Przyszłość warszawskiej świątyni...
Re: Przyszłość warszawskiej świątyni...
No i jeszcze słynny polski klecha, który mowi o tajemnicach sukcesu:
Gdyby ten poseł Ruchu Palikota chciał odprawić mszę świętą może to zrobić. Roman Kotliński, chociaż odszedł z Kościoła, to w myśl prawa kanonicznego... wciąż jest duchownym
Jak ujawnia Rzeczpospolita, Kotliński, który jest znanym antyklerykałem (wydaje antyklerykalny tygodnik "Fakty i Mity"), nigdy nie przestał być księdzem. Kotliński w 1993 roku przyjął święcenia kapłańskie. Po romansie z kobietą rzucił kapłaństwo, a w 1997 roku wydał autobiografię "Byłem księdzem".
Okazuje się jednak, że poseł Ruchu Palikota wciąż jest księdzem. Jako prezbiter, czyli osoba, która przyjęła święcenia kapłańskie. Sama decyzja Kotlińskiego o odejściu ze stanu duchownego nie wystarcza bowiem, aby święcenia straciły ważność. Co więc musi zrobić poseł aby przestać być kapłanem? Powinien wystąpić do Stolicy Apostolskiej o pozwolenie na zrzucenie sutanny. Na razie jednak Kotliński nie zgłosił się do Watykanu w tej sprawie.
Co więcej, jak czytamy w gazecie, Kotliński po samowolnym zrzuceniu sutanny dopuścił się czynów, za które powinien być surowo ukarany, łącznie z ekskomuniką. Wstąpił w związek małżeński, potem się rozwiódł. Wydaje gazetę atakującą Kościół. Wreszcie został posłem, czego też zabraniają kościelne kanony. Kościół jednak do tej pory nie zdecydował się na wszczęcie procedur karnych.
I inna słodka sprawa - tajemnica sukcesu:
Jest akt oskarżenia w głośnej sprawie Komisji Majątkowej. Przed sądem staną jej byli członkowie oraz były pełnomocnik instytucji kościelnych. Gliwicka prokuratura zarzuca im nieprawidłowości przy zwrocie Kościołowi ziemi za mienie zagarnięte w czasach PRL.
Śledztwo toczyło się od 2008 r. Głównym oskarżonym jest Marek P. - były funkcjonariusz SB, który był pełnomocnikiem Kościoła w sprawach toczących się przed Komisją.
Został on zatrzymany i aresztowany we wrześniu ub. roku. W czerwcu tego roku opuścił areszt po wpłaceniu kaucji w wysokości miliona złotych. Choć w śledztwie postawiono mu osiem zarzutów, akt oskarżenia wymienia pięć - pozostałe zostały wyłączone do odrębnego postępowania.
Mam gdzies czy oni sa czy nie ale jak ktoś gloryfikuje cos co powinno byc potepione, to krew mnie zalewa.
Dla dobra społeczeństwa trzeba zreformowac lub usunąć.
Zycze wiele owoców tajemnicy sukcesu,aby nie stali sie "siedliskiem zawiści,nieszczesc,śmierci i piekla"; jak tez tym co by chcieli wypisac sie z instytucji KK (karkołomna sprawa) - powodzenia! Zyczyłbym sobie wiecej Ojców Emanuelów z PiP.
ŚB 02.06.09 O Narado, ujście odchodów kosmicznej formy Pana jest siedzibą Mitry, bóstwa rządzącego śmiercią. Odbytnica i otwór odbytowy Pana są siedliskiem zawiści, nieszczęść, śmierci, piekła, itd.
Wybaczcie mi moje wzburzenie.
Gdyby ten poseł Ruchu Palikota chciał odprawić mszę świętą może to zrobić. Roman Kotliński, chociaż odszedł z Kościoła, to w myśl prawa kanonicznego... wciąż jest duchownym
Jak ujawnia Rzeczpospolita, Kotliński, który jest znanym antyklerykałem (wydaje antyklerykalny tygodnik "Fakty i Mity"), nigdy nie przestał być księdzem. Kotliński w 1993 roku przyjął święcenia kapłańskie. Po romansie z kobietą rzucił kapłaństwo, a w 1997 roku wydał autobiografię "Byłem księdzem".
Okazuje się jednak, że poseł Ruchu Palikota wciąż jest księdzem. Jako prezbiter, czyli osoba, która przyjęła święcenia kapłańskie. Sama decyzja Kotlińskiego o odejściu ze stanu duchownego nie wystarcza bowiem, aby święcenia straciły ważność. Co więc musi zrobić poseł aby przestać być kapłanem? Powinien wystąpić do Stolicy Apostolskiej o pozwolenie na zrzucenie sutanny. Na razie jednak Kotliński nie zgłosił się do Watykanu w tej sprawie.
Co więcej, jak czytamy w gazecie, Kotliński po samowolnym zrzuceniu sutanny dopuścił się czynów, za które powinien być surowo ukarany, łącznie z ekskomuniką. Wstąpił w związek małżeński, potem się rozwiódł. Wydaje gazetę atakującą Kościół. Wreszcie został posłem, czego też zabraniają kościelne kanony. Kościół jednak do tej pory nie zdecydował się na wszczęcie procedur karnych.
I inna słodka sprawa - tajemnica sukcesu:
Jest akt oskarżenia w głośnej sprawie Komisji Majątkowej. Przed sądem staną jej byli członkowie oraz były pełnomocnik instytucji kościelnych. Gliwicka prokuratura zarzuca im nieprawidłowości przy zwrocie Kościołowi ziemi za mienie zagarnięte w czasach PRL.
Śledztwo toczyło się od 2008 r. Głównym oskarżonym jest Marek P. - były funkcjonariusz SB, który był pełnomocnikiem Kościoła w sprawach toczących się przed Komisją.
Został on zatrzymany i aresztowany we wrześniu ub. roku. W czerwcu tego roku opuścił areszt po wpłaceniu kaucji w wysokości miliona złotych. Choć w śledztwie postawiono mu osiem zarzutów, akt oskarżenia wymienia pięć - pozostałe zostały wyłączone do odrębnego postępowania.
Mam gdzies czy oni sa czy nie ale jak ktoś gloryfikuje cos co powinno byc potepione, to krew mnie zalewa.
Dla dobra społeczeństwa trzeba zreformowac lub usunąć.
Zycze wiele owoców tajemnicy sukcesu,aby nie stali sie "siedliskiem zawiści,nieszczesc,śmierci i piekla"; jak tez tym co by chcieli wypisac sie z instytucji KK (karkołomna sprawa) - powodzenia! Zyczyłbym sobie wiecej Ojców Emanuelów z PiP.
ŚB 02.06.09 O Narado, ujście odchodów kosmicznej formy Pana jest siedzibą Mitry, bóstwa rządzącego śmiercią. Odbytnica i otwór odbytowy Pana są siedliskiem zawiści, nieszczęść, śmierci, piekła, itd.
Wybaczcie mi moje wzburzenie.
Re: Przyszłość warszawskiej świątyni...
O mało się nie rozchorowałem dzisiaj przez ciebie.
Pomogła mi dopiero ciepła kasza gryczana i jaglana z łagodnymi przyprawami na obiad.
I sałata ze śmietaną i jogurtem ala halawa.
Pomogła mi dopiero ciepła kasza gryczana i jaglana z łagodnymi przyprawami na obiad.
I sałata ze śmietaną i jogurtem ala halawa.
Re: Przyszłość warszawskiej świątyni...
Czy to ten Vayasaki, który ma już piątą czy szóstą żonę czy ktoś inny?murali-dhar das pisze:Nie wiem czy pamietacie Vayasakiego Prabhu. Napisal on wlasnie o tym ze jest duzo zlej propagandy o zyciu rodzinnym i dlatego ludzie nie sa zainspirowali aby sie zenic co tu mowiac o dzieciach i ich wychowaniu.
Re: Przyszłość warszawskiej świątyni...
Przepraszam najmocniej, ale kasza jest zdrowa to fakt.
Co do Vayasakiego to nie mam pojecia. Ale jak komus czegos brak niech napisze poradnik samemu (i nie chowa głowy w piasek lub słucha wykładów "przepojonych szczerościa" kaznodziei) na podstawie książek Srila Prabhupady i przedstawi ocenie szerokiemu grona bhaktów.
A co do zamykania światyn Hare Kryszna wtedy mozna sie przekonac jak wazna jest kongregacja i Nama-Hatta, sam wiem bo mieszkałem w światynii i obym jak najszybciej zapomniał o tym co czasem przechodziło mi na myśl, bo wstyd mi za moja głupotę.
Co do Vayasakiego to nie mam pojecia. Ale jak komus czegos brak niech napisze poradnik samemu (i nie chowa głowy w piasek lub słucha wykładów "przepojonych szczerościa" kaznodziei) na podstawie książek Srila Prabhupady i przedstawi ocenie szerokiemu grona bhaktów.
A co do zamykania światyn Hare Kryszna wtedy mozna sie przekonac jak wazna jest kongregacja i Nama-Hatta, sam wiem bo mieszkałem w światynii i obym jak najszybciej zapomniał o tym co czasem przechodziło mi na myśl, bo wstyd mi za moja głupotę.
Re: Przyszłość warszawskiej świątyni...
Mało kto zna rzeczywiste chwały Jezusa Chrystusa.
Tak, jak nauczał Śrila Prabhupad, Jezus Chrystus jest czystym wielbicielem Boga, i jest wspaniały pod każdym względem.
Oczywiście w świecie, oprócz Jezusa Chrystusa, działają również osoby demoniczne... i ... resztę dośpiewaj sobie sam.
Tak, jak nauczał Śrila Prabhupad, Jezus Chrystus jest czystym wielbicielem Boga, i jest wspaniały pod każdym względem.
Oczywiście w świecie, oprócz Jezusa Chrystusa, działają również osoby demoniczne... i ... resztę dośpiewaj sobie sam.
Re: Przyszłość warszawskiej świątyni...
Dyskusja chyba zaczyna oddalać się od tematu. Niebawem nie będzie wiadomo od czego się zaczęło. Jak to często bywa.
Re: Przyszłość warszawskiej świątyni...
Dyskusja jest wielowątkowa ale cały czas w temacie.Mathura pisze:Dyskusja chyba zaczyna oddalać się od tematu. Niebawem nie będzie wiadomo od czego się zaczęło. Jak to często bywa.
Re: Przyszłość warszawskiej świątyni...
i jest jak jest, nie jestem chrzescijaninem po części nie mój problem, ale przykro patrzeć.Waldemar pisze:Mało kto zna rzeczywiste chwały Jezusa Chrystusa.
Tak, jak nauczał Śrila Prabhupad, Jezus Chrystus jest czystym wielbicielem Boga, i jest wspaniały pod każdym względem. Oczywiście w świecie, oprócz Jezusa Chrystusa, działają również osoby demoniczne... i ... .
Aczkolwiek jest i nie jest bo nie zyjemy w próżni tylko w ciele formy kosmicznej Pana i wszystko ma wpływ na otoczenie.
Re: Przyszłość warszawskiej świątyni...
Chodzi o to, że ktoś wyraził swoje obawy co do przyszłości warszawskiej świątyni, a co ma do tego Kościół Katolicki i sprawy księży.
Ja akurat nie mieszkam w Warszawie a w świątyni w Mysiadle byłem może z 3 razy w życiu. Bezpośrednio nie jestem więc z nią związany,, ale pośrednio tak. To jedna z nielicznych naszych świątyń w Polsce i byłoby źle gdyby z jakiegoś powodu została zamknięta. Niemniej jej przyszłość leży głownie w rękach warszawskiej kongregacji. Jeśli potrzebują tej świątyni i chcą aby nadal była miejscem inspirującym do służby oddania, to sami muszą o to zadbać. Nikt za nich tego nie zrobi. A jeśli jej nie potrzebują i będą czekać na Bóg wie co, wtedy cóż. Może gdy jej zabraknie wtedy przyjdzie przebudzenie. Albo i nie.
Wiem, że łatwo mówić na odległość, że sa różne układy, układziki, zależności. Ale nie ma co liczyć na cud. Tu akurat zgadzam się z Murali. Cud się raczej nie wydarzy. Chcesz mieć miejsce modlitewnych spotkań i wspólnej służby? Działaj.. Tak jest ze wszystkim. Chcesz mieć dom? Zabierz się do budowania, a potem go utrzymuj. Chcesz aby było w nim czystko? Posprzątaj. Chcesz służby oddania? Pełń ją.
Ja akurat nie mieszkam w Warszawie a w świątyni w Mysiadle byłem może z 3 razy w życiu. Bezpośrednio nie jestem więc z nią związany,, ale pośrednio tak. To jedna z nielicznych naszych świątyń w Polsce i byłoby źle gdyby z jakiegoś powodu została zamknięta. Niemniej jej przyszłość leży głownie w rękach warszawskiej kongregacji. Jeśli potrzebują tej świątyni i chcą aby nadal była miejscem inspirującym do służby oddania, to sami muszą o to zadbać. Nikt za nich tego nie zrobi. A jeśli jej nie potrzebują i będą czekać na Bóg wie co, wtedy cóż. Może gdy jej zabraknie wtedy przyjdzie przebudzenie. Albo i nie.
Wiem, że łatwo mówić na odległość, że sa różne układy, układziki, zależności. Ale nie ma co liczyć na cud. Tu akurat zgadzam się z Murali. Cud się raczej nie wydarzy. Chcesz mieć miejsce modlitewnych spotkań i wspólnej służby? Działaj.. Tak jest ze wszystkim. Chcesz mieć dom? Zabierz się do budowania, a potem go utrzymuj. Chcesz aby było w nim czystko? Posprzątaj. Chcesz służby oddania? Pełń ją.
Re: Przyszłość warszawskiej świątyni...
Swiatynia w Warszawie to jedno a "upojony szczerościa" ksiądz nauczający o zyciu rodzinnym, bedacy tajemnica sukcesu to drugie. Nie ja złączyłem te tematy i tez uwazam ze przykład KK jest nieudany.Mathura pisze:Chodzi o to, że ktoś wyraził swoje obawy co do przyszłości warszawskiej świątyni, a co ma do tego Kościół Katolicki i sprawy księży.