No i stało się. Tamtej zimy była tak zwana zima stulecia. Nie pamiętam który to był rok, ale tak pod koniec lat 70-tych. Faktycznie przez jakiś czas były odwołane zajęcia w szkołach. Śniegu dowaliło też tęgo.
I sobie pomyślałem, że nieźle nabroiłem. Wystraszyłem się i nikomu nic nie mówiłem, że to moja wina. Na plus było to, że moja wiara w Boga wzrosła.