Drogi Mathuro! Żeby wszystko było jasne- szanuję i Ciebie i Twoje poglądy i uważam Ciebie za mądrego człowieka. Wydaje mi się jednak, że stworzyłeś sobie jakiś własny światopogląd, który tylko w niektórych sprawach odpowiada postawie wielbiciela Pana Kryszny. To jest tylko moja prywatna opinia, być może błędna.
Szkoda, że nie podejmujesz dyskusji z większością moich argumentów. Wolałabym, żebyś odpowiedział wyraźnie na pytanie:
1) Czy chrześcijaństwo daje w praktyce takie same rezultaty jak waisznawizm?
2) Dlaczego nie wyznaję chrześcijaństwa?
3) Dlaczego chcę zostać wielbicielem?
Myślę, że szczera odpowiedź na takie pytania pomogłaby nam wiele sobie wyjaśnić i znaleźć płaszczyznę porozumienia.
Mathura pisze:Czy ja gdzieś stwierdziłem, że Boga nie ma? Czy gdzieś stwierdziłem, że wszystkie religie są takie same?
To prawda, ale też nigdzie w tej konkretnie dyskusji nie stwierdziłeś, że Pan Kryszna jest. Mówisz tylko, że jest Jezus. A to nie to samo. Nie powiedziałeś wprost, że wszystkie religie są takie same. Ale też nigdzie nie wytłumaczyłeś, dlaczego nie wyznajesz chrześcijaństwa i w wielu miejscach zaznaczyłeś, że wszystkie religie są do siebie podobne. Np. porównałeś, że działalność Jezusa można tak samo negatywnie oceniać, jak działalność Pana Kryszny.
Ja bym tak nie powiedziała, bo to jest tylko spekulacja umysłowa, to nie jest prawdziwa filozofia waiszanwizmu.
Tak samo nie do przyjęcia jest stwierdzenie, że gdyby waisznawizm "doszedł do władzy", to rozpaliłby inkwizycyjne stosy. To się nigdy i nigdzie nie zdarzyło, więc takie stwierdzenia są tylko spekulacją, w dodatku bardzo krzywdzącą dla waisznawizmu, buddyzmu i innych religii, które zawsze cechowały się tolerancją religijną (w odróżnieniu od chrześcijaństwa).
Mathura pisze:Przez sam fakt, że rozpoczęłaś praktykowanie bhakti jogi nie pozbyłaś się automatycznie swoich zanieczyszczeń. To nie taka prosta sprawa. Nie stałaś się czystą i świętą. Gdyby tak było to skąd w Tobie tyle awersji do innych ludzi?
Ja przecież nigdzie nie mówię, że jestem świętą. Wiele razy podkreślam, że oczekuję wskazówek od innych bhaktów, mądrzejszych ode mnie.
Ale jest jedno ważne kryterium- te wskazówki nie mogą odbiegać od wskazań pism religijnych. Gdyby Twoje uwagi były zgodne z tym, co czytam- to OK. Ale w większości nie są. Dlaczego ja się zgadzam ze WSZYSTKIM co piszą Purnaprajna i Arkadiusz? Dlatego, że oni opierają się na literaturze religijnej i to daje ich wypowiedziom pełną autoryzację.
A awersji nie mam do nikogo! Mam za to awersję do niektórych poglądów. Można kogoś szanować, jak ja szanuję Ciebie, ale jednocześnie krytykować i odrzucać niektóre jego poglądy. To nie jest awersja do osoby. To jest po prostu normalne przywiązanie do swojego systemu wartości. Ja nigdy nie napisałam Tobie:
"Masz do mnie awersję i dlatego się ze mną nie zgadzasz i bronisz Hotori". Bo to nie jest prawda. I tak samo nie zarzucaj mi jakichś "awersji" do konkretnych osób.
Mathura pisze:A na koniec powiem Ci, że w chwili gdy przeczytałem, że skopiowałaś sobie jedną z moich wypowiedzi jako wspaniały przykład przemyśleń bhaktów, odezwał mi się w głowie dzwoneczek ostrzegawczy. Uwaga na tę osobę. I chyba się nie myliłem. Ze skrajności w skrajność.
Dlaczego "uwaga na tę osobę"? Bo Ciebie doceniłam? Bo uważam, że tamta Twoja wypowiedź o Jezusie była po prostu genialna? Naprawdę taka była. Ale to nie znaczy, że we wszystkich sprawach przyznaję Ci rację.
Nigdy się nie zgodzę z Tobą, jeśli będziesz twierdził, że Jezus może mieć podobne znaczenie jak Bóg, jeśli napiszesz, że wszystkie religie prowadzą do takich samych zbrodni w imię Boga, że krytykowanie chrześcijaństwa oznacza jakąś awersję, że wszyscy jesteśmy tak samo winni i skażeni. To są tylko Twoje dywagacje- to nie jest filozofia waisznawizmu.
Mathura pisze:Pisałaś w poprzednich postach o tym, ze stworzyłaś w swoim domu "oazę spokoju", i temu podobne rzeczy.
Bo to jest prawda. Stworzyłam taką oazę wokół siebie i swojej rodziny. A wiesz w jaki sposób? Bo jasno określiłam swoje reguły i swój światopogląd. Nie kręciłam i nie udawałam. Powiedziałam mężowi i jego rodzinie:
"Wyznaję taką religię i wymagam dla niej i dla siebie szacunku. Jeśli się na to nie zgadzacie- to się rozstaniemy. Mogę iść w pewnych granicach na kompromisy- ale nikt mi niczego nie będzie narzucał." Taka oaza nie tworzy się "sama z siebie". Nieraz trzeba ją sobie wywalczyć przez wiele lat. Oczywiście ogromną rolę odegrała w tym bhakti yoga i jej "pacyfikujący" wpływ.
Myślę też, że mylisz zupełnie pewne ważne rzeczy:
1) Ja nie mówię o obłudzie i hipokryzji ludzi, bo ludzie są jacy są. Ja mówię o hipokryzji chrześcijaństwa, które głosi miłość do bliźnich i jednocześnie tych bliźnich prześladuje "dla ich dobra". Podobnej hipokryzji nie ma w waisznawizmie.
2) Nie napisałam, że ja się o coś obrażam osobiście. Napisałam, że nie będę tolerować obraz wobec bhaktów. To, co zrobiła Hotori było właśnie obrażaniem bhaktów i ich wiary. Dziwię się, że nie widzisz w tym problemu.
I na koniec powtórzę: Nie zgadzam się z relatywizmem, czyli mówieniem: "To wszystko jedno", "To wszystko jest takie samo", "Wszyscy ludzie są tacy sami" itd. Oczywiście, masz prawo mieć takie poglądy, ale ja też mam prawo nie zgadzać się z nimi.