Bogini

Pytania i odpowiedzi na różne tematy, forum dla laików i początkujących. " Nie ma nic bardziej wzniosłego i czystego w tym świecie nad wiedzę transcendentalną." - 04.38. Niewiedza jest przyczyną naszej niewoli, a wiedza jest drogą do wyzwolenia. Wiedza ta jest dojrzałym owocem służby oddania. Kto ją posiadł, ten nie musi już nigdzie szukać spokoju, gdyż raduje się pokojem będącym w nim samym. Innymi słowy, wiedza ta i pokój kulminują w świadomości Kryszny. Jest to ostatnie słowo Bhagavad-gity. -04.38 Zn.
Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Post autor: Purnaprajna » 26 cze 2009, 12:45

Mathura pisze:Wybacz Prabhu niedojrzałość pytań.
To raczej Ty Prabhu wybacz mi niedojrzałość odpowiedzi. :) Pytania są bardzo dobre, tylko kiedy nie znam na nie odpowiedzi, to automatycznie zrzucam winę na pytanie. ;)
Mathura pisze:Dlaczego więc upadliśmy z duchowego świata? Skoro nam jest, czy też było, tam tak dobrze, co skłoniło nas do odwrócenia się od Kryszny?
Krótka odpowiedź brzmi: głupota spowodowana niewłaściwym użyciem daru wolnej woli. Pociechą jest fakt, że tylko jedna na dziesięć jiv jest tak głupia. Natomiast złą nowiną jest to, że to właśnie my należymy do tej głupiej 10% mniejszości, i co gorsza nadal upieramy się przy nadużywaniu wolnej woli i odwracaniu się plecami do Kryszny.

Jeżeli interesuje Cię techniczny aspekt upadku i jak pogodzić różne pozorne sprzeczności opinii na ten temat, to odsyłam Cię do mojego postu w tym wątku: http://forum.harinam.pl/viewtopic.php?f ... 3&start=20 gdzie podaję interesujące wyjaśnienie Bhakti Vidya Purny Swamiego. Zaczyna się ciekawie, bo punktem wyjściowym jest pozornie sprzeczne założenie, że byliśmy z Kryszną jednocześnie w świecie duchowym i materialnym (a w zasadzie na granicy pomiędzy tymi światami), ale bez premy oraz bez materialnego uwarunkowania, które są już oznakami podjętej przez jivę decyzji i wyboru - Kryszna albo maya.

PS. Mam uprzejma prośbę do moderatorów o przeniesienie części postów z tego wątku do nowego, bo część z nas już od dawna nie mówi o "Bogini". :) Z góry dziękuję.

Awatar użytkownika
Martanda Dasa
Posty: 965
Rejestracja: 15 sty 2008, 11:53
Lokalizacja: Śri Vrindavan Dhama

Re: Bogini

Post autor: Martanda Dasa » 26 cze 2009, 17:03

drzewo pisze: Na tyle na ile ja to potrafie powiedziec to jest jak nastepuje. Znaczy bede mówil na tyle na ile rozumiem filozofwie vedyjska w ujeciu Gaudja waisznawow.:)

Wiec Bogowie (devas, devi) sa w tej filozofii i nauce dokladnie nazwaniu czesto "polbogami". Chodzi w tym o to ze Oni takze maja swoja karme. To znaczy np; taki Indra, zajmujacy sie np pogoda, opadami itp, nie mozne jakby sam wybrac swego losu...skoro juz zostal Indra nie moze zmnic swego stanwska i zajac np; pozycji Jamaradza (pan podzimnego swiata smierci). Kazy z nich ma swoja karme, swoj los, swoje miejsce w tym systemie. W pewnym sensie oni sa tak samo jak my w tym kole przeznaczenia. Oczyscie nasza perstywa jest jak perstywa muchy patrzacej na słońce...jest miedzy nami gigatyczna rozica zdomsci, mocy itp.

Srima Bhawatam w wilu miesjcach opisuje Bogow (devow) jak 4 glowy Brahma, Inra, Sziwa , Durga itp, a takze pomnijszych gandharwow itp. Jednak najmnjszy z nich (jakis gandharwa) jest duzo wyzej matrjnie niz najlszy z ludzi (z regoly). Choc sa przadki np; Hianjakaspu ktorzy moga zagrazic nawet im. SB. opisuje dokadnie jak zyja, jaka maja swiadomsc jak pochdza do roznych spraw.

Jednak mim to ze np; zycie Brahmy jest oceniana na miliard lat, nawet ono sie kiedys koczy. Nawet Bogowie maja swoj kres. Z naszej pestwy jest to nie mal nie zauwazalne i mozna by powidzic ze sa wieczni. Jednak to nie prawda/ Wedy mowia ze po zagladzie swiata nasteuje ponowe stzrnie go na nowo. Taki cykl. Przykladowo w jenym dniu Brachmy nakich zaglad i na nowo powstawniu cyli jest zdaje sie 1000. Dla niego jeden dzien a dla nas 1000 cykli powstania i unicestwania swiata...Ale NAWET ON KIEDYS UMIERA...

Nawet polboowie, sa pod wpywem trzech gun (3 liny sily matejanej) Nie bede moze wyjsanil co to sa za liny...w kazdym razie te 3 dotyczna zarowno nas smirtnikow zwczjaych jak i polbogow. Oczyscie w troche innej struktrze (wiecej satwy) Jednak...

Czy jest ktos kto tym kieruje?
Ponad 3 silami natuy i ponac Bogami, jest zrolo wsztskie Absolut, wieczny i nie prezmijalny. Jest on nie ograniczny, absolutny, zawiera w sobie zarwno ceychy osobowe jak i nieosobowe, jest i brahmanem i wsztskim i jednczsnie daleko o wsztskiego. Ta niepojeta (acintja) sila ma wile imion. Jednym z nich jest Kryszna, innym Wisznu.

Azeby nie wchdzic dokanie teraz w ten nowy temat, to mozna powiedziec ze Wisznu, Kryszna, z jednejstrony sa w kazdym sercu (jako Paramatma) a z drugiej sa daleko w swiecie nie matrjanmym- transcentalnym...

Tak poprzednio napisalem w duchu stoniwania mocy...
np; ze najnzej sa rosliny, potem zwierzeata, potem luzie...
hierarhia sie nie konczy na ludziach, dalej sa ganharwaowie, potem Bogowie. Ale i tu hierarhia sie nie konczy. Na koncu jest wlasnie Bog- Krszna, Wisznu itp.

Jednakze z innego puntu widznia taka hierarhia nie ma sensu. Sa tylko dwie struktry; materja i duch. Bog jest duchem, a wsztskie podzialy w swiecie poddanym tymczasowosci i 3 linom natury sa wzgledne i malo istotne. Swiat transcdetalny, samej Abosutnej OSOBY BOga, jest tak wilki ze cala istotnosc tego swiata i te stopniwe podzialy to rtroszke tak jak roznica miedzy samotem na smigla a odzytwacem, (zeczyscie spora) jednak z porwniniu z moziwoscia porsuznia sie za pomoca mysli, wydaje sie nie znaczna.

W kazym razie podsumwaujac bhati-joga to nauka nie tylko o tym jak zrzumiec ze jest Kryszna, ale zwlaszcza jak nawiazac z nim kontakt, i relacjie. O tym jest np; Bhagwad Gita.

Stasunek zas do devow, jest ambiwatntny. Z jednej strny poztywny; uwaza sie ze trzeba ich sznwac. Sa to specjane i ptezne istoty, i o wile barziej rozwinte niz my i swidome i matrajne. Z drugiej przestrzea sie ze to jeszcze nie koniec, ze oni tez maja swoje zrolo...Oczyscie jest surwy zakaz obrazania polbogow...

co do Radharani to moze innym razem cos dodamy
Drogie Drzewo !

Rzucam sie z zapalem do Twoich lotosowych stop, z glosem zdlawionym emocjami. Prosze wybacz mnie grzesznemu.

Czy mozesz laskawie ortagraficznie polepszyc swoj tekst, tak aby byl jeszcze bardziej ekstatyczny i wspanialy i bardziej zrozumialy dla takich robakow jak ja.

Wybacz mi moje obrazy.
Zawsze myśl o Śri Vrindavan Dhama i nigdy o Niej nie zapomnij. Nasze wieczne, doskonałe, transcendentalne i słodkie jak nektar przeznaczenie.

http://www.24hourkirtanmayapur.com/
http://mayapur.tv/
http://vrindavan.tv/

Awatar użytkownika
Divya
Posty: 258
Rejestracja: 19 sty 2007, 01:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Divya » 26 cze 2009, 19:10

Tak sobie czytam i medytuję o Was drodzy rozmówcy... Martanda Prabhu siedzi sobie we Wryndawan i intonuje w 24 bhajanie, Purnapragja gdzieś tam w świecie :) i wielu z Was rozrzuconych tu i tam...

Temat który tu jest omawiany zachęca do dalszych pytań, gdyż prowadzi nas do rozważań o naturze naszego bytu...

Ginekoteizm w kulturze wajsznawa skłania ku myślom opartym na służeniu...

Najwyższa Kobieta służy Najwyższemu Puruszy (Odbiorcy Przyjemności) ... co czuje kiedy całkowicie oddaje się przyjmując ostateczne schronienie w Krysznie, Bogu, Najwyższej Osobie?...
... jakiego rodzaju emocje jej towarzyszą?...
...czy my żywe istoty, będące niższą energia (marginalną) możemy pojąć naturę najwyższej wymiany Wspaniałej Boskiej Pary?
Czy możliwe jest dla nas nikłych zrozumienie o czym jest mowa :) w tym wątku, kiedy cały czas uważamy duszę za jaźń?
Czy bez nastroju oddania i praktycznego działania w oparciu o zasady bhakti będzie dla nas do końca zrozumiałe to co usłyszymy, tu z ust ;) wajsznawów?
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się w zakątku mego serca.

stanczyk
Posty: 7
Rejestracja: 07 maja 2009, 14:30

Post autor: stanczyk » 28 cze 2009, 16:18

Purnaprajna pisze:
stanczyk pisze:A jak to się ma w takim razie, do naszej oryginalnej rasy, którą mamy z ... no właśnie, możemy mieć z różnymi inkarnacjami?
Przykład ... z powodu upływu czasu moja pamięć szwankuje i detale w postaci mnogości pojawiających się imion ulegają zapomnieniu ... w CC był opis bhakty czczącego Ramacandrę, którego Caitanya namawiał do zmiany obiektu czczenia na Krysznę. Mimo prób, owy bhakta, pozostał przy "swoim" Ramie.
Mamy więc tu wolność wyboru relacji czy jednak "relacyjny" determinizm, gdzie nastrój intonowania nie będzie miał znaczenia lub znaczenie będzie tylko estetyczne?
Kilka luźnych myśli, zgodnie a moim ograniczonym zrozumieniem tego tematu. Nastrój, motywacja czy mentalność z którą się intonuje jest zawsze najważniejszy ponieważ imiona Boga to Osoba z którą bhakta nawiązuje kontakt, czyli wymienia rasę. To z kim dokładnie ten bhakta będzie wymieniał rasę będzie zależało wyłącznie od jego bhavy czy nastroju i Najwyższy Pan odwzajemni się, dostosowując do niej swoją formę, cechy i czynności umożliwiając wymianę rasy.

Śrila Bhaktivinoda Thakura pisze, że svarupa-siddhi jest odsłaniane przed jivą w sferze prayojana, czyli na wyzwolonej platformie brahma-bhuta. Ta svarupa-siddhi jest prawdziwą jaźnią i tożsamością jivy.

Kilka luźnych myśli:
1. Moje pytanie wzięło się stąd, że w Twoim tekście, o który zapytałem, można było odnieść wrażenie, że możemy to zrobić i nie możemy.

2. Nie wydaje mi się by dotyczyło to materialnej sfery karmy, bo ja nie pytam o co mi się wydaje tu i teraz odnośnie mojej "rasy", ani o to jaką mam czy nie mam karmy, ale o stan wyzwolony, czyli o to co piszesz cytując Bhaktivinoda. Użyłeś słowa "odsłaniać" co sugeruje, że ta nasza "svarupa-siddhi" jest już obecna. Stąd moje pytanie, czy my mamy wpływ na swoją svarupa-siddhi czy nie?
Ja pytam nie kto, kiedy i na jakiej platformie nam to odsłoni, tylko dlaczego ona jest, ta svarupa-siddhi, taka a nie inna?

3. Nie pytam czy mnie ona uwiera, będzie uwierać, czy kiedyś tam uwierała, bo choć to też interesujący temat, to jest on jednak wtórny do pierwotnej kwestii.

4. A pierwotną kwestią jest tu sprawa wolności.
Żeby lepiej to zobrazować posłużę się przykładem. Np. mamy czajnik, który, mam nadzieję, że się z tym zgodzimy, ma swoją oryginalną "jaźń" i "tożsamość". Ma więc on przypisaną sobie postać i funkcję i raczej głupio by było gdyby chcieć w nim zrobić np. sabji, choć jak to mawiają, dla chcącego nic trudnego :) A już pewnie zdziwiło by nas gdy czajnik sam poprosił, żeby od dziś robić w nim sabji, a nie gotować wodę.
Pytanie więc jest tu takie, czy mam wpływ na to jaka jest moja "svarupa-siddhi", czy też tak jak czajnik nie mam wpływu na to z jaką intencją twórca czajnika go zrobił?

5. Oczywiście jest różnica między nami a czajnikiem jest oczywista, ale najważniejsze są tu dla nas świadomość i wolna wola.
Trudno posądzać czajnik o możliwość wpływu na powstanie swojej "svarupy", czy też o chęć jej późniejszej zmiany, ale kiedy mówimy już o duszy, która jest świadoma i wolna, to sprawa jest chyba nieco bardziej skomplikowana. Bo pytanie, które się tu stawia, dotyczy nie tylko tego co chce czy nie chce dusza, ale też tego co chce czy nie chce Kryszna?
Zamiast czajnika - czajnik możemy potraktować jako zmienną - możemy wstawić małego japońskiego robocika - pieska-zabawkę. Piesek szczeka, kręci główką, ogonkiem, rusza się, itd. zgodnie ze swoją "svarupą", tzn. programem jaki mu wpisał informatyk. Czy Kryszna jest takim informatykiem w stosunku do nas, do duszy, czy nie? Czy wpisał nam naszą "svarupa-siddhi"?

6. Przyjmijmy, że wpisał. Piesek nie zmienia swojej "svarupy", chyba że informatyk dokona zmian w programie, ale dla duszy wcale to nie musi oznaczać, że nie może mieć wpływu na swoją "svarupa-siddhi" jako, że dusza "wpisaną" ma także świadomość, samoświadomość i wolną wolę.

7. Przyjmijmy, że nie wpisał. Wpisał nam tylko samoświadomość i wolną wolę, wtedy my decydowalibyśmy, lub współdecydowalibyśmy o naszej "svarupa-siddhi". Można by się zdać także na rzut przysłowiową monetą, choć jakoś nie wydaj mi się.

8. Warto zauważyć, że sprawą drugorzędną, a może i trzeciorzędną jest tu czy dusza będzie czuła, czuje lub czy będzie czuła jakikolwiek dyskomfort ze swojej "svarupa-siddhi". Chodzi o samą możliwość dokonania przez nas wyboru. Możliwość dokonania wyboru nie oznacza, że go dokonamy.

9. Piesek-robocik nie ma takiej możliwości, więc dla niego temat jest nieistotny. Dla nas, a przynajmniej dla mnie, jest istotny, bo chciałbym wiedzieć czy jestem "podobny" do wspomnianego pieska.
Czyli wracając do już wcześniej zasygnalizowanego pytania, czyli "chcenia" Kryszny. Czy Kryszna chce mieć z nami taką relację jaką ze swoimi pieskami mają dzieci bawiące się pieskami-robocikami?

10. Odpowiedź jest w zasadzie oczywista, skoro Kryszna dał nam samoświadomość i wolną wolę, a skoro tak to pytanie o naszą "svarupa-siddhi" jest zasadne, co nie znaczy, że odpowiedź jest łatwa i prosta.
Purnaprajna pisze:Dlatego moim zdaniem, pytanie czy nasza własna duchowa tożsamość zależy od naszego wolnego wyboru, czy też jest z góry zdeterminowana zewnętrznymi czynnikami jest nie na miejscu, gdyż zarówno narzędzia filozoficzne, którymi dysponujemy, jak też i sama natura problemu odnosi się do materialnej sfery karmy, a nie platformy duchowej.
11. Jak więc widzisz moje pytanie wydaje się na miejscu.

12. Nasza duchowa tożsamość, jeśli ewentualnie jest zdeterminowana, nie odnosi się do sfery materialnej karmy, tylko do determinacji dokonanej przez Krysznę, a On chyba nie należy do sfery materialnej karmy. Kryszna może być potraktowany jako zewnętrzny czynnik, ale i tak jest to czynnik duchowy.

13. Nie zastosowałem jakichś wielkich narzędzi filozoficznych, wystarczyło trochę namysłu i zdrowego rozsądku, który jak mniemam posiadam, i widać że można jakoś pytać i zgłębiać naturę tego problemu.

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Post autor: Mathura » 28 cze 2009, 21:30

stanczyk pisze: Stąd moje pytanie, czy my mamy wpływ na swoją svarupa-siddhi czy nie?
Ja pytam nie kto, kiedy i na jakiej platformie nam to odsłoni, tylko dlaczego ona jest, ta svarupa-siddhi, taka a nie inna?
Też się nad tym nie raz zastanawiałem. Czy mamy wpływ na wybór tego jaka jest nasza wieczna pozycja w duchowym świecie?
Gdybyśmy ten wpływ mieli, to kiedy ten wybór następuje? Jesteśmy przecież wiecznymi istotami, bez początku i końca. Nie ma początku naszej egzystencji. Nie ma więc takiej chwili, w której moglibyśmy określić, lub ktoś zrobił by to za nas, albo z nami, kim od teraz będziemy.
W materialnym życiu możemy dokonać wyboru. Możemy zmienić zawód, narodowość, miejsce zamieszkania. Mamy na niektóre rzeczy wpływ. W duchowym, jak się wydaje, wpływu takiego nie mamy. Jesteśmy tam tym kim jesteśmy i tyle.

stanczyk
Posty: 7
Rejestracja: 07 maja 2009, 14:30

Post autor: stanczyk » 28 cze 2009, 22:32

Mathura pisze:
stanczyk pisze: Stąd moje pytanie, czy my mamy wpływ na swoją svarupa-siddhi czy nie?
Ja pytam nie kto, kiedy i na jakiej platformie nam to odsłoni, tylko dlaczego ona jest, ta svarupa-siddhi, taka a nie inna?
Też się nad tym nie raz zastanawiałem. Czy mamy wpływ na wybór tego jaka jest nasza wieczna pozycja w duchowym świecie?
Gdybyśmy ten wpływ mieli, to kiedy ten wybór następuje? Jesteśmy przecież wiecznymi istotami, bez początku i końca. Nie ma początku naszej egzystencji. Nie ma więc takiej chwili, w której moglibyśmy określić, lub ktoś zrobił by to za nas, albo z nami, kim od teraz będziemy.
W materialnym życiu możemy dokonać wyboru. Możemy zmienić zawód, narodowość, miejsce zamieszkania. Mamy na niektóre rzeczy wpływ. W duchowym, jak się wydaje, wpływu takiego nie mamy. Jesteśmy tam tym kim jesteśmy i tyle.
Widzisz, ja nie pytam kiedy, bo porządek czasowy w tym przypadku nie ma specjalnego zastosowania. Pytanie dlaczego taka a nie inna "svarups-siddhi" odnosi się do porządku logicznego. Więc pytanie "kiedy?" mnie nie interesuje.

Natomiast kwestia woli, czytając co napisałeś można wywnioskować, że wolność, w jakimś zakresie, dana jest nam w świecie materialnym, natomiast w świecie duchowym, w całkiem istotnej dla nas sprawie, jesteśmy swego rodzaju zombi.

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Post autor: Purnaprajna » 29 cze 2009, 01:27

Mathura pisze:W materialnym życiu możemy dokonać wyboru. Możemy zmienić zawód, narodowość, miejsce zamieszkania. Mamy na niektóre rzeczy wpływ. W duchowym, jak się wydaje, wpływu takiego nie mamy. Jesteśmy tam tym kim jesteśmy i tyle.
Nieporozumienie polega na tym, że nie definiujesz wolnej woli we właściwy sposób. Wolna wolna zgodnie z Wajsznawizmem polega na wolności spod kontroli materii. Decyzje podejmowane pod wpływem i kontrolą trzech gun nie są wolnością. Taką wolność posiada tylko czysta i nieutożsamiająca się z materią dusza, a ponadto zaangażowana w służbę oddania dla Kryszny, co jest jej naturalnym zajęciem. To przepełnią ją świadomością własnej wieczności, pełnego zrozumienia rzeczywistości i nieograniczonego szczęścia pochodzącego z wymiany rasy z Kryszną. Nie istnieje większy wybór oprócz tego, ponieważ wszelkie nasze, oparte na wolnej woli wybory, mają jedynie na celu stanie się wiecznym, mądrym i szczęśliwym.

Porównywanie wyboru bycia nareszcie sobą, jako sat-cit-ananda sługa Kryszny, z wyborem różnorakich form martwej materii będącej dokładnym tego przeciwieństwem, czyli asat-acit-nirananda, jest niczym utrzymywanie, że mam nieograniczoną liczbę możliwości założenia tego czy innego ubrania, którym jestem (tak, moja jaźń to spodnie, krawat i śmierdząca futrzana czapa!). Jestem natomiast wielce ograniczony zaledwie jednym jedynym wyborem bycia prawdziwym sobą, co wygląda na niezwykle ograniczoną opcję.

Jednak, tak naprawdę, u podłoża różnorodności wyborów w świecie materialnym leży zaledwie jeden wybór, którym jest odwrócenie się plecami do Boga. Wszystkie inne wybory są już jedynie konsekwencją działania na nas trzech gun, niesamowicie ograniczając nasz wybór, jako istot naturalnie wolnych od ograniczeń tymczasowej materii, przestrzeni i czasu.

W szczegółach wygląda to w ten sposób, że nasza predestynacja jest owocem naszych przeszłych czynów, czyli naszej przeszłej wolnej woli. Ten rezultat tworzy pewną sytuację w której obecnie się znajdujemy i w jej granicach możemy podejmować nowe działania, zgodne z naszą wolną wolą. Predestynacja i wolna wola istnieją więc jednocześnie i w każdym momencie naszego uwarunkowanego bytu. Predestynacja jest sytuacją, w której się teraz znajduję, a wolna wola jest tym, co zrobię z tą sytuacją. W tym jednym akapicie zawiera się odpowiedź Wajsznawizmu na teologiczno-filozoficzny problem, który aż do dzisiaj dzieli zachodnich myśliciel.

Wybierając samego siebie, a nie miraż samego siebie mamy o wiele większe możliwości wyboru, podobnie jak zdrowy psychicznie człowiek ma większy wybór, co do podejmowanych przez niego działań niż chora, zamknięta w zakładzie psychiatrycznym osoba, która podaje się za Napoleona Bonaparte. Dla "Napoleona" istnieje tylko iluzja i elektrowstrząsy, a dla zdrowego człowieka rzeczywistość i lody waniliowe z czekoladą.

Odkrywając własną duchową jaźń nie stajemy się więc ubezwłasnowolnionym niewolnikiem samego siebie, który zostaje zakonserwowany wraz z innymi duchowymi i podobnymi mu sardynkami w puszcze z nalepką "Export - Goloka Vrindavana". Jeżeli w imię wolności nie chcemy poznać samych siebie, to co nam pozostaje? Jedynie energia iluzoryczna Kryszny i udawanie życie po życiu Indianina, Eskimosa, Aborygena, karpia, jeża i żyrafy, a wszystko to w imię poszukiwania wieczności, wiedzy i szczęścia, czyli samego siebie w służbie oddania dla Boga, co jest drugim i tym razem prawidłowym wyborem żywej istoty.

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Post autor: Mathura » 29 cze 2009, 11:29

stanczyk pisze: Natomiast kwestia woli, czytając co napisałeś można wywnioskować, że wolność, w jakimś zakresie, dana jest nam w świecie materialnym, natomiast w świecie duchowym, w całkiem istotnej dla nas sprawie, jesteśmy swego rodzaju zombi.
No właśnie o to mi chodzi. Czy jesteśmy zombi?
Owszem wolność wyboru występuje również i w świecie duchowym. Ale wygląda na to, że wybór ten polega tylko na tym, czy chcę być w duchowym świecie czy też nie. Innych możliwości wyboru jakoś na razie nie widzę.
Nie jest tak, że mi taka sytuacja przeszkadza. Świat materialny to niezbyt przyjemne miejsce, więc po uświadomieniu sobie tego faktu, wybór może być tylko jeden.
Chciałbym jednak wiedzieć jak to jest z tą możliwością wyboru w duchowym świecie - tak z czystej ciekawości.

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Post autor: Mathura » 29 cze 2009, 11:48

Purnaprajna pisze:[
Porównywanie wyboru bycia nareszcie sobą, jako sat-cit-ananda sługa Kryszny, z wyborem różnorakich form martwej materii będącej dokładnym tego przeciwieństwem, czyli asat-acit-nirananda, jest niczym utrzymywanie, że mam nieograniczoną liczbę możliwości założenia tego czy innego ubrania, którym jestem (tak, moja jaźń to spodnie, krawat i śmierdząca futrzana czapa!). Jestem natomiast wielce ograniczony zaledwie jednym jedynym wyborem bycia prawdziwym sobą, co wygląda na niezwykle ograniczoną opcję.
Nie nie Prabhu. Ja nie porównuję tych dwóch rzeczy. Może takie odniosłeś wrażenie, ale nie o porównanie mi chodzi.
Chciałbym tylko wiedzieć (tak z czystej ciekawości) na czym polega nasza wolna wola w duchowym świecie? Czy kończy się ona tylko na jednym wyborze, a mianowicie: decyzji o pozostaniu w duchowym świecie, czy też decyzji o jego opuszczeniu, co oczywiście wiąże się z upadkiem w materię, czy też mamy jeszcze jakieś inne możliwości wyboru? Skoro bowiem nie możemy zmienić ani naszej svarupa - siddhi, ani rasy, to co właściwie możemy?

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Post autor: Purnaprajna » 29 cze 2009, 12:06

Mathura pisze:Chciałbym tylko wiedzieć (tak z czystej ciekawości) na czym polega nasza wolna wola w duchowym świecie? Czy kończy się ona tylko na jednym wyborze, a mianowicie: decyzji o pozostaniu w duchowym świecie, czy też decyzji o jego opuszczeniu, co oczywiście wiąże się z upadkiem w materię, czy też mamy jeszcze jakieś inne możliwości wyboru?
Śrila Prabhupada wyjaśnia, że nawet będąc w świecie duchowym mamy wolność wyboru i jeżeli tylko tego chcemy, to możemy odejść. W praktyce oznacza to, że z punktu widzenia tattvy nie ma problemu, aby to uczynić, jednak z punktu widzenia rasy, a dokładnie z punktu widzenia stanu premy, nikt, lub, aby być politycznie poprawnym powiedzmy, że większość nie wybiera takiej możliwości.

Oczywiście, będąc w świecie duchowym bez premy, sytuacja wygląda nieco inaczej, ponieważ jiva ma bezpośredni dostęp zarówno do rozrywek Kryszny pod protektoratem Jego energii wewnętrznej, jak też i rozrywek Kryszny pod protektoratem Jego energii zewnętrznej (sriszti-lila) i jeszcze nie zdecydowała się na to, czy zostanie nitya-siddha, czy nitya-baddha. To na czym się skoncentruje, stanie się jej stanem docelowym.

Jeżeli zakocha się w Krysznie, to staje się nitya-siddha, gdyż nigdy nie była pod wpływem energii materialnej i materialnego czasu. Jeżeli natomiast poczuje pociąg i rozwinie przywiązanie do mayi, to przez Maha-Visznu wkracza w świat materialnej świadomości, przyjmując narodziny jako Brahma.*** Będąc na tej pozycji, zazwyczaj przywiązuje się do owoców swojej pracy stworzenia i przyjmuje narodziny w coraz to niższych gatunkach życia, stając się nitya-baddha, czyli wiecznie uwarunkowaną, gdyż nie jest możliwe wyznaczenie dokładnego punktu czasowego tego wyboru, ponieważ decyzja ta, miała miejsce poza obrębem wpływu materialnego czasu. Z tego powodu mówi się, że nasza karma jest anadi, nie ma początku.

Nawet jeżeli teoretycznie udałoby się komuś prześledzić moment naszego wejścia do świata materialnego, to i tak będzie to tylko dotyczyło jednego z nieskończonej ilości oddechów Maha-Visznu, w których wydycha materialne wszechświaty. Zaraz po jego wdechu, kiedy materialne światy są przez Niego wchłonięte, materialny czas przestaje istnieć dla śpiących w wyzwolonym stanie susupti (głębokim śnie) jiv wewnątrz Maha-Visznu. Większość z nas brała udział w nieskończonej ilości powrotów do ciała Maha-Visznu wraz z końcem wszechświata i oraz ponownych przebudzeń w nowy wszechświatach. Z tych powodów, mówi się, że uwarunkowana dusza była od zawsze uwarunkowana.

Kiedy przez praktykę procesu sadhana-bhakti jiva rozwija premę, to nawet będąc jeszcze w tzw. materialnym świecie staje się nitya-siddha (wiecznie wyzwoloną), gdyż jest natychmiast usytuowana poza marzeniem sennym materialnej egzystencji i wpływu materialnego czasu. Z punktu widzenia cit-kala, duchowego czasu, nigdy nie była w innej niż wiecznie wyzwolonej pozycji.

Powyższa sytuacja wyboru możliwa jest np. w Gokuli, która jest światem duchowym (Vaikunthą) tożsamym z Goloką Vrindavaną, jednocześnie dając łatwy dostęp do sfery wpływów maya-śakti, jeżeli tylko zażyczymy sobie, aby przesączyć nią naszą świadomość. Jest to pozycja tatastha, która jest opisywana w Upanisadach i przez naszych aczarjów, jako będące na granicy dwóch światów, które jiva może kontemplować. Tak przynajmniej to w tej chwili rozumiem, między innymi na podstawie wykładów Bhakti Vidya Purny Maharaja.

Co do "pozostałych wyborów", to będąc w świecie duchowym, mamy nieskończone możliwości, odnośnie wyborów i decyzji, które podejmujemy, w związku ze sprawieniem przyjemności Krysznie, co stanowi samą istotę celu naszego istnienia.

Mathura pisze:Skoro bowiem nie możemy zmienić ani naszej svarupa - siddhi, ani rasy, to co właściwie możemy?
Możemy służyć Krysznie na naszej oryginalnej pozycji, co w szczegółach jest opisane przez Śrila Prabhupada w książce "Kryszna". A co poza tym chciałbyś tam jeszcze robić Prabhu? :) Co więcej, mieszanki kompatybilnych ras (smaków i emocji towarzyszących miłosnej wymianie z Kryszną) są nieograniczone, niezależnie od roli jaką ktoś odgrywa w świecie duchowym. Jednym słowem istnieje tam nieograniczony wybór i nigdy nie jest nudno. :)

*** - Jiva ma też opcję wtopienia się w blask bezosobowego Brahmana. Jednak pozycja ta jest uważana przez Śrila Prabhupada za upadłą, gdyż istnieje tam awersja do Kryszny i Kryszna-lila. Taka "wyzwolona" w Brahmanie jiva jest w końcu zmuszona przez jej własną aktywną naturę do działania. Nie czując pociągu do działania w rozrywkach Kryszny, jedyną opcją jaka jej pozostaje w celu wyrażenia swych dynamicznych pragnień jest przyjęcie materialnego ciała i materialnej świadomości.


PS. Wybacz, długi i czasami nie na temat wywód, ale po prostu nie mogłem się powstrzymać. :)
Ostatnio zmieniony 29 cze 2009, 13:41 przez Purnaprajna, łącznie zmieniany 14 razy.

ODPOWIEDZ