obecnej puli genetycznej człowieka. Przyjmuje się nawet, że współczesny człowiek ma geny innych gatunków ludzi z rodzaju Homo jak Homo neanderthalensis czy Homo erectus hipoteza ta zaproponowana była przez Franza Weidenreicha w 1930 zakłada, że wczesny przedstawiciel Homo - prawdopodobnie Homo habilis - wyemigrował z Afryki już ponad 1,5 mln lat temu, (kwestionowane przez wielu naukowców odkrycie człowieka z Yuanmou jest datowane na 1,7 mln lat), a 'dopełnienie' ewolucji do współczesnego anatomicznie człowieka nastąpiło w czasie jego wędrówki po Ziemi, nie wykluczając możliwości mieszania się z innymi współczesnymi mu gatunkami Homo.
Jak widac punk widzenia sie zmienia dzisiaj to jutro tamto i o to mi chodziło.
Przykład1
Ziemię tę naukowcy nazwali ogrodem Edenu. Być może ten skrawek wybrzeża stanowił jedyne na kontynencie miejsce nieustannie zamieszkane w czasie epoki lodowcowej. Zaczęła się ona 195 tys. lat temu. Wykonane przez badaczy prace wykopaliskowe pokazały, jak niezwykłe połączenie bogatej roślinności i składników odżywczych niesionych przez prądy morskie stało się znakomitym źródłem pożywienia, dzięki któremu pierwsi ludzie mogli przetrwać siejące spustoszenie zmiany klimatyczne.
http://www.polskatimes.pl/szczecin/pole ... ,id,t.html
Przykład 2
Autor naczelny, Kyle Brown, doktorant na Uniwersytecie w Kapsztadzie, Afryka Południowa, oraz kierownik badań w terenie oraz laboratorium w Mossel Bay z ramienia Instytutu Pochodzenia Człowieka Uniwersytetu Stanowego w Arizonie (ASU), USA, powiedział: „Naświetlenie przez nas procesu obróbki cieplnej pokazuje, że pierwsi ludzie współcześni władali ogniem w umiejętny i wyrafinowany sposób.”
„Pokazujemy, że pierwsi ludzie współcześni wykorzystywali 72.000 lat temu, a być może nawet 164.000 lata temu, w regionie nadbrzeżnej Afryki Południowej ściśle kontrolowane paleniska w złożonym procesie ogrzewania kamienia i zmiany jego właściwości – znanym jako obróbka cieplna” – dodaje.
2 TEORIE
Teoria wyjścia z Afryki - w paleoantropologii jedna z dwóch teorii wyjaśniających pochodzenie człowieka współczesnego. Zgodnie z nią gatunek Homo sapiens powstał około 200 tys. lat w Afryce z miejscowych populacji wcześniejszych hominidów, podczas gdy wszystkie linie rozwojowe innych gatunków hominidów, które opuściły Afrykę i zasiedliły Azję lub Europę wymarły. Obecnie jest powszechnie uznawana za najbardziej potwierdzoną danymi paleontologicznymi[1] i genetycznymi. Drugą, konkurencyjną koncepcją jest hipoteza multiregionalna.
Hipoteza multiregionalna – hipoteza wprowadzona do paleoantropologii przez Milford H. Wolpoffa mająca wyjaśniać zróżnicowanie populacji ludzkiej. Hipoteza multiregionalna zakłada, że różne podgatunki Homo sapiens wniosły istotny wkład genetyczny do obecnej puli genetycznej człowieka. Przyjmuje się nawet, że współczesny człowiek ma geny innych gatunków ludzi z rodzaju Homo jak Homo neanderthalensis czy Homo erectus hipoteza ta zaproponowana była przez Franza Weidenreicha w 1930 zakłada, że wczesny przedstawiciel Homo - prawdopodobnie Homo habilis - wyemigrował z Afryki już ponad 1,5 mln lat temu, (kwestionowane przez wielu naukowców odkrycie człowieka z Yuanmou jest datowane na 1,7 mln lat), a 'dopełnienie' ewolucji do współczesnego anatomicznie człowieka nastąpiło w czasie jego wędrówki po Ziemi, nie wykluczając możliwości mieszania się z innymi współczesnymi mu gatunkami Homo.
Jak widac punk widzenia sie zmienia dzisiaj to jutro tamto i o to mi chodziło.
Re: Dzisiaj to jutro tamto
No tak, bo nauka stale się rozwija. I dopóki ktoś nie przedstawi lepszej teorii, którą inni zaakceptują, dotychczasowa jest tą słuszną. Taka już uroda współczesnej nauki.trigi pisze:Jak widac punk widzenia sie zmienia dzisiaj to jutro tamto i o to mi chodziło.
A przeciwstawianie jej wiedzy religijnej, opartej na akceptowaniu autorytetu nie ma sensu, bo celem religii nie jest wyjaśnianie procesów przyrodniczych, fizycznych, itp., a celem nauki (zajmującej się funcjonowaniem doczesności), nie jest wyjaśnianie zależności między Bogiem, światem i człowiekiem. Dopóki się o tym pamięta, wszystko jest OK.
Nie jedz na czczo (grafitti)
-
Vaisnava-Krpa
- Posty: 4947
- Rejestracja: 23 lis 2006, 17:43
- Lokalizacja: Kraków
- Kontakt:
Re: Dzisiaj to jutro tamto
Ale to przecież zwykła materialna awantura jest! Chodzi o podtrzymywanie wiary w teorię ewolucji gatunków, zamiast ewolucji poprzez te gatunki. Wynika z przyjęcia za punkt wyjścia tezy, że jestem materialnym ciałem.
Ś.B. 08.14.10 "Ludzie oszołomieni są energią iluzoryczną i dlatego próbują znaleźć Prawdę Absolutną, Najwyższą Osobę Boga, poprzez różnorodnego rodzaju poszukiwania i spekulację filozoficzną. Niemniej jednak nie mogą oni zobaczyć Najwyższego Pana."
W Śrimad-Bhagavatam (11.19.17) jest powiedziane:
śrutih pratyaksam aitihyam anumanam catustayam
pramanesv anavasthanad vikalpat sa virajyate
"Literatura wedyjska, bezpośrednia percepcja, historia i hipotezy stanowią cztery rodzaje dowodu. Wszyscy powinni trzymać się tych zasad w celu zrealizowania Absolutnej Prawdy."
01.05.22 Znaczenie: "Ludzki intelekt jest rozwijany dla postępu wiedzy o sztuce, nauce, filozofii, fizyce, chemii, psychologii, ekonomii, polityce, itd. Przez rozwijanie takiej wiedzy ludzkie społeczeństwo może osiągnąć doskonałość życia. Ta doskonałość kulminuje w realizacji Najwyższej Istoty, Visnu. Dlatego też śruti polecają, że ci, którzy są rzeczywiście zaawansowani w wiedzy, powinni dążyć do osiągnięcia służby dla Pana Visnu. Na nieszczęście, osoby rozmiłowane w zewnętrznym pięknie visnu-mayi nie rozumieją, że kulminacja doskonałości czy samorealizacji zależy od Visnu. Visnu-maya znaczy przyjemność zmysłowa, która jest przelotna i w końcu bolesna. Ci, którzy zostali usidleni przez visnu-mayę, zużytkowują postęp wiedzy dla zadowalania zmysłów.
Śri Narada Muni wyjaśnił, że całe kosmiczne stworzenie jest emanacją różnych energii Pana, albowiem to On właśnie – przez Swoją niepojętą energię – wprawił w ruch wielorakie oddziaływania stworzonej manifestacji. Wszystkie manifestacje pochodzą z Jego energii, spoczywają na Jego energii i po unicestwieniu wtopią się w Niego. Nic zatem nie jest różne od Pana, ale jednocześnie Pan jest zawsze różny od Swojego stworzenia.
Kiedy postęp wiedzy zostaje zastosowany w służbie dla Pana, cały proces staje się absolutny. Osoba Boga i Jego transcendentalne imię, sława, chwała, itd., nie różnią się wcale od siebie. Dlatego też wszyscy mędrcy i bhaktowie Pana polecili, aby przedmiot sztuki, nauki, filozofii, fizyki; chemii, psychologii i wszystkich innych gałęzi wiedzy został zastosowany w służbie oddania dla Pana. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby sztuka, literatura, poezja, malarstwo, itd., zostały zastosowane w procesie wysławiania Pana. Pisarze, poeci i sławni literaci są ogólnie rzecz biorąc zaangażowani w opisywanie tematów zmysłowych, ale jeśli zwrócą się oni ku służbie oddania dla Pana, będą mogli opisywać transcendentalne rozrywki Pana. Valmiki był wielkim poetą i podobnie Vyasadeva jest wielkim pisarzem. Obaj całkowicie poświęcili się opisywaniu transcendentalnych czynów Pana i przez to stali się nieśmiertelni. Podobnie, również nauka i filozofia powinny zostać wykorzystane w służbie oddania. Nie ma sensu prezentować skostniałych spekulatywnych teorii jedynie dla zadowalania zmysłów. Filozofia i nauka powinny zostać zaangażowane w ustanowienie chwały Pana. Inteligentni ludzie pragną zrozumieć Prawdę Absolutną za pośrednictwem wiedzy, dlatego też wielki naukowiec powinien uczynić wysiłek, aby dowieść egzystencji Pana na bazie naukowej. Podobnie powinno się wykorzystać filozoficzne spekulacje, aby zrozumieć naturę Absolutnej Prawdy jako bytu czującego i wszechpotężnego. Również wszystkie inne gałęzie wiedzy powinny być zawsze zaangażowane w służbę dla Pana. To samo przesłanie znajdziemy w Bhagavad-gicie (13.8-12). Wszelka "wiedza" nie mająca związku ze służbą oddania dla Pana jest niczym innym jak tylko ignorancją. Zaawansowana wiedza powinna zostać użyta do ustanowienia chwał Pana i w tym leży jej prawdziwy sens. Wiedza naukowa zatrudniona w służbę dla Pana i wszystkie podobne czynności są w rzeczywistości hari-kirtana,czyli gloryfikacją Pana."
Trzeba zacząć od przyjęcia Boga lub nie przyjęcia istnienia Boga. Z tego punktu wychodzi pozostała logika i argumentowanie. Jeżeli ktoś wychodzi z punktu nieistnienia Boga jako przyczyny, to wymyśla najpierw teorie pochodzenia świata i gatunków a potem szuka dowodów, które jesli nie pasują do teorii to tym gorzej dla dowodów.
01.05.10 Znaczenie:
"Natura obdarzyła różne gatunki życia różnymi mentalnościami, stąd też nie jest możliwe umieszczenie ich na jednej gałęzi.
Podobnie, istnieje literatura różnego rodzaju dla różnego rodzaju ludzi, odpowiednio do ich mentalności. Ogólnie rzecz biorąc, literatura jarmarczna, przyciągająca ludzi w kategorii wron, jest literaturą mieszczącą w sobie śmietniki tematów zmysłowych. Jest ona powszechnie znana jako pospolita gadanina na tematy związane z wulgarnym ciałem i subtelnym umysłem. Jest ona pełna tematów opisanych w ozdobnym języku pełnym światowych porównań i metafor. Nie opisuje ona jednak chwał Pana, a taka proza czy poezja, obojętnie o czym by ona nie traktowała, jest uważana za dekorację martwego ciała. Osoby zaawansowane duchowo (porównywane do łabędzi) nie będą znajdować przyjemności w takiej martwej literaturze, chociaż jest ona źródłem przyjemności dla ludzi martwych duchowo. Taka literatura w gunie pasji i ignorancji jest rozpowszechniana pod różnymi etykietkami, ale nie jest ona w stanie zaspokoić duchowych potrzeb ludzkiej istoty, tak więc podobne łabędziom duchowo rozbudzone osoby nie mają z nią nic wspólnego. Takie duchowo zaawansowane osoby są nazywane manasa, jako że zawsze trzymają się one standardu dobrowolnej transcendentalnej służby dla Pana. A to całkowicie wyklucza je z kręgu działań interesownych, których celem jest zapewnienie sobie wulgarnej przyjemności zmysłowej, czy też przyjemności z kręgu subtelnej spekulacji materialistyczno-egoistycznego umysłu.
Całkowicie pochłonięci pościgiem za materialną przyjemnością zmysłową, literaci, naukowcy, światowi poeci, teoretyzujący filozofowie i politycy, wszyscy są marionetkami w rękach energii materialnej. Czerpią oni przyjemność z czegoś, co jest śmietnikiem odrzuconych nieczystości, a tę ich przyjemność Svami Śridhara porównuje do rozpustnej przyjemności łowców prostytutek.
Ale w przeciwieństwie do tych nieczystych tematów i przyjemności, ludzie kategorii paramahamsa, czyli ci, którzy zrozumieli esencję ludzkich czynności, rozkoszują się literaturą opisującą chwały Pana."
Cały sens tego szukania korzeni można porównać do szukania nieśmiertelności, która jest tak wyrażana przez osoby pod wpływem różnych sił materialnych. Brak uznania Boga to brak podporządkowania, a gdy brak podporządkowania, to i spekulacje. Brak uznania Boga wynika jednak z pragnienia. Naukowcy tacy posiadają cztery wady uwarunkowanej duszy: mają niedoskonałe zmysły, popełniają błędy, ulegają iluzji oraz tendencję do oszukiwania. Trudno więc przyjąć ich za Boga. Na słowo harcerza, jeśli ktoś ma egoistyczny plan, nie ma co liczyć. Jeżeli mamy się trzymać nie przyjmowania Boga, to możemy wtedy założyć, ze każdy ma prawo do własnego zdania, własnej teorii, która może być równie dobra i promowana na zasadach marketingu. Kto ma więcej wpływów, tego teoria jest bardziej popularna. W ten sposób społeczeństwo powoli popada w nonsens. Promowane są hasła jak tolerancja, homofobia, sekta, które same w sobie nie stanowią wartości. Dlatego czysta filozofia pochodząca od Boga jest bardzo rewolucyjna dla współczesnego świata.
Ś.B. 08.14.10 "Ludzie oszołomieni są energią iluzoryczną i dlatego próbują znaleźć Prawdę Absolutną, Najwyższą Osobę Boga, poprzez różnorodnego rodzaju poszukiwania i spekulację filozoficzną. Niemniej jednak nie mogą oni zobaczyć Najwyższego Pana."
W Śrimad-Bhagavatam (11.19.17) jest powiedziane:
śrutih pratyaksam aitihyam anumanam catustayam
pramanesv anavasthanad vikalpat sa virajyate
"Literatura wedyjska, bezpośrednia percepcja, historia i hipotezy stanowią cztery rodzaje dowodu. Wszyscy powinni trzymać się tych zasad w celu zrealizowania Absolutnej Prawdy."
01.05.22 Znaczenie: "Ludzki intelekt jest rozwijany dla postępu wiedzy o sztuce, nauce, filozofii, fizyce, chemii, psychologii, ekonomii, polityce, itd. Przez rozwijanie takiej wiedzy ludzkie społeczeństwo może osiągnąć doskonałość życia. Ta doskonałość kulminuje w realizacji Najwyższej Istoty, Visnu. Dlatego też śruti polecają, że ci, którzy są rzeczywiście zaawansowani w wiedzy, powinni dążyć do osiągnięcia służby dla Pana Visnu. Na nieszczęście, osoby rozmiłowane w zewnętrznym pięknie visnu-mayi nie rozumieją, że kulminacja doskonałości czy samorealizacji zależy od Visnu. Visnu-maya znaczy przyjemność zmysłowa, która jest przelotna i w końcu bolesna. Ci, którzy zostali usidleni przez visnu-mayę, zużytkowują postęp wiedzy dla zadowalania zmysłów.
Śri Narada Muni wyjaśnił, że całe kosmiczne stworzenie jest emanacją różnych energii Pana, albowiem to On właśnie – przez Swoją niepojętą energię – wprawił w ruch wielorakie oddziaływania stworzonej manifestacji. Wszystkie manifestacje pochodzą z Jego energii, spoczywają na Jego energii i po unicestwieniu wtopią się w Niego. Nic zatem nie jest różne od Pana, ale jednocześnie Pan jest zawsze różny od Swojego stworzenia.
Kiedy postęp wiedzy zostaje zastosowany w służbie dla Pana, cały proces staje się absolutny. Osoba Boga i Jego transcendentalne imię, sława, chwała, itd., nie różnią się wcale od siebie. Dlatego też wszyscy mędrcy i bhaktowie Pana polecili, aby przedmiot sztuki, nauki, filozofii, fizyki; chemii, psychologii i wszystkich innych gałęzi wiedzy został zastosowany w służbie oddania dla Pana. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby sztuka, literatura, poezja, malarstwo, itd., zostały zastosowane w procesie wysławiania Pana. Pisarze, poeci i sławni literaci są ogólnie rzecz biorąc zaangażowani w opisywanie tematów zmysłowych, ale jeśli zwrócą się oni ku służbie oddania dla Pana, będą mogli opisywać transcendentalne rozrywki Pana. Valmiki był wielkim poetą i podobnie Vyasadeva jest wielkim pisarzem. Obaj całkowicie poświęcili się opisywaniu transcendentalnych czynów Pana i przez to stali się nieśmiertelni. Podobnie, również nauka i filozofia powinny zostać wykorzystane w służbie oddania. Nie ma sensu prezentować skostniałych spekulatywnych teorii jedynie dla zadowalania zmysłów. Filozofia i nauka powinny zostać zaangażowane w ustanowienie chwały Pana. Inteligentni ludzie pragną zrozumieć Prawdę Absolutną za pośrednictwem wiedzy, dlatego też wielki naukowiec powinien uczynić wysiłek, aby dowieść egzystencji Pana na bazie naukowej. Podobnie powinno się wykorzystać filozoficzne spekulacje, aby zrozumieć naturę Absolutnej Prawdy jako bytu czującego i wszechpotężnego. Również wszystkie inne gałęzie wiedzy powinny być zawsze zaangażowane w służbę dla Pana. To samo przesłanie znajdziemy w Bhagavad-gicie (13.8-12). Wszelka "wiedza" nie mająca związku ze służbą oddania dla Pana jest niczym innym jak tylko ignorancją. Zaawansowana wiedza powinna zostać użyta do ustanowienia chwał Pana i w tym leży jej prawdziwy sens. Wiedza naukowa zatrudniona w służbę dla Pana i wszystkie podobne czynności są w rzeczywistości hari-kirtana,czyli gloryfikacją Pana."
Trzeba zacząć od przyjęcia Boga lub nie przyjęcia istnienia Boga. Z tego punktu wychodzi pozostała logika i argumentowanie. Jeżeli ktoś wychodzi z punktu nieistnienia Boga jako przyczyny, to wymyśla najpierw teorie pochodzenia świata i gatunków a potem szuka dowodów, które jesli nie pasują do teorii to tym gorzej dla dowodów.
01.05.10 Znaczenie:
"Natura obdarzyła różne gatunki życia różnymi mentalnościami, stąd też nie jest możliwe umieszczenie ich na jednej gałęzi.
Podobnie, istnieje literatura różnego rodzaju dla różnego rodzaju ludzi, odpowiednio do ich mentalności. Ogólnie rzecz biorąc, literatura jarmarczna, przyciągająca ludzi w kategorii wron, jest literaturą mieszczącą w sobie śmietniki tematów zmysłowych. Jest ona powszechnie znana jako pospolita gadanina na tematy związane z wulgarnym ciałem i subtelnym umysłem. Jest ona pełna tematów opisanych w ozdobnym języku pełnym światowych porównań i metafor. Nie opisuje ona jednak chwał Pana, a taka proza czy poezja, obojętnie o czym by ona nie traktowała, jest uważana za dekorację martwego ciała. Osoby zaawansowane duchowo (porównywane do łabędzi) nie będą znajdować przyjemności w takiej martwej literaturze, chociaż jest ona źródłem przyjemności dla ludzi martwych duchowo. Taka literatura w gunie pasji i ignorancji jest rozpowszechniana pod różnymi etykietkami, ale nie jest ona w stanie zaspokoić duchowych potrzeb ludzkiej istoty, tak więc podobne łabędziom duchowo rozbudzone osoby nie mają z nią nic wspólnego. Takie duchowo zaawansowane osoby są nazywane manasa, jako że zawsze trzymają się one standardu dobrowolnej transcendentalnej służby dla Pana. A to całkowicie wyklucza je z kręgu działań interesownych, których celem jest zapewnienie sobie wulgarnej przyjemności zmysłowej, czy też przyjemności z kręgu subtelnej spekulacji materialistyczno-egoistycznego umysłu.
Całkowicie pochłonięci pościgiem za materialną przyjemnością zmysłową, literaci, naukowcy, światowi poeci, teoretyzujący filozofowie i politycy, wszyscy są marionetkami w rękach energii materialnej. Czerpią oni przyjemność z czegoś, co jest śmietnikiem odrzuconych nieczystości, a tę ich przyjemność Svami Śridhara porównuje do rozpustnej przyjemności łowców prostytutek.
Ale w przeciwieństwie do tych nieczystych tematów i przyjemności, ludzie kategorii paramahamsa, czyli ci, którzy zrozumieli esencję ludzkich czynności, rozkoszują się literaturą opisującą chwały Pana."
Cały sens tego szukania korzeni można porównać do szukania nieśmiertelności, która jest tak wyrażana przez osoby pod wpływem różnych sił materialnych. Brak uznania Boga to brak podporządkowania, a gdy brak podporządkowania, to i spekulacje. Brak uznania Boga wynika jednak z pragnienia. Naukowcy tacy posiadają cztery wady uwarunkowanej duszy: mają niedoskonałe zmysły, popełniają błędy, ulegają iluzji oraz tendencję do oszukiwania. Trudno więc przyjąć ich za Boga. Na słowo harcerza, jeśli ktoś ma egoistyczny plan, nie ma co liczyć. Jeżeli mamy się trzymać nie przyjmowania Boga, to możemy wtedy założyć, ze każdy ma prawo do własnego zdania, własnej teorii, która może być równie dobra i promowana na zasadach marketingu. Kto ma więcej wpływów, tego teoria jest bardziej popularna. W ten sposób społeczeństwo powoli popada w nonsens. Promowane są hasła jak tolerancja, homofobia, sekta, które same w sobie nie stanowią wartości. Dlatego czysta filozofia pochodząca od Boga jest bardzo rewolucyjna dla współczesnego świata.
Oszust zajmuje miejsce nauczyciela. Z tego powodu cały świat jest zdegradowany. Możesz oszukiwać innych mówiąc: "Jestem przebrany za wielbiciela", ale jaki jest twój charakter, twoja prawdziwa wartość? To powinno być ocenione. - Śrila Prabhupada
- Rasasthali
- Posty: 641
- Rejestracja: 23 lis 2006, 18:58
- Lokalizacja: USA
Re: Dzisiaj to jutro tamto
Dokladnie Bolito, nie moglabym tego lepiej ujac!Bolito pisze: A przeciwstawianie jej wiedzy religijnej, opartej na akceptowaniu autorytetu nie ma sensu, bo celem religii nie jest wyjaśnianie procesów przyrodniczych, fizycznych, itp., a celem nauki (zajmującej się funcjonowaniem doczesności), nie jest wyjaśnianie zależności między Bogiem, światem i człowiekiem. Dopóki się o tym pamięta, wszystko jest OK.
Pozatym i teologia sie rozwija, jak Trigi troche poczytasz. Np. z tego co czytalam to samo imie Radharani i wogole rasa Radharani z Kryszna nie bylo az tak podkreslane przed Jayadeva Goswamim (XIII wiek)..... W samej teologii Waisznawa jest troche przykladow tzw 'paradigm shift'....
http://actinidia.wordpress.com/
Re: Dzisiaj to jutro tamto
aha dobra to się biore za czytanie 
Re: Dzisiaj to jutro tamto
Poza tym trochę poczytałem
dzisiaj to:
Apollo 12 była szóstą załogową misją programu Apollo, a drugą misją z lądowaniem ludzi na Księżycu. Misja ta, była dowodzona przez Charles "Pete" Conrada. Start rakiety Saturn V misji Apollo 12 nastąpił 14 listopada 1969 roku, cztery miesiące po misji Apollo 11. Miejscem lądowania był księżycowy Ocean Sztormów. Wielkim osiągnięciem tej misji, było precyzyjne lądowanie modułu księżycowego, 200 metrów obok amerykańskiej sondy kosmicznej Surveyor 3, która również łagodnie lądowała na księżycu, 2 i pół roku wcześniej. Astronauci wymontowali z Surveyor 3 kamerę telewizyjną oraz kilka innych detali i przywieźli je na ziemię. Conrad i pilot modułu księżycowego Alan LaVern Bean spędzili na powierzchni Księżyca 1 dzień i siedem godzin, podczas gdy w module dowodzenia na orbicie około księżycowej pozostawał pilot Richard Gordon. Misja zakończyła się wodowaniem na Pacyfiku 24 listopada 1969 roku.
Start i przelot na orbitę okołoksiężycową
Apollo 12 wystartował w zaplanowanym czasie podczas burzy. 36,5 sekundy po wystrzeleniu z Kennedy Space Center statek kosmiczny zainicjował wyładowanie atmosferyczne które poprzez Saturna V i pióropusz zjonizowanych gazów silników rakietowych zwarło się do ziemi. Obwody zabezpieczające ogniwa paliwowe w module serwisowym wykryły przeciążenie i wyłączyły wszystkie trzy ogniwa. Drugie uderzenie piorunu w 52 sekundzie trafiło w 8-płaszczyznowy wskaźnik położenia. W pomieszczeniu kontroli misji potok telemetrycznych informacji zaindukował lawinę absurdalnych komunikatów. Jednakże Saturn V kontynuował lot prawidłowo, uderzenia piorunów nie wpłynęły na sprawność rakiety.
Utrata trzech ogniw paliwowych spowodowała przełączenie CSM na zasilanie w energię elektryczną z baterii. Baterie nie były w stanie utrzymać 27 V DC przy 75 A obciążeniu. Jedna z przetwornic wyłączyła się. Problemy z dostarczaniem energii elektrycznej powodowały uruchamianie sygnalizacji ostrzegawczej na panelu kontrolnym i wadliwe działanie instrumentów.
W 98 sekundzie od startu, załoga na polecenie kontrolera z Ziemi Johna Aarona, włączyła automatyczny układ przywracania sprawności zasilania i odzyskano dane telemetryczne. Z danych tych wynikało, że trzy ogniwa paliwowe są wyłączone i John Aaron kazał je wyzerować. Ogniwa 1 i 2 wróciły do szyny zasilającej w 144 sekundzie; ogniwo 3 w 171 sekundzie. Napięcie główne wzrosło do około 30 V, i parametry elektryczne wróciły do normy.
Po dotarciu na orbitę parkującą (orbita okołoziemska) astronauci uważnie sprawdzili sprawność statku kosmicznego i okazało się, że uderzenie pioruna nie spowodowało żadnych poważnych uszkodzeń. Następnym etapem było kolejne włączenie silnika trzeciego stopnia S-IVB i nadanie statkowi kosmicznemu Apollo 12 prędkości ucieczki z Ziemi i kursu na orbitę okołoksiężycową.
Początkowo istniała obawa, że uderzenie piorunu mogło uruchomić mechanizm rozwijania spadochronów hamujących modułu dowodzenia poprzez zdetonowanie śrub eksplozywnych. Jeżeli rzeczywiście tak się stało, można było oczekiwać różnych efektów podczas lądowania, aż do uderzenia modułu dowodzenia w ocean z dużą prędkością i śmierci astronautów włącznie. Astronauci nic nie wiedzieli o takiej ewentualności i nie zostali o tym powiadomieni aż do szczęśliwego wodowania na Pacyfiku.
Kiedy statek kosmiczny Apollo 12 uzyskał trajektorię i prędkość trans-lunarną, nadszedł moment na rozłączenie członu S-IVB i modułu księżycowego . Następnie moduł księżycowy został połączony z modułem dowodzenia a w członie S-IVB silnik został włączony po raz ostatni, aby resztki paliwa wykorzystać do wejścia na orbitę okołosłoneczną. Jednak niewielki błąd w systemie sterowania rakiety Saturn V spowodował zbyt wielkie odchylenie od kursu, człon S-IVB nie wykorzystał grawitacji Księżyca do uzyskania prędkości ucieczki z Ziemi i pozostał na pół stabilnej orbicie okołoziemskiej. W końcu człon opuścił orbitę okołoziemską w 1971 roku aby po 31 latach znowu się na niej znaleźć. Wcześniej został odkryty przez astronoma Billa Yeunga jako planetoida i zanim ustalono, że jest to obiekt sztuczny, skatalogowano go jako J002E3. Była to ostatnia próba umieszczenia członów S-IVB na orbicie około słonecznej w misjach Apollo, następne człony były kierowane w Księżyc.
Lądowanie
Apollo 12 wylądował na Oceanie Burz, na którym wcześniej lądowało kilka bezzałogowych misji (Łuna 5, Surveyor 3, Ranger 7). Międzynarodowa Unia astronomiczna ang International Astronomical Union ochrzciła ten region Mare Cognitum łac Morze Poznane. Drugie księżycowe załogowe lądowanie odbyło się przy użyciu zaawansowanego radaru dopplerowskiego, który umożliwiał precyzyjne określenie punktu lądowania. Większość trajektorii zniżania pokonywana była automatycznie, z ręcznym sterowaniem przez końcowe kilkadziesiąt metrów. Apollo 12 lądował pomyślnie w odległości mniejszej niż 200 metrów od sondy Surveyor 3, która była zamierzonym punktem lądowania.
EVA
Pojęcie EVA używane w astronautyce, pochodzi od ang. Extra-vehicular activity (EVA) i i oznacza działania na zewnątrz statku kosmicznego. Termin ten głównie dotyczy EVA wykonanych na zewnątrz statku kosmicznego orbitującego wokół Ziemi (spacer kosmiczny), również odnosi się EVA wykonanych na powierzchni księżyca (spacer księżycowy). W późniejszych księżycowych misjach (Apollo 15, Apollo 16, Apollo 17) w drodze powrotnej pilot modułu dowodzenia wykonywał EVA w celu odzyskania puszek z filmami wykonanymi przez kamerę panoramiczną znajdującą się w pojemniku modułu serwisowego. Te trzy spacery kosmiczne były przeprowadzone w głębokiejprzestrzeni kosmicznej.
W celu poprawienia jakości obrazu telewizyjnego emitowanego z Księżyca, Apollo 12 wiózł kamerę kolorową, nie monochromatyczną jak Apollo 11. Niestety, kiedy Bean umieszczał kamerę w pobliżu modułu księżycowego skierował obiektyw na Słońce, a była to jedna z niewielu czynności jakich nie było wolno z tą kamerą robić, tak więc relacja telewizyjna misji Apollo 12 przedstawiała obraz składający się z dwóch pól o różnych kolorach połączonych krzywą linią.
Apollo 12 szczęśliwie wylądował w pobliżu sondy Surveyor 3. Conrad i Bean wymontowali części sondy aby zabrać je na Ziemię do analizy. Obecnie twierdzi się że pospolite bakterie Streptococcus mitis znalezione na elementach sondy a zanieczyszczone na Ziemi, przeżyły w stanie uśpienia w tych surowych warunkach przez 2 i pół roku. Jednakże, znalezisko to jest kwestionowane. Części zabrane z powierzchni Księżyca i przywiezione na Ziemię były traktowane w sposób nieprzestrzegający koniecznych procedur zapewniających sterylność. W tej chwili nie ma żadnych dowodów na to, iż wspomniane bakterie były kiedykolwiek wystawione na oddziaływanie przestrzeni kosmicznej.
Podczas aktywności EVA Astronauci Conrad i Bean gromadzili skały Księżycowe, ustawiali wyposażenie do pomiaru aktywności sejsmicznej Księżyca, do pomiaru strumienia wiatru Słonecznego, strumienia pola magnetycznego i przekazywali te dane na Ziemię. Urządzenia te, były częścią pierwszego kompletu stacji ALSEP , zasilanej energią atomową, założonej przez astronautów na Księżycu do przekazywania danych na ziemię przez dłuższy okres. Astronauci wykonywali zdjęcia i podczas gdy Alean Bean naświetlił kilka rolek filmu na powierzchni Księżyca, Gordon na pokładzie modułu dowodzenia na księżycowej orbicie wykonał fotografie w różnych widmach.
Pamiątkowa płyta członu zniżania modułu księżycowego Apollo 12 była wyjątkowa, ponieważ inaczej niż inne plakietki programu Apollo nie posiadała opisu Ziemi i posiadała inną strukturę. Plakietki pozostałych misji miały czarne liternictwo na polerowanej stali nierdzewnej, podczas gdy plakietka Apollo 12 miała czarne liternictwo na matowej stali nierdzewnej.
Powrót na Ziemię
Po starcie członu wznoszenia z powierzchni Księżyca i po operacji dokowania do modułu dowodzenia, człon wznoszenia został odłączony od zestawu CSM i zakończył swoją rolę rozbijając się o powierzchnię Księżyca. Stało się to 20 listopada 1969 roku na współrzędnych 3.94° Płd, 21.20° Zach. Sejsmometry, które astronauci zostawili na Księżycu notowały wibracje tego uderzenia przez ponad godzinę.
Załoga misji Apollo 12 została jeden dzień dłużej na orbicie około księżycowej, aby robić zdjęcia. Całkowity czas pobytu na powierzchni Księżyca wynosił trzydzieści jeden i pół godziny, a całkowity czas na orbicie około księżycowej wynosił osiemdziesiąt dziewięć godzin.
W drodze powrotnej na Ziemię, po opuszczeniu orbity księżycowej, załoga Apollo 12 obserwowała i fotografowała zaćmienie Słońca, chociaż tym razem obiektem zasłaniającym Słońce była Ziemia.
Przed wejściem w atmosferę Moduł Dowodzenia/Serwisowy podzielił się na dwa moduły: dowodzenia i serwisowy. Moduł dowodzenia z załogą na pokładzie wykonał sterowane wejście w atmosferę, a moduł serwisowy zgodnie z planem spłonął.
Moduł dowodzenia, Yankee Clipper wodował 24 listopada 1969 roku. Yankee Clipper jest wystawiony w Virginia Air and Space Center, w Hampton w Wirginii. Jego okręt poszukiwawczy USS Hornet (CV-12) jest eksponatem w muzeum w Alameda w Kalifornii.
Kamera sondy Surveyor 3 odzyskana przez załogę Apollo 12 znajduje się teraz w Galerii Eksploracji Planet National Air and Space Museum.
W 2009 roku sztuczny satelita Księżyca Lunar Reconnaissance Orbiter sfotografował miejsce lądowania Apollo 12. Na zdjęciu są widoczne: człon zniżania "Intrepid", zestaw urządzeń badawczych (ALSEP), sonda Surveyor 3 i ślady stóp astronautów.
a jutro tamto:
Jednym z największych osiągnięć człowieka było wylądowanie na Księżycu. Jednak rozwój technologiczny sprawia,że w niedalekiej przyszłości człowiek osiągnie kolejny cel - Mars.
Kosmiczny plan Obamy: Lot na Marsa około 2035 r.
Zgodnie z przedstawionym przez Obamę programem, do 2025 r. USA mają dysponować nowym promem kosmicznym przeznaczonym do długodystansowych lotów.
- Zaczniemy od pierwszego w historii załogowego lotu na asteroidę. Sądzę, że do połowy lat 30. będziemy mogli wysłać ludzi na orbitę Marsa i ściągnąć ich z powrotem na Ziemię. Kolejną misją będzie lądowanie na Marsie - oznajmił amerykański prezydent.
Są to jednak daty, kiedy Obama dawno już nie będzie prezydentem, gdyż nawet jeśli zostanie wybrany na drugą kadencję, pozostanie na urzędzie tylko do 2016 r. - Oczekuję, że zobaczę to na własne oczy - podkreślił jednak prezydent.
Amerykański program podboju Kosmosu stał się przedmiotem zażartego sporu, który - jak się obawiają komentatorzy - może opóźnić dalsze załogowe loty kosmiczne.
Kilka miesięcy temu Biały Dom odwołał ambitny program Constellation, opracowany przez poprzednią administrację prezydenta George'a W. Busha.
Program ten miał kosztować 100 miliardów dolarów i przewidywał budowę rakiet i lądowników kosmicznych nowej generacji, dzięki którym USA ponownie zawiozłyby astronautów na Księżyc. W przyszłości możliwy byłby pierwszy lot załogowy na Marsa.
Administracja Obamy zrezygnowała z planu powrotu na Księżyc i przesunęła termin ewentualnego lotu na Marsa. Budowę nowych rakiet i pojazdów kosmicznych, które przewoziłyby najpierw załogi na międzynarodową stację kosmiczną, postanowiono zlecić firmom prywatnym. Nowy plan uzasadniono m.in. potrzebą oszczędności.
Nowe pojazdy kosmiczne mają zastąpić wycofywane wahadłowce, latające na orbitę okołoziemską od ponad 30 lat. Kiedy przestaną one latać, USA będą zdane na Rosję przy transportowaniu załóg amerykańskich na stację kosmiczną. Rosja zapowiedziała ostatnio podwyższenie opłat za tę usługę.
Pierwszy program kosmiczny Obamy spotkał się z surową krytyka słynnych astronautów, uczestników programu Apollo, którzy lądowali na Księżycu.
a w przerwie to:
http://www.youtube.com/watch?v=vX7cnzvD ... re=related
Apollo 12 była szóstą załogową misją programu Apollo, a drugą misją z lądowaniem ludzi na Księżycu. Misja ta, była dowodzona przez Charles "Pete" Conrada. Start rakiety Saturn V misji Apollo 12 nastąpił 14 listopada 1969 roku, cztery miesiące po misji Apollo 11. Miejscem lądowania był księżycowy Ocean Sztormów. Wielkim osiągnięciem tej misji, było precyzyjne lądowanie modułu księżycowego, 200 metrów obok amerykańskiej sondy kosmicznej Surveyor 3, która również łagodnie lądowała na księżycu, 2 i pół roku wcześniej. Astronauci wymontowali z Surveyor 3 kamerę telewizyjną oraz kilka innych detali i przywieźli je na ziemię. Conrad i pilot modułu księżycowego Alan LaVern Bean spędzili na powierzchni Księżyca 1 dzień i siedem godzin, podczas gdy w module dowodzenia na orbicie około księżycowej pozostawał pilot Richard Gordon. Misja zakończyła się wodowaniem na Pacyfiku 24 listopada 1969 roku.
Start i przelot na orbitę okołoksiężycową
Apollo 12 wystartował w zaplanowanym czasie podczas burzy. 36,5 sekundy po wystrzeleniu z Kennedy Space Center statek kosmiczny zainicjował wyładowanie atmosferyczne które poprzez Saturna V i pióropusz zjonizowanych gazów silników rakietowych zwarło się do ziemi. Obwody zabezpieczające ogniwa paliwowe w module serwisowym wykryły przeciążenie i wyłączyły wszystkie trzy ogniwa. Drugie uderzenie piorunu w 52 sekundzie trafiło w 8-płaszczyznowy wskaźnik położenia. W pomieszczeniu kontroli misji potok telemetrycznych informacji zaindukował lawinę absurdalnych komunikatów. Jednakże Saturn V kontynuował lot prawidłowo, uderzenia piorunów nie wpłynęły na sprawność rakiety.
Utrata trzech ogniw paliwowych spowodowała przełączenie CSM na zasilanie w energię elektryczną z baterii. Baterie nie były w stanie utrzymać 27 V DC przy 75 A obciążeniu. Jedna z przetwornic wyłączyła się. Problemy z dostarczaniem energii elektrycznej powodowały uruchamianie sygnalizacji ostrzegawczej na panelu kontrolnym i wadliwe działanie instrumentów.
W 98 sekundzie od startu, załoga na polecenie kontrolera z Ziemi Johna Aarona, włączyła automatyczny układ przywracania sprawności zasilania i odzyskano dane telemetryczne. Z danych tych wynikało, że trzy ogniwa paliwowe są wyłączone i John Aaron kazał je wyzerować. Ogniwa 1 i 2 wróciły do szyny zasilającej w 144 sekundzie; ogniwo 3 w 171 sekundzie. Napięcie główne wzrosło do około 30 V, i parametry elektryczne wróciły do normy.
Po dotarciu na orbitę parkującą (orbita okołoziemska) astronauci uważnie sprawdzili sprawność statku kosmicznego i okazało się, że uderzenie pioruna nie spowodowało żadnych poważnych uszkodzeń. Następnym etapem było kolejne włączenie silnika trzeciego stopnia S-IVB i nadanie statkowi kosmicznemu Apollo 12 prędkości ucieczki z Ziemi i kursu na orbitę okołoksiężycową.
Początkowo istniała obawa, że uderzenie piorunu mogło uruchomić mechanizm rozwijania spadochronów hamujących modułu dowodzenia poprzez zdetonowanie śrub eksplozywnych. Jeżeli rzeczywiście tak się stało, można było oczekiwać różnych efektów podczas lądowania, aż do uderzenia modułu dowodzenia w ocean z dużą prędkością i śmierci astronautów włącznie. Astronauci nic nie wiedzieli o takiej ewentualności i nie zostali o tym powiadomieni aż do szczęśliwego wodowania na Pacyfiku.
Kiedy statek kosmiczny Apollo 12 uzyskał trajektorię i prędkość trans-lunarną, nadszedł moment na rozłączenie członu S-IVB i modułu księżycowego . Następnie moduł księżycowy został połączony z modułem dowodzenia a w członie S-IVB silnik został włączony po raz ostatni, aby resztki paliwa wykorzystać do wejścia na orbitę okołosłoneczną. Jednak niewielki błąd w systemie sterowania rakiety Saturn V spowodował zbyt wielkie odchylenie od kursu, człon S-IVB nie wykorzystał grawitacji Księżyca do uzyskania prędkości ucieczki z Ziemi i pozostał na pół stabilnej orbicie okołoziemskiej. W końcu człon opuścił orbitę okołoziemską w 1971 roku aby po 31 latach znowu się na niej znaleźć. Wcześniej został odkryty przez astronoma Billa Yeunga jako planetoida i zanim ustalono, że jest to obiekt sztuczny, skatalogowano go jako J002E3. Była to ostatnia próba umieszczenia członów S-IVB na orbicie około słonecznej w misjach Apollo, następne człony były kierowane w Księżyc.
Lądowanie
Apollo 12 wylądował na Oceanie Burz, na którym wcześniej lądowało kilka bezzałogowych misji (Łuna 5, Surveyor 3, Ranger 7). Międzynarodowa Unia astronomiczna ang International Astronomical Union ochrzciła ten region Mare Cognitum łac Morze Poznane. Drugie księżycowe załogowe lądowanie odbyło się przy użyciu zaawansowanego radaru dopplerowskiego, który umożliwiał precyzyjne określenie punktu lądowania. Większość trajektorii zniżania pokonywana była automatycznie, z ręcznym sterowaniem przez końcowe kilkadziesiąt metrów. Apollo 12 lądował pomyślnie w odległości mniejszej niż 200 metrów od sondy Surveyor 3, która była zamierzonym punktem lądowania.
EVA
Pojęcie EVA używane w astronautyce, pochodzi od ang. Extra-vehicular activity (EVA) i i oznacza działania na zewnątrz statku kosmicznego. Termin ten głównie dotyczy EVA wykonanych na zewnątrz statku kosmicznego orbitującego wokół Ziemi (spacer kosmiczny), również odnosi się EVA wykonanych na powierzchni księżyca (spacer księżycowy). W późniejszych księżycowych misjach (Apollo 15, Apollo 16, Apollo 17) w drodze powrotnej pilot modułu dowodzenia wykonywał EVA w celu odzyskania puszek z filmami wykonanymi przez kamerę panoramiczną znajdującą się w pojemniku modułu serwisowego. Te trzy spacery kosmiczne były przeprowadzone w głębokiejprzestrzeni kosmicznej.
W celu poprawienia jakości obrazu telewizyjnego emitowanego z Księżyca, Apollo 12 wiózł kamerę kolorową, nie monochromatyczną jak Apollo 11. Niestety, kiedy Bean umieszczał kamerę w pobliżu modułu księżycowego skierował obiektyw na Słońce, a była to jedna z niewielu czynności jakich nie było wolno z tą kamerą robić, tak więc relacja telewizyjna misji Apollo 12 przedstawiała obraz składający się z dwóch pól o różnych kolorach połączonych krzywą linią.
Apollo 12 szczęśliwie wylądował w pobliżu sondy Surveyor 3. Conrad i Bean wymontowali części sondy aby zabrać je na Ziemię do analizy. Obecnie twierdzi się że pospolite bakterie Streptococcus mitis znalezione na elementach sondy a zanieczyszczone na Ziemi, przeżyły w stanie uśpienia w tych surowych warunkach przez 2 i pół roku. Jednakże, znalezisko to jest kwestionowane. Części zabrane z powierzchni Księżyca i przywiezione na Ziemię były traktowane w sposób nieprzestrzegający koniecznych procedur zapewniających sterylność. W tej chwili nie ma żadnych dowodów na to, iż wspomniane bakterie były kiedykolwiek wystawione na oddziaływanie przestrzeni kosmicznej.
Podczas aktywności EVA Astronauci Conrad i Bean gromadzili skały Księżycowe, ustawiali wyposażenie do pomiaru aktywności sejsmicznej Księżyca, do pomiaru strumienia wiatru Słonecznego, strumienia pola magnetycznego i przekazywali te dane na Ziemię. Urządzenia te, były częścią pierwszego kompletu stacji ALSEP , zasilanej energią atomową, założonej przez astronautów na Księżycu do przekazywania danych na ziemię przez dłuższy okres. Astronauci wykonywali zdjęcia i podczas gdy Alean Bean naświetlił kilka rolek filmu na powierzchni Księżyca, Gordon na pokładzie modułu dowodzenia na księżycowej orbicie wykonał fotografie w różnych widmach.
Pamiątkowa płyta członu zniżania modułu księżycowego Apollo 12 była wyjątkowa, ponieważ inaczej niż inne plakietki programu Apollo nie posiadała opisu Ziemi i posiadała inną strukturę. Plakietki pozostałych misji miały czarne liternictwo na polerowanej stali nierdzewnej, podczas gdy plakietka Apollo 12 miała czarne liternictwo na matowej stali nierdzewnej.
Powrót na Ziemię
Po starcie członu wznoszenia z powierzchni Księżyca i po operacji dokowania do modułu dowodzenia, człon wznoszenia został odłączony od zestawu CSM i zakończył swoją rolę rozbijając się o powierzchnię Księżyca. Stało się to 20 listopada 1969 roku na współrzędnych 3.94° Płd, 21.20° Zach. Sejsmometry, które astronauci zostawili na Księżycu notowały wibracje tego uderzenia przez ponad godzinę.
Załoga misji Apollo 12 została jeden dzień dłużej na orbicie około księżycowej, aby robić zdjęcia. Całkowity czas pobytu na powierzchni Księżyca wynosił trzydzieści jeden i pół godziny, a całkowity czas na orbicie około księżycowej wynosił osiemdziesiąt dziewięć godzin.
W drodze powrotnej na Ziemię, po opuszczeniu orbity księżycowej, załoga Apollo 12 obserwowała i fotografowała zaćmienie Słońca, chociaż tym razem obiektem zasłaniającym Słońce była Ziemia.
Przed wejściem w atmosferę Moduł Dowodzenia/Serwisowy podzielił się na dwa moduły: dowodzenia i serwisowy. Moduł dowodzenia z załogą na pokładzie wykonał sterowane wejście w atmosferę, a moduł serwisowy zgodnie z planem spłonął.
Moduł dowodzenia, Yankee Clipper wodował 24 listopada 1969 roku. Yankee Clipper jest wystawiony w Virginia Air and Space Center, w Hampton w Wirginii. Jego okręt poszukiwawczy USS Hornet (CV-12) jest eksponatem w muzeum w Alameda w Kalifornii.
Kamera sondy Surveyor 3 odzyskana przez załogę Apollo 12 znajduje się teraz w Galerii Eksploracji Planet National Air and Space Museum.
W 2009 roku sztuczny satelita Księżyca Lunar Reconnaissance Orbiter sfotografował miejsce lądowania Apollo 12. Na zdjęciu są widoczne: człon zniżania "Intrepid", zestaw urządzeń badawczych (ALSEP), sonda Surveyor 3 i ślady stóp astronautów.
a jutro tamto:
Jednym z największych osiągnięć człowieka było wylądowanie na Księżycu. Jednak rozwój technologiczny sprawia,że w niedalekiej przyszłości człowiek osiągnie kolejny cel - Mars.
Kosmiczny plan Obamy: Lot na Marsa około 2035 r.
Zgodnie z przedstawionym przez Obamę programem, do 2025 r. USA mają dysponować nowym promem kosmicznym przeznaczonym do długodystansowych lotów.
- Zaczniemy od pierwszego w historii załogowego lotu na asteroidę. Sądzę, że do połowy lat 30. będziemy mogli wysłać ludzi na orbitę Marsa i ściągnąć ich z powrotem na Ziemię. Kolejną misją będzie lądowanie na Marsie - oznajmił amerykański prezydent.
Są to jednak daty, kiedy Obama dawno już nie będzie prezydentem, gdyż nawet jeśli zostanie wybrany na drugą kadencję, pozostanie na urzędzie tylko do 2016 r. - Oczekuję, że zobaczę to na własne oczy - podkreślił jednak prezydent.
Amerykański program podboju Kosmosu stał się przedmiotem zażartego sporu, który - jak się obawiają komentatorzy - może opóźnić dalsze załogowe loty kosmiczne.
Kilka miesięcy temu Biały Dom odwołał ambitny program Constellation, opracowany przez poprzednią administrację prezydenta George'a W. Busha.
Program ten miał kosztować 100 miliardów dolarów i przewidywał budowę rakiet i lądowników kosmicznych nowej generacji, dzięki którym USA ponownie zawiozłyby astronautów na Księżyc. W przyszłości możliwy byłby pierwszy lot załogowy na Marsa.
Administracja Obamy zrezygnowała z planu powrotu na Księżyc i przesunęła termin ewentualnego lotu na Marsa. Budowę nowych rakiet i pojazdów kosmicznych, które przewoziłyby najpierw załogi na międzynarodową stację kosmiczną, postanowiono zlecić firmom prywatnym. Nowy plan uzasadniono m.in. potrzebą oszczędności.
Nowe pojazdy kosmiczne mają zastąpić wycofywane wahadłowce, latające na orbitę okołoziemską od ponad 30 lat. Kiedy przestaną one latać, USA będą zdane na Rosję przy transportowaniu załóg amerykańskich na stację kosmiczną. Rosja zapowiedziała ostatnio podwyższenie opłat za tę usługę.
Pierwszy program kosmiczny Obamy spotkał się z surową krytyka słynnych astronautów, uczestników programu Apollo, którzy lądowali na Księżycu.
a w przerwie to:
http://www.youtube.com/watch?v=vX7cnzvD ... re=related
- Rasasthali
- Posty: 641
- Rejestracja: 23 lis 2006, 18:58
- Lokalizacja: USA
Re: Dzisiaj to jutro tamto
No ale ciagle nie o teologii!trigi pisze:aha dobra to się biore za czytanie
W teologii waisznawa jest bardzo duzo dziur i nielogicznych kwestii, a takze pogladow ktore zmienialy sie w zaleznosci od acaryi. Nawet samo intonowanie maha-mantry jest czyms stosunkowo nowym, podobnie kult Radha-Kryszna. Jednak nie sprawia to, ze moja sraddha jest mniejsza - czy jest tak w Twoim przypadku? Czy moze w przypadku swojego procesu ignorujesz nielogiczne kwestie, ale nie masz problemu z krytykowaniem nielogicznych (wedlug Ciebie) zagadnien w nauce?
Mnie nie zniecheca to, ze dany poglad ewoluuje - w nauce czy w teologii - nie znaczy to ze nie jest prawdziwy. Jesli zastosujesz dokladnie te same kryteria i logike wobec wlasnej wiary, zobaczysz ze szybko pojawia sie problemy. Jednak bardzo trudno krytykowac wlasny swiatopoglad... co rozumiem. Nie znaczy to jednak, ze nie jest to mozliwe!
Mowie o tym dlatego, bo zalezy mi na tym, by bhaktowie nie byli hipokrytyczni, i stosowali ta sama scisla krytyke wobec wlasnej teologii i wierzen. Tylko w ten sposob bedzie mozliwy dialog z ludzmi spoza Iskconu - inaczej ten ruch po prostu nie bedzie sie rozszerzal bo ludzie bardzo latwo potrafia przejrzec przez hipokrytyczne argumenty. Wystarczy po prostu zmienic troche perspektywe...
http://actinidia.wordpress.com/
Re: Dzisiaj to jutro tamto
Jasne, zgadzam sie ze w religia nie jest stała i się zmienia.Nie było chrzescijaństwa,islamu, buddyzmu, misjii Caitanyi - jest to wszystko.Sam pan Caitanya wział elementy z 4 sampradayi i utworzył Achintya-Bheda-Abheda tattva. Problem leży w tym kiedy mamy traktować nauke jako religie a religie jako nauke poprzez materialne zmysły. Mnie tez nie zniecheca dany pogląd na ewolucje tylko irytuję, że jest takowy przyjety za dogmat .Kiedy świat nauki mówi takiemu laikowi jak ja umiemy zrobic maszyny jezdżace,latajace,nagrywajace dzwiek i obraz przesyłajac jednoczesnie w ciagu milisekund na drugi koniec świata(pod warunkiem ze nie trafia na łącza TP)przeszczepic od zmarłego watrobe lub reke to rozumiem i pełen szacun. Nauka rozwineła moce mistyczne tylko co jak zabraknie ropy i pradu,mistycy robili to samo bez pradu i ropy(A massive power cut has caused blackouts in the US states of California and Arizona, and in Mexico 09/09/11). Natomiast kiedy mówia ze na 300 000 lat temu nie było cywilizacji tylko dlatego ze nie sa wstanie tego odkryc (lub są ale nie chca tego ujawnić), ze ewolucja jest przyczyna zycia a kosmos jest samopowstajacy i narazie znany nam pozbawiony jest zycia oprócz niebieskiej planety,że juz prawie doszli do punktu mówiącego o tym gdzie u człowieka w mózgu jest świadomość i jak powstaje i się unicestwia i każą to przyjąć na wiare to ja mówie hola hola panowie i panie... sastra caksu.
A relatywizm i tolerancja nie ma tu nic do rzeczy.
A relatywizm i tolerancja nie ma tu nic do rzeczy.