Arleta pisze:4) Budda (i kilku Jemu podobnych) pokazał, że może istnieć moralność bez teologii. To po co tworzyć teologię?
Należy zacząć od tego, że teologia wedyjska jest
apauruszeja, czyli nie jest tworem ludzkiej wyobraźni, ale wiedzą o
Absolutnej Rzeczywistości i Prawdzie taką jaka Ona jest, objawioną dla korzyści uwarunkowanych dusz przez samego Boga. Odnośnie Twego przykładu, to pokazanie, że można coś robić bez wiedzy o wyższym, transcendentnym celu (osobie Kryszny) nie jest dowodem na to, że taki cel (i wiedza o nim) nie istnieje, że nie mamy z nim związku, lub że nie ma potrzeby, aby do niego dążyć. Co więcej, moralność bez teologii jest konceptem samo-ograniczającym się i wewnętrznie sprzecznym, co postaramy się poniżej wyjaśnić .
Teologia wedyjska stanowi
wastu-traję, czyli wiedzę o związku (
sambandha-gjana) pomiędzy nami, Bogiem i materią, oraz pomiędzy Bogiem i materią, wiedzą o prawidłowej emocjonalnej ekspresji tego związku (
abhidheja-gnana), oraz wiedzą o ostatecznym celu tego działania w związku z Prawdą Absolutną (
prajodżana-gjana). Jako że wedyjska teologia zawiera w sobie wszystkie aspekty rzeczywistości: Boga, materię i ducha, to w naturalny sposób, pytanie o to, co jest dla nas dobre, a co złe (moralność) jest integralną częścią tejże teologii i praktycznego życia. Aby mieć z czymś lub kimś udany związek i odnieść sukces w działaniu, musimy zastosować się do prawideł gry już wcześniej ustanowionych przez Boga. Z tego powodu, wkładanie palców do kontaktu, jedzenie super kleju, czy nie wyniesienie śmieci, w przeciągu kilkunastu sekund od momentu, kiedy poprosiła nas o to nasza żona nie jest polecane, gdyż jest niezgodne z ich i naszą inherentną naturą oraz przeznaczeniem, co musimy uszanować, jeżeli pragniemy bezproblemowej interakcji i udanego z nimi związku. To samo odnosi się do Boga, innych ludzi, zwierząt, roślin, et cetera.
Moralność jest życiową filozofią wprowadzoną w czyn. Zasady właściwego postępowania istnieją po to, aby wytworzyć i odżywić
rasę, czyli emocjonalny smak pochodzący z interakcji z otaczającym nas światem. To daje szczęście, i tego wyłącznie szukają wszyscy ludzie - emocjonalnej interakcji (
rasy). Aby jednak doświadczyć uczucia szczęścia, potrzebne jest odpowiednie działanie, na bazie (transcendentnej) wiedzy. Jest to niczym instrukcja obsługi naszego życia, opisująca najlepszy sposób interakcji z otoczeniem, w celu osiągnięcia najbardziej satysfakcjonujących nas wyników. Dlatego tak ważnym jest źródło pochodzenia akceptowanych i stosowanych przez nas zasad. Jest oczywistym, że najlepszy rezultat interakcji otrzymuje się stosując się ściśle do wskazówek producenta produktu, którym w przypadku
wszystkiego, jest Kryszna.
Jeżeli wszystko jest energią Kryszny, włącznie z nami, to wchodząc w interakcje z czymkolwiek, czy to z materią ożywioną, czy nieożywioną zawsze wchodzimy w kontakt z Kryszną (mamy z nim pośrednią emocjonalną
rasę), i bezustannie jesteśmy zmuszeni do czynienia moralnych wyborów, stosownie do obranego przez nas systemu wartości. Dlatego idea, że należy przestrzegać zasad właściwego postępowania jedynie w stosunku np. do ludzi, natury, czy białych wielorybów, a wykluczyć z tej interakcji Boga/Parabrahmana/Prawdę Absolutną, czyli źródło i substancję tego wszystkiego, jest ideą nie tylko niezwykle ograniczoną, i świadczącą o zupełnym braku duchowej świadomości i zrozumienia, ale przede wszystkim ideą wewnętrznie sprzeczną, bo nie można mieć emocjonalnie żyznego życia rodzinnego, wykluczając przy tym z niego wszystkich członków naszej rodziny. Tego typu myślenie jest konsekwencją niewiedzy, czyli braku teologii, objawiającej się w pełnej formie wedyjskiej
wastu-traji.
Źródłem i perfekcją moralności (niti) jest dharma, czyli zasady i obowiązki życia zgodnego z planem Boga. Ostatecznym celem tych zasad jest rozwinięcie, wolnej od materialnych motywacji miłości do Boga (prema-rasa). Niti, które nie opiera się na wiecznej dharmie jest współczesnym wymysłem, w którym, to wydumane przez człowieka zasady etyczne zmieniają się w zależności od indywidualnych preferencji, czasów, kierunku wiatru, nastroju, poziomu wody w Wiśle, czy tymczasowej mody lansowanej przez pewną grupę ludzi, lekceważąc przy tym wieczną naturę własnej, duchowej jaźni, jako sługi Kryszny, czego rezultatem są zazwyczaj nieprzyjemne karmiczne konsekwencje, bo na jak długo, nasza prywatna opinia, że Elvis Presley nadal żyje, utrzyma go rzeczywiście przy życiu?
Kultywowanie wymyślonej, i niemającej podstaw w śastrach moralności, prowadzi do relatywizmu moralnego i związanych z tym problemów, gdzie według systemu wartości mojej społeczności, zjedzenie na obiad, zarówno Ciebie, jak i Twojego dziecka jest czymś dobrym, a według Twojego, jest czymś złym. Jest to wolna amerykanka, gdyż jedynie subiektywna, uwarunkowana świadomość jednostki jest wyznacznikiem moralnego działania. Ważna jest więc perspektywa i punkt odniesienia zasad moralnych. W kulturze wedyjskiej tym centralnym punktem odniesienia jest oczywiście Bóg, a zasady postępowania są opisane w literaturze wedyjskiej, wraz z opcją interpretacji ich przez samozrealizowane, znające osobiście Boga osoby, odpowiednio do konkretnej, zaistniałej sytuacji. W systemach poza-wedyjskich, szczególnie tych współczesnych, punktem odniesienia jest jedynie psycho-fizyczna przyjemność człowieka, a nie wieczny, i naturalny związek duszy z Bogiem.
Istnieje wiele poziomów moralności, co jest związane ze stanem świadomości uwarunkowanej
dżiwy. Ale o tym, już może innym razem.