Opowiesci o Krysznie i Jego wielbicielach
: 21 kwie 2007, 10:41
Pewnego razu Narada Muni poprosił Hanumana, by ten zaśpiewał dla niego. Hanuman nieśmiało odmówił, lecz Narada nalegał.
– Jeśli zaśpiewam, będziesz miał kłopoty – ostrzegał Hanuman.
– Jak możesz sprawić mi kłopot śpiewaniem. Po prostu zacznij – nalegał Narada.
– Dobrze, tylko kto pomoże mi utrzymać rytm?
– Ja – odpowiedział Narada i zaczął klaskać w dłonie, położywszy wcześniej swoją vinę na kamieniu.
W czasie kiedy Hanuman śpiewał o chwałach Pana Ramaczandry, nawet znajdujący się tam kamień był poruszony i zaczął topić się.
– Jesteś zadowolony? – zapytał Sugriva Naradę.
– Tak – powiedział Narada – on jest wspaniałym śpiewakiem.
– Zatem skończ już – powiedział Sugriva do Hanumana.
– Dobrze, lecz ostrzegam, że Narada będzie miał kłopoty.
Narada roześmiał się, lecz kiedy tylko Hanuman przestał śpiewać, kamień ponownie stwardniał i zastygł wokół viny Narady Muniego, także on nie mógł jej podnieść.
• • •
Ktoś kiedyś zapytał Naradę:
– Jesteś na Goloce, na Vaikuncie, na Brahma-loce, na Swetadwipie i w Mayapur ze Śri Caitanyą Mahaprabhu. Czy to znaczy, że jest wielu Narada Munich?
Narada opowiedział pytając:
– Czy Pan jest obecny wszędzie?
– Tak.
– Czy Pan jest kiedykolwiek sam?
– Nie.
– Zatem skoro wielbiciele są zawsze z Panem, czy wielbiciele są obecni wszędzie?
– Tak.
– To jest odpowiedź na twoje pytanie.
Bhaktivinode Thakur pisze, że wielbiciele do pewnego stopnia są obecni wszędzie – na przykład dany wielbiciel może być zaangażowany w sprawianie przyjemności Panu Krysznie na Goloce, być z Panem Vasudevą w Dvarace i z Panem Ramą w Ayodhyi.
• • •
W Brhad-bhagavamrcie pastuszek współzawodnicząc z Yamuną devi, zamienił się w rzekę, kiedy tylko Kryszna zapragnął wykąpać się. Kiedy Kryszna chciał się osuszyć, rzeka przemieniła się w ręcznik. Kiedy Kryszna chciał powiesić ręcznik, wielbiciel stał się jednocześnie ręcznikiem i drzewem. A kiedy Kryszna był gotów, by ruszyć w dalszą drogę, pastuszek znów pojawił się przed nim jako Jego towarzysz zabaw.
• • •
W Waranasi był pewien wielbiciel Bindu Madhavy, który miał zwyczaj podkreślać wersety w Bhagavad-gicie. Pewnego razu niechcący przekreślił słowo w jednym z wersetów. Później kiedy brał kąpiel w rzece, zobaczył płaczącego małego chłopca. Zapytał go, dlaczego płacze. Wtedy chłopiec pokazał mu pokaleczone plecy. „Cóż za okrutnik to uczynił” – spytał ten wielbiciel. Chłopiec poprosił go, by poszedł z nim, on go zaprowadzi do tego człowieka. Zaprowadził tego mężczyznę do jego własnego domu mówiąc, że tu mieszka ten oprawca. Mężczyzna wszedł do środka nie pojmując, że to właśnie jego oskarżają. Nikogo w środku nie zastał. Wyszedł, lecz chłopca już nie było. Kiedy opowiedział to zdarzenie starszym wielbicielom, oni uważnie zbadali jego postępowanie i oświadczyli, iż przyczyną całego zajścia był jego zwyczaj podkreślania Bhagavad-gity.
• • •
Kiedy dane osoby upadają z nieba, w przestrzeni czekają na nie demony gotowe do tego, by je zaatakować. Osoby te zostają tak srodze pobite przez demony, że aż płaczą z bólu. Ich dusze łączą się ze łzami, łzy z kolei stają się deszczem, który spada na ziemię.
• • •
Pewnego dnia Ramanujacarya spacerował z piątka swoich najlepszych uczniów sannyasinów. Zatrzymali się wszyscy przy stawie, gdzie Ramanuja posilił się prasadam, karmiąc jednocześnie ryby w stawie. Następnie wstał i ruszył w dalszą drogę. W jednej chwili ryby, które skosztowały prasadam przyjęły czteroręką postać i uniosły się w górę, powracając z powrotem do domu, do Boga. Sannyasini przystanęli. Ramanuja oglądnął się i zapytał, dlaczego nie idą. Odpowiedzieli: „Jesteśmy poruszeni. Proszę, wytłumacz nam to całe zajście. W innym wypadku nie będziemy w stanie kontynuować naszej wędrówki”. Ramanuja odpowiedział: „Ujrzeliście moc maha-prasadam”. Jednakże oni ciągle dziwili się: „Przecież my codziennie przyjmujemy twoje maha-prasadam, a nikomu z nas nie przydarzyło się nic takiego”. Ramanuja powiedział: „Te stworzenia nie posiadają wolnej woli i dlatego nie popełniają obraz. Nic dziwnego, że od razu w pełni skorzystały z łaski, która został im ofiarowana. Jednakże wy dzięki waszej wolnej woli i ludzkiej inteligencji popełniacie pełno obraz i w ten sposób hamujecie swój postęp”.
• • •
Innego razu Ramanuja rozmawiał ze swoimi uczniami, którzy podjęli się wyrzeczonego życia. Zapytali oni, jakim sposobem będą w stanie kiedykolwiek zrozumieć głębię jego filozofii. Ramanuja odpowiedział: „To co napisałem, sprowadza się w zasadzie do jednego – prapatti (podporządkowanie)”. Jednakże oni argumentowali, że nie będą w stanie nigdy w pełni pojąć jego dzieł. Wtedy Ramanuja poprosił swojego ucznia, by przyprowadził pewnego niemego i głuchego krawca, który przechodził obok. Kiedy mężczyzna przyszedł na miejsce spotkania, wszyscy zostali wyproszeni. Został tylko Ramanuja i kaleka. Jeden z uczniów został, by przez okno przyglądać się takiej oto scenie. Ramanuja wstał i wskazał gestem nowo przybyłemu, by ten dotknął jego stóp. Krawiec złożyć pokłon przy jego stopach i zaczął drżeć i płakać w uniesieniu. Kiedy wszyscy uczniowie powrócili, byli zdumieni widząc uniesienie tego człowieka, świadczące o najwyższym stopniu duchowej realizacji. Spytali: „Jak mogło coś takiego przytrafić się tej osobie”. Usłyszeli odpowiedź: „Dotknął moich stóp będąc w pełni podporządkowany. Chociaż nie pojmuje za grosz filozofii, będąc głuchy i niemy, osiągnął doskonałość”.
• • •
– Jeśli zaśpiewam, będziesz miał kłopoty – ostrzegał Hanuman.
– Jak możesz sprawić mi kłopot śpiewaniem. Po prostu zacznij – nalegał Narada.
– Dobrze, tylko kto pomoże mi utrzymać rytm?
– Ja – odpowiedział Narada i zaczął klaskać w dłonie, położywszy wcześniej swoją vinę na kamieniu.
W czasie kiedy Hanuman śpiewał o chwałach Pana Ramaczandry, nawet znajdujący się tam kamień był poruszony i zaczął topić się.
– Jesteś zadowolony? – zapytał Sugriva Naradę.
– Tak – powiedział Narada – on jest wspaniałym śpiewakiem.
– Zatem skończ już – powiedział Sugriva do Hanumana.
– Dobrze, lecz ostrzegam, że Narada będzie miał kłopoty.
Narada roześmiał się, lecz kiedy tylko Hanuman przestał śpiewać, kamień ponownie stwardniał i zastygł wokół viny Narady Muniego, także on nie mógł jej podnieść.
• • •
Ktoś kiedyś zapytał Naradę:
– Jesteś na Goloce, na Vaikuncie, na Brahma-loce, na Swetadwipie i w Mayapur ze Śri Caitanyą Mahaprabhu. Czy to znaczy, że jest wielu Narada Munich?
Narada opowiedział pytając:
– Czy Pan jest obecny wszędzie?
– Tak.
– Czy Pan jest kiedykolwiek sam?
– Nie.
– Zatem skoro wielbiciele są zawsze z Panem, czy wielbiciele są obecni wszędzie?
– Tak.
– To jest odpowiedź na twoje pytanie.
Bhaktivinode Thakur pisze, że wielbiciele do pewnego stopnia są obecni wszędzie – na przykład dany wielbiciel może być zaangażowany w sprawianie przyjemności Panu Krysznie na Goloce, być z Panem Vasudevą w Dvarace i z Panem Ramą w Ayodhyi.
• • •
W Brhad-bhagavamrcie pastuszek współzawodnicząc z Yamuną devi, zamienił się w rzekę, kiedy tylko Kryszna zapragnął wykąpać się. Kiedy Kryszna chciał się osuszyć, rzeka przemieniła się w ręcznik. Kiedy Kryszna chciał powiesić ręcznik, wielbiciel stał się jednocześnie ręcznikiem i drzewem. A kiedy Kryszna był gotów, by ruszyć w dalszą drogę, pastuszek znów pojawił się przed nim jako Jego towarzysz zabaw.
• • •
W Waranasi był pewien wielbiciel Bindu Madhavy, który miał zwyczaj podkreślać wersety w Bhagavad-gicie. Pewnego razu niechcący przekreślił słowo w jednym z wersetów. Później kiedy brał kąpiel w rzece, zobaczył płaczącego małego chłopca. Zapytał go, dlaczego płacze. Wtedy chłopiec pokazał mu pokaleczone plecy. „Cóż za okrutnik to uczynił” – spytał ten wielbiciel. Chłopiec poprosił go, by poszedł z nim, on go zaprowadzi do tego człowieka. Zaprowadził tego mężczyznę do jego własnego domu mówiąc, że tu mieszka ten oprawca. Mężczyzna wszedł do środka nie pojmując, że to właśnie jego oskarżają. Nikogo w środku nie zastał. Wyszedł, lecz chłopca już nie było. Kiedy opowiedział to zdarzenie starszym wielbicielom, oni uważnie zbadali jego postępowanie i oświadczyli, iż przyczyną całego zajścia był jego zwyczaj podkreślania Bhagavad-gity.
• • •
Kiedy dane osoby upadają z nieba, w przestrzeni czekają na nie demony gotowe do tego, by je zaatakować. Osoby te zostają tak srodze pobite przez demony, że aż płaczą z bólu. Ich dusze łączą się ze łzami, łzy z kolei stają się deszczem, który spada na ziemię.
• • •
Pewnego dnia Ramanujacarya spacerował z piątka swoich najlepszych uczniów sannyasinów. Zatrzymali się wszyscy przy stawie, gdzie Ramanuja posilił się prasadam, karmiąc jednocześnie ryby w stawie. Następnie wstał i ruszył w dalszą drogę. W jednej chwili ryby, które skosztowały prasadam przyjęły czteroręką postać i uniosły się w górę, powracając z powrotem do domu, do Boga. Sannyasini przystanęli. Ramanuja oglądnął się i zapytał, dlaczego nie idą. Odpowiedzieli: „Jesteśmy poruszeni. Proszę, wytłumacz nam to całe zajście. W innym wypadku nie będziemy w stanie kontynuować naszej wędrówki”. Ramanuja odpowiedział: „Ujrzeliście moc maha-prasadam”. Jednakże oni ciągle dziwili się: „Przecież my codziennie przyjmujemy twoje maha-prasadam, a nikomu z nas nie przydarzyło się nic takiego”. Ramanuja powiedział: „Te stworzenia nie posiadają wolnej woli i dlatego nie popełniają obraz. Nic dziwnego, że od razu w pełni skorzystały z łaski, która został im ofiarowana. Jednakże wy dzięki waszej wolnej woli i ludzkiej inteligencji popełniacie pełno obraz i w ten sposób hamujecie swój postęp”.
• • •
Innego razu Ramanuja rozmawiał ze swoimi uczniami, którzy podjęli się wyrzeczonego życia. Zapytali oni, jakim sposobem będą w stanie kiedykolwiek zrozumieć głębię jego filozofii. Ramanuja odpowiedział: „To co napisałem, sprowadza się w zasadzie do jednego – prapatti (podporządkowanie)”. Jednakże oni argumentowali, że nie będą w stanie nigdy w pełni pojąć jego dzieł. Wtedy Ramanuja poprosił swojego ucznia, by przyprowadził pewnego niemego i głuchego krawca, który przechodził obok. Kiedy mężczyzna przyszedł na miejsce spotkania, wszyscy zostali wyproszeni. Został tylko Ramanuja i kaleka. Jeden z uczniów został, by przez okno przyglądać się takiej oto scenie. Ramanuja wstał i wskazał gestem nowo przybyłemu, by ten dotknął jego stóp. Krawiec złożyć pokłon przy jego stopach i zaczął drżeć i płakać w uniesieniu. Kiedy wszyscy uczniowie powrócili, byli zdumieni widząc uniesienie tego człowieka, świadczące o najwyższym stopniu duchowej realizacji. Spytali: „Jak mogło coś takiego przytrafić się tej osobie”. Usłyszeli odpowiedź: „Dotknął moich stóp będąc w pełni podporządkowany. Chociaż nie pojmuje za grosz filozofii, będąc głuchy i niemy, osiągnął doskonałość”.
• • •