Mathura pisze:Można znać teorię, wiedzieć co należy czynić a czego nie, praktykować proces, ale jednak wpływ fałszywego ego, pożądania, chciwości, gniewu jest tak silny, że sprawia, iż nawet osoba zaawansowana może dokonywać niegodziwych czynów.
Cieszę się, że to rozumiesz. Odnośnie różnych dobrych i złych cech bhaktów, to Bhakti Vidya Purna maharaja wyjaśnia, że niektórzy bhaktowie mogą być zaawansowani w jednej sferze ich służby oddania, ale nie w innej. Taki stan rzeczy wprowadza czasami bałagan i zamęt w głowach niektórych bhaktów. Myślą, że jeżeli jakiś wielbiciel jest tak zaawansowany np. w prowadzeniu kirtanów, to musi być i zaawansowany we wszystkim innym. Ale ta szczególna sfera może być akurat jego jedyną
naiskarmią (działanie bez przywiązania do rezultatów, ofiarując je Krysznie). Natomiast w innej sferze życia i oddania nie jest już tak zaawansowany, bo posiada materialne pragnienia i mocne do nich przywiązanie (
sakama).
Maharaja konkluduje, że należy skorzystać z mocnych stron służby oddania takiego bhakty- z jego
naiskarmii, ale nie z jego słabej strony charakteryzującej się
sakamą. Niestety, praktyka pokazuje, że niektórzy bhaktowie, przez lata, w naiwny sposób budują w swoich umysłach ideał osoby bez skazy, i kiedy wyjdzie na ja jaw, że ich idol też musi np. chodzić do toalety, aby się wypróżnić, a co gorsza to co tam zostawia nie pachnie lotosem, to jest to dowód na to, że absolutnie wszystko co robi musi być uwarunkowane materialnie i całkowicie odrzucają takiego bhaktę, przeżywając kryzys wiary i przez 30 lat obsmarowują go w internecie. A wystarczy, mieć realistyczne spojrzenie i uczyć się od siebie nawzajem i doceniać część
niskamy, a ignorować część
sakamy. Nasze życie i próby podążania procesem duchowym nie jest bowiem czarno-białe, i im szybciej sobie to uzmysłowimy tym lepiej dla nas i dla innych.
Mathura pisze:Może postępować źle i myśleć przy tym, że tak czynić powinna. Nawet podeprzeć te czyny cytatami z pism.
I po to są właśnie kwalifikowani bramini i guru, aby zweryfikować czyjeś zrozumienie śastr i czyny na tym zrozumieniu oparte. Taka jest natura epistemologii Wajsznawizmu. A przypominam, że mówimy tu o społeczności szczerych bhaktów, gdzie istnieje zdrowy, bona-fide system kontroli i weryfikacji czyjegoś praktycznego zrozumienia, a nie o społeczności szczerych
sahadżijów.
Mathura pisze: Mówimy, jakie to potwory musiały założyć Inkwizycję, czy też jakie to potwory dopuszczały się rzezi innowierców w imię własnej religii. Ale kto wie czy nie mówimy o sobie samym. Kto wie co sami osobiście robiliśmy w przeszłości. Tak jak ten mój znajomy uzdrowiciel. W poprzednim wcieleniu był inkwizytorem a teraz uzdrowicielem. My teraz jesteśmy bhaktami, a kim byliśmy kiedyś? Różnie to pewnie mogło być. Wielu z obecnych chrześcijan, których oceniamy jako niewiele rozumiejących, w przyszłości zostanie bhaktami. Oni intonują już Święte Imię więc ich proces oczyszczania jest rozpoczęty. Może jeszcze w tym wcieleniu, może w następnym albo jeszcze później, będą skakać w kirtanach.
Tak, i ta zmiana świadomości może być dowodem na istnienie i działanie
agjata-sukriti, wykonywanych nieświadomie czynów bhakti. Sama teoretyczna i pasywna wiara w Boga, co gloryfikuje współczesny katolicyzm, nie ma tu nic do rzeczy i do niczego transcendentnego nie wiedzie.
Mathura pisze: Myślę, że nie ma co za bardzo ich oceniać. Warto skupić się bardziej na własnej praktyce. Wyciągnąć nauki z przeszłości i starać się samemu nie wpaść w te sidła w jakie wpadło chrześcijaństwo.
Warto jednak dodać, że aby wyciągnąć nauki z własnego niepowodzenia, czy błędów innych światopoglądów, musimy je umieć przeanalizować. Tu nie chodzi o krytykanctwo, poczucie wyższości, czy chęć "dokopania" katolikom, czy komukolwiek innego, ale o analizę ich systemu światopoglądowego na bazie śastr, która to analiza ma wyższy cel, o czym za chwilę. To jest polecane i robione przez aczarjów i mamy tego wielokrotnie przykład zarówno w książkach Śrila Prabhupada, jak i np. w Sat-sandarbhach, czy Wedanta-sutrze. Po to m.in. istnieją narzędzia
hetu-vidji (metody logicznej analizy). Dlatego np. Wjasadewa w Wedanta-sutrze, za pomocą
pańcanga-njaji (pięcioaspektowego wedyjskiego sylogizmu) obala różne systemy religijno-filozoficzne począwszy od wedyjskich
darszanów, poprzez buddyzm, siwaizm, dżinizm, a skończywszy na religii Ganeszy, Surji i Śaktyzmie.
Współczesny, w większości niedoinformowany i wychowany w chrześcijańskiej tradycji moralnej zachodni bhakta na ogół będzie mocno argumentował przeciwko temu, bo pokora to przecież nadstawienie drugiego policzka, a krytyka, czy analiza czegoś to przecież objaw dumy i fałszywego ego, a śastra mówi przecież, żeby nie krytykować i być pokornym. Aczkolwiek logika takiego myślenia jest bliska prawdzie, to jej praktyczne zastosowanie jest błędne, bo nie wszystko jest jednym. Analiza i krytyka błędnych, niekonsekwentnych, niespójnych, czy irracjonalnych systemów myślowych ma bowiem ważne miejsce w filozoficznym świecie Gaudija Wedanty.
Baladewa Widjabuszana wyjaśnia w Gowinda-bhaszji, że Wjasa krytykuje wszystkie te religie i filozofie w celu ustrzeżenia ludzi o słabej umysłowości przed zboczeniem z właściwej drogi i porzuceniem wzniosłej, starożytnej tradycji Wed, na skutek bycia zwiedzonym przez pozornie wiarygodne, lecz w istocie błędne argumenty innych systemów wiary i myśli. Baladewa dodaje, że błąkanie się w pozornie przyjemnych umysłowych labiryntach tych filozofów, kulminuje jedynie w zagubieniu się, a następnie w unicestwieniu. Dlatego omawianie katolicyzmu, czy innych religii, jeżeli robione z właściwą, powyższą motywacją, i na bazie
atma-vidji Gaudiya Wedanty, w jej trzech aspektach
sambandhy,
abhidheji i
prajodżany jest pomocne nie tylko w umocnieniu własnej wiary, ale także w uzmysłowieniu innym ludziom słabości, ryzyka, czy nawet zagrożeń płynących z wkładania w coś naszego serca (co jest dosłowną istotą
śraddhy), co nie jest tego godne, warte, lub nie jest najlepsze z możliwych, istniejących opcji.
Tak więc koncentracja na własnej duchowej praktyce wcale nie musi oznaczać "wykastrowanie się" z możliwości oceny i krytyki innych religii i filozofii oraz czynów ludzi opartych na ich gruncie. Wręcz przeciwnie, jak pokazuje przykład aczarjów, bez tego, własna praktyka duchowa będzie niepełna.