I dlaczego jednym duszyczkom trafia się super wygodne, długie życie, a innym paskudne, pełne cierpień, chorób i biedy? Czym kieruje się Bóg rozdzielając swoje łaski tak niesprawiedliwie? No i jeszcze jak to możliwe, że Wszechmiłosierny Ojciec posyła swoje dzieci na wieczne męki do piekła? To nawet ja, będący tylko nieznacznym pyłkiem, bez cienia miłości w sobie, nie miałbym serca aby skazywać swoje dzieci, jak i dzieci kogokolwiek na coś takiego jak wieczne męki. Czy może tak czynić Bóg, który jest Miłością?Bolito pisze: Nie rozumiem, skąd wzięło się przekonanie o jednorazowym życiu, a potem od razu decyzja - na wieczność w górę albo w dół.
Reinkarnacja?
Re: Reinkarnacja?
O tym mówi Biblia także apostołowie i kościół. to bez sensu by było zmartwychwstanie Jezusa.A czy możesz uzasadnić, dlaczego jednorazowe życie i od razu osądzenie, miałoby być bardziej logiczne od reinkarnacji?
Dlatego sprzeczna jest tu reinkarnacja. Jak to zrozumieć by się ustosunkować do tego obiektywnie?
Jak już pisałam nie chodzi mi tu o chrześcijaństwo, ale o życie po śmierci w HK. Może jakieś źródła książki? Jedną wyżej już mi zaproponowano.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, Haribol!
Miłość jest jak strumień płynący w przeciwnym kierunku. :)
Nie tylko hinduizm jest religią, która uznaje ideę reinkarnacji. Właściwie badając przeróżne religie starożytne, można dostrzec, że ta idea jest znana ludziom od dawien dawna. W pewien rodzaj odrodzenia wierzyli już starożytni Egicjanie, potem pisali o tym filozofowie greccy, a ostatnio natknąłem się na ten motyw studiując mitologię aztecką. Prawda (bo reinkarnację przyjmuję za fakt, czując się częścią Natury) o ponownych narodzinach jest i stara i ciągle żywa.
Ciekawe... kiedy utożsamiałem się z katolicyzmem ostatnia rzecz, którą ciężko było mi zrozumieć i przyjąć, to była reinkarnacja. Strofowałem nawet swoją koleżankę, która będąc katoliczką twierdziła, że wierzy w reinkarnację: " jak ty możesz w to wszystko wierzyć, tego nie da się pogodzić..."Hotori pisze:O tym mówi Biblia także apostołowie i kościół. to bez sensu by było zmartwychwstanie Jezusa.A czy możesz uzasadnić, dlaczego jednorazowe życie i od razu osądzenie, miałoby być bardziej logiczne od reinkarnacji?
Dlatego sprzeczna jest tu reinkarnacja. Jak to zrozumieć by się ustosunkować do tego obiektywnie?
Jak już pisałam nie chodzi mi tu o chrześcijaństwo, ale o życie po śmierci w HK. Może jakieś źródła książki? Jedną wyżej już mi zaproponowano.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, Haribol!
W początkach chrześcijaństwa ścierały się różnorakie koncepcje. Także byli chrześcijanie, którzy wierzyli w reinkarnację jak Orygenes. Został potępiony potem przez jeden z synodów.
Ostatnio wyszła książka Jerzego Bąbla "Reinkarnacja. Z dziejów wierzeń przedchrześcijańskiej Europy". Jest tam rozdział poświęcony wierze w reinkarnację w judaizmie i chrześcijaństwie. Polecam.
Wierzę w las, wierzę w łąkę i w noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)
To nie ma znaczenia czy wierzysz w reinaranje czy nie. Waznijsze jest co robisz, ze swoją duszą i już.
A jelsi checesz poznac wierzenie; reinkaranji od strony świetych ksiąg to mozna polecić Ci; Bhagwad Gita (ale tylko kilka wersetow) bardziej Mahabhareta (najwiksze działo literacie staryztych cywilizacji, wiksze niz Iliada i Odyseja), Srimad Bhagwatatam.
Z drugiej strony środwsika zblizane do nauki, publikuja relacje osob w hipnozie, lub śmierci klinicznej.
Zgadzam sie z przedmówcami ze skazanie kogos na "wiecznosc" na piekło to koszmar. Wiecznosc, to przeciez proszę szanwnej pani troche wiecej niz 1000 000 lat:) To troche wiecej niz 10 razy miliard lat. Własciwie cokowiek byl wpisał to przy wiecznsci jest jest jak błysk jak chwilka:)
A jelsi checesz poznac wierzenie; reinkaranji od strony świetych ksiąg to mozna polecić Ci; Bhagwad Gita (ale tylko kilka wersetow) bardziej Mahabhareta (najwiksze działo literacie staryztych cywilizacji, wiksze niz Iliada i Odyseja), Srimad Bhagwatatam.
Z drugiej strony środwsika zblizane do nauki, publikuja relacje osob w hipnozie, lub śmierci klinicznej.
Zgadzam sie z przedmówcami ze skazanie kogos na "wiecznosc" na piekło to koszmar. Wiecznosc, to przeciez proszę szanwnej pani troche wiecej niz 1000 000 lat:) To troche wiecej niz 10 razy miliard lat. Własciwie cokowiek byl wpisał to przy wiecznsci jest jest jak błysk jak chwilka:)
Hipnoza dla mnie jest zwodnicza, umysł także może płatać figle.Łatwo sobie potrafimy coś wmówić, i potem wychodzi to przy hipnozie, jakieś nierealne marzenia, które w ten sposób przeradzają się nie jako w rzeczywistość, która nigdy nie istniała.Oczywiście dusza jest wieczna i nie można jej unicestwić, jesteśmy cząstkami Boga.
A On w nas mieszka, ale czy oddajemy Mu godną cześć?
Pozdrawiam
Hare Kryszna
A On w nas mieszka, ale czy oddajemy Mu godną cześć?
Pozdrawiam
Hare Kryszna
Miłość jest jak strumień płynący w przeciwnym kierunku. :)
Umysł jest zwodniczy ale może być też przyjacielem.
Sa kraję gdzie zeznania złożone pod hipnozą są brane jako faktyczne zeznania. (Np; ofiary gwałtów, które jedynie pod hipnozą nie boją sie pamiętać sprawców)
Jeżeli oboje się zgadzamy że istnieje wieczna dusza, to pytanie jest tylko takie. Co się dzieje po śmierci. Według rozsądku i wielu wypowiedzi mistyków i większości religii nie ma wątpliwości ze wędruje ona tam gdzie zasłużyła i tam gdzie Bóg uznała ze powinna iść. Tak więc jeśli jest całkowicie czysta - idzie do siedziby Boga. Jeśli zaś nie jest całkowicie poświęcona miłości idzie tam gdzie naturalnie pasuje.
To znaczy nie ma żadnego nagłego przeskoku do raju czy piekła. Nie ma czegoś takiego ze decydują jakieś promile ułamków dobrych czy złych rzeczy. Idzie naturalnie, harmonijnie tam , jaka sama jest. Tak wiec takie osoby jak Ty czy ja raczej do nieba nie trafiaja:) Ale muszę sie rodzic.
Sa kraję gdzie zeznania złożone pod hipnozą są brane jako faktyczne zeznania. (Np; ofiary gwałtów, które jedynie pod hipnozą nie boją sie pamiętać sprawców)
Jeżeli oboje się zgadzamy że istnieje wieczna dusza, to pytanie jest tylko takie. Co się dzieje po śmierci. Według rozsądku i wielu wypowiedzi mistyków i większości religii nie ma wątpliwości ze wędruje ona tam gdzie zasłużyła i tam gdzie Bóg uznała ze powinna iść. Tak więc jeśli jest całkowicie czysta - idzie do siedziby Boga. Jeśli zaś nie jest całkowicie poświęcona miłości idzie tam gdzie naturalnie pasuje.
To znaczy nie ma żadnego nagłego przeskoku do raju czy piekła. Nie ma czegoś takiego ze decydują jakieś promile ułamków dobrych czy złych rzeczy. Idzie naturalnie, harmonijnie tam , jaka sama jest. Tak wiec takie osoby jak Ty czy ja raczej do nieba nie trafiaja:) Ale muszę sie rodzic.
