Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Tylko jedna droga jest prawdziwa - droga do Boga. " Prawdziwym interesem wszystkich żywych stworzeń – w istocie, celem życia – jest powrót do domu, do Boga. Jest to korzystne dla nas samych, naszej żony, dzieci, uczniów, przyjaciół, rodaków i całej ludzkości. Ruch świadomości Kryszny może udzielić wskazówek względem zarządzania, dzięki któremu każdy będzie mógł wziąć udział w czynnościach świadomych Kryszny i osiągnąć ostateczny cel." - 07.15.65 Zn.
Bolito
Posty: 839
Rejestracja: 17 lut 2008, 21:06
Lokalizacja: Kraków

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Bolito » 22 gru 2010, 22:20

Arleta pisze: Nawet z naukowego punktu widzenia jest istotna różnica: Jezus jest NAJSŁABIEJ potwierdzoną historycznie postacią. Ponadto nawet krótkie wzmianki o nim u np. Tacyta są uznawane za późniejsze dodatki, dopisane przez chrześcijan. Nie ma potwierdzenia pojawienia się komety, "rzezi niewiniątek", zaćmienia słońca itp., opisanych w Biblii. Co do Zaratusztry i Kryszny to zdecydowanie dominuje opinia o historyczności tych postaci.
Tu się nie zgodzę. Na temat historyczności Kryszny nie ma żadnych danych, które zaakceptowaliby naukowcy. Jeżeli juz, to zakładają, że był wodzem jakiegoś niearyjskiego ludu, który skutecznie powstrzymywał migrację Arjów na swoje ziemie - wojny z krewnymi i sprzymierzeńcami Kamsy, pokonanie Indry. Żył ok. 1400 lat p.n.e. (nie pamiętam teraz źródła, mogły to być "Indie" A. Bashama; poszukam w wolnej chwili). Ale większość opracowań, z którymi się zetknąłem, nie uznaje bez zastrzeżeń Jego historyczności.
Czy możez podać, gdzie i kto twierdzi, że wzmianka o Jezusie w "dziejach" Tacyta jest interpolacją? Pytam z ciekawości, bo dotąd się z tym nie zetknąłem. Natomiast na pewno interpolacją (całkowitą lub częściową) jest fragment o Jezusie w "Dawnych Dziejach Izraela" Józefa Flawiusza.
Mathura pisze:Rozumując w ten sposób można by tak samo, a może i gorzej skwitować poczynania Kryszny. Ileż On bitew zaaranżował? Iluż to ludzi zginęło z Jego ręki i z Jego winy Żony owdowiały, dzieci zostały pozbawione ojców. To za Jego sprawką cała Jego rodzina wytłukła się w bratobójczej walce na metalowe pręty. Dwarakę zalała woda a kobiety zostały porwane. I tak można by wyliczać dalej. Ileż cierpienia przyniosły te Jego rozrywki. I to ma być Bóg? Wszechmiłosierna Osoba?
Chyba nie tędy droga.

Słuszna uwaga.
Nie jedz na czczo (grafitti)

Vaisnava-Krpa
Posty: 4947
Rejestracja: 23 lis 2006, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Vaisnava-Krpa » 22 gru 2010, 23:15

Ostatnio coraz głośniej mówi się na Zachodzie, że to Polska wywołała II Wojnę Światową: http://www.youtube.com/watch?v=w3muM8_Cn5c . Już dawno temu pamiętam z jakiegoś filmu fabularnego zdanie, ze to Polska wywołała wojnę o ten głupi Gdańsk.

Obrazek

Słynna maksyma Napoleona brzmi mniej więcej, że historia to uzgodniona wersja kłamstw. Inne powiedzenie: zwycięzców nikt nie sądzi. Kto ustalał historie dla Europy?

Dwaraka: A Lost City of Lord Sri Krishna
http://www.youtube.com/watch?v=by4svWHy6tw

Dwaraka Giant Underwater City found in India & Aryan Invasion theory is false
http://www.youtube.com/watch?v=GM4h887ilY8

Gdy odkrywano Harappę i Mohenjo Dharo to amerykanie niespodziewanie zaoferowali Indiom chęć pomocy przy wykopaliskach. Indie odmówiły...

Czy wierzyć ludziom, którzy nie są wolni od wad ludzkiej istoty jak skłonność do oszukiwania i niedoskonałe zmysły, którzy są pod wpływem utożsamiania się z chrześcijaństwem, ateizmem czy europocentryzmem? To też są sekty ateistów, czy chrześcijan, a jacy są sami wiemy. Ja teraz na maila i gadu gadu dostaję listy od osoby miłującej Jezusa, która apeluje do mojego sumienia, abym się opamiętał. Dlatego jeśłi ktos nie przyjmie autorytetu na poważnie to będzie ciagle między młotem a kowadłem i będzie stał w miejscu.
Oszust zajmuje miejsce nauczyciela. Z tego powodu cały świat jest zdegradowany. Możesz oszukiwać innych mówiąc: "Jestem przebrany za wielbiciela", ale jaki jest twój charakter, twoja prawdziwa wartość? To powinno być ocenione. - Śrila Prabhupada

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 23 gru 2010, 10:30

Mathura pisze: Rozumując w ten sposób można by tak samo, a może i gorzej skwitować poczynania Kryszny. Ileż On bitew zaaranżował? Iluż to ludzi zginęło z Jego ręki i z Jego winy Żony owdowiały, dzieci zostały pozbawione ojców. To za Jego sprawką cała Jego rodzina wytłukła się w bratobójczej walce na metalowe pręty. Dwarakę zalała woda a kobiety zostały porwane. I tak można by wyliczać dalej. Ileż cierpienia przyniosły te Jego rozrywki. I to ma być Bóg? Wszechmiłosierna Osoba?
Chyba nie tędy droga.
Nie mogę się z tym zgodzić, bo nie rozumiem z jakich my pozycji dyskutujemy? Z pozycji bhaktów, czy z pozycji ateistów? Jeżeli z pozycji ateistów- to wszystko jasne- Jezus i inne boskie postacie są tylko takimi samymi bajkami i mitami. Koniec i kropka.

Ja dyskutuję z pozycji wielbicielki Pana Kryszny. I z tego powodu twierdzę, że Jezus nie jest postacią autoryzowaną przez żadne pisma wedyjskie. Jest NIKIM. Nie wolno go nazywać awatarą, bo wszyscy wiemy, jakie są awatary Boga i nie twórzmy jakichś dodatkowych.

Co więcej- Jezus nie jest nawet autoryzowany przez Biblię, a konkretnie jego działalność jest sprzeczna z zapowiedziami proroków izraelskich. Zapowiadali oni, że mesjasz ma być człowiekiem, a nie bogiem. Miał zapoczątkować epokę pokoju i sprawiedliwości. Miał też odbudować świątynię jerozolimską, a za życia Jezusa ta świątynia nie była jeszcze zburzona. Widzimy więc, że Jezus nie jest nawet autoryzowany przez Stary Testament i proroków. Mówię jasno- dla mnie Jezus jest obecnie dokładnie NIKIM. Uważam go tylko za reprezentację chrześcijaństwa, które według mnie jest błędną, materialistyczną religią.

Nie będę tu wyjaśniała wszystkich kontrowersji, dotyczących Jezusa jako postaci wymyślonej i mitycznej, ponieważ takie wytłumaczenia znajdziecie łatwo w internecie, szczególnie po angielsku.

Wielokrotnie wcześniej wyjaśniałam, dlaczego porzuciłam chrześcijaństwo dla wisznuizmu. Nie chce mi się powtarzać. Powiem tylko, że podstawowe znaczenie mają dla mnie rezultaty praktyczne religii- czy daje szczęście w obecnym życiu, czy nie szkodzi żywym istotom, czy nie prowadzi do nietolerancji, krzywd i masowych zbrodni w imię Boga. Jeżeli was takie argumenty nie przekonują- to trudno. Mam obrzydzenie do relatywizmu moralnego. Jest takie mądre ludowe przysłowie: "Gdyby było wszystko jedno, to by pies ogonem szczekał" Mnie nie jest wszystko jedno i dlatego odrzucam obecnie całkowicie chrześcijaństwo.
Arkadiusz pisze:Dlatego jeśli ktoś nie przyjmie autorytetu na poważnie to będzie ciągle między młotem a kowadłem i będzie stał w miejscu.
To jest piękne podsumowanie i wskazówka. Ja wybrałam autorytet. Nikt mi go nie narzucił, wybrałam go świadomie i po długich przemyśleniach. Z tego powodu Jezus w mojej opinii jest po prostu NIKIM.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Mathura » 23 gru 2010, 11:37

Arleta pisze: Ja dyskutuję z pozycji wielbicielki Pana Kryszny. I z tego powodu twierdzę, że Jezus nie jest postacią autoryzowaną przez żadne pisma wedyjskie. Jest NIKIM. Nie wolno go nazywać awatarą, bo wszyscy wiemy, jakie są awatary Boga i nie twórzmy jakichś dodatkowych.
Ja też dyskutuję z pozycji wielbiciela Kryszny (przynajmniej takim staram się zostać) i mam inne zdanie od Twojego. Nie przeczytałem wszystkich pism wedyjskich (może Ty przeczytałaś?) aby twierdzić, że nie ma w nich nic o Jezusie. W pismach wedyjskich nie ma pewnie też ani słowa o moim pra pra pra pra dziadku ale czy to oznacza, że on nie istniał?
Jest pięć kategorii avatarów. Jedną z nich jest siaktyavesia avatar - zwykła żywa istota upełnomocniona przez Krysznę do wykonania jakiegoś zadania. Jako takiego określił Jezusa Bhaktisiddhanta Maharaja. Dlaczego więc uważasz, że nie wolno go tak nazywać?
Masz jakąś awersję do chrześcijaństwa i ona zaczyna przebijać się w każdym Twoim kolejnym poście. Zaczęło się od poproszenia o zablokowanie Hotori i coraz bardziej się rozkręca. Nie ma czym, moim zdaniem, się podniecać. Po prostu sobie piszemy a Ty reagujesz tak nerwowo. Po co?
Jezus może być dla Ciebie NIKIM. Twoja sprawa. Choć dziwię się, bo przecież modliłaś się do Niego jakiś czas temu. Modliłaś się do nikogo? Tak to teraz odbierasz?
Dla mnie Jezus nie jest NIKIM choć nigdy do Niego się nie modliłem. Jest kimś ważnym dla wielu ludzi. nauczał właściwie, więc w czym jest problem aby Go szanować?
Inna sprawa jest oczywiście to co z Jego nauk porobili chrześcijanie. Ale też prawdą jest to, że są rożni chrześcijanie. Nie można wszystkich wrzucać do jednego wora.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 23 gru 2010, 12:39

Mathura pisze: Ja też dyskutuję z pozycji wielbiciela Kryszny (przynajmniej takim staram się zostać) i mam inne zdanie od Twojego.
Moim zdaniem nie dyskutujesz z pozycji bhakty, ale z pozycji agnostyka. Czyli twierdzisz, że wszystkie religie są takie same. Zapewniam cię, że nie są.
Mathura pisze: Nie przeczytałem wszystkich pism wedyjskich (może Ty przeczytałaś?) aby twierdzić, że nie ma w nich nic o Jezusie.
Zapewniam Cię, że w pismach wedyjskich NIE MA ANI SŁOWA o Jezusie. Zresztą inni bhaktowie mogą to potwierdzić.
Mathura pisze: W pismach wedyjskich nie ma pewnie też ani słowa o moim pra pra pra pra dziadku ale czy to oznacza, że on nie istniał?
Twój prapradziadek chyba nie ogłosił się jak Jezus mesjaszem i synem Boga? Jest różnica?
Mathura pisze: Jest pięć kategorii avatarów. Jedną z nich jest siaktyavesia avatar - zwykła żywa istota upełnomocniona przez Krysznę do wykonania jakiegoś zadania. Jako takiego określił Jezusa Bhaktisiddhanta Maharaja. Dlaczego więc uważasz, że nie wolno go tak nazywać?
Maharaja ma całkowitą rację. Każda wyżej rozwinięta duchowo żywa istota jest upełnomocniona przez Boga do wykonania jakiegoś zadania. I każda jest cząstką Boga. Jeżeli Jezus istniał, to nie różnił się pod tym względem od innych ludzi.
Mathura pisze: Masz jakąś awersję do chrześcijaństwa i ona zaczyna przebijać się w każdym Twoim kolejnym poście. Zaczęło się od poproszenia o zablokowanie Hotori i coraz bardziej się rozkręca. Nie ma czym, moim zdaniem, się podniecać. Po prostu sobie piszemy a Ty reagujesz tak nerwowo. Po co?
Nie mam żadnej awersji do samego chrześcijaństwa, lecz mam awersję do kłamstwa, obłudy i hipokryzji, czyli np. do mówienia o miłości do bliźnich i jednoczesnego ich prześladowania. Nie znoszę też agnostycyzmu, czyli mówienia, że każda religia jest taka sama. Zawsze będę reagowała emocjonalnie na mówienie, że chrześcijańska hipokryzja jest tyle samo warta, co moja wiara. Mnie to po prostu obraża. Sądzę, że Hotori byłaby zablokowana i bez mojej prośby. A poprosiłam o to tylko z tego powodu, że nie miała nic od siebie do powiedzenia i obrażała wiarę bhaktów.
Mathura pisze: Dla mnie Jezus nie jest NIKIM choć nigdy do Niego się nie modliłem. Jest kimś ważnym dla wielu ludzi. nauczał właściwie, więc w czym jest problem aby Go szanować?
Ja kiedyś kochałam Jezusa, bo nie rozumiałam chrześcijaństwa i nie znałam innych religii. Kiedy dorosłam, to zmądrzałam i przestałam go kochać. Oczywiście, że krytykuję postać Jezusa, a szacunek można mieć tylko do osób prawdziwych, a ja wątpię czy Jezus naprawdę istniał. Szacunek można mieć do osób, których działalność przyniosła pozytywne rezultaty duchowe, a ja wątpię, czy Jezus do takich się zaliczał. Moim zdaniem nie nauczał właściwie, chociaż w niektórych sprawach miał rację. Dla jednych ludzi jest ważny Jezus, a dla innych jest ważny Mao Tse Tung. To nie jest automatycznie powód do szacunku.
Mathura pisze: Inna sprawa jest oczywiście to co z Jego nauk porobili chrześcijanie. Ale też prawdą jest to, że są rożni chrześcijanie. Nie można wszystkich wrzucać do jednego wora.
Takie same tłumaczenia były w okresie PRL: "Socjalizm to słuszna idea, tylko ludzie nie potrafią jej wcielić w życie". Myślę, że z naprawdę dobrej wiary nie można "coś sobie porobić". To nie ludzie są winni, tylko religia. Ja nigdy nie oceniałam wszystkich chrześcijan; na pewno są wśród nich ludzie wartościowi i godni szacunku.
Mathura pisze: Jezus może być dla Ciebie NIKIM. Twoja sprawa. Choć dziwię się, bo przecież modliłaś się do Niego jakiś czas temu. Modliłaś się do nikogo? Tak to teraz odbierasz?
Dokładnie tak teraz myślę. Jako dziecko modliłam się do NIKOGO. Moje modlitwy omijały Boga i nawet wtedy zdawałam sobie z tego sprawę. Dlatego cały czas poszukiwałam drogi do Boga. Dobrze, że wreszcie znalazłam, czego i Tobie życzę.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Mathura » 23 gru 2010, 12:53

Coraz lepiej. Jakoś nie mam ochoty w tej chwili Ci odpowiadać. Poczekam aż może dorośniesz jeszcze bardziej. Czego Ci życzę.
A jak dorośniesz to i odpowiadać nie będzie potrzeby. Sama zrozumiesz.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 23 gru 2010, 13:05

Mathura pisze:Coraz lepiej. Jakoś nie mam ochoty w tej chwili Ci odpowiadać. Poczekam aż może dorośniesz jeszcze bardziej. Czego Ci życzę.
A jak dorośniesz to i odpowiadać nie będzie potrzeby. Sama zrozumiesz.
Dziękuję za życzenia, ale do czego właściwie mam dorosnąć? Jeśli mówisz do mnie z pozycji mądrzejszego, to przekonaj mnie, że naprawdę masz rację. Jakoś do tej pory mnie nie przekonałeś... A jak ktoś ma rację, to ja zawsze dam się przekonać.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Mathura » 23 gru 2010, 13:47

Ok. Napiszę Ci coś do przemyślenia.
Pisałaś w poprzednich postach o tym, ze stworzyłaś w swoim domu "oazę spokoju", i temu podobne rzeczy. A teraz piszesz:
Arleta pisze: Nie mam żadnej awersji do samego chrześcijaństwa, lecz mam awersję do kłamstwa, obłudy i hipokryzji, czyli np. do mówienia o miłości do bliźnich i jednoczesnego ich prześladowania. Nie znoszę też agnostycyzmu, czyli mówienia, że każda religia jest taka sama. Zawsze będę reagowała emocjonalnie na mówienie, że chrześcijańska hipokryzja jest tyle samo warta, co moja wiara. Mnie to po prostu obraża. Sądzę, że Hotori byłaby zablokowana i bez mojej prośby. A poprosiłam o to tylko z tego powodu, że nie miała nic od siebie do powiedzenia i obrażała wiarę bhaktów.
Jak można mówić, że znalazło się spokój i jednocześnie nosić w sobie tyle awersji? Umiesz to pogodzić?
Zarzucasz mi agnostycyzm :) Mydlę, że coś Ci się pomieszało. Agnostyk to osoba, która zakłada, że Bóg może istnieć, ale w zasadzie nie ma na to dowodu. Zakłada również, że Boga może nie być, ale na to też nie ma dowodu. Ona nie praktykuje określonej religii, ale też nie twierdzi, że w praktykowaniu jakiejś tkwi błąd. Po prostu może być tak albo tak.
Czy ja gdzieś stwierdziłem, że Boga nie ma? Czy gdzieś stwierdziłem, że wszystkie religie są takie same?
Jeśli chodzi o kłamstwo i hipokryzję to można je znaleźć wszędzie. Również i wśród bhaktów. Zatem zaczniesz nienawidzić bhaktów?
Zrozum, że każdy walczy ze swoimi uwarunkowaniami (tak samo i TY). Przez sam fakt, że rozpoczęłaś praktykowanie bhakti jogi nie pozbyłaś się automatycznie swoich zanieczyszczeń. To nie taka prosta sprawa. Nie stałaś się czystą i świętą. Gdyby tak było to skąd w Tobie tyle awersji do innych ludzi?
Ja wypowiedziami Hotori nie czułem się obrażony. Po prostu pisała co wiedziała i co jej, że tak powiem, ślina na język przyniosła. Monza było ją zablokować ale tylko dlatego, że nie pisała do rzeczy, a nie dlatego, że czułem się obrażony. Czy Ty obrażasz się na dziecko gdy te wytknie na Ciebie z jakiegoś powodu język? Wyrzucisz je z domu?
Słyszałem, że o Jezusie pisze w jednej z Puran. Nie wiem czy to prawda, czy też nie, ale nie byłbym taki szybki w wygłaszaniu stwierdzenia, że w Wedach nic na Jego temat nie ma.

Nie twierdzę, ze jestem mądrzejszy od Ciebie, ani tez nie pisze z takiej pozycji. Pisze z pozycji uczestnika tego forum i wyrażam swoje zdanie. Nie mam też nic Tobie do udowadniania.

A na koniec powiem Ci, że w chwili gdy przeczytałem, że skopiowałaś sobie jedną z moich wypowiedzi jako wspaniały przykład przemyśleń bhaktów, odezwał mi się w głowie dzwoneczek ostrzegawczy. Uwaga na tę osobę. I chyba się nie myliłem. Ze skrajności w skrajność.

Pozdrawiam

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 23 gru 2010, 17:30

Drogi Mathuro! Żeby wszystko było jasne- szanuję i Ciebie i Twoje poglądy i uważam Ciebie za mądrego człowieka. Wydaje mi się jednak, że stworzyłeś sobie jakiś własny światopogląd, który tylko w niektórych sprawach odpowiada postawie wielbiciela Pana Kryszny. To jest tylko moja prywatna opinia, być może błędna.

Szkoda, że nie podejmujesz dyskusji z większością moich argumentów. Wolałabym, żebyś odpowiedział wyraźnie na pytanie:

1) Czy chrześcijaństwo daje w praktyce takie same rezultaty jak waisznawizm?

2) Dlaczego nie wyznaję chrześcijaństwa?

3) Dlaczego chcę zostać wielbicielem?


Myślę, że szczera odpowiedź na takie pytania pomogłaby nam wiele sobie wyjaśnić i znaleźć płaszczyznę porozumienia.
Mathura pisze:Czy ja gdzieś stwierdziłem, że Boga nie ma? Czy gdzieś stwierdziłem, że wszystkie religie są takie same?
To prawda, ale też nigdzie w tej konkretnie dyskusji nie stwierdziłeś, że Pan Kryszna jest. Mówisz tylko, że jest Jezus. A to nie to samo. Nie powiedziałeś wprost, że wszystkie religie są takie same. Ale też nigdzie nie wytłumaczyłeś, dlaczego nie wyznajesz chrześcijaństwa i w wielu miejscach zaznaczyłeś, że wszystkie religie są do siebie podobne. Np. porównałeś, że działalność Jezusa można tak samo negatywnie oceniać, jak działalność Pana Kryszny. Ja bym tak nie powiedziała, bo to jest tylko spekulacja umysłowa, to nie jest prawdziwa filozofia waiszanwizmu.

Tak samo nie do przyjęcia jest stwierdzenie, że gdyby waisznawizm "doszedł do władzy", to rozpaliłby inkwizycyjne stosy. To się nigdy i nigdzie nie zdarzyło, więc takie stwierdzenia są tylko spekulacją, w dodatku bardzo krzywdzącą dla waisznawizmu, buddyzmu i innych religii, które zawsze cechowały się tolerancją religijną (w odróżnieniu od chrześcijaństwa).
Mathura pisze:Przez sam fakt, że rozpoczęłaś praktykowanie bhakti jogi nie pozbyłaś się automatycznie swoich zanieczyszczeń. To nie taka prosta sprawa. Nie stałaś się czystą i świętą. Gdyby tak było to skąd w Tobie tyle awersji do innych ludzi?
Ja przecież nigdzie nie mówię, że jestem świętą. Wiele razy podkreślam, że oczekuję wskazówek od innych bhaktów, mądrzejszych ode mnie. Ale jest jedno ważne kryterium- te wskazówki nie mogą odbiegać od wskazań pism religijnych. Gdyby Twoje uwagi były zgodne z tym, co czytam- to OK. Ale w większości nie są. Dlaczego ja się zgadzam ze WSZYSTKIM co piszą Purnaprajna i Arkadiusz? Dlatego, że oni opierają się na literaturze religijnej i to daje ich wypowiedziom pełną autoryzację.

A awersji nie mam do nikogo! Mam za to awersję do niektórych poglądów. Można kogoś szanować, jak ja szanuję Ciebie, ale jednocześnie krytykować i odrzucać niektóre jego poglądy. To nie jest awersja do osoby. To jest po prostu normalne przywiązanie do swojego systemu wartości. Ja nigdy nie napisałam Tobie: "Masz do mnie awersję i dlatego się ze mną nie zgadzasz i bronisz Hotori". Bo to nie jest prawda. I tak samo nie zarzucaj mi jakichś "awersji" do konkretnych osób.
Mathura pisze:A na koniec powiem Ci, że w chwili gdy przeczytałem, że skopiowałaś sobie jedną z moich wypowiedzi jako wspaniały przykład przemyśleń bhaktów, odezwał mi się w głowie dzwoneczek ostrzegawczy. Uwaga na tę osobę. I chyba się nie myliłem. Ze skrajności w skrajność.
Dlaczego "uwaga na tę osobę"? Bo Ciebie doceniłam? Bo uważam, że tamta Twoja wypowiedź o Jezusie była po prostu genialna? Naprawdę taka była. Ale to nie znaczy, że we wszystkich sprawach przyznaję Ci rację. Nigdy się nie zgodzę z Tobą, jeśli będziesz twierdził, że Jezus może mieć podobne znaczenie jak Bóg, jeśli napiszesz, że wszystkie religie prowadzą do takich samych zbrodni w imię Boga, że krytykowanie chrześcijaństwa oznacza jakąś awersję, że wszyscy jesteśmy tak samo winni i skażeni. To są tylko Twoje dywagacje- to nie jest filozofia waisznawizmu.
Mathura pisze:Pisałaś w poprzednich postach o tym, ze stworzyłaś w swoim domu "oazę spokoju", i temu podobne rzeczy.
Bo to jest prawda. Stworzyłam taką oazę wokół siebie i swojej rodziny. A wiesz w jaki sposób? Bo jasno określiłam swoje reguły i swój światopogląd. Nie kręciłam i nie udawałam. Powiedziałam mężowi i jego rodzinie: "Wyznaję taką religię i wymagam dla niej i dla siebie szacunku. Jeśli się na to nie zgadzacie- to się rozstaniemy. Mogę iść w pewnych granicach na kompromisy- ale nikt mi niczego nie będzie narzucał." Taka oaza nie tworzy się "sama z siebie". Nieraz trzeba ją sobie wywalczyć przez wiele lat. Oczywiście ogromną rolę odegrała w tym bhakti yoga i jej "pacyfikujący" wpływ.

Myślę też, że mylisz zupełnie pewne ważne rzeczy:

1) Ja nie mówię o obłudzie i hipokryzji ludzi, bo ludzie są jacy są. Ja mówię o hipokryzji chrześcijaństwa, które głosi miłość do bliźnich i jednocześnie tych bliźnich prześladuje "dla ich dobra". Podobnej hipokryzji nie ma w waisznawizmie.

2) Nie napisałam, że ja się o coś obrażam osobiście. Napisałam, że nie będę tolerować obraz wobec bhaktów. To, co zrobiła Hotori było właśnie obrażaniem bhaktów i ich wiary. Dziwię się, że nie widzisz w tym problemu.

I na koniec powtórzę: Nie zgadzam się z relatywizmem, czyli mówieniem: "To wszystko jedno", "To wszystko jest takie samo", "Wszyscy ludzie są tacy sami" itd. Oczywiście, masz prawo mieć takie poglądy, ale ja też mam prawo nie zgadzać się z nimi.
Ostatnio zmieniony 23 gru 2010, 18:24 przez Arleta, łącznie zmieniany 2 razy.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 23 gru 2010, 18:12

Bolito pisze:Tu się nie zgodzę. Na temat historyczności Kryszny nie ma żadnych danych, które zaakceptowaliby naukowcy. Jeżeli juz, to zakładają, że był wodzem jakiegoś niearyjskiego ludu, który skutecznie powstrzymywał migrację Arjów na swoje ziemie - wojny z krewnymi i sprzymierzeńcami Kamsy, pokonanie Indry. Żył ok. 1400 lat p.n.e. (nie pamiętam teraz źródła, mogły to być "Indie" A. Bashama; poszukam w wolnej chwili). Ale większość opracowań, z którymi się zetknąłem, nie uznaje bez zastrzeżeń Jego historyczności.
Bolito- weź pod uwagę, że Pan Kryszna przebywał na Ziemi około 3 tysiące lat p.n.e., Zaratusztra przypuszczalnie 2 tysiące lat p.n.e. A mimo wszystko więcej jest dowodów na ich historyczność, niż na istnienie Jezusa, który żył 3 tysiące lat później (patrz linki w poście Arkadiusza). Nawet Budda, który żył 6 wieków przed Jezusem jest niekwestionowaną postacią historyczną. To wszystko jest bardzo zastanawiające.

Nawet miejsca w Ziemi Świętej, związane z życiem Jezusa, są mocno wątpliwe. Brak tam oznak ciągłości kultu Jezusa. Np. Golgota i grób zostały "odkryte" przez cesarzową Helenę dopiero 4 wieki po ukrzyżowaniu. Dlaczego tak późno? Dlaczego nikt wcześniej nie otaczał kultem tych miejsc, nie oznaczył itp.? Takie same wątpliwości dotyczą miejsc związanych z życiem Maryi. Np. domek w Efezie "odkryty" w wyniku jakichś "objawień" w XIX wieku. Tam również nie było żadnych wcześniejszych oznak kultu. Tego nie można porównać z prastarymi miejscami kultu Pana Kryszny np.w Mathurze.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

ODPOWIEDZ