Post
autor: Kondziu » 16 paź 2016, 01:18
O mędrcy , Pan Wisznu stale przebywa w kszetra dla dobra świata z bratem Balaramą i siostrą Subhadrą. Są to te same bóstwa które wielbił Indradjumna. Wisznu dzierży konche i dysk, ma karnacje ciemnobłekitnej chmury i w postaci drewnianej figury mieszka w jaskini na wzórzu Nila.Pan który niszczy zmartwienia swych wielbicieli i zalewaich łaskami, trzyma dysk sudarśana wykonany z drewna. Kto Go odwiedzi, zerwie mocne peta grzechów. Istnieje wiele wcieleń Wisznu- boskich i ludzkich. Wiedzcie jednak że ten drewniany posąg Boga jest duszą każdego stworzenia i źródłem jego szczęścia. Radość z wielbienia Wisznu w tej niezwykłej postaci podtrzymuje wszystkich przy życiu. Zaiste, tylko tutaj drewniana figura obdarza wyzwoleniem! Drewniany posąg pochodzi nie ztego świata, chociaż zdaje sie być ziemskim tworem. Czy ktos bowiem widział lub słyszał posąg który mówi? On jest przyczyną stworzenia i zagłady. On broni joginów i karmi wszystkie istoty i podtrzymuje życie w trzech swiatach. On jest mową wszystkich języków. On potepia łotrów i wysusza bagna grzechu. Chociaż przybrał kształt nieruchomego posągu, oddaje się boskim zabawom. Wystarczy, że wierny ma w sercu odrobinę oddania, by Pan wybaczył mu bezlik zniewag.
O czcigodni, posłuchajcie tylko historii o Najwyższej Duszy która dla zabawy skryła się w drewnianym posągu. Wysłuchawszy jej z uwagą, zmażecie swe grzechy.
Pewien bramin i kszatrija, obaj z kurukszetry, zostali blizkimi przyjaciółmi, razem podrózowali, razem jedli i spędzali czas. Jednak zeszli na złą drogę. Żywiąc się nieczystym pokarmem, stracili rozum, przestali zgłębiać Wedy, porzucili duchowe praktyki i przestali składać oblacje w intencji zmarłych przodków.
Ciężko grzeszyli, upijając się i obcując z ladacznicami. Nawet w snach nie martwili się o swój los w przyszłym życiu. Tak oto zmitrężyli połowę życia.
Kiedyś dotarli w miejsce, gdzie odprawiano ofiarę. Usłyszawszy z daleka hymny i mantrywedyjskie i zobaczywszy kapłanów odprawiających obrzędy, odzyskali nieco wiary w ścieżkę prawości.
Pundarika i Ambarisza wspomnieli swe szlachetne pochodzenie i zaczęli ganić występki:
"Czy wydostaniemy się z bezkresnego oceanu grzechów, które popełniliśmy świadomie w tym życiu?
Święte ksiegi nie podają nawet pokut za śmiertelne grzechy jakich sie dopuściliśmy.
Mimo to spytajmy kapłanów czy znaja jakiś ratunek. Wyglądają na znawców Brahmana. Pokłońmy się im i poprośmy o pomoc!"
Jak powiedzieli, tak uczynili. Wyznali braminom swe wystepki i zapytali, w jaki sposób mogą za nie zadośćuczynić.
Kapłani wysłuchali spowiedzi wędrowców, po czym zamkneli oczy i zamilkli. Chwile później spojżeli po sobie, jakby chcieli powiedzieć:
" Doprawdy, potwornych grzechów dopuściło sie tych dwoje! Księgi prawa nie wyznaczyły pokuty za takie grzechy, dlatego nie możemy ich rozgrzeszyć."
Kapłanom przwodził pewien mądry wielbiciel Wisznu, który pozbył się wszelkich grzechów dzieki żarliwemu czczeniu i miłości do Pana. Teraz usmiechnął się i doradził:
Braminie i kszatrijo, jeśli naprawdę chcecie zmyć z siebie skazę zła, pójdźcie niezwłocznie do Śri Puruszottamy.
W tym najswietszym z miejsc kultu przebywa Najwyższa Istota w postaci drewnianego posągu. Ten Dźagannatha obdażył łaską świętego króla Indradjumnę w podzięce za jego oddanie.
Jeśli zadowolisz Pana Wszechświata, z pewnoscia pozbędziesz się skutków grzechów i osiagniesz wyzwolenie.
Jest on ogniem, który spala grzechy niczym pęki bawełny. Nie sposób pozbyc się bezmiaru występków pokutami w milionach wcieleń, ale wystarczy spojżeć na Puruszottamę, aby zniszczyć je wszystkie.
Oddajcie się więc pod opiekę Bogu, który zamieszkał na Niladri, w świętej krainie Utkala ( Orisa ), nad Oceanem Południowym. Puruszottama, skarbnica miłosierdzia, spełni wasze życzenia.
Słowa kapłana ucieszyły bramina i kszatriję, którzy niuezwłocznie ruszyli w drogę.