Arleta pisze:Nie nazwałabym tych religii "oszukańczymi", bo co najwyżej można je nazwać "uwikłanymi w Mayę". Celem tych religii nie jest przecież oszukiwanie ludzi, ale szerzenie wiary w Boga. Robią to tak, jak w ich mniemaniu jest najlepiej. Nie można ich winić, że nie bardzo wiedzą, jak to robić właściwie. Idą w dobrym kierunku- a to jest chyba najważniejsze.
Termin
kaitava-dharma, czyli oszukańcza dharma odnosi się do dharmy, czy religii, która jest przykryta intencjami działania dla materialnych rezultatów. W ten sposób Śrila Prabhupada tłumaczy słowo
kaitavah, występujące w następującym wersecie Śrimad Bhagawatam 1.1.2:
"Całkowicie odrzucając wszystkie materialnie motywowane akty religijne, ta Bhagawata Purana przedkłada najwyższą prawdę, którą zrozumieć mogą jedynie osoby o czystych sercach. Tą najwyższą prawdą jest rzeczywistość odróżniona, dla dobra ogółu, od złudzenia. Prawda ta kładzie kres trojakim niedolom materialnej egzystencji. To wspaniałe Bhagavatam, zapisane przez wielkiego mędrca Vyasadevę, samo w sobie wystarcza do realizacji Boga. Zatem, czy istnieje potrzeba innych pism? I skoro tylko ktoś pokornie i z uwagą słucha przekazu Bhagavatam, dzięki kulturze tej wiedzy Najwyższy Pan zagości w jego sercu."
Innymi słowy, dharma, czy religia transcendentalnej duszy musi być wolna od poglądów, których celem jest wyłączne zachęcanie do zdobycia korzyści przynależących do sfery tymczasowego materialnego ciała i umysłu, czym jest np. obietnica niebiańskiego życia i przyjemności, czy nawet moralna koncepcja bycia "dobrym", która jest motywowana zwiększeniem psychofizycznego komfortu sobie i bliskim, a nie pozbawionym fałszywego ego pragnieniem sprawieniem przyjemności Bogu. Tego typu obietnice są iluzją samą w sobie, gdyż zgodnie z powyższą
śloką, nie kładą kresu trojakim niedolom materialnej egzystencji, co po prostu oznacza dalszą
samsarę. A więc
kaitava-dharma jest uwarunkowaną, zniekształconą, zwodniczą, oszukańczą, czy nieprawdziwą prezentacją religii duszy, która w swojej naturze jest wieczna i wolna od pragnienia cieszenia się martwą materią (
sanatana-dharma).
Jeżeli celem jedzenia jest zabicie głodu przez napełnienie żołądka, a ja prezentuję to jako nasycenie ręki, to jestem w iluzji i oszukuję sam siebie i innych. Próba karmienia ręki w żaden sposób nie odżywi naszego ciała. Natomiast wypełnienie żołądka dostarczy energię dłoni i całemu ciału. W podobny sposób, próba osiągnięcia szczęścia przez nasycenia przyjemnościami materialnego ciała, nie dają nikomu trwałej satysfakcji, gdyż zapominają o potrzebach duszy.
Konsekwencją
kaitawa-dharmy jest zwiększenie się pragnienia kontrolowania stworzenia Boga i rywalizacji o sprawienie przyjemności własnym zmysłom. Generalnie, ludzie zwracają się do religii właśnie w tym celu, a
kaitawa-dharma, nie tylko nie wyjaśnia im ich prawdziwej duchowej tożsamości, ale jeszcze bardziej zachęca do pozostania przy złudnej, materialnej tożsamości hindusa, chrześcijanina, czy muzułmanina i odbierania w tej fałszywej tożsamości cielesnych przyjemności, zarówno tutaj, jak i w niebie.
W znaczeniu do tego wersetu, Śrila Prabhupada wyjaśnia ryzyko, które wiąże się z tego typu zwodniczą religijnością. Uwarunkowana dusza będzie wykonywała pobożne czynności tak długo, jak długo będą one rodzić rezultaty w postaci zadowalania zmysłów. Jeżeli jednak w jej polu widzenia znajdzie się inna metoda, aby osiągnąć ten sam cel, to zaczyna ona lekceważyć religijność. Taka jest właśnie obecna sytuacja świata. Tam gdzie kwitnie ekonomia (
artha) i w związku z tym zadowalanie zmysłów jest bardziej dostępne (
kama), tam powoli niknie zainteresowania religią, czy dharmą. A winę za taką sytuację m.in. ponosi właśnie
kaitawa-dharma, gdyż jest pozbawiona wiedzy o naszej duchowej, różnej od ciała tożsamości oraz o transcendentalnej metodzie pełnienia służby oddania dla Boga, która posiada moc wyleczenia z choroby materialnej egzystencji, nawet najbardziej schorowanej żywej istoty.