Dostęp do informacji wyprze religię i przesądy?

Filozofia wedyjska, nauka, wiedza. "Cały świat nauki i technologii opiera się na fałszywej idei, że życie powstało z materii. Nie możemy pozwolić na to, by ta nonsensowna teoria była głoszona bez sprzeciwu. Życie nie pochodzi z materii. Materia została wytworzona z życia. To nie jest teoria; to fakt. Nauka jest oparta na błędnej teorii, toteż wszelkie jej kalkulacje i konkluzje są błędne, a ludzie z tego powodu tylko cierpią. Kiedy więc te wszystkie błędne, współczesne teorie naukowe zostaną skorygowane, ludzie staną się szczęśliwi. Musimy rzucić naukowcom wyzwanie. W przeciwnym razie będą zwodzili całe społeczeństwo." - Śrila Prabhupad - Prawda i Piękno
Awatar użytkownika
Divya
Posty: 258
Rejestracja: 19 sty 2007, 01:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Divya » 15 maja 2007, 16:12

Matadzi Rasasthali (oczywiście)
:)
Przepraszam za pomyłke.
Czy w grzecznym tonie moglbym poprosic Cię o to wyzwanie ze strony świata nauki europocentyczno/ateistycznej skierowane w nauke wedantyczną, ktoremu nikt nie sprosta?
Ciekawe, ze "nauka" wspolczesna wogole nie prowadzi badan w kierunku prawdy ostatecznej - Boga. Wszystkie wysilki skierowane sa na odrzucenie istnienia Boga.
Może czas to zmienić.
Co o tym sądzicie?
Wedanta jest naukowa - przekona sie kazdy kto ja bedzie studiowal/prkatykowal.
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się w zakątku mego serca.

Awatar użytkownika
Rasasthali
Posty: 641
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:58
Lokalizacja: USA

Post autor: Rasasthali » 15 maja 2007, 16:46

Czy w grzecznym tonie moglbym poprosic Cię o to wyzwanie ze strony świata nauki europocentyczno/ateistycznej skierowane w nauke wedantyczną, ktoremu nikt nie sprosta?
Nie za bardzo rozumiem? Chcesz zebym ja przeprowadzila ten eksperyment u siebie w laboratorium? Zajmuje sie innymi badaniami i nie mam u siebie odpowiednich warunkow do 'tworzenia zycia'.
Ciekawe, ze "nauka" wspolczesna wogole nie prowadzi badan w kierunku prawdy ostatecznej - Boga. Wszystkie wysilki skierowane sa na odrzucenie istnienia Boga.
...poniewaz Boga, z definicji, nie mozna badac za pomoca materialnych srodkow? Istnieje jednak sporo badan, suto sponsorowanych w ramach Templeton Foundation/Metanexus (http://www.templeton.org/) zajmujacych sie podobnymi kwestiami. Takze nie powiedzialabym ze nikt sie nie zajmuje badaniami 'prawdy ostatecznej'. Jakie eksperymenty masz na mysli, co chcialbys pokazac czy udowodnic?
http://actinidia.wordpress.com/

Awatar użytkownika
RafalJyot
Posty: 976
Rejestracja: 23 lis 2006, 13:55
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: RafalJyot » 15 maja 2007, 21:58

Divya pisze:Matadzi Rasasthali (oczywiście)
:)
Przepraszam za pomyłke.
Czy w grzecznym tonie moglbym poprosic Cię o to wyzwanie ze strony świata nauki europocentyczno/ateistycznej skierowane w nauke wedantyczną, ktoremu nikt nie sprosta?
Ciekawe, ze "nauka" wspolczesna wogole nie prowadzi badan w kierunku prawdy ostatecznej - Boga. Wszystkie wysilki skierowane sa na odrzucenie istnienia Boga.
Może czas to zmienić.
Co o tym sądzicie?
Wedanta jest naukowa - przekona sie kazdy kto ja bedzie studiowal/prkatykowal.
Naukowcy podążają kierunkiem Nirrti i Brahma (kierunek ku ziemi), natomiast Vedantysci i bramini kierunkiem Ananta (kierunek ku górze) i Isana. Kiedy bedziesz studiował Vastu, bądź 10 dikpalas wówczas zobaczysz, że nie ma żadnej wygranej i przegranej w tej konkurencji bo to inna droga dotarcia do Prawdy. Droga Rahu (nauka) jest dłuższa i bardziej niebezpieczna, chyba że masz towarzystwo słonca (instytucje Gayatri) albo jowisza (braminow i Guru wokół) - wtedy Rahu - badania/nauka/research/statystyki/analizy są bardzo pożyteczne, gdyż rozszerzają detalicznośc oraz stwarzają możliwość dotarcia do Prawdy uznanej przez pratyaksa & anumana. Dzięki takim wysiłkom nasza spolecznosc (jeśli będzie otwarta) moze stać sie atrakcyjna dla technokratów oraz badaczy/naukowców.

Pamiętajmy, że dla wielu osób nie osiągneliśmy (poza paroma wyjątkami jak Hrdyananda Maharaja, Krsnaksetra Maharaja itd wymaganej ekspertyzy/profesjonalizmu (w swietle materialnych cech docenianych przez swiat zachodni) by zostać uznanymi jako poważne osoby do dyskusji. Osoby, skupione wokół Rasastali starają się zmienić tą sytuację, nie tylko dla innych ale i dla siebie - o tym poniżej.

Poza misyjnym wymiarem dalej pozostaje braminiczna ciekawość - jest ona skrzywiona tak jak Rahu - ale te skrzywienie może być bardzo duchowe i pomocne kiedy nie wymyka się autorytetom śastr. Komentarz Ramanujacaryi do Vedanty zawiera treść, iż Brahman może zostać opisany TYLKO przez śabda. Jeśli ktoś się od tego oddalił to powininen często 'kąpać się' w energii Guru. Ostatecznie ciekawość to rajas, a studia to satva. Jowisz reprezentuje ucho (do którego wpada przekaz Rsich) i take jest znaczene Upasany i Upanisadów.Rahu (nauka) egzaltuje w znaku trzeciego domu (trzeci dom=niezaleznosc) natomiast Ketu (parampara) egzaltuje w znaku dziewiątego domu w Naisargik-kalpurusha, a dziewiąty dom oznacza dandavat przed Rsim, a najpierw Viprą.

Jeśli wezmiesz horoskop naukowca to *zawsze* ma silny wpływ Rahu (inne imie to asura). Jeśli Jowisz albo Słońce jest w trikona, to znaczy że jego dociekanie, nie ma natury demonicznej. Jowisz i Słońce dają potrzebną Satve by Rahu nie pogrążył w czymś co Srila Prabhupada nazywał 'overinteligence' czyli dociekanie bez światła naoczności.

Jeśli atrakcja do nauki wynika z tendencji niezależnych poszukiwań, wówczas jest to ciekawość asury. Natomiast jeśli ciało subtelne ma te błogosławienstwo, że słowa Rsich traktuje jako Prawdę (nie tylko intuicyjnie ale i z głebokim przeswiadczeniem zdobywanym życie po życiu) i ma również smak do badań, wówczas jest bardzo wartościowym elementem w duchowym towarzystwie i Jego wysiłki powinny byc doceniane a sama osoba gloryfikowana. Mam nadzieje że osoby wokol ktorych obraca się Rasasthali należą do tej chwalebnej grupy.
klim krishna klim

[Jyotish] http://rohinaa.com

mantra has changed our lives

Awatar użytkownika
Divya
Posty: 258
Rejestracja: 19 sty 2007, 01:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Divya » 16 maja 2007, 04:40

Rasasthali pisze: ...poniewaz Boga, z definicji, nie mozna badac za pomoca materialnych srodkow?
Rozmawiałem kiedys z Śrila Kryszna Kszetrą Prabhu na ten temat i nie do końca tak jest, gdyz można zaangażować zachodnie pramnam w służbę śabda pramanatwa. Lecz jest małe zainteresowanie takimi badaniami.
Wpływ planet nie będzie miał znaczenia jeśli pojawi się Kryszna-graha, wszystkie wpływy tych planet automatycznie zaczna służyć Parama Puruszy, Parama Brahmanowi, Prama Diwja, Parama Dhama, Bogu Najwyższej Osobie.
W obecnym wieku Kryszna jest bardzo miłosierny i może zmienic nastawienie nawet największych materialistów (z pod ciemnej gwiazdy).
Nasze zadanie to pokazać śwatu Krysznę uzywając odpowiednio czasu, miejsca i okoliczności.
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się w zakątku mego serca.

Awatar użytkownika
Rasasthali
Posty: 641
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:58
Lokalizacja: USA

Post autor: Rasasthali » 17 maja 2007, 20:06

Divya pisze:Rozmawiałem kiedys z Śrila Kryszna Kszetrą Prabhu na ten temat i nie do końca tak jest, gdyz można zaangażować zachodnie pramnam w służbę śabda pramanatwa. Lecz jest małe zainteresowanie takimi badaniami.
Zaraz zaraz. Jakie zachodnie 'srodki' chcesz zaangazowac w badanie Boga? fizyke, chemie, biologie, czy tez moze filozofie, logike, matematyke itd? Po prostu nie za bardzo rozumiem, o co Ci chodzilo w tym zdaniu, a jest to temat interesujacy i fajnie gdybys to rozszerzyl. CO innego jest angazowac zach. pranama w sluzbe, co innego badac Boga za pomoca tych metod.

Teraz jest dosc duze zainteresowanie tymi tematami, jak wspomnialam fundacja John Templeton wydaje miliony na tego typu badania. Nawet moj maz ostatnio z profesorem astrofizyki zlozyli aplkacje o granta w tej organizacji i z nia od lat wspolpracuje. Moj maz sie tym zajmuje, ostatnio opublikowal artykul w swietnym zurnalu naukowym na temat self-organizing complexity (http://www.springerlink.com/content/l41jxvw7161j1752/), teraz pracuje m.in nad eksperymentami ktore moglyby potwierdzic zjawisko reinkarnacji. I nie jest w tym odosobniony. Podobnych projektow, niestety skierowanych glownie w strone chrzescijanizmu jest mnostwo. Aby sie zajmowac tymi tematami trzeba byc nie tylko naukowcem ale i filozofem/teologiem. Powiedzialabym ze nawet bardziej tym drugim. Moj maz nie tylko musial studiowac teologie ale i wiele dziedzin naukowych (ale zeby bylo jasne: ma zero doswiadczenia w laboratorium, jego praca jest bardziej teoretyczna). Ja np nie podjelabym sie takich badan bez odpowiedniego szkolenia i studiow teologicznych (samodzielnych badz akademickich). Dlatego jest to tak trudna dziedzina. Oxford do niedawna byl jedynym miejscem gdzie mozna studiowac nauke i religie w jednym, niedawno Harward otworzyl katedre science and religion i pewnie zacheci to inne uniwersytety.

W kazdym razie nie rozumiem jak sama osobe Boga chcialbys badac za pomoca nauki, chyba ze zle cie zrozumialam?
http://actinidia.wordpress.com/

Awatar użytkownika
Divya
Posty: 258
Rejestracja: 19 sty 2007, 01:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Divya » 18 maja 2007, 06:49

Rozpatrujac ontologicznie stworzenie mozna podzielic na 3 zasadnicze byty
Iswarę
Dźiwy
Dźagat
Epistemologicznie patrzac jeśli dźiwa ktora z racji kontaktu z niższą naturą jest ulomna (4wady) zwroci się ku sabda (śabda jest bezposrednia emanacja Iśwary, czyli posiada cechy sat, ćit i ananda) osiągnie kompeltna wiedze z kazdego zakresu na tyle na ile pozwolą jej ograniczone możliwości (pamietajac ze oryginalnie dziwa cechami nie rozni sie od Iśwary, jedynie swą objetością). Wymienione przez Ciebie nauki zachodnie maja bardzo krotka historie i sa bardzo zmienne w swych interpretacjach (to potwierdza ich niedoskonalość) w przeciwienstwie do sabda, ktore jest wieczne, niezmienne i doskonale. Pomysl co sie stanie gdy marginalna (tatasztha śakti - energia plazowa- moze byc zalana przez ocean lub przebywac na lądzie) dźiwa skieruje swą koncentacje na śabda - jej dociekania na polu biologii, ekonomii, psychologi, matematyki stana sie kompletne. Zdziwisz sie ze można badac Isware za pomocą zachodniej biologii, matematyki itd. Na tym polu jest bardzo duzo pracy. Jesli zaangazujemy matematyke w slużbie Iswarze to zostanie ona podlączona do oryginalnej energii ćit i tym samym stanie sie doskonała.
Oto przyklad
Noblista John Nash w swej 26 stronicowej dysertacji podwazyl teorie Adama Simitha (ojciec ekonomii zachodniej), która mowila, iz w konkurencji prywatne cele (egocentryczne) slużą wspólnemu dobru - innymi slowy, że wyniki są najlepsze gdy każdy w grupie robi to co najlepsze dla niego. Nash dodał pewien element do tej teorii, ze jesli kazdy członek grupy zrobi to co najlepsze dla niego i dla grupy wtedy wyniki bedą jeszcze lepsze - ta teoria to najlepszy hit wspolczesnej ekonomii zachodniej, caly czas jest rozbudowywana. Jednak teoria gier Nasha nadal wymaga poprawki - MOŻEMY TO UDOWODNIĆ - gdyz najlepsze wyniki będą wtedy kiedy bedziemy działac dla dobra Największego Menedżera i dla dobra całej grupy, czyli wszystkich żywych istot (wtedy zapomnimy o egocentryzmie, co spowoduje ze otworzymy sie na nieograniczony przeplyw zysków). W ekonomii chodzi o zyski. Jak Ci sie to podoba? Do przeprowadzenia badania potrzebne są środki o ktorych piszesz. Mozna zacząć w mikro spoleczności - trzeba by znaleźc kilka osob, które poddaly by sie temu badaniu. Co wy na to?
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się w zakątku mego serca.

Awatar użytkownika
RafalJyot
Posty: 976
Rejestracja: 23 lis 2006, 13:55
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: RafalJyot » 18 maja 2007, 10:00

Divya pisze:Rozpatrujac ontologicznie stworzenie mozna podzielic na 3 zasadnicze byty
Iswarę
Dźiwy
Dźagat
Epistemologicznie patrzac jeśli dźiwa ktora z racji kontaktu z niższą naturą jest ulomna (4wady) zwroci się ku sabda (śabda jest bezposrednia emanacja Iśwary, czyli posiada cechy sat, ćit i ananda) osiągnie kompeltna wiedze z kazdego zakresu na tyle na ile pozwolą jej ograniczone możliwości (pamietajac ze oryginalnie dziwa cechami nie rozni sie od Iśwary, jedynie swą objetością).
Sat(jivatma), asat(jadatma - materia), Iswara.

Sprawa jest bardziej skomplikowana. Śabda oznacza duchowy dzwięk, ale jesli temat dokładnie przemyślisz to zrozumiesz że tak naprawdę to trudno do tego dzwięku dotrzeć, z następujących powodów:
1) Dzwięk ten jest przenoszony przez historię oraz aparaty materialne (jak skrybów, papier) dlatego jest miejsce na 'przeinaczenia'
2) Literatura wedyjska, jest w dzisiejszych czasach niekompletna z powodu najazdów, wojen itd
3) Dostęp do śabdy dalej mamy poprzez materialne aparaty jak jnanendriya (oczy, uszy itd) więc pozostaje kwestia interpretacji.
4) Śabda, mają swoją hierarchię i należałoby się zastanowić, które pozycje uznajemy w badaniu danej dziedziny za bardziej lub mniej autorytatywne.

Poza śabdą śastr mamy jeszcze śabde pratibha - czyli bezpośredni kontakt z Bogiem i wykładnie wiedzy bezpośrednio z ust Bhagavana. Taki etap wymaga poziomu Rsi - tego w Iskconie nie mamy, więc to odpada.

Pewnie tych punktów jest więcej. Jeśli nie chcesz jednak korzystać z literaturu wedyjskiej a zrobić pewien mix tego co Ci dał Srila Prabhupada z efektami prac zachodnich naukowców - to będzie to miało taką samą wartość jak ksiązki Stephena Knappa. Jeśli sprawa ma być profesjonalnie zrobiona to trzeba korzystać z literatury wedyjskiej w pełni, oraz z specjalizacji zachodnich nauk - w pełni. To wymaga specjalistów po obu stronach, narazie nie widzę by Iskcon otwarł się lub wytworzył ten rodzaj specjalizacji (przynajmniej po stronie śabda).



Wymienione przez Ciebie nauki zachodnie maja bardzo krotka historie i sa bardzo zmienne w swych interpretacjach (to potwierdza ich niedoskonalość) w przeciwienstwie do sabda, ktore jest wieczne, niezmienne i doskonale.

Ale są bardzo efektywne. Operacje chirurgiczne przeprowadzane przez zachodnich lekarzy - ich techniczność, dokładność, dostęp do danych oraz skuteczność - nie mają równych w żadnej innej tradycji medycyny. Świat zachodni ma najbardziej inteligentną grupę ludzi, dlatego rozwija się najszybciej. Jest to rozwój empiryczny; nie jest konkluzyjny ale eksperymentalny i na wielu polach odnosi niesamowite sukcesy. Kto ignoruje potęge nauk zachodnich jest otoczony chmurami ciemnej ignorancji.

Pomysl co sie stanie gdy marginalna (tatasztha śakti - energia plazowa- moze byc zalana przez ocean lub przebywac na lądzie) dźiwa skieruje swą koncentacje na śabda - jej dociekania na polu biologii, ekonomii, psychologi, matematyki stana sie kompletne.

W teorii tak, w praktyce nie. Nie mamy dostępu do całej śabdy oraz pamiętajmy że śabda przedstawiona jest w sutrach - to wymaga dotarciu do paru braminów i odkodowania tego. Jeśli myślimy że zrobimy to sami jako Iskcon, poprzez swoje wyizolowanie się od ekspertów spoza Iskconu to przed nami długa, długa droga. Poruszasz się po bardzo ogólnikowych terminach. Porady takie nie są zbyt praktyczne.

Oto przyklad
Noblista John Nash w swej 26 stronicowej dysertacji podwazyl teorie Adama Simitha (ojciec ekonomii zachodniej), która mowila, iz w konkurencji prywatne cele (egocentryczne) slużą wspólnemu dobru - innymi slowy, że wyniki są najlepsze gdy każdy w grupie robi to co najlepsze dla niego. Nash dodał pewien element do tej teorii, ze jesli kazdy członek grupy zrobi to co najlepsze dla niego i dla grupy wtedy wyniki bedą jeszcze lepsze - ta teoria to najlepszy hit wspolczesnej ekonomii zachodniej, caly czas jest rozbudowywana. Jednak teoria gier Nasha nadal wymaga poprawki - MOŻEMY TO UDOWODNIĆ - gdyz najlepsze wyniki będą wtedy kiedy bedziemy działac dla dobra Największego Menedżera i dla dobra całej grupy, czyli wszystkich żywych istot (wtedy zapomnimy o egocentryzmie, co spowoduje ze otworzymy sie na nieograniczony przeplyw zysków). W ekonomii chodzi o zyski. Jak Ci sie to podoba? Do przeprowadzenia badania potrzebne są środki o ktorych piszesz. Mozna zacząć w mikro spoleczności - trzeba by znaleźc kilka osob, które poddaly by sie temu badaniu. Co wy na to?
Ta teoria może działać na platformie rzeczy materialnych wraz z materialnymi mechanizmami trzech gun. Wymiana między Jivą a Iswarą jest mniej regularna a bardziej spontaniczna i wymaga wiary. Wkraczanie na ten poziom z regułami ekonomii jest rzeczą zgubną oraz naiwną, ze względu na prosty fakt - obecności zupełnie innych zasad na poziomie duchowym.
klim krishna klim

[Jyotish] http://rohinaa.com

mantra has changed our lives

Awatar użytkownika
gndd
Posty: 457
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:24

Post autor: gndd » 18 maja 2007, 10:33

Divya pisze:Co wy na to?
Ja przyznam, nie bardzo rozumiem co to ma wspolnego z nauka w sensie np. biologii. Ekonomia to jest zupelnie cos innego: sa koncepcje, teorie, modele zalezne od od mnostwa zewnetrznych i wewnetrznych czynnikow. Chcesz wynalezc model ekonomiczny, ktory dziala zawsze i dla kazdego w kazdej sytuacji? Co to ma wspolnego z istnieniem Boga? Mi osobiscie brak jasnego zrozumienia o co Ci tak naprawde chodzi. Mam wrazenie, ze tak troche chaotycznie skaczesz z tematu do tematu. Ja na przyklad nie nadazam.
Govindanandini

We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/

Awatar użytkownika
Rasasthali
Posty: 641
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:58
Lokalizacja: USA

Post autor: Rasasthali » 18 maja 2007, 10:55

gndd pisze: Ekonomia to jest zupelnie cos innego: sa koncepcje, teorie, modele zalezne od od mnostwa zewnetrznych i wewnetrznych czynnikow. Chcesz wynalezc model ekonomiczny, ktory dziala zawsze i dla kazdego w kazdej sytuacji? Co to ma wspolnego z istnieniem Boga? Mi osobiscie brak jasnego zrozumienia o co Ci tak naprawde chodzi. Mam wrazenie, ze tak troche chaotycznie skaczesz z tematu do tematu. Ja na przyklad nie nadazam.
Podobnie ja. Jakos nie wiarze sie to z tym co wczesniej napisales, Divya.
http://actinidia.wordpress.com/

Awatar użytkownika
Divya
Posty: 258
Rejestracja: 19 sty 2007, 01:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Divya » 18 maja 2007, 15:24

Hare Kryszna
Oczywiście nie jestem biologiem i trudno mi pokazac co można by udowodnić na tym polu by przyblizyc idee Kryszny współczesnej gawiedzi.
Podałem przykład ekonomiczny - bo go akualnie badam - jesli udowodnimy ze służac Bogu otrzymujemy wieksze zyski niż sluząc samemu sobie jest to jakiś krok do przodu w kierunku wspierania śabda. Tak mi sie wydaje, choć może sie myle. :)
Teoria gier jest mocnym fundamentem współczesnej nauki, ten fakt akceptują wszyscy poważni ekonomiści, menedżerowie, psychologowie, socjologowie. Problem polega jednak na tym, że teoria gier zbudowana jest na modelach „zamkniętych” – tak jak mówi o tym Matadzi Gowinda Nandini. We wszystkich spotkanych przeze mnie prezentacjach teorii gier mówiło się o dwóch podmiotach, trzech, czterech itd. Działających w ramowo określonych polach działania, przy założeniu ograniczoności zasobów. Wyżej wymienione przeze mnie byty wchodzą w interakcje między sobą (w każdej chwili). Dużym ograniczeniem w rozwinięciu teorii gier w oparciu o nieskończone wymiany pomiędzy poszczególnymi bytami i zastosowania jej od strony praktycznej, jest to, że my (poszczególne żywe byty) nie jesteśmy świadomi zysków jakie może ona nam przynieść. W tym momencie nie możemy przejść do dalszych wyjaśnień, póki nie uruchomimy myślenia natywistycznego. Jednym z pojęć natywistycznych jest poczucie nieskończoności zawarte w nas samych, poczucie które np. każe się obawiać śmierci jako nie naturalnej przemianie, z jestestwa w niebyt.
Kiedy zaprezentowałem teze dotycząca największych zysków na wykładach Strategii tworzenia gospodarki rynkowej, prof. J. Kler od razu zwrócił uwagę na fakt, że współczesna ekonomia opiera się na ograniczoności zasobów (naturalnych, ludzkich, technicznych, finansowych itd.) i trudno w takim wypadku przyjąć założenie nieograniczoności (nieskończoności) i nałożyć je na klasyczny model teorii gier. Czy jednak uwaga profesorska ma znamiona aksjomatu?
W ogólnym rozumieniu wszystkie wyżej wymienione zasoby odnawiają się jako zasoby naturalne.
Współczesne wymiany i ściśle z nimi związana własność oparte są na założeniach Tomasza z Akwinu, który uzasadnił możliwość przywłaszczania dóbr naturalnych. Uważał on podobnie jak Platon, iż nic w tym świecie nie należy do nas, jednak kiedy wykonamy np. łyżkę z drewna, to ta łyżka będzie należeć do nas . Tym samym usprawiedliwił on pożądanie ludzkie, które może osiągać niebotyczne rozmiary o czym informuje nas historia. E. Fromm opisując etymologie pojęcia „mieć” eksplikuje, iż na przykład w hebrajskim należy ja wyrażać poprzez jesh li („jest mi dane”). Również inne języki przyjmują formę „jest mi dane” i jak opisuje to E. Fromm, jest ich większość. To w trakcie rozwoju tych języków konstrukcje - jest mi dane - zamieniono słowem mieć, na co niewątpliwy wpływ miał wzrost znaczenia własności . Własność według Platona powinna być zastąpiona użyczeniem. Człowiek tak naprawdę użycza poszczególne elementy natury i albo potrafi z nich robić pożytek publiczny, albo nie.
Wracając do naszej tezy. Załóżmy hipotetycznie, że w przeprowadzonym badaniu dwie grupy lub dwie zywe istoty dogadują się i osiągają wygrana – wygrana. Jest to wspaniałe rozwiązanie dla tych dwóch grup, jednak czy do końca doskonałe? Załóżmy, iż mamy win-win w obszarze dwóch grup, co jednak zrobić z inna niezalezna grupa z która te dwie również wchodzą w interakcję?
Jak wiemy większość teorii ekonomicznych (żeby nie powiedzieć – wszystkie) oparta jest na modelach działających w laboratoriach badawczych, gdzie trudno jest określić stan rzeczywisty działania rynku i ostatecznie potrzeby ludzkie.
Przypomnijmy sobie film pt. Negocjator, w którym główny bohater negocjuje z własną córką, aby ta stała się posłuszna woli rodziców. Scena bardzo piękna i przekonywująca, gdyż wartości które niesie bohater prezentowane są przez niego w każdej sytuacji życiowej. Zaraz po tej scenie, nasz bohater dostaje telefon, po którym rusza do akcji, aby dalej negocjować w trudnych okolicznościach. Scena tego filmu podsunęła mi myśl.- Do czego zmierzam? - Załóżmy hipotetycznie, że istnieją aktorzy, którzy grają świadome rolę negocjatorów. Co to znaczy? Są oni nastawieni na negocjacje permanentne. Ich jedynym motywem jest zysk, ale nie zadawalają się innym zyskiem jak tym o sumie równej jeden, pochodzącym z wygrana-wygrana. Hipotetycznie mogę stworzyc model w którym mamy nieograniczoną ilość żywych bytów (aktorów negocjujących).

Czynniki wpływające na mój model to: czas, miejsce i okoliczności (energie Kryszny które determinują żywe istoty). W danym czasie poszczególne żywe byty wymieniają się dysponowanymi zasobami w określonym miejscu i okolicznościach. Czy model ten jest na tyle realny, abym mógł podjąć próbę zastosowania go w rzeczywistości? Czy istnieje szansa, aby każda żywa istota była świadoma przeprowadzanych ciągłych negocjacji? Oraz najważniejsze, czy będzie chciała przyjąć rolę podporządkowaną, a nie dominującą? Poprzez dominacje rozumiemy działanie w którym ktoś nie potrafi w określonym czasie podporządkować się danemu miejscu i okolicznościom. Dominacja taka jest też rodzajem ograniczenia, gdyż narzuca nam myślenie, że za pomocą nie kompletnych danych (ograniczonych) jesteśmy w stanie działać kompletnie. Kompletnie, czyli z optymalnym zyskiem dla nas .
W początkowej fazie urzeczywistniania mojego modelu, jego praktyczne wykorzystanie uzależniam od tego czy w niego wierzymy. Co jednak nie wyklucza etapowych badań empirycznych, które ostatecznie mają poprzeć zasadność i rzeczywistość prezentowanej przeze mnie teorii. Obraz w którym aktorzy służą sobie wzajemnie zakłada permanentne wymiany, gdzie główną zasadą jest przekazywanie zasobów (energii ) innym. Tak przyjęty paradygmat pokazuje, iż egocentryczna kumulacja energii jest nie opłacalna. Dlaczego egocentryzm jest nie opłacalny? Aby dokładnie odpowiedzieć na to pytanie przechodzimy do zasadniczej treśc -obrony postawionej tezy:
- Służąc Bogu osiągamy największe zyski.
Każdy z nas nastawiony jest w życiu na zysk. Zysk w naszym zrozumieniu ma szerokie znaczenie i nie dotyczy jedynie dodatniego salda naszych domowych lub firmowych rachunków wyników, lecz również naszych pomyślnych relacji rodzinnych, społecznych, biznesowych itp. W sposób natywistyczny możemy udowodnić, że cierpienie (jak najbardziej przez nas doświadczana) jest rodzajem straty, a szczęście rodzajem zysku.
Przypomnijmy sobie inny film: Podaj dalej, w którym mały chłopiec proponuję grę w trzy dobre uczynki. Rezultat jego działania zadziwił wszystkich, łącznie z tymi, którzy oglądali ten film. Rozwijając to założenie proponuję zabawę, nie w trzy dobre uczynki (bo to znowu jest ograniczona forma gry), ale dobry uczynek w każdym wolnym momencie naszego życia. Co oznacza, ze służymy innym żywym bytom (żonie, dzieciom, rodzicom, znajomym, organizacji, profesorom w szkolę, społeczeństwu itp.) w każdej wolnej chwili. Eksperyment każdy może przeprowadzić na sobie.

Do przeprowadzenia eksperymentu potrzebujemy silnego punktu odniesienia, który pozwoli zachować kurs podróży. Co to oznacza? Będziemy przecież płynąć w morzu nieograniczoności, wielo-podmiotowości i wielo-przyczynowości. Aby wspomniany punkt odniesienia był stabilny, przyjmuję obiektywną wartość, która dla wszystkich nas stanowi wartość autoteliczną. Wartością tą będzie – zysk. Wartość ta jest wypadkową ludzkich dążeń w tym świecie. Pożądanie czy to wąsko, czy szeroko rozumianego zysku pobudza każdą żywą istotę do działania. Nawet teraz pisząc te zdanie zastanawiam się na ile pozbawiony jestem pragnienia czerpania korzyści własnych, a na ile chcę dzielić się (wymieniać się) posiadanymi zasobami z innymi. :)
Ostatnio zmieniony 18 maja 2007, 16:08 przez Divya, łącznie zmieniany 2 razy.
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się w zakątku mego serca.

ODPOWIEDZ