Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Tylko jedna droga jest prawdziwa - droga do Boga. " Prawdziwym interesem wszystkich żywych stworzeń – w istocie, celem życia – jest powrót do domu, do Boga. Jest to korzystne dla nas samych, naszej żony, dzieci, uczniów, przyjaciół, rodaków i całej ludzkości. Ruch świadomości Kryszny może udzielić wskazówek względem zarządzania, dzięki któremu każdy będzie mógł wziąć udział w czynnościach świadomych Kryszny i osiągnąć ostateczny cel." - 07.15.65 Zn.
Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Purnaprajna » 14 gru 2010, 15:13

Arleta pisze: A czy zawsze podąży za liderem o nieskazitelnym charakterze? To dlaczego ogół Polaków wybiera takich polityków? Dlaczego Niemcy głosowali na Hitlera?
Być może z powodu fałszywej reklamy bubli, przy jednoczesnym braku podaży produktu pierwszej klasy.
Arleta pisze:Tak właśnie rozumiem misję MTŚK. Dodam tylko, że to tworzenie "oazy spokoju" dotyczy także indywidualnych wielbicieli. Ja, dzięki wytrwałemu praktykowaniu bhakti jogi, stworzyłam w swojej rodzinie taką właśnie oazę, gdzie panuje na ogół spokój i harmonia. A wcześniej często było bardzo źle. Każdy wielbiciel może stworzyć taką "oazę" w swoim otoczeniu.
Jak najbardziej.

Waldemar
Posty: 742
Rejestracja: 31 paź 2008, 19:03

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Waldemar » 15 gru 2010, 01:17

Śri Caitanya-Caritamrita — Adi-lila

Rozdział 13 – Przyjście Pana Śri Caitanyi Mahaprabhu

Tekst 123
paiya manusa janma, ye na śune gaura-guna,
hena janma tara vyartha haila
paiya amrtadhuni, piye visa-garta-pani
janmiya se kene nahi maila

paiya manusa janma – każdy, kto otrzymał formę ludzką; ye – kto; na – nie; śune – słucha; gaura-guna – cechy Pana Caitanyi Mahaprabhu; hena janma – takie narodziny; tara – jego; vyartha haila – staje się bezużyteczny; paiya – zyskując sposobność; amrtadhuni – rzeki nektaru; piye – pije; visa-garta-pani – woda w zatrutym dole materialnego szczęścia; janmiya – rodząc się jako istota ludzka; se – on; kene – dlaczego; nahi – nie; maila – umarł.

Każdy, kto otrzymuje ciało ludzkie, lecz nie podejmuje kultu Śri Caitanyi Mahaprabhu, niweczy tę okazję. Amrtadhuni jest płynącą rzeką nektaru służby oddania. Jeśli po otrzymaniu ciała ludzkiego ktoś pije wodę zatrutego dołu materialnego szczęścia zamiast pić wody tej rzeki, to lepiej, by umarł dawno temu.

ZNACZENIE: W związku z tym Śrimat Prabodhananda Sarasvati ułożył następujące wersety w swej Caitanya-candramrcie:

acaitanyam idam viśvam yadi caitanyam iśvaram
na viduh sarva-śastra-jna hy api bhramyanti te janah

"W tym materialnym świecie brakuje świadomości Kryszny. Pan Caitanya Mahaprabhu jest uosobieniem świadomości Kryszny. Więc jeśli jakiś uczony czy naukowiec nie rozumie Śri Caitanyi Mahaprabhu, to jego wędrówka po tym świecie jest pozbawiona sensu."

prasarita-mahaprema-piyusa-rasa-sagare
caitanyacandre prakate yo dino dina eva sah

"Osoba, która nie korzysta z nektaru służby oddania płynącej za czasów kultu Śri Caitanyi Mahaprabhu, z pewnością jest najuboższą z ubogich."

avatirne gauracandre vistirne prema-sagare
suprakaśita-ratnaughe yo dino dina eva sah

"Zstąpienie Pana Caitanyi Mahaprabhu jest niczym rosnący ocean nektaru. Kto nie zbiera wartościowych klejnotów z tego oceanu, z pewnością jest najuboższym z ubogich." Podobnie, Śrimad-Bhagavatam (2.3.19, 20, 23) oznajmia:

śva-vid-varahostra-kharaih samstutah purusah paśuh
na yat-karna-pathopeto jatu nama gadagrajah

bile batorukrama-vikraman ye
na śrnvatah karna-pute narasya

jihvasati dardurikeva suta
na copagayaty urugaya-gathah

jivanchavo bhagavatanghri-renum
na jatu martyo 'bhilabheta yas tu

śri-visnu-padya manu-jas tulasyah
śvasan chavo yas tu na veda gandham

"Ludzie, którzy są jak psy, wieprze, wielbłądy i osły, wychwalają tych, którzy nigdy nie słuchają o transcendentalnych rozrywkach Pana Kryszny, wybawcy od wszelkiego zła. Ten, kto nie słuchał przekazów o potędze i cudownych czynach Osoby Boga i nie śpiewał lub nie intonował głośno cennych pieśni o Panu, ma uszy jak nory węży, a język jak język żab, który jedynie niepotrzebnie stwarza zakłócenia, swym rechotaniem zapraszając węża śmierci. Podobnie osoba, która nigdy nie posypała swej głowy prochem ze stóp czystego bhakty Pana, jest jedynie trupem, a człowiek, który nigdy nie doświadczył aromatu listków tulasi pochodzących z lotosowych stóp Pana, jest także martwy, mimo iż oddycha."

Podobnie, 4 werset z Pierwszego Rozdziału Canto Dziesiątego Śrimad-Bhagavatam oznajmia:

nivrtta-tarsair upagiyamanad
bhavausadhacchrotra-mano 'bhiramat
ka uttama-śloka-gunanuvadat
puman virajyeta vina paśu-ghnat

"Któż poza zabójcą zwierząt czy zabójcą duszy nie pragnie słuchać gloryfikacji Najwyższego Osobowego Boga? Taką gloryfikacją rozkoszują się osoby wyzwolone z zanieczyszczenia tego materialnego świata."

Podobnie, 56 werset Dwudziestego Trzeciego Rozdziału Canto Trzeciego Bhagavatam mówi, na tirthapada-sevayai jivann api mrto hi sah: "Jeśli ktoś nie służy lotosowym stopom wielkiego bhakty, musi być uważany za martwego, mimo iż oddycha."

mirek

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: mirek » 15 gru 2010, 09:22

Purnaprajna pisze:
mirek pisze:A to co innego :oops: , bo już zaczynałem podejrzewać, że chciałeś nieco dokopać wszystkim katolom 8)
Podobno remedium na tego typu objawy jest picie mleka, przebywanie w estetycznym środowisku, intonowanie Hare Kryszna i studiowanie pism objawionych. :)
Remedium godne polecenia :D
Dlatego też dziękuję Ci za tę wypowiedź:
Purnaprajna pisze:Ja tego w ten sposób nie widzę. Po prostu staram się ocenić tego typu uwarunkowaną mentalność z perspektywy mojego zrozumienia wedyjskiej wiedzy. Dlatego mam nadzieję, że to co napisałem ma się bliżej realizmu, niż pesymizmu. :)

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Mathura » 15 gru 2010, 09:34

Purnaprajna pisze:Poza tym, teoria świadomości Kryszny, nie jest jedynie teorią, gdyż ma pełny przekład na różne stany świadomości, a zależy tylko od nas jaki stan świadomości chcemy posiadać. .
Nie w tym rzecz, że uważam, iż świadomość Kryszny to tylko niepraktyczna teoria. Sam ją praktycznie praktykuję, a gdybym uważał, że jest to bez sensu to po co miałbym to robić.


Chodzi o to, że proces oczyszczania zajmuje u poszczególnych osób różne odcinki czasu. Można znać teorię, wiedzieć co należy czynić a czego nie, praktykować proces, ale jednak wpływ fałszywego ego, pożądania, chciwości, gniewu jest tak silny, że sprawia, iż nawet osoba zaawansowana może dokonywać niegodziwych czynów. Może postępować źle i myśleć przy tym, że tak czynić powinna. Nawet podeprzeć te czyny cytatami z pism. Zanim nastąpi oczyszczenie i ktoś się opamięta, wiele rożnych paskudnych rzeczy może nawyprawiać i potem ktoś może to oceniać, tak jak my oceniamy teraz chrześcijan, i wystawiać odpowiednie notki.
Mówimy, jakie to potwory musiały założyć Inkwizycję, czy też jakie to potwory dopuszczały się rzezi innowierców w imię własnej religii. Ale kto wie czy nie mówimy o sobie samym. Kto wie co sami osobiście robiliśmy w przeszłości. Tak jak ten mój znajomy uzdrowiciel. W poprzednim wcieleniu był inkwizytorem a teraz uzdrowicielem. My teraz jesteśmy bhaktami, a kim byliśmy kiedyś? Różnie to pewnie mogło być. Wielu z obecnych chrześcijan, których oceniamy jako niewiele rozumiejących, w przyszłości zostanie bhaktami. Oni intonują już Święte Imię więc ich proces oczyszczania jest rozpoczęty. Może jeszcze w tym wcieleniu, może w następnym albo jeszcze później, będą skakać w kirtanach.
Chrześcijanie w przeszłości popełnili wiele złego, gdyby mogli pewnie czynili by tak dalej. Jednak czasy się zmieniły i nie mają już takiej mocy. Myślę, że nie ma co za bardzo ich oceniać. Warto skupić się bardziej na własnej praktyce. Wyciągnąć nauki z przeszłości i starać się samemu nie wpaść w te sidła w jakie wpadło chrześcijaństwo.

mirek

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: mirek » 15 gru 2010, 10:27

Mathura pisze:Myślę, że nie ma co za bardzo ich oceniać. Warto skupić się bardziej na własnej praktyce. Wyciągnąć nauki z przeszłości i starać się samemu nie wpaść w te sidła w jakie wpadło chrześcijaństwo.
Moim zdaniem czyjeś działanie może podlegać ocenie, lecz ja staram się, żeby moja ocena nie dotyczyła wszystkich katolików, czy innych chrześcijan, bo nie znam ich wszystkich (tych w przeszłości i obecnych). Z wypowiedzi Śrila Prabhupada o Chrześcijaństwie i chrześcijanach (tych, które znam), widzę, że On nie przesądzał tak zupełnie i całkowicie sprawy (nie mówił o wszystkich jacy byli i są).

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Mathura » 15 gru 2010, 11:37

Dlatego napisałem "zbytnio".
Ocenianie nie jest zabronione bo oceniając uczymy się. Chodzi mi o przesadne ocenianie. Nie ma potrzeby wpadać w samozachwyt i szukać u innych błędów jeśli w nas ich pełno. Historia lubi być przewrotna. Dzisiaj ktoś jest bhaktą zagorzałym a jutro może odejść i być wrogo nastawionym. Dzisiaj ktoś jest zagorzałym chrześcijaninem wrogim w stosunku do bhaktów, a jutro może się zmienić.
Ocenianie tak w celu uczenia się.
Ocenianie nie, w celu podnoszenia swojej wartości zaniżając innych.

mirek

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: mirek » 15 gru 2010, 12:01

Mathuro, zgadzam się z tym, co napisałeś, dziękuję :D

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Purnaprajna » 15 gru 2010, 12:16

Mathura pisze:Można znać teorię, wiedzieć co należy czynić a czego nie, praktykować proces, ale jednak wpływ fałszywego ego, pożądania, chciwości, gniewu jest tak silny, że sprawia, iż nawet osoba zaawansowana może dokonywać niegodziwych czynów.
Cieszę się, że to rozumiesz. Odnośnie różnych dobrych i złych cech bhaktów, to Bhakti Vidya Purna maharaja wyjaśnia, że niektórzy bhaktowie mogą być zaawansowani w jednej sferze ich służby oddania, ale nie w innej. Taki stan rzeczy wprowadza czasami bałagan i zamęt w głowach niektórych bhaktów. Myślą, że jeżeli jakiś wielbiciel jest tak zaawansowany np. w prowadzeniu kirtanów, to musi być i zaawansowany we wszystkim innym. Ale ta szczególna sfera może być akurat jego jedyną naiskarmią (działanie bez przywiązania do rezultatów, ofiarując je Krysznie). Natomiast w innej sferze życia i oddania nie jest już tak zaawansowany, bo posiada materialne pragnienia i mocne do nich przywiązanie (sakama).

Maharaja konkluduje, że należy skorzystać z mocnych stron służby oddania takiego bhakty- z jego naiskarmii, ale nie z jego słabej strony charakteryzującej się sakamą. Niestety, praktyka pokazuje, że niektórzy bhaktowie, przez lata, w naiwny sposób budują w swoich umysłach ideał osoby bez skazy, i kiedy wyjdzie na ja jaw, że ich idol też musi np. chodzić do toalety, aby się wypróżnić, a co gorsza to co tam zostawia nie pachnie lotosem, to jest to dowód na to, że absolutnie wszystko co robi musi być uwarunkowane materialnie i całkowicie odrzucają takiego bhaktę, przeżywając kryzys wiary i przez 30 lat obsmarowują go w internecie. A wystarczy, mieć realistyczne spojrzenie i uczyć się od siebie nawzajem i doceniać część niskamy, a ignorować część sakamy. Nasze życie i próby podążania procesem duchowym nie jest bowiem czarno-białe, i im szybciej sobie to uzmysłowimy tym lepiej dla nas i dla innych.

Mathura pisze:Może postępować źle i myśleć przy tym, że tak czynić powinna. Nawet podeprzeć te czyny cytatami z pism.
I po to są właśnie kwalifikowani bramini i guru, aby zweryfikować czyjeś zrozumienie śastr i czyny na tym zrozumieniu oparte. Taka jest natura epistemologii Wajsznawizmu. A przypominam, że mówimy tu o społeczności szczerych bhaktów, gdzie istnieje zdrowy, bona-fide system kontroli i weryfikacji czyjegoś praktycznego zrozumienia, a nie o społeczności szczerych sahadżijów.

Mathura pisze: Mówimy, jakie to potwory musiały założyć Inkwizycję, czy też jakie to potwory dopuszczały się rzezi innowierców w imię własnej religii. Ale kto wie czy nie mówimy o sobie samym. Kto wie co sami osobiście robiliśmy w przeszłości. Tak jak ten mój znajomy uzdrowiciel. W poprzednim wcieleniu był inkwizytorem a teraz uzdrowicielem. My teraz jesteśmy bhaktami, a kim byliśmy kiedyś? Różnie to pewnie mogło być. Wielu z obecnych chrześcijan, których oceniamy jako niewiele rozumiejących, w przyszłości zostanie bhaktami. Oni intonują już Święte Imię więc ich proces oczyszczania jest rozpoczęty. Może jeszcze w tym wcieleniu, może w następnym albo jeszcze później, będą skakać w kirtanach.
Tak, i ta zmiana świadomości może być dowodem na istnienie i działanie agjata-sukriti, wykonywanych nieświadomie czynów bhakti. Sama teoretyczna i pasywna wiara w Boga, co gloryfikuje współczesny katolicyzm, nie ma tu nic do rzeczy i do niczego transcendentnego nie wiedzie.
Mathura pisze: Myślę, że nie ma co za bardzo ich oceniać. Warto skupić się bardziej na własnej praktyce. Wyciągnąć nauki z przeszłości i starać się samemu nie wpaść w te sidła w jakie wpadło chrześcijaństwo.
Warto jednak dodać, że aby wyciągnąć nauki z własnego niepowodzenia, czy błędów innych światopoglądów, musimy je umieć przeanalizować. Tu nie chodzi o krytykanctwo, poczucie wyższości, czy chęć "dokopania" katolikom, czy komukolwiek innego, ale o analizę ich systemu światopoglądowego na bazie śastr, która to analiza ma wyższy cel, o czym za chwilę. To jest polecane i robione przez aczarjów i mamy tego wielokrotnie przykład zarówno w książkach Śrila Prabhupada, jak i np. w Sat-sandarbhach, czy Wedanta-sutrze. Po to m.in. istnieją narzędzia hetu-vidji (metody logicznej analizy). Dlatego np. Wjasadewa w Wedanta-sutrze, za pomocą pańcanga-njaji (pięcioaspektowego wedyjskiego sylogizmu) obala różne systemy religijno-filozoficzne począwszy od wedyjskich darszanów, poprzez buddyzm, siwaizm, dżinizm, a skończywszy na religii Ganeszy, Surji i Śaktyzmie.

Współczesny, w większości niedoinformowany i wychowany w chrześcijańskiej tradycji moralnej zachodni bhakta na ogół będzie mocno argumentował przeciwko temu, bo pokora to przecież nadstawienie drugiego policzka, a krytyka, czy analiza czegoś to przecież objaw dumy i fałszywego ego, a śastra mówi przecież, żeby nie krytykować i być pokornym. Aczkolwiek logika takiego myślenia jest bliska prawdzie, to jej praktyczne zastosowanie jest błędne, bo nie wszystko jest jednym. Analiza i krytyka błędnych, niekonsekwentnych, niespójnych, czy irracjonalnych systemów myślowych ma bowiem ważne miejsce w filozoficznym świecie Gaudija Wedanty.

Baladewa Widjabuszana wyjaśnia w Gowinda-bhaszji, że Wjasa krytykuje wszystkie te religie i filozofie w celu ustrzeżenia ludzi o słabej umysłowości przed zboczeniem z właściwej drogi i porzuceniem wzniosłej, starożytnej tradycji Wed, na skutek bycia zwiedzonym przez pozornie wiarygodne, lecz w istocie błędne argumenty innych systemów wiary i myśli. Baladewa dodaje, że błąkanie się w pozornie przyjemnych umysłowych labiryntach tych filozofów, kulminuje jedynie w zagubieniu się, a następnie w unicestwieniu. Dlatego omawianie katolicyzmu, czy innych religii, jeżeli robione z właściwą, powyższą motywacją, i na bazie atma-vidji Gaudiya Wedanty, w jej trzech aspektach sambandhy, abhidheji i prajodżany jest pomocne nie tylko w umocnieniu własnej wiary, ale także w uzmysłowieniu innym ludziom słabości, ryzyka, czy nawet zagrożeń płynących z wkładania w coś naszego serca (co jest dosłowną istotą śraddhy), co nie jest tego godne, warte, lub nie jest najlepsze z możliwych, istniejących opcji.

Tak więc koncentracja na własnej duchowej praktyce wcale nie musi oznaczać "wykastrowanie się" z możliwości oceny i krytyki innych religii i filozofii oraz czynów ludzi opartych na ich gruncie. Wręcz przeciwnie, jak pokazuje przykład aczarjów, bez tego, własna praktyka duchowa będzie niepełna.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 15 gru 2010, 12:39

Właściwie Purnaprajna już wszystko wyżej pięknie wytłumaczył, ale ja jeszcze wtrącę swoje drobne uwagi:
Mathura pisze: My teraz jesteśmy bhaktami, a kim byliśmy kiedyś? Różnie to pewnie mogło być. (...) Wielu z obecnych chrześcijan, których oceniamy jako niewiele rozumiejących, w przyszłości zostanie bhaktami. Oni intonują już Święte Imię więc ich proces oczyszczania jest rozpoczęty. Może jeszcze w tym wcieleniu, może w następnym albo jeszcze później, będą skakać w kirtanach.
Masz całkowitą rację z punktu widzenia bhaktów. Ale chrześcijanin nie ma takiej perspektywy. Uważa, że ma tylko to jedno krótkie życie i jeżeli nie zdąży się wyspowiadać, chodzić na msze itp. to będzie potępiony. Tak samo ocenia bhaktów- ponieważ porzucili chrześcijaństwo dla religii "pogańskiej" to będą się smażyć w piekle. Jest to uproszczenie, ale tak to mniej więcej wygląda.

My możemy i nawet powinniśmy być tolerancyjni i wyrozumiali wobec chrześcijan, ale trzeba się liczyć z tym, że oni tacy nie będą wobec nas- przykłady tego widzimy na tym forum.
Mathura pisze: Mówimy, jakie to potwory musiały założyć Inkwizycję, czy też jakie to potwory dopuszczały się rzezi innowierców w imię własnej religii. Ale kto wie czy nie mówimy o sobie samym. Kto wie co sami osobiście robiliśmy w przeszłości.
Wydaje mi się, że zawsze trzeba nazywać zło po imieniu. Nie można wszystkiego relatywizować, np. "Przypomniałam sobie, że w poprzednim wcieleniu byłam Hitlerem, to przecież nie będę krytykować hitlerowców." Krytykowanie zła i zbrodni (tym bardziej jeśli te zbrodnie popełniano w imię miłości Boga i bliźniego) to jest obowiązek każdego myślącego człowieka.
Mathura pisze: Chrześcijanie w przeszłości popełnili wiele złego, gdyby mogli pewnie czynili by tak dalej. Jednak czasy się zmieniły i nie mają już takiej mocy.
Wszyscy wiemy, że żyjemy w epoce Kali. Nie mamy więc powodu do szczególnego optymizmu. Raczej należy się spodziewać nasilenia konfliktów, sporów i wojen. Widzimy to zresztą na co dzień, np. po rosnącej ilości zamachów terrorystycznych z powodów religijnych.
Mathura pisze: Tak jak ten mój znajomy uzdrowiciel. W poprzednim wcieleniu był inkwizytorem a teraz uzdrowicielem.
Ja nie wierzę w takie wspomnienia z poprzednich wcieleń, a tym bardziej uzyskane w drodze jakichś podejrzanych praktyk parapsychologicznych. Są to bardzo wątpliwe sprawy. Jest raczej wykluczone, aby taki zbrodniarz jak inkwizytor uzyskał następne wcielenie w ludzkim ciele. Nawet ciało żaby to chyba byłby zbyt duży awans dla niego.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Mathura » 15 gru 2010, 12:45

No to powtórzę to to napisałem już wyżej

"Ocenianie tak w celu uczenia się.
Ocenianie nie, w celu podnoszenia swojej wartości zaniżając innych."

Jest oczywiste, że ocenianie musi być obecne. Bez niego jak można rozróżnić to co dobre i właściwe od tego co złe i niekorzystne?

ODPOWIEDZ