Kontakt z Kryszną

Rozmowy o Krysznie i jego avatarach. "Świadomość Kryszny nie ma nic wspólnego z religią hinduską czy jakimkolwiek systemem religii. Żaden prawdziwy chrześcijanin nie będzie zainteresowany zmianą swojej wiary na hinduizm. Podobnie, żaden prawdziwy hinduista nie będzie chętny, by przyjąć wiarę chrześcijańską. Takie zmiany są dla ludzi, którzy nie mają żadnego określonego statusu społecznego. Jednak każdy będzie zainteresowany poznaniem filozofii i nauki o Bogu oraz poważnym jej potraktowaniem. Trzeba jasno zrozumieć, że ten ruch świadomości Kryszny nie szerzy po prostu tak zwanej religii hinduskiej. Dajemy kulturę duchową, która może rozwiązać wszelkie problemy życia i dlatego jest ona przyjmowana na całym świecie. - A.C. Bhaktiwedanta Swami Prabhupada - Prawda i Piękno -Rozdział 12 - Świadomość Kryszny – hinduska religia czy kultura duchowa
Awatar użytkownika
Draupadi dd
Posty: 100
Rejestracja: 05 cze 2008, 18:25

Post autor: Draupadi dd » 07 sty 2010, 11:49

Hare Kryszna;
wg mnie wszystko co w tym materialnym świecie się znajduje; ożywione i nie-jest energią Śri Kryszny; po co myśleć, że On jest gdzieś tam, daleko; niedostepny dla maluczkich, skoro mamy Pana w sercach? To kwestia naszej świadomości, miłości do Niego (przykłady niepiśmiennych Goswamich) , oddania rezultatow czynnosci, które i tak Śri Kryszna kontroluje :D czyni to, iż czujemy Jego obecnośc :P :P
Zacytuję slowa ze wspaniałego filmu: tujh mein rab dikhta hai-widzę swojego Boga w Twoim sercu...
pokłony

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Post autor: Mathura » 07 sty 2010, 12:15

To prawda. Wszystko jest energią Boga. On wszystko przenika. Wszystko jest w Nim i On jest we wszystkim, ale jednocześnie jest oddzielony od wszystkiego :)
Jest On dostępny dla każdego, ale jednocześnie rezerwuje sobie prawo do nie objawiania się każdemu.
Jest blisko, ale nie łatwo go dostrzec. Gdyby to było łatwe to każdy byłby Jego bhaktą.

To kwestia naszej świadomości. Dokładnie tak jak napisałaś.

Mat
Posty: 67
Rejestracja: 23 gru 2009, 14:00

Post autor: Mat » 07 sty 2010, 12:43

Mathura pisze:Jest blisko, ale nie łatwo go dostrzec. Gdyby to było łatwe to każdy byłby Jego bhaktą.
Wydaje mi się, że samo dostrzeżenie Osoby Boga nie jest automatyczne z zostaniem bhaktą.

WIKING
Posty: 31
Rejestracja: 26 gru 2009, 14:51

Post autor: WIKING » 07 sty 2010, 14:24

Arkadiusz pisze:
Co cenniejsze?300tysięcy randów?Czy jedno "Kocham Cię"?
Cenniejsze to pierwsze. To tak jakbyś 300 000 razy mówił Kocham cię.

Mówienie - kocham cię Kryszno, czy - Jezus cię kocha - jest życzeniem pretensjonalnym. To nie jest miłość.

Więcej nie mam siły napisać, ze względu na stan zdrowia i potem wyjazd. Nie róbcie zadymy.
Z tego co się orientuję maha-mantra oznacza:"O Panie,żródło wszelkiej przyjemności,O energio Pana Kryszny,proszę zaangażuj mnie łaskawie w służbę dla Twojej osoby".
Tak tłumaczą tę mantrę Acaryowie.To tak jakbyś wołał:"Daj mi baton,tato tato,tato tato baton daj mi,daj mi daj mi,tato baton"
Prabhupad mówił że jest to wołanie swej matki o pomoc,to nie to samo co mówić :"Kocham Cię"
Mamo pomóż,cierpię,wybaw mnie łaskawie
czy to to samo co "Kocham Cię mamo"?Nie wydaje mnie się
Inny przykład:Neofita wymawia pierwszy raz mantrę"Hary Kryszna" on jeszcze nie kocha Kryszny po prostu woła Jego imię,czy to to samo co szczere "Kocham Cię" mahabagawaty?Nie sądzę...
Kimkolwiek jesteś,jeśli nie jesteś Bogiem to jesteś nikim...

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Post autor: Mathura » 07 sty 2010, 19:40

Mat pisze:
Mathura pisze:Jest blisko, ale nie łatwo go dostrzec. Gdyby to było łatwe to każdy byłby Jego bhaktą.
Wydaje mi się, że samo dostrzeżenie Osoby Boga nie jest automatyczne z zostaniem bhaktą.
Nie. Nie jest. Gdy Kryszna był obecny na Ziemi widziało Go wielu, ale o tym, że jest On Bogiem wiedziało niewielu. On nie musi odsłaniać prawdy o sobie wszystkim.
Możesz również wiedzieć, że Kryszna jest Bogiem i widzieć Go i pomimo tego nie mieć ochoty być Jego bhaktą. Masz wybór. Kwestia Twojego nastawienia.
Jednak ujrzenie Osoby Boga tak czy siak nie pójdzie na marne. Nawet jeśli nie wiesz, że patrzysz na Boga.

Awatar użytkownika
padmak
Posty: 730
Rejestracja: 24 lut 2009, 01:01
Lokalizacja: Birmingham/Milanówek
Kontakt:

Post autor: padmak » 07 sty 2010, 20:21

Kochanie kogoś czy miłość do kogoś może opierać się tylko na zasadzie dobrowolności. Na zasadzie wolnej woli. Jeżeli zobaczysz Krysznę "twarzą w twarz" to nie oznacza to, że się w nim zakochasz. Podobnie sam Kryszna będąc w sercu każdej osoby zna ich pragnienia. Kryszna szanuje niezależność każdej istoty, szanuje wolną wolę każdej istoty i pomimo że ma nieograniczoną moc i siłę to nie wykorzystuje tego faktu aby "złamać" komuś serce wbrew jego woli.
Dlatego proces rozwijania (lepszym słowem jest "proces budzenia") miłości do Kryszny jest procesem jak najbardziej opartym na dobrowolności.

Wiking - bardzo dobrze się orientujesz - znaczenie maha-mantry (wielkiej-modlitwy) oznacza:
"O Panie, źródło wszelkiej przyjemności, O energio Pana Kryszny, proszę zaangażuj mnie łaskawie w służbę dla Twojej osoby".

Prosimy Krysznę aby umożliwił nam zbliżenie do Niego. Dzięki takiemu zbliżeniu możemy w naturalny sposób obudzić w sobie uśpioną miłość do Niego. Bez ingerencji w naszą wolną wolę.
Jeżeli natomiast będziemy, po milionach narodzin i śmierci w tym materialnym świecie, od razu chcieli mówić "Kocham Cię" do Niego i jednocześnie tego samego będziemy chcieli od Kryszny - wówczas taka miłość może okazać się czymś chwilowym i niezgodnym z naszymi ukrytymi pragnieniami. Pragnieniami zrealizowania wszystkich naszych materialnych marzeń.
Oczywiście Kryszna zazwyczaj na początku daje nam taką kroplę nektaru. Kroplę miłości do niego. Taka kropla powoduje niesamowite uczucia i wrażenia. Powoduje, że czujemy się jak "opętani miłością", pełni szczęścia i wiedzy i że to uczucie będzie trwało wiecznie. Nic go nie przerwie. Ale po pewnym czasie ta kropla nektaru staje się "wyczerpana". To moment w którym Kryszna czeka teraz na nasz ruch. Czeka, czy teraz my chcemy odwzajemnić tę miłość Kryszny. Czy chcemy naszą wolną wolę skierować na ścieżkę miłości do Kryszny. Jeżeli świadomie w takim momencie skierujemy się w stronę rozbudzania miłości do Kryszny - to On da nam wszelką sposobność aby tego dokonać.
I jeżeli z ufnością i wiarą zaczniemy kierować się w stronę Kryszny - On znów ofiaruje nam następna kroplę nektaru - ale tylko tyle by znów nie ingerować w nasze pragnienia i wolną wolę.

Słowo "Kocham Cię" musi mieć pokrycie. Czyli Kocham Ciebie Kryszno i chcę Ci służyć najlepiej jak potrafię. Dlatego bhaktowie modlą się aby Kryszna zaangażował ich w służbę dla Niego.

Mat
Posty: 67
Rejestracja: 23 gru 2009, 14:00

Post autor: Mat » 07 sty 2010, 21:50

Mathura pisze:
Mat pisze:
Mathura pisze:Jest blisko, ale nie łatwo go dostrzec. Gdyby to było łatwe to każdy byłby Jego bhaktą.
Wydaje mi się, że samo dostrzeżenie Osoby Boga nie jest automatyczne z zostaniem bhaktą.
Nie. Nie jest.
No właśnie, bo z Twojego zdania wynikało, że 'gdyby łatwo było dostrzec Krysznę, to każdy kto go dostrzeże byłby jego bhaktą", i stąd moja uwaga.

Mat
Posty: 67
Rejestracja: 23 gru 2009, 14:00

Post autor: Mat » 07 sty 2010, 21:53

padmak pisze:Oczywiście Kryszna zazwyczaj na początku daje nam taką kroplę nektaru. Kroplę miłości do niego. Taka kropla powoduje niesamowite uczucia i wrażenia. Powoduje, że czujemy się jak "opętani miłością", pełni szczęścia i wiedzy i że to uczucie będzie trwało wiecznie. Nic go nie przerwie. Ale po pewnym czasie ta kropla nektaru staje się "wyczerpana". To moment w którym Kryszna czeka teraz na nasz ruch.
A potem wybieramy Krysznę, czy też ponownie pragniemy doświadczyć nektaru, czyli ponownie wybieramy siebie?

Awatar użytkownika
padmak
Posty: 730
Rejestracja: 24 lut 2009, 01:01
Lokalizacja: Birmingham/Milanówek
Kontakt:

Post autor: padmak » 08 sty 2010, 09:31

Mat pisze:
padmak pisze:Oczywiście Kryszna zazwyczaj na początku daje nam taką kroplę nektaru. Kroplę miłości do niego. Taka kropla powoduje niesamowite uczucia i wrażenia. Powoduje, że czujemy się jak "opętani miłością", pełni szczęścia i wiedzy i że to uczucie będzie trwało wiecznie. Nic go nie przerwie. Ale po pewnym czasie ta kropla nektaru staje się "wyczerpana". To moment w którym Kryszna czeka teraz na nasz ruch.
A potem wybieramy Krysznę, czy też ponownie pragniemy doświadczyć nektaru, czyli ponownie wybieramy siebie?
A potem wybieramy Krysznę i ponownie pragniemy doświadczyć nektaru, gdyż źródłem tego nektaru jest Kryszna a nie my.
Można też powiedzieć że ponownie wybieramy siebie, ale w znaczeniu że wybieramy samorealizację. Czyli sami realizujemy kim jesteśmy, kim jest Bóg (Kryszna) i jaki jest nasz związek z Kryszną. A związek tan opiera się na dobrowolności i wzajemnym obdarzaniem się nektarem miłości....

Awatar użytkownika
Mathura
Posty: 994
Rejestracja: 15 cze 2007, 12:02
Lokalizacja: Sławno

Post autor: Mathura » 08 sty 2010, 10:17

Mat pisze: No właśnie, bo z Twojego zdania wynikało, że 'gdyby łatwo było dostrzec Krysznę, to każdy kto go dostrzeże byłby jego bhaktą", i stąd moja uwaga.
Jeśli założymy, że bhaktą jest tylko ta osoba, która świadomie, dobrowolnie, bez jakichś ukrytych motywacji lub też mając takie mniej lub bardziej egoistyczne motywacje, obiera Boga jako obiekt swojego uczucia, podporządkowuje się MU, podejmuje służbę dla Niego zgodnie z Jego wolą, tak jak On sobie tego życzy, to wtedy tak, masz rację.

Ale Pan Chaitanya powiedział, że nawet jeśli ktoś raz wypowie Moje Imię, tego należy uważać za Mojego bhaktę. Jak więc widać, Kryszna nieco inaczej na to patrzy. Ktoś kto raz wypowie Jego imię, staje się w Jego oczach Jego bhaktą, choć w naszych takim być nie musi. Taka dusza rozpoczęła właśnie drogę powrotną do domu, choć może jeszcze nie być tego świadoma.

Wielu ludzi nie wierzy w Boga. Twierdzą, że nikt Go nie widział więc nie ma dowodu, że ktoś taki istnieje. Gdyby dane im było ujrzeć Paramatmę w ich sercach, wielu zmieniło by zdanie. Byłby to dla wielu z nich dowód na to, że Wedy mówią prawdę. Rzeczywiście jest ktoś taki w moim sercu. A skoro tu Wedy się nie mylą to być może i w innych kwestiach również. A mianowicie w tym, że Paramatma jest tylko zlokalizowanym aspektem Boga, że jest jeszcze Jej źródło, czyli Kryszna.
To miałem na myśli pisząc, że zobaczenie Boga zamieniło by każdego w bhaktę. Może nie od razu i automatycznie, ale z pewnością dla wielu byłby to spory bodziec.

Sam widok Pana Chaitanyi zmiękczał serca wielu osobom. Zamieniał w Swoich bhaktów sanyasinów mayavadi, materialistów, grzeszników, a nawet zwierzęta, które tańczyły w kirtanie gdy On wędrował przez dżunglę.

Spotkanie z Osobą Boga nigdy nie idzie na marne. To przyniesie efekt. Nawet jeśli to spotkanie oznaczać będzie czyjaś śmierć. Zabici przez Krysznę osiągają mukti.

Pozostaje jednak jeszcze nasza wolna wola. Decyzje jakie się podejmuje. Stąd ten powrót do Boga może zabrać dla każdego z nas różny okres czasu.

ODPOWIEDZ