Tzw. ptasia i świńska grypa, których nie ma
12.07.2009
Tzw. szczepienia - w rzeczywistości o szerokim zasięgu implantacja chipu przy okazji szczepienia.
Właściwie to wszystko jest proste: przed 130 laty postulowano po raz pierwszy istnienie wirusów, które miały powodować choroby (Pasteur, 1822-1895). Wyobrażano sobie, że do takich „wirusowych chorób” należy grypa, odra, różyczka, herpes labialis (opryszczka na wardze), itd. - same ciepłe domniemane „choroby” – które w Germańskiej Nowej Medycynie są niczym innym jak objawami fazy zdrowienia (fazy pcl) w różnych Sensownych Biologicznych Specjalnych Programach. Przy tym w tych konkretnych fazach zdrowienia zawsze chodziło (dzisiaj również) o wypełnianie ubytków spowodowych owrzodzeniem.
Ale po śmierci Pasteura wyszło na jaw, że większość, czy nawet wszystkie wyniki jego badań były spreparowane. Postulowany wirus był tylko hipotetycznym założeniem. W ówczesnym czasie można było pod mikroskopem zobaczyć (i to z trudem) tylko bakterie (=jednokomórkowce). Ale przy pomocy ówczesnych mikroskopów nie były możliwe do zaobserwowania tysięczne części czy dziesięciotysięczne części bakterii, a taką wielkość wirusa zakładano postulując jego istnienie. Później, również pod mikroskopem elektronowym, nie można było zaobserwować istnienia żadnego wirusa, nie mówiąc już o tym, że nie można było zaobserwować jego rozmnażania. Dlatego powstała dodatkowa hipoteza, że wirusy mogą rozmnażać się naturalnie tylko w żywych organizmach. Ale również tej hipotezy nikt nie mógł udowodnić.
Posługując się starą nomenklaturą, że tzw. „choroba” (według GNM faza pcl) zaczyna się w fazie zdrowienia, to znaczy faza zdrowienia była traktowana jako „choroba”, wirusy powinny się rozmnażać właśnie w tej fazie. Ale tego jak już wspomniałem, nikt nie mógł również udowodnić.
Nie możemy twierdzić, że ta ciepła faza, którą w przeszłości traktowaliśmy błędnie jako „chorobę“ (i o której dzisiaj wiemy, że jest ona fazą zdrowienia, czy fazą pcl) jest czymś przynoszącym „chorobę”. Również hipotetycznie istnieniejących tzw. wirusów (do dzisiaj ich istnienie pozostaje nieudowodnione) nie można w żadnym wypadku traktować, jako przyczynę „choroby”. Już tylko z tego powodu nie może być mowy o istnieniu wirusów, które powodowałyby „chorobę”.
Ale sprawa ma się jeszcze lepiej:
Wirusów nie dało się odkryć, i to wszystko jedno czy „powodujących chorobę”, czy jakichkolwiek innych wirusów, a zupełnie już żadnych wirusów, które by się rozmnażały. Niedawno temu wysoki urzędnik rządowy zeznał pod przysięgą, że istnieją wirusy powodujące aids. Ale z tego nie wypłyną dla niego z pewnością żadne konsekwencje, skoro nawet odkrywca nie istniejących aids wirusów dostał nagrodę Nobla, a więc za coś co w ogóle nie istnieje. Jeszcze przed kilku laty jeden z tzw. odkrywców, pan Montagnier, przyznał szczerze, że nie widział żadnego wirusa aids. Ale żeby otrzymać nagrodę Nobla, można sobie wirusa wymyśleć.
Przemysł farmakologiczny nie szczędzi na wynajdywaniu różnych pomysłów, żeby tylko nieistniejące wyrusy można w jakiś sposób „wkodować w myślenie“ społeczeństw. I tak podobno pewna austriacka żurnalistka – oskarżyła (nie do wiary!) FBI, WHO i UNO i tym samym szefa FBI Obamę (jak to jest możliwe, żeby oskarżyć tego polityka?) o to, że Firma Baxter AG (jednostka nadrzędna Firmy Baxter International) celowo wypuściła 72kg aktywnych wirusów Z ptasiej grypy. Zimą 2008 roku te wirusy ptasiej grypy zostały rozesłane przez WHO do 16 laboratoriów z 4 państw.
Naturalnie chodzi tu o zwykłą kaczkę dziennikarską. Celem tej propagandy jest wyrobienie w zwykłym śmiertelniku wątpliwości: „dlaczego dyskutuje się jeszcze o tym, czy wirus istnieje, czy nie, jeżeli w telewizji pokazują, jak wszystkie kurczaki z pewnej farmy „musiały” zostać zabite i usunięte?”
Celem jest wytworzenie paniki oraz wytworzenie w ludziach przekonania, że istnieje 72kg „wysoce infekcyjnych wirusów“.
Wprawdzie istnieją katedry zajmujące się domniemanymi wirusami, gdzie dyskutuje się „nowe szaty króla“, ale wirusa jeszcze nikt nie widział. W zamian za to w pseudonaukowy sposób mówi się o istnieniu „pośredniego dowodu na istnienie wirusa” i określa się te testy skomplikowanymi nazwami pełnymi kodów (w przeszłości dermatolog przy pomocy naklejania plastra na skórę uzyskiwał zaczerwienienie skóry). Wszystko to jest jednym oszustwem. Wprawdzie istnieją antygeny - reakcje organizmu na przeciwciała, ale nie ma żadnego wirusa. Ale jeżeli nie istnieje żaden wirus, to przeciwko czemu wobec tego robi się szczepionki? I tak w ogóle jak ma taka pseudo-szczepionka leczyć w fazie zdrowienia?
Wszystkie szczepionki, jakie tylko istnieją, są jednym wielkim oszustwem. I tak długo jak długo nie zna się ani jednego wirusa - nie mówiąc już o rozmnażaniu się nie istniejących wirusów, czy wirusów powodujących chorobę - tak długo twierdzenie, że przeprowadza się szczepienia przeciwko tym nieistniejącym wirusom, jest po prostu kiepskim trykiem kuglarskim á la Pasteur.
Podstawą (stara nam się wmówić,że takowe istnieją) do przeprowadzenia szczepienia przy pomocy jakiegokolwiek serum byłoby:
1.Serum musiałoby działać na fazę pcl, gdyż hipotetyczny wirus został zdefiniowany dla fazy pcl: grypa, odra, różyczka, herpes labialis, itd (zdefiniowane typowe tzw. „choroby wirusowe”). Serum takie musiałoby mieć podobne działanie do chemioterapii. Tylko dzisiaj wiemy, że chemioterapia została zdemaskowana jako jednoznaczne przestępstwo. Gdyż wskutek chemioterapii umiera 98% pacjentów nią „leczonych”.
2.Ponieważ nie zna się żadnego wirusa, nie może być w związku z tym żadnego specyficznego serum, które miałoby jakiś sens; to znaczy że tutaj mamy do czynienia z jakąś niespecyficzną, skonzentrowaną trucizną chemiczną, aby bezsensownie zatruć fazę pcl, tzn. ją zniszczyć (podobnie jak w „raku” chemioterapią).
Ale naturalnie nikt nie wierzy w to, że przemysł farmakologiczny jest zainteresowany zwalczaniem trzech dni gorączki w niebiologiczny sposób, czyli przy pomocy wysoce dawkowanej trucizny. Jaki jest w takim razie cel tych tzw. profilaktycznych „szczepionek“?
Odpowiedź jest oczywista: chodzi o implantantowanie chipa. Przy pomocy tzw. chińskiego „zabójczego chipa”, który ktoś niedawno chciał opatentować (i który jest przeznaczony dla elity panującej) ma się całkowitą władzę i kontrolę na całym świecie. Nawet jeżeli zabrzmi to makabrycznie: takim sposobem można „pozbyć się” większej ilości ludzi jak przy pomocy chemioterapii i morfiny.
Można np. każdą niewygodną osobę (np. krytycznie nastawioną) w każdym momencie i na każdym miejscu ziemi „wyłączyć” przez satelitę poprzez „naciśnięcie guzika”. Coś takiego jest wówczas bardzo proste.
Możliwe, że dla niektórych brzmi to jak jakaś sciencefiction powieść, ale niestety tak nie jest. Przypomnijcie sobie: już przed laty wskazywałem na to, że żydzi u swoich pacjentów już od dawna ekskluzywnie praktykują Germańską Nową Medycynę. W przeciwieństwie do tego 98% nieżydowskich pacjentów ma być w dalszym ciągu „eliminowana” przy pomocy chemioterapii i morfiny. Taki zabijający chip stanowi naturalnie szansę do przeprowadzenia bardzo szybkiego ludobójstwa.
Wasz Ryke Geerd
***
uwaga autorki strony:
warto również przeczytać i zobaczyć:
artykuł doktora Hamera na temat nie istniejącego HIV "wirusa"
film, który pojwił się w internecie
http://www.germanska-nowa-medycyna.pl/i ... Itemid=510
_____________________________________________________________
Bez paniki - prawda o ptasiej grypie, H5N1, szczepieniach i AIDS
Poniżej zamieszczamy wywiad przeprowadzony dnia 27.10.2005 przez Christopher Ray. Znajduje się on na stronie pisma internetowego FAKTuell (
www.faktuell.de) i jest tłumaczeniem ze źródła: Keine Panik - Die Wahrheit über Vogelgrippe, H5N1, Impfen und AIDS)
Niezależny i nieprzekupny naukowiec, wirusolog dr Stefan Lanka, uzmysławia nam bez jakichkolwiek wykrętów w/w problem.
Dr Lanka zna doktora Hamera osobiście i naturalnie zna również Germańską Nową Medycynę. Razem ze swoim współpracownikiem, soziologiem Krefeld, założył w interecie pierwsze krytyczne forum na temat szczepionek i AIDS. Dr Lanka już przed laty i jeszcze przed "wystąpieniem" tzw. "ptasiej grypy" ostrzegał, że planowana jest pandemia...
Poza tym obydwoje są autorami m.in.takich książek, jak: "Impfen - Völkermord im dritten Jahrtausend?" (tłum. aut.strony: Szczepienia - ludobójstwo w trzecim tysiącleciu?) czy "Die Vogelgrippe - Ein Krieg der USA gegen die Menschheit" (tłum. aut.strony: Ptasia grypa - wojna prowadzona przez USA przeciwko ludzkości)
Oto niniejszy wywiad:
http://www.germanska-nowa-medycyna.pl/i ... Itemid=565
Cytat z tego artykułu:
"Tylko jeżeli będę ignorował przekonania Nowej Medycyny dr Hamera, według której wydarzenia wywołujące szok są powodem wielu chorób, a także dociekania chemii na temat następstw zatruć i niedoborów i jeżeli będę ignorował uparcie dociekania fizyki na temat następstw promieniowania, wówczas znajdzie się miejsce na urojenia takie jak istnienie wirusów wywołujących choroby. "
"Jednakże wirus ptasiej grypy nie został kiedykolwiek stwierdzony, ani też jakikolwiek wirus, który mógłby występować w jakimkolwiek związku z chorobą.
Takie wirusy po prostu nie istnieją. Są one stwierdzone na podstawie międzynarodowych naukowych konsensów uznane jako stwierdzone i na tej podstawie tylko uznane jako istniejące, co wynika z wypowiedzi Pani Minister na temat wirusa AIDS.
Jednak niebezpieczny dla człowieka wirus ptasiej grypy H5N1 został przecież przed kilkoma dniami w jednym z angielskich laboratoriów stwierdzony!
Jeżeli jakiś wirus stwierdzony został w jakimś konkretnym ciele czy płynie, na przykład u ptaków, wówczas każdy nawet mierny naukowiec może w najbardziej miernym laboratorium sprawdzić, czy wirus ten istnieje w organizmie umarłego zwierzęcia. Do takiego doświadczenia jednak nigdy nie doszło, wprost przeciwnie. Rozpowszechnia się wręcz pośrednie, całkowicie bezpodstawne, o niczym nie mówiące informacje o procesach testów.
Na przykład stwierdza się, że istnieje przeciwciało, które łączy się tylko w określony sposób z ciałem rzekomego wirusa. Podczas udowadniania zakończonego sukcesem połączenia ciała i przeciwciała udowodniono rzekome istnienie domniemanego wirusa.
W rzeczywistości jednak przy rzekomych przeciwciałach chodzi o rozpuszczalne białka krwi, które odgrywają znaczącą rolę podczas uszczelniania rosnących i dzielących się komórek oraz podczas gojenia się ran.
Te białka krwi, nazywane również globulinami wiążą się dowolnie w probówce odpowiedniej koncentracji z kwasami i zasadami, minerałami i rozpuszczalnikami do innych białek. W ten sposób można dowolnie pozytywnie, lub negatywnie przetestować każdą próbkę (ze zwierzęcia czy człowieka). Dlatego jest to po prostu czysta, wręcz kryminalna samowola."
Oszust zajmuje miejsce nauczyciela. Z tego powodu cały świat jest zdegradowany. Możesz oszukiwać innych mówiąc: "Jestem przebrany za wielbiciela", ale jaki jest twój charakter, twoja prawdziwa wartość? To powinno być ocenione. - Śrila Prabhupada