Dostęp do informacji wyprze religię i przesądy?

Filozofia wedyjska, nauka, wiedza. "Cały świat nauki i technologii opiera się na fałszywej idei, że życie powstało z materii. Nie możemy pozwolić na to, by ta nonsensowna teoria była głoszona bez sprzeciwu. Życie nie pochodzi z materii. Materia została wytworzona z życia. To nie jest teoria; to fakt. Nauka jest oparta na błędnej teorii, toteż wszelkie jej kalkulacje i konkluzje są błędne, a ludzie z tego powodu tylko cierpią. Kiedy więc te wszystkie błędne, współczesne teorie naukowe zostaną skorygowane, ludzie staną się szczęśliwi. Musimy rzucić naukowcom wyzwanie. W przeciwnym razie będą zwodzili całe społeczeństwo." - Śrila Prabhupad - Prawda i Piękno
Awatar użytkownika
gndd
Posty: 457
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:24

Post autor: gndd » 20 maja 2007, 14:49

Divya pisze:W sanskrycie nie wystepuje pojęcie zysku - takim slowem które moze byc adekwatne do - zysku jest - artha - mozna tłumaczyc jako wartosć.
Pan Gauranga określił jasno czym jest najwyzszy zysk - prema pumartha mahan...
to ostatecznie mam na myśli choc jak widzicie nie używam sanskryckich terminów.
No tak, ale to ja widze dwa rozne punkty:

1. proba wykazania, ze wielbienie Boga daje wymierne efekty ekonomiczne, czyli materialne. Sadzilam, ze o to Ci chodzi. Jesli chodzi o slowo, to mozna by tu pewnie sprawdzic slowa takia jak phala, AZiSaH, lAbha. Znalazlam to w folio i tam zwlaszcza slowo lAbha jest czesto uzywane w znaczeniu materialnego zysku. Trudno mi jakos sobie wyobrazic, zeby w spolecznosci, w ktorej uzywa sie pojecia waisja nie mialo pojecia zysku?

2. proba wykazania, ze prawdziwym celem jet pancamapurusartha i wowczas nawet nasze potrzeby ekonomiczne sa zaspokojone - chyba w duzej czesci w tym sensie, ze postep taki przestaje nas interesowac, poza zaspokojeniem jakichs podstawowych potrzeb. Tutaj zachaczamy o psychologie.
Govindanandini

We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/

Awatar użytkownika
Divya
Posty: 258
Rejestracja: 19 sty 2007, 01:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Divya » 21 maja 2007, 05:59

Tak zgadzam się, zachodnia nauka nie zna wedantycznych pojęć, choc zysk nawet wśród wajśjów moze przybrac wymiar bardziej subtelny.
Przecież paradygmatyczni wajśjowie Mama Jasioda i Nanda Maharadź nie działają we Wryndawan w celu stworzenia koncernu mleczarskiego w którym gopi i chlpocy pastrze będą ciężko pracować w imię rodzinnych owoców (profitów) pochodzących ze sprzedazy słodkich kulek. Z drugiej strony nie sa pozbawieni zysku który zawiera spełnienie i zaspokojenie wszystkich innych potrzeb.
Współczesne ekonomiczne definicje "zysku" bardzo często wykraczają zawężonego pola dotyczącego tylko i wylącznie dodatnich sald na rachunkach bankowych. To zjawisko można uznać za pozytywne gdyz jest to krok naprzód – stopień wyżej w piramidzie Masłowa :)
Ostatnio zmieniony 21 maja 2007, 12:55 przez Divya, łącznie zmieniany 2 razy.
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się w zakątku mego serca.

Awatar użytkownika
albert
Posty: 497
Rejestracja: 28 lis 2006, 13:15
Lokalizacja: Dziadoszyce

Post autor: albert » 21 maja 2007, 09:32

Rasasthali pisze: Widze ze pilnie studiowales 'Zrodlem zycia jest zycie' . Prabhupada czesto o tym mowil w swoich komentarzach i rozmowach, wiec nie jest to oryginalny punkt. Jednak nie uwazam, ze nawet gdyby stworzenie zycia udalo sie naukowcom w probowce, nie udowodnilo by to ewolucji i naukowcy byli by poddani kolejnym wyzwaniom.

Darwin w swojej ksiazce O pochodzeniu gatunkow bardzo scisle zaznaczyl, ze jego teoria nie ma nic wspolnego z pochodzeniem ZYCIA, on zajmowal sie jedynie pochodzeniem i roznorodnoscia gatunkow. Standardem w kregu filozfow przyrody jest iz stowrzenie zycia a pochodzenie gatunkow sa roznymi rzeczami. Darwin nawet uzyl biblijnej metafory w celu wytlumaczenia celu zycia w jednym z ostatnim paragrafow swojej ksiazki i, niezaleznie od tego jakie sa interpretacje tego zdania przez innych uczonych, zdanie to pojawia sie we wszystkich edycjach tej ksiazki.

Pozatym , jak juz gdzies wpomnialam, wyzwanie to wcale nie jest male czy latwe, i nie jest fair w stosunku do naukowcow. Byc moze moga odwidzeczyc sie o wiele trudniejszymi dla wielbicieli Kryszny (czy wyznawcow innych religii) wyzwaniami, i podejrzewam ze nikt im rowniez nie sprosta.
Wydaje mi się, że uwaga Divyi odnośnie ewolucjonizmu i pochodzenia życia jest słuszna. Masz rację twierdząc, że ewolucjonizm wyjaśnia pochodzenie gatunków, a nie samo życie, niemniej naturalnie pojawia się pytanie o pochodzenie rzekomych przodków obecnych gatunków. To tworzy wizję całości ujawniającą braki lub spójność samego ewolucjonizmu. Teoria o pochodzeniu życia z materii jest bez wątpienia bliższa ewolucjonistom. Na argument, że ewolucjonizm nie jest w stanie wyjaśnić świadomości, w Podręczniku antykreacjonisty Isaak odpowiada: "Istnieje wiele dowodów - zarówno z punktu widzenia genetycznych predyspozycji zachowań i osobowości, z badań nad mózgiem osób zdrowych i chorych, że świadomość ma charakter naturalistyczny." Podobnie wspierają Wielki Wybuch, rozszerzający się wszechświat, pochodzenie chromosomów o czym pisałaś itd
Darwin był teistycznie nastrojony do końca życia, brał udział w pracach swojej parafii, niemniej po śmierci swojej córki Annie zwątpił. Mówił o sobie jako agnostyku o czym również przypominają z satysfakcją ewolucjoniści.
Twoje wyzwanie, aby przybyć do twojego laboratorium, gdzie zobaczymy działanie ewolucji, jak już pisałem na stronach poprzednich, wydaje mi się jest wbrew samej teorii ewolucji. Gdy kreacjoniści rzucają wyzwanie ewolucjonistom: pokażcie nam działanie ewolucji, ci najczęściej odpowiadają, że ewolucja działa powoli, stopniowo, w przeciągu długiego okresu czasu. Poza tym, jak pisałem, warunki laboratoryjne nie oddadzą nam tego, co w naturze się dokonywało.
To nie jest żadna nowość. Twoje laboratorium, sad zakonnika Mendla, czy wyspa doktora Moreau :) nie mówią nam o ewolucji w sensie tej teorii, lecz o zmianach w organizmach pod wpływem działań człowieka w tym przypadku. Ludzie tworzyli nowe organizmy od tysiącleci. Nie nasunęło im to, aby wierzyć w ewolucjonizm. Ciało jest plastyczne, ciągle się zmienia, jest "maszyną", jagat to to, co się porusza. Pojęcie gatunku jest nieostre. Dąb szypułkowy i bezszypułkowy, chociaż oddzielne gatunki, mogą się krzyżować i tworzyć formy pośrednie. Podobnie z topolami i sosnami itd. Kolejny przykład to organizmy modyfikowane genetycznie (GMO).
Dlatego sądzę, że wyzwaniem dla badaczy-bhaktów jest jak wyjaśnić prawidła tych zmian, jak to się ma do rozwoju wszechświata, jaki w tym mają udział półbogowie i sam Bóg.

Jesteś pierwszą teistyczną ewolucjonistką w Hare Kryszna jaką znam. :) Proszę podaj jakie księgi i wersety z literatury wedyjskiej i wajsznawa wspierają teorię ewolucji ? Jak powstały gatunki według ciebie i jaki byłby sens ewolucji z duchowego punktu widzenia ?
Wierzę w las, wierzę w łąkę i w noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)

Awatar użytkownika
Rasasthali
Posty: 641
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:58
Lokalizacja: USA

Post autor: Rasasthali » 21 maja 2007, 13:41

Krotka odpowiedz, bo jestem niezwylke zajeta dzisiaj:
Wydaje mi się, że uwaga Divyi odnośnie ewolucjonizmu i pochodzenia życia jest słuszna. Masz rację twierdząc, że ewolucjonizm wyjaśnia pochodzenie gatunków, a nie samo życie, niemniej naturalnie pojawia się pytanie o pochodzenie rzekomych przodków obecnych gatunków.
Albo mowimy o ewolucji albo o pochodzeniu zycia. Moze dla laika jest to jedna i ta sama sprawa, ale nie dla ekspertow, z ktorych literatura sie zapoznalam.
Teoria o pochodzeniu życia z materii jest bez wątpienia bliższa ewolucjonistom.


Nie wszystkim ewolucjonistom.
w Podręczniku antykreacjonisty Isaak odpowiada: "Istnieje wiele dowodów - zarówno z punktu widzenia genetycznych predyspozycji zachowań i osobowości, z badań nad mózgiem osób zdrowych i chorych, że świadomość ma charakter naturalistyczny." Podobnie wspierają Wielki Wybuch, rozszerzający się wszechświat, pochodzenie chromosomów o czym pisałaś itd
Isaak reprezentuje pewna frakcje ewolucjonistow. Nie polecam nawet jego ksiazek jako glownych/jedynych do studiowania tematu.

Darwin był teistycznie nastrojony do końca życia, brał udział w pracach swojej parafii, niemniej po śmierci swojej córki Annie zwątpił. Mówił o sobie jako agnostyku o czym również przypominają z satysfakcją ewolucjoniści.


Rozne sa na ten temat opinie uczonych - jest spora debata na ten temat czy Darwin byl ateista czy teista.
Twoje wyzwanie, aby przybyć do twojego laboratorium, gdzie zobaczymy działanie ewolucji, jak już pisałem na stronach poprzednich, wydaje mi się jest wbrew samej teorii ewolucji.
To wyzwanie dotyczylo innej kwestii: Divya zarzucal naukowcom ze prezentuja nauke w sposob niezrozumialy dla przecietnego czlowieka. Ja zaproponowalam ze pokaze aparature, metody ktorych uzywam i wytlumacze eksperyment naukowy na przykladzie tego czym sie zajmuje. Nie pracuje nad ewolucja, przynajmniej nie teraz i nie w tym laboratorium. Nikt tu nawet nie jest ewolucja specjalnie zainteresowany.
kreacjoniści rzucają wyzwanie ewolucjonistom: pokażcie nam działanie ewolucji, ci najczęściej odpowiadają, że ewolucja działa powoli, stopniowo, w przeciągu długiego okresu czasu.
To moze antykreacjonista rzuci wyzwanie kreacjonistom by pokazali jak ich Bog tworzy gatunki. Czemu kreacjonisci moga rzucac wyzwania a antykreacjonisci nie? (Chyba ze nie rozumiem punktu?)
Poza tym, jak pisałem, warunki laboratoryjne nie oddadzą nam tego, co w naturze się dokonywało.

Co wedlug Ciebie by to zaprezentowalo?
Pojęcie gatunku jest nieostre. Dąb szypułkowy i bezszypułkowy, chociaż oddzielne gatunki, mogą się krzyżować i tworzyć formy pośrednie. Podobnie z topolami i sosnami itd. Kolejny przykład to organizmy modyfikowane genetycznie (GMO).


Jesteś pierwszą teistyczną ewolucjonistką w Hare Kryszna jaką znam. :)
Skad ten osad? Po prostu ewolucja mi nie przeszkadza, ale sadze ze jest sporo kontradowodow (polecam slynna ksiazke Dentona na ten temat: 'evolution- theory in crisis'. Ostatnio sie ciesze, poniewaz moj maz napisal artykul z tym profesorem, co sadze ze przyniesie mu sporo slawy w tym swiatku) przeciwko ewolucji. Wczoraj np czytalam w Blackwells ksiazke o oku - problem pochodzenia skomplikowanych strukture jak oko jest ciagle otwarty.

Jesli chodzi o moje stanowisko: staram sie byc obiektywna i brac powaznie dowody z obydwoch stron. Naukowiec nie jest stronniczy, stad wiara moze przeszkadzac w formuowaniu hipotez. Jesli wykonuje eksperyment i wynik jest przeciwny mojej hipotezie, to nie odrzucam wyniku ze wzgledu na brak ciaglosci mysli. Ciagle wrzucam go do danych statystycznych i czekam na kolejne wyniki. Nie polecam mojej techniki kazdemu - wiele osob moze stracic wiare, zniechecic sie. Na mnie to tak nie dziala :-) Inaczej 9 lat temu by mnie juz nie bylo wsrod teistow, bo wtedy zaczelam sie interesowac ta tematyka.

Niektorzy bhaktowie tworza walke: bhaktowie i ich wrodzy naukowcy. A to jest dokladnie to czego ludzie pokroju Dawkinsa czy Dennetta chca.


Proszę podaj jakie księgi i wersety z literatury wedyjskiej i wajsznawa wspierają teorię ewolucji ? Jak powstały gatunki według ciebie i jaki byłby sens ewolucji z duchowego punktu widzenia ?
Ten temat wczesniej dyskutowalam, podalam z tego co pamietam wersety z SB,i teraz nie mam czasu na jego rozciagniecie. Ale obiecuje ze wroce do niego.
http://actinidia.wordpress.com/

Awatar użytkownika
albert
Posty: 497
Rejestracja: 28 lis 2006, 13:15
Lokalizacja: Dziadoszyce

Post autor: albert » 31 maja 2007, 11:34

Rasasthali pisze:
Albo mowimy o ewolucji albo o pochodzeniu zycia. Moze dla laika jest to jedna i ta sama sprawa, ale nie dla ekspertow, z ktorych literatura sie zapoznalam.
Obie rzeczy są ze sobą powiązane, ponieważ załóżmy, że życie podtrzymuje materię o czym niżej. Na podobny argument natrafiłem wczoraj czytając Piękno i Prawdę po latach. Dr Singh podnosi, że ewolucja dotyczy jedynie pochodzenia gatunków, na co Prabhupada odpowiada, że w takim razie winni wyjaśnić pierwsze gatunki. Słowo "laik" traktuję tak samo jak "subietywizm - obiektywizm": jest pojęciem emocjonalnym, patetycznym jakbym rzekł :) Nie dotyczy sprawy jeśli naukę traktujemy jako metodę, a nie zajęcie prestiżowe o czym też niżej.
Nie wszystkim ewolucjonistom.
Isaak reprezentuje pewna frakcje ewolucjonistow. Nie polecam nawet jego ksiazek jako glownych/jedynych do studiowania tematu.


Istnienie różnych opinii wśród ewolucjonistów nie przekreśla ich głównego rysu myślenia. Potrzebujemy konkluzji, a nie podpierania się różnorodnością opinii.
Rozne sa na ten temat opinie uczonych - jest spora debata na ten temat czy Darwin byl ateista czy teista.
Jak wyżej odnośnie opinii. Poza tym, Darwin nie mówił o sobie ateista lub teista po zwątpieniu. Widział siebie jako agnostyka.
To moze antykreacjonista rzuci wyzwanie kreacjonistom by pokazali jak ich Bog tworzy gatunki. Czemu kreacjonisci moga rzucac wyzwania a antykreacjonisci nie? (Chyba ze nie rozumiem punktu?)
Oba stronnictwa powinni rzucać sobie wyzwania moim zdaniem. W ten sposób posuniemy się w stronę poznania Prawdy. Mi chodziło jednak o badania laboratoryjne, a wnioski odnośnie ewolucji. Laboratorium nie pokaże nam działania ewolucji tak jak rozumieją to pojęcie ewolucjoniści z powodu 1. nieprzekładalności na stan naturalny, 2. krótkiego wycinka czasu prowadzonych badań. Sama odpowiedziałaś sobie na ten zarzut na Wryndzie w ten sposób:

[
quote]Sama w laboratorium wywolywalam zmiany jednego gatunku w inny gatunek, ale co z tego? Sam Mike przyznaj, ze laboratorium zwykle nie odzwierciedla srodowiska naturalnego. Naukowiec inteligentnie ingeruje w maszynerie genetyczna. Nie jest to argument przeciwko teorii ewolucji, ale badania laboratoryjne nie sa argumentem za.
a także:
Hodujac in itro tkanke somatyczna (tzn taka ktora nie tworzy organu do rozmnazania) w odpowiednich warunkach (koncentracja cukru, roznych hormonow, naswietlenie, poziom CO2 itd) mozna wyhodowac zarodek ktory moze dac poczatek nowej roslinie. Kmorka jest plastyczna i podatna na obrobke. Takze w naturze wiele rzeczy jest mozliwych - w odpowiednich warunkach fizjologicznych mozna obserwowac dosc interesujace zmiany. Ja obserwowalam to w laboratorium, jednak jak dziala natura - to inne pytanie.
/quote]
Cytat:
Poza tym, jak pisałem, warunki laboratoryjne nie oddadzą nam tego, co w naturze się dokonywało.
Co wedlug Ciebie by to zaprezentowalo?
Właśnie. Zważywszy, że 1. ewolucjonizm nie potrafi obecnie wyjaśnić spójnie pochodzenia gatunków, 2. natrafiłem na wiedzę, która wyjaśnia to w inny sposób i innymi kategoriami, a Prabhupada jest dla mnie autorytatywny też w tej kwestii ( na pytanie dr Singha, czy gatunki powstały jednocześnie odpowiedział jednoznacznie "tak", patrz rozmowa w Pięknie i Prawdzie) być może warto pokusić się o odwrócenie poszukiwań. Zamiast "gatunki/materia pochodzą z materii" na "gatunki pochodzą z ducha". Świadomość generuje gatunki. Materia jest bierna, lecz poddaje się zmianom pod wpływem działania świadomości. Gatunki nie tylko powstały ze świadomości, ale także są przez nią podtrzymywane i ulegają zmianom. Kiedy piszę świadomość mam na myśli wisznu tatwę i śiwa tatwę i dźiwa tatwę (istoty pokroju półbogów, asurów itd jak i ludzi, a może tez i ludzi i zwierzęta). Roślina jaką "stworzyłaś", czyli pewną "nową" postać materialną mogła powstać dzięki temu, że to Ty jesteś świadoma i w pewnym zakresie masz możliwość wpływania na materię.
Zgodnie z tym poglądem poszczególne gatunki powstały być może nie według takiego wzoru jaki proponują ewolucjoniści nie mając jednak na to wystarczających dowodów, lecz w zależności od wzoru jaki daje na początku stworzenia Kryszna. Kryszna, najwyższa świadomość tworzy wzory gatunków, które aktualizują się w czasie. Krótko mówiąc, twoje kiwi było już w planie Kryszny. Ta aktualizacja dokonuje się w różnych okolicznościach, np na uniwersytecie jagiellońskim. Wiele innych form powstało pod wpływem działania półbogów na przykład. Słyszałem, że cebula powstała z krwi asury. Nie wiem, czy to prawda, niemniej przyjmując, że tak, znaczyłoby to, że nie istnieje jakiś przodek cebuli (jakiej?), lecz ma ona powiązanie z krwią asury :) Czy ktoś ma próbkę takiej krwi ? :) Brzmi to fantastycznie, ale takie są Wedy. Np miesiączka miała powstać w wyniku rozdzielenia klątwy Indry na stworzenia. Aby nie przedłużać: badania należałoby ukierunkować na możliwość powstawania struktur materialnych ze świadomości jak i ingerencji poszczególnych świadomości w takie struktury. Inne pytanie, które sobie zadałem patrząc na brzozę: jaka jest różnica w pragnieniach duszy, że otrzymały postać brzozy, a nie dębu ? Albo brzozy brodawkowatej, a nie brzozy omszonej ?

Skad ten osad? Po prostu ewolucja mi nie przeszkadza, ale sadze ze jest sporo kontradowodow (polecam slynna ksiazke Dentona na ten temat: 'evolution- theory in crisis'. Ostatnio sie ciesze, poniewaz moj maz napisal artykul z tym profesorem, co sadze ze przyniesie mu sporo slawy w tym swiatku) przeciwko ewolucji. Wczoraj np czytalam w Blackwells ksiazke o oku - problem pochodzenia skomplikowanych strukture jak oko jest ciagle otwarty.

Jesli chodzi o moje stanowisko: staram sie byc obiektywna i brac powaznie dowody z obydwoch stron. Naukowiec nie jest stronniczy, stad wiara moze przeszkadzac w formuowaniu hipotez. Jesli wykonuje eksperyment i wynik jest przeciwny mojej hipotezie, to nie odrzucam wyniku ze wzgledu na brak ciaglosci mysli. Ciagle wrzucam go do danych statystycznych i czekam na kolejne wyniki. Nie polecam mojej techniki kazdemu - wiele osob moze stracic wiare, zniechecic sie. Na mnie to tak nie dziala Smile Inaczej 9 lat temu by mnie juz nie bylo wsrod teistow, bo wtedy zaczelam sie interesowac ta tematyka.

Niektorzy bhaktowie tworza walke: bhaktowie i ich wrodzy naukowcy. A to jest dokladnie to czego ludzie pokroju Dawkinsa czy Dennetta chca.
Jestem przekonany, że wiele osób obecnych chociażby na tym forum rozpatruje różne strony problemu i korzysta z różnych źródeł. To nie jest obecnie kłopot w ISKCONie. Po prostu nie można zgodzić się na pewne wnioski przy braku dowodów. Mnie osobiście szczególnie interesuje filozofia nauki i socjologia wiedzy, a więc procesy tworzenia teorii i formułowania argumentów.
Nie traktuję pojęcia "nauka" jako działania prestiżowego lub przynależnego do pewnych instytucji. Nikt nie powinien być stronniczy ani tym bardziej kierować się uprzedzeniami. Tym bardziej pandita. Nauka to pewna metoda. Przeciwstawia się tej metodzie wiedzę potoczną. Akademicka nauka używa ograniczonej ilości metod i technik. Wynika to z jej powiedzmy ontologii i aksjologii: twierdzeń na temat tego, co jest i wartości. Nie ma rozbieżności pomiędzy nauką akademicką, a wedyjską co do wykorzystania tych metod empirycznych. Różnica polega na tym, że nauka wedyjska poszerza zakres metod poznania. Jej epistemologia i metodologia jest inna i szersza. No cóż, być może, aby poznać odpowiedź na pytanie skąd pochodzi dany gatunek należałoby usiąść pod drzewem w medytacji lub wprawić się w szamański trans zamiast siedzieć w laboratorium? :) Sygnalizuję jedynie problem. Najważniejsze, aby dotrzeć do prawdy. Aby wykluczyć ten rodzaj poznawczej schizofrenii: jako naukowiec akademicki wierzę w to, bo tak to doświadczam i to mi przekazała sanga akademicka, a jako np. bhakta wierzę w to, bo tak to doświadczam i to mi przekazała sanga waisznawa. Przypomina mi to wypowiedź niegdyś pewnego biskupa, który na pytanie o antykoncepcję rzekł, że jako osoba prywatna jest za, ale jako członek kościoła jest przeciwko. :)

Ten temat wczesniej dyskutowalam, podalam z tego co pamietam wersety z SB,i teraz nie mam czasu na jego rozciagniecie. Ale obiecuje ze wroce do niego.
Szukałem tych wersetów na forach, ale nie znalazłem :) Po prostu podaj.
Wierzę w las, wierzę w łąkę i w noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)

Awatar użytkownika
Rasasthali
Posty: 641
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:58
Lokalizacja: USA

Post autor: Rasasthali » 01 cze 2007, 18:49

1) Kolejny raz chcialam uscislic:

Fakt, ze nie jestem ‘przeciwnikiem’ ewolucji jak wiekszosc bhaktow, nie oznacza ze jest to jedyna teoria, jaka mnie przekonuje. Jestem poszukiwaczem i staram sie byc obiektywna i spokojnie zdobywac wiedze na te tematy - mam nadzieje, ze wiekszosc osob wypowiadajacych sie tutaj na tematy ewolucji ma podobne nastawienie.

2) Ok. Wyrzucmy slowo ‘laik’ jak sie nie podoba. Zastapmy go czyms innym, jak np ‘niedoinformowany w temacie’. Ktos kto studiuje bardzo dokladnie jakis temat, ma edukacje potwierdzajaca te znajomosc nie moze byc porownanay do osoby ktora po prostu przeczytala pare ksiazek na ten temat, bez doglebnych studiow calej dziedziny i dziedzin jej towarzyczacych. Ja np jestem laikiem w dziedzinie teologii czy waisznawizmu. Przeczytalam na ten temat wiele, ale nie posiadam edukacji w tej dziedzinie, czy to tradycyjnej przekazywanej systematycznie przez guru, czy tez zachodniej. Stad czasem moga wynikac pewne nieporozumienia, moje niedokladne zrozumienie tematu calosciowo czy tez w detalach. Osoba ktora nie studiowala biologii, czy jak w tym przypadku ewolucji jako dyscypliny, tez moze zapomniec o jakichs waznych detalach a nawet miec krzywy obraz calosciowy. Nie ma w tym nic zlego, choc warto by bylo to korygowane. I do tego odnioslam sie w swoim komentarzu. Mam nadzieje ze wyjasnilam niescisly termin.

Sprawa jest prosta: teoria ewolucji Darwina mowi o zmianie gatunkow, zrodlem zycia zajmuja sie inne dziedziny. Jesli chcesz krytykowac ewolucje Darwina, krytykuj ewolucje, natomiast jesli chcesz krytykowac zrodlo zycia, odniesc sie do tego. Sa uczeni, ktorzy przyjmuja ewolucje ale nie pochodzenie zycia z materii. Skoro Prabhupada krytykowal problem ewolucji, ciagle wyzywajac naukowcow do tworzenia zycia w laboratorium, oznacza to tylko ze prawdopodobnie niedokladnie rozumial to pojecie. I nie szkodzi, bo nie byla to jego dziedzina wiedzy. Rozumiem ze te dwa zagadnienia moga byc ze soba powiazane, jednak warto ro zgraniczac je w dyskusji. To tak jakby ktos na stwierdzenie kogos, ze ludzie sie starzeja, choruja i lysieja z powodu interkacji z materia, zaczal atakowac te osobe, zeby wytlumaczyl w takim razie jakie jest zrodlo narodzin dziecka. Niby ta chodzi o podobna rzecz, ale procesy sa rozne.

3) Jesli chodzi o wersety. Chodzi mi glownie o to , ze nie widze wersetow w Bhagavatam badz innych pismach ktore akcpetujemy, ktore wymuszaja calkowite odrzucenie ewolucji, moge porozmawiac z mezem (ktory jest ekspertem w tej dziedzinie, w porownaniu ze mna – laikiem  ) na ten temat. Kanto trzecie rozdzial dziesiaty opisuje stworzenie Brahmy. Przeczytaj sobie wersety poczawczy od 14 i powiedz mi ktore slowa, wyrazenia sprawiaja ze bez mrugniecia okiem odrzucilbys ewolucje jako mozliwosc. Jest tu wprawdzie uzyte slowo ‘sargah’, ale nawet to slowo moze byc rozumiane roznorodnie. Mam tu otwarty slownik sanskrytu, i widze znaczenia tego slowa takie jak, emanacja, unfolding itd, poczatek i smierc czegos, istota zywa a z tego co sie orientuje slowo ‘kreacja, stworzenie’ nie jest wlasciwym tlumaczeniem.

Bardzo ciekawy jest wlasnie werset 14: „There are nine different kinds of creations besides the one which naturally occurs due to the interactions of the modes. There are three kinds of annihilations due to eternal time, the material elements and the quality of one's work.”

Pojawia sie pytanie: Czy ‘annihilation’ (zaglada) moze tu oznaczac takze smierc, czy wyginiecie gatunkow?

Prabhupad komentuje:

“The scheduled creations and annihilations take place in terms of the supreme will. There are other creations due to interactions of material elements which take place by the intelligence of Brahma.”

Czyli nowe stworzenia, jak mowi Prabhupada, moga pochodzic z interakcji roznych materialnych czastek. Dlaczego nie pasowal by tutaj ‘intelligent design’, albo jakiegos rodzaju program (np DNA?) kontrolowany lub zaprogramowany przez Brahme, ktory moze prowadzic do nowych stworzen? Poniewaz brak szczegolow, sprawa jest otwarta do spekulacji ;-)

Kolejne wersety mowia o podstawowych elementach, ktore zostaly stworzone. Kolejno mamy mahat tattve, ‘falszywe ego’ (ktos ma lepsze tlumaczenie tego terminu?), aktywnosci, zmysly, wiedze, kriya, bostwa kontrolujace i ignorancja/niewiedza. Po tym nastepuja narodziny zywich istot (skonczywszy na polbogach), jednak wcale nie jest opisane jak Brahma robil, w jaki sposob te zywe istoty powstawaly.

Poza Bhagavatam, moglabym sie odniesc do Rig Vedy, jednak ze wzgledu na to jak bardzo trudno interpretowac te ksiazke, lepiej moze ja zostawic. W kazdym razie czytalam komentarz i tlumaczenie Rig Vedy, gdzie wersety z tej ksiazki opisywaly ewolucje i bezposrednio sie do niej odnosily. Ale to tylko jedna z kilku intepretacji.

‘Stworzenie gatunkow’ brzmi dobrze, ale nie do konca odpowiada to na wszystkie pytania. Jesli wszystkie gatunki wspolistnialy od poczatku (jak mowi cytat z Prabhupada uzyty przez Ciebie, sa tez teorie ze wedlug sastra nie ma czegos takiego jak wyginiencie gatunkow), to jak wytlumaczyc pojawianie sie nowych form (np tworzonych przez ucoznych), skad sie wzial np. Jamnik? Odpowiadasz na to, ze dzialanie inteligencji moze sprawiac ze takie formy powstana. Dzialanie inteligencji moze miec jednak rozne formy: zmiany srodowiska, klimatu, hormonow (jak juz powiedzialam tworzenie nowych odmian, gatunkow roslin moze byc powodowane zmianami hormonalnymi srodowiska itd) sterowane np. przez naukowca powoduja, ze pewnego rodzaju formy (powstale przez mutacje) sa lepiej przystosowane do srodowiska i przetrwaja w danym mikroklimacie (dobor naturalny). Gdy u siebie (np robilam to dzisiaj) tworze nowa bakterie – mutanta, stosuje antybiotyki selekcyjne, ktore zostawia w mikrosrodowisku jedynie wybrany zmutowany szczep. Brahma moglby dzialac w podobny sposob. Co temu zaprzecza?

Sadze, ze ktokolwiek studiowal ewolucje a nie jest zmuszony do akceptowania religijnych dogmatow, ten - chocby nawet sie nie zgadza z teoria - widzi ze sama teoria ma sens w opisywaniu swiata, szczegolnie ze organizmy wydaja sie byc bardzo plastyczne w sensie zmian genetycznych i ostatecznie fenotypowych, istnieja tez dowody kopalne. Stad jakies dowody sa, nie przesadzajmy...

Ostatecznie jednak powstanie swiata jest programem Kryszny, a bezposrednie wykonanie programu - rola Bramy. Jak to sie odbywa, mam nadzieje, ze uda mi sie kiedys dowiedziec, najlepiej jeszcze w tym zyciu! :-)

Dzieki Albert za ciekawa dyskusje, jak bede miala wiecej czasu, to napisze wiecej.
http://actinidia.wordpress.com/

Awatar użytkownika
gndd
Posty: 457
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:24

Post autor: gndd » 02 cze 2007, 17:14

Govindanandini

We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Post autor: Purnaprajna » 02 cze 2007, 17:47

Tak bez komentarza? Wrzucić link, zamieszać i chodu?! :lol:

Awatar użytkownika
albert
Posty: 497
Rejestracja: 28 lis 2006, 13:15
Lokalizacja: Dziadoszyce

Post autor: albert » 04 sie 2007, 23:50

Krótka wzmianka w numerze sierpniowym Wiedzy i Życie, a tutaj po angielsku:

http://www.berkeley.edu/news/media/rele ... rfly.shtml

Czy to kolejny dowód na ewolucję ? Komentarz później.
Wierzę w las, wierzę w łąkę i w noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)

Awatar użytkownika
albert
Posty: 497
Rejestracja: 28 lis 2006, 13:15
Lokalizacja: Dziadoszyce

Post autor: albert » 09 sie 2007, 12:05

Z ostatniej chwili, homo habilis i homo erectus bliżej goryli, przetasowania w teorii ewolucji, zmiany w podręcznikach:

http://www.dziennik.pl/Default.aspx?Tab ... leId=55980
Wierzę w las, wierzę w łąkę i w noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)

ODPOWIEDZ