Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Tylko jedna droga jest prawdziwa - droga do Boga. " Prawdziwym interesem wszystkich żywych stworzeń – w istocie, celem życia – jest powrót do domu, do Boga. Jest to korzystne dla nas samych, naszej żony, dzieci, uczniów, przyjaciół, rodaków i całej ludzkości. Ruch świadomości Kryszny może udzielić wskazówek względem zarządzania, dzięki któremu każdy będzie mógł wziąć udział w czynnościach świadomych Kryszny i osiągnąć ostateczny cel." - 07.15.65 Zn.
Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Purnaprajna » 13 gru 2010, 16:10

Mathura pisze:Gdybanie ma ten plus, że jest tylko gdybaniem i raczej nikomu nie szkodzi.
Chodzi mi o to, że nam teraz z perspektywy czasu łatwo jest oceniać to co wyprawiali chrześcijanie w przeszłości. Siedzimy sobie przed komputerami i piszemy jacy to oni byli źli, niedobrzy, palili ludzi na stosie, torturowali itp. System, który stworzył Inkwizycję nie może być systemem dobrym. Zwyrodnialcy, szaleńcy, potwory. Ok. Wszystko to prawda. Ale gdybyśmy mogli zajrzeć w przeszłość to ciekawe ilu z obecnie żyjących przykładało rękę do mordów, czystek, wojen religijnych, być może było inkwizytorami, tymi, którzy skazywali innych na spalenie, torturowało niewinnych. Ale czy niewinnych? Czy prawo karmy dopuści do tego aby niewinny został spalony? Czy na stos trafił choć jeden, który na to nie zasłużył przeszłymi swoimi czynami?

Znam jednego uzdrawiacza, który w regresie zobaczył siebie jako inkwizytora. Wiele z osób, którym teraz pomaga to jego "klienci" z tamtych czasów. Kiedyś ich męczył a teraz uzdrawia.

Nie twierdzę, że Inkwizycja była czymś dobrym. Nie o to mi chodzi aby jej bronić. Chodzi o to, że teoretyzowanie to jedno a praktyka drugie. Mając władzę, wpływy i możliwości jak my będziemy postępować? Postawieni w konkretnych sytuacjach coś zrobić będziemy musieli w przypadku zakłóceń ze strony opornych, sekt, bandytów, tych, którzy nie zaakceptują nowego porządku, chcących żyć inaczej, niezgodnie z zaleceniami Wed.
Teraz jest dopiero początek, a już ile jest niesnasek pomiędzy samymi wielbicielami. Powstały już różne odłamy, które toczą pomiędzy sobą podjazdowe wojenki. Prabhupada powiedział to, albo to, a inni twierdzą, że powiedział inaczej, wy nie macie racji, obrażasz mojego guru mój guru wile lepiej niż twój itp. Już teraz się to dzieje w rzeczywistości. Na razie są to tylko walki na słowa, argumenty. Ale gdyby można było to ciekawe czy nagle nie poszły by w ruch miecze? :) Wojna religijna na bank, niczym pomiędzy różnymi odłamami chrześcijaństwa w przeszłości. Te same korzenie ale poglądy inne. Zanim zapanuje oczekiwana złota era to jak sam napisałeś wiele wydarzyć się może.
A za kolejne 2 tys lat ktoś będzie siedział sobie przed komputerem i na jakimś forum będzie oceniał tych wczesnych krisznaitów z XXI wieku. Ależ oni byli okropni. :)
Widzę, że nadal masz wątpliwości, a sprawa jest stosunkowo prosta. Chrześcijaństwo jest religią kanisztów, materialistycznych wyznawców Boga. Z powodu braku nie tylko transcendentalnej wiedzy, ale nawet metafizycznej wiedzy np. na temat istnienia i działania 3 materialnych gun, nie mają oni możliwości wzniesienia świadomości ponad materię tego tymczasowego ciała, wraz z jego materialnymi, tymczasowymi koncepcjami religijności i własnej materialnej tożsamości (np. "jestem katolikiem i Polakiem"). Nawet głowy kościoła i jego liderzy na przestrzeni dziejów byli jedynie wyznawcami na poziomie prakrita - uwarunkowanej materii.

Kanisztha-adhikari, lub inaczej prakrita-bhakta, czyli materialistyczny bhakta, ma podobną naturę i zrozumienie, co oddany kościołowi katolik. Dzieli ich tylko teoria, ale poziom realizacji (vigjany) jest podobny. To o czym piszesz, to zachowanie bhaktów na niższym obszarach kaniszthy (aniszta-bhakti), gdzie prawdopodobnie nie ma nawet jeszcze determinacji, i gdzie nie została jeszcze podjęta świadoma decyzja o walce z anarthami. Dlatego tyle niesnasek pomiędzy nowicjuszami w bhakti, którzy podobnie jak jak, po ponad 20 latach praktykowania świadomości Kryszny jako hobby, nadal kłócą się o guru oraz formę wyrażania bhakti w różnych grupach na bazie cielesnej, materialnej tożsamości, nie zważając na nastrój oddania, gdyż sami go nie doświadczają. Stąd Twoje wątpliwości.

Nie wszystko jednak stracone, bo w przeciwieństwie do katolików, nawet najbardziej materialistyczny kanisztha-bhakta, jeżeli jest tylko szczery, to podąża wznoszącą (świadomość) ścieżką procesu duchowego, a nie statycznej i mało przydatnej bez sadhany, teoretycznej "wiary w Boga". "Proces" oznacza stopniową asymilację zachowań i percepcji oraz podążanie za przykładem zaawansowanego autorytetu duchowego, który ma doskonały charakter, nie utożsamia się z materialnym ciałem, posiada doskonałą wiedzę na temat związku z Kryszną, ma doświadczenie i realizację uczucia miłości do Kryszny. Dla nas taką osobą jest Śrila Prabhupada. Podążając za nim, czy za innym czystym wielbicielem Kryszny, nigdy nie będziesz budował stosów całopalnych, i dowodem na to jest historia Wajsznawizmu i Twoja własna świadomość. Oczywiście będzie prawo i kara za zbrodnię, bo to jest częścią varnaśramy, i bez tego społeczeństwo ludzkie nie może funkcjonować, ale nigdy nie będzie okrutnych, nonsensownych wymysłów ratowania czyjejś duszy wbrew czyjejś woli przez rozciąganie go na kole.

Obrazek
Czy katolik posiada imperatyw moralny, aby nawracać pogan na wiarę w Jezusa? Odpowiedź brzmi TAK, bo Jezus jest jedyną drogą, prawdą i życiem. Mniejsza z tym, że czasami przez prowadzące do śmierci tortury, płacz i zgrzytanie zębów.

Różnica między szansą udoskonalenia zachowania i zrozumienia kaniszty w katolicyzmie a wajsznawiźmie jest taka, że my mamy wypróbowane historycznie doskonałe wzorce zachowań, kulturę społeczną z Bogiem w centrum, głęboką filozofię i teologię, a przede wszystkim praktyczną metodę na styl życia z nimi zgodny, co stopniowo i namacalnie wznosi świadomość ponad zjawisko inkwizycji, wypraw krzyżowych, "niedzielnej religii" i cielesną koncepcję życia, wiodąc atmę do jej naturalnej transcendentnej sfery postrzegania rzeczywistości i uczuć. Co z tym zrobimy, to już zależy od naszych indywidualnych wyborów. Torturować nikogo przecież nie będziemy, ani też sami się nie torturujemy, znając filozoficzne i praktyczne znaczenie wolnej woli w egzystencji tatasztha-śakti jivy.

mirek

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: mirek » 13 gru 2010, 21:24

Purno, naprawdę b.czarno widzisz czarnych :)
Małe światełko w tej ciemności:
"Myślę, że było tam kilka osób umiejących czytać po portugalsku. Było to efektem przebywania tam od kilkuset lat misjonarzy chrześcijańskich. Misjonarze ci przygotowali Indian do przyjęcia misji Pana Caitanyi, do spotkania wielbicieli Pana Caitanyi i książek Śrila Prabhupada.

Bhagavad-gita ki-jaya!

Śrila Prabhupada powiedział pewnego razu, że Jezus Chrystus przygotował drogę Panu Jagannath – w tym sensie, że mówił On o osobowym Bogu." (Wyprawa do Amazonii, Indradyumna Swami, źródło: http://www.vrinda.net.pl/wiadomosci/art ... %29&id=565).

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Purnaprajna » 13 gru 2010, 22:16

mirek pisze:Purno, naprawdę b.czarno widzisz czarnych :)
Ja tego w ten sposób nie widzę. Po prostu staram się ocenić tego typu uwarunkowaną mentalność z perspektywy mojego zrozumienia wedyjskiej wiedzy. Dlatego mam nadzieję, że to co napisałem ma się bliżej realizmu, niż pesymizmu. :)

mirek

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: mirek » 13 gru 2010, 23:17

Purnaprajna pisze:
mirek pisze:Purno, naprawdę b.czarno widzisz czarnych :)
Ja tego w ten sposób nie widzę. Po prostu staram się ocenić tego typu uwarunkowaną mentalność z perspektywy mojego zrozumienia wedyjskiej wiedzy. Dlatego mam nadzieję, że to co napisałem ma się bliżej realizmu, niż pesymizmu. :)
A to co innego :oops: , bo już zaczynałem podejrzewać, że chciałeś nieco dokopać wszystkim katolom 8)

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Mathura » 14 gru 2010, 08:53

Wszystko to co napisał wyżej Purnaprajna jest prawdą. Jednak jest również prawdą, że teoria często rozmija się z praktyką. Wiedza wedyjska jest tak obszerna i zawiła, że doprawdy można ją wykorzystać do wszystkiego. Można opierając się na niej czynić dobro, ale równie dobrze zasłaniając się nią czynić źle.
Wszyscy w mniejszym lub większym stopniu znamy teorię, ale jednocześnie widzimy, że
- kontrolowanie własnego umysłu i zmysłów jest niezwykle trudne, a bez tego
- przebywanie w związku z drugą osobą tak aby ten związek był satysfakcjonujący dla obu i rozwojowy, jest prawie niemożliwe, a jeśli nie umie się przebywać z jedną osobą .to
- prowadzenie rodziny, tak aby wszyscy byli w niej zadowoleni, czynili duchowy postęp i umieli funkcjonować w społeczeństwie, aby nie było w niej kłótni, zazdrości, zawiści, aby było w niej szczęście, jest jeszcze trudniejsze.
- zarządzanie niewielką społecznością (np. świątynią) tak aby wszystko w niej funkcjonowało jak należy, jest bardzo trudne
- zarządzanie krajem gdzie mieszka kilkadziesiąt milionów ludzi, tak aby ten funkcjonował zgodnie z wedyjskimi zasadami jest o wiele trudniejsze
- co dopiero mówić o zarządzaniu całą ziemią.
Aby zarządzać innymi trzeba umieć zarządzać sobą. Bez umiejętności kontroli samego siebie jak można kontrolować innych? Można, ale jak to będzie wyglądać? Właśnie coś takiego pokazali chrześcijanie gdy dorwali się do władzy. My możemy teraz sobie oceniać, ale co byśmy wyczyniali na ich miejscu? Jakie charakterki by wypłynęły?

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Purnaprajna » 14 gru 2010, 09:07

Dokładnie. I dlatego kanistha i to w dodatku w niższej warnie nie powinien zajmować przewodniej pozycji i podejmować ważnych decyzji, jeżeli istnieje wybór bardziej zaawansowanej osoby. Jeżeli nie ma takiego wyboru, to inna sprawa, ale też społeczeństwo i świat nie będą pod wrażeniem takiej osoby, a więc nie ma kwestii przewodzenia im, i robienia bałaganu. Poza tym, teoria świadomości Kryszny, nie jest jedynie teorią, gdyż ma pełny przekład na różne stany świadomości, a zależy tylko od nas jaki stan świadomości chcemy posiadać. Dlatego tak jak mówisz, należy zacząć od zarządzania samym sobą, a wielu z nas, a przynajmniej ja, ma z tym problem. W takim kontekście, wspominanie członków Hare Kryszna i świata w tym samym zdaniu jest dla osób z zewnątrz po prostu zabawne, a dla nas jest zaledwie miłą "dobro życzeniową" rozrywką.

mirek

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: mirek » 14 gru 2010, 10:57

Dochodzi tu także kwestia tego, jakiego pokroju ludźmi musiał zająć się Jezus… Śrila Prabhupada powiedział, że "Religia oznacza przede wszystkim poznanie Boga i pokochanie Go". Jezus powiedział ówczesnym ludziom dużo więcej niż tylko "Nie zabijaj" a tamtejsi kapłani, wierzące przecież w Boga osoby, zabili go właśnie.
Późniejsi ludzie także nie byli lepsi, można powiedzieć, że wręcz prymitywni i dzisiaj efekt jest taki – jak powiedział Śrila Prabhupada - "Bardzo trudno znaleźć człowieka, któremu rzeczywiście przewodzi Jezus Chrystus. Przewodnictwo Jezusa Chrystusa jest dostępne, ale nikt o nie nie dba.".
Pan Kryszna powiedział: "Spośród wielu tysięcy ludzi, jeden może dąży do doskonałości, a spośród tych, którzy doskonałość osiągnęli, zaledwie jeden zna Mnie naprawdę."
Powiedzmy, że Jezus był (czy nadal jest) taką doskonałą osobą... Lecz katolicy zazwyczaj mówią, że można jeść mięso (nawet gdy to nie jest konieczne), bo Jezus jadł, takie jest ich zrozumienie :cry:

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Purnaprajna » 14 gru 2010, 14:04

mirek pisze:A to co innego :oops: , bo już zaczynałem podejrzewać, że chciałeś nieco dokopać wszystkim katolom 8)
Podobno remedium na tego typu objawy jest picie mleka, przebywanie w estetycznym środowisku, intonowanie Hare Kryszna i studiowanie pism objawionych. :)

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 14 gru 2010, 14:12

Purnaprajna pisze:Ogół ludzi jest prosty i niewinny oraz pragnie spokoju umysłu i bezpieczeństwa. Dlatego zawsze podąży za charyzmatycznym liderem o nieskazitelnym charakterze, który spełni ich oczekiwania.
Właściwie zgadzam się ze wszystkim, co pisze Purnprajna. Ale mam wątpliwości, czy rzeczywiście ogół ludzi jest "prosty i niewinny"? Przecież wyraźnie widać, że wielu ludzi woli wybrać oszustów niż prawdomównych. A czy zawsze podąży za liderem o nieskazitelnym charakterze? To dlaczego ogół Polaków wybiera takich polityków? Dlaczego Niemcy głosowali na Hitlera?
Purnaprajna pisze: Poza tym wszystkim stoi plan i ręka Kryszny, a więc możemy być spokojni, co do tego, że stopniowo, w którymś momencie zapanuje wreszcie "złota era", czyli czasowa oaza Krita-jugi w Kali-judze. Nasza skromna rola, to próbować, w jakiś tam sposób i w jakimś tam stopniu podłączyć się do tej misji. W tym leży nasza szansa na odniesienie wiecznej korzyści. Robienie wielkich rzeczy, zostawmy wielkim, upełnomocnionym przez Krysznę osobistościom.
Tak właśnie rozumiem misję MTŚK. Dodam tylko, że to tworzenie "oazy spokoju" dotyczy także indywidualnych wielbicieli. Ja, dzięki wytrwałemu praktykowaniu bhakti jogi, stworzyłam w swojej rodzinie taką właśnie oazę, gdzie panuje na ogół spokój i harmonia. A wcześniej często było bardzo źle. Każdy wielbiciel może stworzyć taką "oazę" w swoim otoczeniu.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 14 gru 2010, 15:05

A to mój prezent dla Hotori i innych nadgorliwych (ale nie mających wiele do powiedzenia) chrześcijan:
Obrazek
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

ODPOWIEDZ