Mukunda Goswami - jeden z pierwszych uczniów ?rila Prabhupada, opowiada o pionierskich czasach Swiadomo?ci Kryszny w Anglii, Holandii i Niemczech Zachodnich.
W 1967 roku, ja i moja żona opu?cili?my pierwsz? ?wi?tynię Hare Kryszna i udali?my się do San Francisco. Zgodnie z instrukcj? mojego mistrza duchowego, ?rila Prabhupada, założyli?my tam drug? ?wi?tynię Międzynarodowego Towarzystwa ?wiadomo?ci Kryszny.
Napisali?my wtedy list do George'a Harrisona, w którym polecali?my mu intonowanie mantry Hare Kryszna i dotarcie w ten sposób do esencji muzyki. My?leli?my o pojechaniu do Anglii, aby go nauczać, ponieważ przeczytali?my artykuł, w którym wypowiadał się on, o tej wła?nie mantrze.
Nigdy jednak nie otrzymali?my odpowiedzi na nasz list, jednakże w roku 1968, Beatlesi zamówili u nas 300 egz. płyty "?wiadomo?ć Kryszny", któr? wydał ?rila Prabhupada, co oczywi?cie nas zachęciło i 06.08.1968 roku, wraz kilkoma innymi bhaktami, przybyli?my do Londynu.
SPOTKANIE Z BEATELSAMI
Na pocz?tek, wysłali?my Beatlesom kasety z nagraniem mantrowania i otrzymali?my odpowiedĽ od ich firmy płytowej, że nie s? oni zainteresowani ( tym materiałem). List był bardzo oficjalny; napisano w nim, że potrafi? docenić to, co robimy, ale po prostu nie s? tym zainteresowani. Nie znaczyło to naturalnie, że Beatlesi nie s? zainteresowani nagraniem, lecz co najwyżej, że nie interesuje to menadzerów ich firmy płytowej.
W każdym razie, kilku znacz?cych hippiesów z San Francisco, przybło w owym czasie do Anglii: Ken Kesey, autor ksi?żki "Lot nad kukułczym gniazdem", James Arthur, kilku członków Hells Angels i grupa rockowa Grateful Dead. Postanowili?my się trzymać blisko nich, ponieważ wiedzieli?my, że byli umówieni na spotkanie z Georgem Harrisonem. Bhakta Syamasundara był bliskim przyjacielem grupy Grateful Dead, tak więc spytał się ich, czy mógłby się do nich przył?czyć, zgodzili się i Syamasundara poszedł z nimi.
Kiedy George Harrison zobaczył Syamasundarę, natychmiast go zagadn?ł, nie zwracaj?c uwagi na na pozostałych przybyłych. Rozmawiali kwadrans bez przerwy, a wszyscy inni po prostu siedzieli milcz?co. George powiedział: "Widziałem was podczas mantrowania na ulicach. Zawsze chciałem się z wami spotkać." Okazał się być bardzo przyjaznym. Chciał nam nawet pomóc, w znalezieniu nadaj?cego się na ?wi?tynię, budynku w Londynie.
Mniej więcej w dwa tygodnie póżniej, George odwiedził nas. Mieli?my wtedy mał? ?wi?tynię w składzie towarów, w ?ródmie?ciu Londynu. To było tylko rozwi?zanie tymczasowe. George po prostu wszedł i zjadł z nami prasadam. Pokłonił się również Krysznie, przed naszym ołtarzem. Pozostał z nami około dwie godziny. Kiedy Syamasundara przedstawił mi George'a, on natychmiast przypomniał sobie wtedy, że otrzymał list podpisany przeze mnie, w którym chodziło o dotarcie do esencji muzyki, za pomoc? intonowania mantry Hare Kryszna. Stwierdzili?my, że to w zwi?zku z bhaktami wła?nie, przypomniał on sobie takie drobne szczegóły. Cieszyło go patrzenie, jak wszyscy po?więcamy się ?wiadomo?ci Kryszny.

Wkrótce George zaprosił nas ,w niedzielne popołudnie do swojego domu. Zaprosił też zaprzyjażnionego muzyka, piosenkarza i pianistę - Billy Prestona. Urz?dzili?my wspólnie bardzo piękny - trwaj?cy prawie dwie godziny, kirtan. George grał na gitarze, a Billy na fortepianie, a ponieważ ich instrumenty zostały wzmocnione elektronicznie, musiałem grać bardzo mocno na mrdandze. Uderzałem w ni? tak mocno, że w dwa miesi?ce póżniej bolały mnie dłonie. Był to bardzo intensywny kirtan. ?piewali?my na zmianę, czasem George prowadził intonowanie, a czasem ja. Na zakończenie odbyła się wielka uczta, w której brali udział George, Billy oraz około o?miu bhaktów.


PRZEŁOM
Wpadli?my wreszcie na pomysł, żeby ewentualnie wyprodukować płytę. Pewnego dnia George zaprosił nas do jednego ze swoich studiów (Trident Studio na St. Armes Alley). Studio to było bardzo znane w Londynie. Razem z nami był tam Billy Preston. Za?piewali?my kilka utworów, na próbę, aby usłyszeć, jak to pedzie brzmiało. Przy okazji przyszło nam na my?l, że powinni?my od razu nagrać płytę z mantr? Hare Kryszna. Udali?my się więc na nagranie do głównego studia i tam nagrali?my Mahamantrę. Prowadzili Syamasundara i Yamuna, George grał na harmonium. Grał on też przygrywkę na gitarze. Póżniej dodał drugi głos, na gitarze basowej. Wszyscy bhaktowie grali na instrumentach; karatalach i mrdangach, na końcu utworu jeden z nich uderzył w gong. Całe nagranie zajęło około godzinę, ponieważ zrobili?my pięć czy sze?ć prób, zanim otrzymali?my ostateczn? wersję.
Podczas gdy otrzymali?my tę ostateczn? wersję, do pomieszczenia kontrolnego weszli Paul i Linda McCartney i przekazali inżynierowi dĽwięku kilka propozycji zmiksowania cało?ci. Utwór bardzo im się podobał, a najbardziej ucieszyli się widz?c tam nas. Następnie nagrali?my Prabhupada Pranati, mantrę do mistrza duchwego; potrzebowali?my na to również dwóch godzin.
Gdy wszystko było gotowe, doszli?my do wniosku, że mantrę Hare Kryszna powinno ?piewać więcej głosów w chórze, George spytał się więc kilku osób, pracuj?cych w biurze studiów nagraniowych EMI; czy nie miałyby one ochoty przyj?ć i za?piewać z nami. Była tam również sekretarka , która przyprowadziła swoj? matkę - obie ?piewały. Niektórzy inżynierowie dĽwięku z pomieszczenia kontrolnego, także ?piewali z nami. Nałożyli?my te głosy dwu- lub trzykrotnie na siebie, aby otrzymać pełne i mocne brzmienie.
Dwa, trzy miesi?ce wcze?niej, pojawiła się inna wersja mantry Hare Kryszna w musicalu "Hair", który był bardzo popularny, st?d też wielu ludzi znało już tę mantrę. Przed studiem EMI zebrała się grupa około 20-30 młodych dziewcz?t, które ?piewały Hare Kryszna na melodię z "Hair", kiedy tam przybyli?my. A kiedy wychodzili?my, ci?gle jeszcze tam były, nadal ?piewaj?c Mahamantrę i czekaj?c na nasze autografy.


cdn...


