Ananta pisze:Fragment BG 14.16 "Kiedy ktoś w gunie pasji opuszcza swe ciało, rodzi się pomiędzy zaangażowanymi w pracę dla zysku. Umierający zaś w ignorancji musi przyjąć narodziny w królestwie zwierząt" nieco wyjaśnia, jednak są przecież ogromne różnice między jednym dorobkiewiczem a innym i stąd moje pytanie, od czego to zależy, czy tylko od materialnych wysiłków pracującego (mających na celu zdobycie wiedzy, zysków) czy też od jego pobożnych uczynków w przeszłych inkarnacjach?
To głównie zależy od ilości pobożnych czynów, intencji z jaką się komuś pomaga, oraz od kwalifikacji osoby, której się pomaga. Przykładowo, wręczenie pieniędzy naćpanemu narkomanowi (dobroczynność w tamo-gunie), a kwalifikowanemu wajsznawie (dobroczynność w sattwa-gunie) przyniesie w przyszłości różnice kwantytatywne. Natomiast, różnice kwalitatywne będą zależne od intencji i nastroju dania tej dotacji, bo jeżeli np. wręczymy sadhu dotację z intencją materialnej korzyści (
karma), to takową, ale za to znacznie zwielokrotnioną później otrzymamy, a jeżeli zrobimy to z intencją uczynienia wiecznego postępu duchowego, oczyszczenia serca z udręki materialnych pragnień, tak, aby już nic nie stało na przeszkodzie rozwinięcie miłości do Kryszny (
bhakti), to rezultat będzie właśnie takiej, najwyższej jakości.
Czy to znaczy, że nie warto nawet próbować być bhakti-joginem, bo jeżeli nam się nie uda w tym życiu to potem będzie się zawsze biednym i głodnym? Nie, Kryszna zapewnia w Bhagawad-gicie:
"
W wysiłku tym nie ma żadnego ubytku ani straty, a mały postęp na tej ścieżce może uchronić od najbardziej niebezpiecznego strachu." (Bg 2.40)
"
Najwyższa Osoba Boga rzekł: Synu Prthy, transcendentalista, który oddaje się dobrym czynom, nie ginie ani w tym świecie, ani w świecie duchowym. Kto czyni dobrze, Mój przyjacielu, ten nigdy nie zostaje pokonany przez zło.
Jogin, który nie odniósł sukcesu, po wielu, wielu latach przyjemności na planetach pobożnych żywych istot, rodzi się w rodzinie prawych ludzi albo w bogatej rodzinie arystokratycznej.
Albo też (jeśli nie powiodło mu się po długotrwałej praktyce jogi) przychodzi na świat w rodzinie transcendentalistów obdarzonych wielką mądrością. Zaprawdę, narodziny takie są rzadkością w tym świecie.
Narodziwszy się w takiej rodzinie, odzyskuje on boską świadomość ze swojego poprzedniego życia i stara się poczynić dalsze postępy, aby osiągnąć pełny sukces, o synu Kuru." (BG 6.40-43)
"
Ale tych, którzy zawsze czczą Mnie z wyłącznym oddaniem – medytując o Mojej transcendentalnej formie – obdarzam wszystkim, czego potrzebują, i chronię to, co posiadają." (Bg 9.22)
Innymi słowy, Kryszny zapewnia i gwarantuje nam, że porzucając mentalność przywiązania do rezultatów, i oddając się całkowicie świadomości Kryszny nie tylko nic nie tracimy, ale i zawsze zyskujemy więcej i znacznie szybciej materialne udogodnienia i przyjemności jakie oferuje życie, w celu użycia ich w służbie dla Boga. Kryszna nie jest biedakiem. Natomiast jesteśmy nimi my, którzy w materialnej gorączce biegamy niczym szaleni za fatamorganą, podczas gdy najbardziej wartościowy skarb czystej miłości do Boga leży tuż przed naszym nosem. Skarb, który czyni duszę prawdziwie i wiecznie szczęśliwą, czyli jest w stanie obdarzyć nas tym, za czym tak szaleńczo uganiamy się, szukając cienia tego szczęścia na śmietniku materialnej, bo pozbawionej oddania dla Boga świadomości.
Dziękuję Ci Ananto za możliwość "ponauczania" samego siebie, pod pretekstem udzielania Ci odpowiedzi. Być może, po wielkiej ilości powtórzeń w połączeniu z łaską Śrila Prabhupada i Jego bhaktów, sam kiedyś zrozumiem o czym piszę.