Dostęp do informacji wyprze religię i przesądy?
-
naturalbeat
-
balarama11
- Posty: 337
- Rejestracja: 23 lis 2006, 21:23
o i to jest ciekawe co napisała? , może wła?nie i gra neuronów i dusza oraz Bóg -ja byłbym za tymMithrandir pisze:No, fajnie się gadało, po?miali?cie się, popadacie w skrajno?ć, sprowadzaj?c wszystko do tego, że albo gra neuronów albo dusza i bóg, itp... Żegnam i nie wracam.
Przepraszam je?li Cię czym? uraziłem, a tak swoj? drog? te uczucia ?wiadczyłyby ,że jeste?my osobami - co to znaczy " ja" - czuję , my?le , chcę akceptacji , szacunku - kto , co za tym stoi , czy tylko jaka? bardziej złożona kombinacja atomów , czy także wieczna , czuj?ca duchowa istota
No nic jak znikasz to cze?c
Ostatnio zmieniony 08 sty 2007, 19:47 przez balarama11, łącznie zmieniany 1 raz.
Hihihi... Mozna by pomyslec, ze gramy w tenisa.Rasasthali pisze:Punkt dla Ciebie, Govindanandini.gndd pisze:O ile dobrze zrozumialam to nasza kolezanka.Rasasthali pisze:Nasz kolega Mithrandir
Govindanandini
We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/
We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/
Jak dla mnie to nie bylo tu potrzeby reakcji. No i ja sie nie obrazilam. Z drugiej strony to zaden ze mnie bhakta.naturalbeat pisze:no wlasnie mam problem jak sie zachowywac w podobnych sytuacjach trudno jest tolerowac kiedy ktos obraza bhaktow a z drugiej strony nie chce usowac postow czy tez w inny sposob machac siekierk?
Govindanandini
We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/
We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/
Hm... Nie sadzilam, ze to az tak widoczne...naturalbeat pisze:oh ...
cos mi sie zdaje ze falszywa skromnosc przez Ciebie przemawia
Govindanandini
We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/
We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/
Cóż,szkoda że uciekaszMithrandir pisze:No, fajnie się gadało, po?miali?cie się, popadacie w skrajno?ć, sprowadzaj?c wszystko do tego, że albo gra neuronów albo dusza i bóg, itp. do niczego nie doprowadzi dalsza dyskusja. Żegnam i nie wracam.
W sumie to trzeba nazwać rzeczy po imieniu..
Albo jeste?my duszami...,albo prawd? s? nasze impulsy bioelektryczne przepływaj?ce między synapsami
Konkluzja drugiej możliwo?ci jest skrajno?ci?,pierwszej jest pocz?tkiem
Jay ?ri Kryszna!!!
Ewolucjonizm był już od dzieciństwa
w pewien sposób odpychaj?cy. O ile spokojnie przyjmuję rewelacje fizyków, o tyle neodarwini?ci wywołuj? jaki? rodzaj niechęci.
Miałem z tym problem na lekcjach biologii. Z tym większym zadowoleniem spotkałem się z wielbicielami Kryszny, którzy nie s?, w większo?ci, zwolennikami tego domniemania, a Ko?ciół katolicki wydał mi się żenuj?cy w decyzji sankcjonowania ewolucjonizmu. Nie jestem biologiem, a raczej obracam się w kręgach nauk społecznych. Dla mnie ewolucjonizm jest jedn? z ideologii, która po okresie prze?ladowań, została na fali materializmu podniesiona do rangi wyznania. Słusznie tutaj niektórzy wielbiciele twierdz?, że ma wiele słabych punktów. Gdy próbowałem wyobrazić sobie: co było na pocz?tku, my?lenie ewolucjonistów jawiło mi się absurdalne, a wyja?nienia nieprzekładalne na do?wiadczenie.
Z pomoc? przyszedł Prabhupada ze zdroworozs?dkow? logik?. Twórcy ksi?żki "Inteligencja Przyrody" kontynuuj? tę tradycję, choć w bardziej drobiazgowy sposób. Niemniej nie jest to ksi?żka dla pracowników naukowych z kręgu nauk przyrodniczych, którzy s?, wg. mnie, często bardziej dogmatyczni niż chociażby socjolodzy.
Podam jeden przykład rozumowania antyewolucjonistycznego z tej publikacji. Jest sobie pewna ryba z rodziny żabnicowatych (Linophryne arborifera). http://www.pbs.org/wgbh/nova/abyss/life/e265.html
Mieszka w głębinach oceanu, tam gdzie już ?wiatło nie dociera. Jak wiele głębokomorskich dziwol?gów i ona ma co? charakterystycznego: mianowicie ?wiec?cy wyrostek na głowie. Czeka, kusi tym ?wiatłem inne ryby, które chwyta, gdy podpływaj?. Pytanie: jak powstał ten wyrostek oraz zachowanie ryby ? OdpowiedĽ ewolucjonistów: stopniowo przez wiele pokoleń z powodu genetycznych mutacji. Przez akumulację różnych, korzystnych cech w odpowiednio długim czasie powstaj? nowe organy, cechy i zdolno?ci. Pytanie: czy kto? zaobserwował pożyteczn? mutację, która skutkowałaby lub uwydatniła pojawienie się nowego organu ? Autorzy ksi?żki, antropolog kulturowy i bioinżynier odpowiadaj?, że nikt nie zaobserwował, a raczej mutacje powoduj? zmiany bez konsekwencji. W najlepszym razie s? neutralne, nie sprawiaj? kłopotów, ani nie daj? pożytku.
WyobraĽmy sobie jednak, że jako?, poprzez przypadek jak chc? ewolucjoni?ci, zaczęło co? wyrastać, np. przekształcać się z czę?ci płetwy. Jak? korzy?ć miałaby wtedy ryba z takiego zacz?tku nie przyci?gaj?cego inne ryby ? Co robiła wtedy ryba ? Jak polowała ? Istnienia użytecznych organów nie można tłumaczyć teori? stopniowego rozwoju, ponieważ ta użyteczno?ć ma sens jedynie dla istniej?cej postaci ryby. Problem narasta, gdy u?wiadomimy sobie, że owo ?wiecenie powoduj? pewne bakterie. Jak się dogadali planuj?c przyszłe zyski ? Nawet je?li wreszcie, w cudowny sposób, ta "lampa" wyrosła to i tak nie mogła przyci?gać inne ryby. Dlaczego ? Ponieważ poprzedza behawioryzm drapieżnika: powolne ruchy, cierpliwe czekanie na potencjaln? ofiarę. W jaki sposób ryba o przeciętnej inteligencji dowiedziała się jakie zachowanie jest odpowiednie do posiadanego organu ? Je?liby nadal, jak dawniej goniła ofiary, je?li goniła, "latarnia" nie byłaby jej potrzebna.
Autorzy dochodz? do wniosku: luminescencyjny wyrostek musiał pojawić się wraz z całym organizmem i "programem" zachowania. Jest to niemożliwe poprzez ewolucję, a możliwe przez planowanie wyższej inteligencji.
http://www.naturesiq.com/chapter1.pdf
Co nasi specjali?ci na to ?
Niestety wielbicielka Tolkiena nas opu?ciła, więc chyba nie skorzysta. Podam dla zainteresowanych trzy pozycje do przemy?lenia:
1. Phillip Johnson, S?d nad Darwinem, Warszawa 1997 - prawnik przypatruje się jak neodarwini?ci kolonizuj? nasz? przestrzeń nauki i edukacji korzystaj?c z koniunktury.
2. Marek Głogoczowski, Atrapy oraz paradoksy nowoczesnej biologii. Historia teorii różnicowania się (oraz degeneracji) ustrojów ożywionych, Kraków 1993 - profesor biologii, krytyka neodarwinizmu z pozycji lamarkizmu
3. Sheldon Krimsky, Nauka skorumpowana ? O niejasnych zwi?zkach nauki i biznesu, PIW, Warszawa 2006, "plus minus nieskończono?ć "- ogólne rozważania o służbie naukowców, głównie biomedyków, dla zysku i korporacji oraz kłamstwie z tym zwi?zanym.
Z pomoc? przyszedł Prabhupada ze zdroworozs?dkow? logik?. Twórcy ksi?żki "Inteligencja Przyrody" kontynuuj? tę tradycję, choć w bardziej drobiazgowy sposób. Niemniej nie jest to ksi?żka dla pracowników naukowych z kręgu nauk przyrodniczych, którzy s?, wg. mnie, często bardziej dogmatyczni niż chociażby socjolodzy.
Podam jeden przykład rozumowania antyewolucjonistycznego z tej publikacji. Jest sobie pewna ryba z rodziny żabnicowatych (Linophryne arborifera). http://www.pbs.org/wgbh/nova/abyss/life/e265.html
Mieszka w głębinach oceanu, tam gdzie już ?wiatło nie dociera. Jak wiele głębokomorskich dziwol?gów i ona ma co? charakterystycznego: mianowicie ?wiec?cy wyrostek na głowie. Czeka, kusi tym ?wiatłem inne ryby, które chwyta, gdy podpływaj?. Pytanie: jak powstał ten wyrostek oraz zachowanie ryby ? OdpowiedĽ ewolucjonistów: stopniowo przez wiele pokoleń z powodu genetycznych mutacji. Przez akumulację różnych, korzystnych cech w odpowiednio długim czasie powstaj? nowe organy, cechy i zdolno?ci. Pytanie: czy kto? zaobserwował pożyteczn? mutację, która skutkowałaby lub uwydatniła pojawienie się nowego organu ? Autorzy ksi?żki, antropolog kulturowy i bioinżynier odpowiadaj?, że nikt nie zaobserwował, a raczej mutacje powoduj? zmiany bez konsekwencji. W najlepszym razie s? neutralne, nie sprawiaj? kłopotów, ani nie daj? pożytku.
WyobraĽmy sobie jednak, że jako?, poprzez przypadek jak chc? ewolucjoni?ci, zaczęło co? wyrastać, np. przekształcać się z czę?ci płetwy. Jak? korzy?ć miałaby wtedy ryba z takiego zacz?tku nie przyci?gaj?cego inne ryby ? Co robiła wtedy ryba ? Jak polowała ? Istnienia użytecznych organów nie można tłumaczyć teori? stopniowego rozwoju, ponieważ ta użyteczno?ć ma sens jedynie dla istniej?cej postaci ryby. Problem narasta, gdy u?wiadomimy sobie, że owo ?wiecenie powoduj? pewne bakterie. Jak się dogadali planuj?c przyszłe zyski ? Nawet je?li wreszcie, w cudowny sposób, ta "lampa" wyrosła to i tak nie mogła przyci?gać inne ryby. Dlaczego ? Ponieważ poprzedza behawioryzm drapieżnika: powolne ruchy, cierpliwe czekanie na potencjaln? ofiarę. W jaki sposób ryba o przeciętnej inteligencji dowiedziała się jakie zachowanie jest odpowiednie do posiadanego organu ? Je?liby nadal, jak dawniej goniła ofiary, je?li goniła, "latarnia" nie byłaby jej potrzebna.
Autorzy dochodz? do wniosku: luminescencyjny wyrostek musiał pojawić się wraz z całym organizmem i "programem" zachowania. Jest to niemożliwe poprzez ewolucję, a możliwe przez planowanie wyższej inteligencji.
Co nasi specjali?ci na to ?
Niestety wielbicielka Tolkiena nas opu?ciła, więc chyba nie skorzysta. Podam dla zainteresowanych trzy pozycje do przemy?lenia:
1. Phillip Johnson, S?d nad Darwinem, Warszawa 1997 - prawnik przypatruje się jak neodarwini?ci kolonizuj? nasz? przestrzeń nauki i edukacji korzystaj?c z koniunktury.
2. Marek Głogoczowski, Atrapy oraz paradoksy nowoczesnej biologii. Historia teorii różnicowania się (oraz degeneracji) ustrojów ożywionych, Kraków 1993 - profesor biologii, krytyka neodarwinizmu z pozycji lamarkizmu
3. Sheldon Krimsky, Nauka skorumpowana ? O niejasnych zwi?zkach nauki i biznesu, PIW, Warszawa 2006, "plus minus nieskończono?ć "- ogólne rozważania o służbie naukowców, głównie biomedyków, dla zysku i korporacji oraz kłamstwie z tym zwi?zanym.
Wierzę w las, wierzę w łąkę i w noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)
Kontynuacja poprzedniej wiadomo?ci z naszego podwórka. Istnieje rzadka przywra, Leucochloridium paradoxum, stwierdzona m.in. koło Sokołowska w Sudetach, gdzie zajmujemy się ekologi? stosowan?.
Przywra ta bytuje w jelicie małych ptaków owadożernych, jaja wraz z ptasim kałem spadaj? na ro?liny i s? zjadane przez ?limaka bursztynka. Taka specjalizacja powoduje, że ten gatunek przywry jest rzadki. W ciele tego bursztynka powstaj? dziwadełka, które przekształcaja się w wydłużone i rozgałęzione sporocysty przenikaj?ce do czułków ?limaka. Powiększaj? się one i przebarwiaj?. Czułki rytmicznie pulsuj? udaj?c larwy owadów. Wabi to ptaki, które zarażaj? się od ?limaka i tak koło się kręci... http://www.uni-bielefeld.de/biologie/Di ... e_Suc.html
Tok my?lenia może być podobny jak w przypadku żabnicy. Jak to było na pocz?tku ? W jaki sposób owa przywra zdołała znaleĽć ?limaka i tylko ?limaka i do tego bursztynka, a nie np. winniczka ? Wyodrębnić dziwadełka, i, ba, zaprz?c do służby ptaki ? Nie wspomnę o pulsuj?cych, kolorowych czułkach. Czy istniał czas, gdy przywra nie posiadała dziwadełek ? Co wtedy robiła ? Jak wyja?nić ewolucyjnie tak złożony układ przywra, ?limak, ptak ? Jest to pytanie o ewolucję pasożytów. Czy kto? wie ?
Tok my?lenia może być podobny jak w przypadku żabnicy. Jak to było na pocz?tku ? W jaki sposób owa przywra zdołała znaleĽć ?limaka i tylko ?limaka i do tego bursztynka, a nie np. winniczka ? Wyodrębnić dziwadełka, i, ba, zaprz?c do służby ptaki ? Nie wspomnę o pulsuj?cych, kolorowych czułkach. Czy istniał czas, gdy przywra nie posiadała dziwadełek ? Co wtedy robiła ? Jak wyja?nić ewolucyjnie tak złożony układ przywra, ?limak, ptak ? Jest to pytanie o ewolucję pasożytów. Czy kto? wie ?
Wierzę w las, wierzę w łąkę i w noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)

