Hare Kryszna
Oczywiście nie jestem biologiem i trudno mi pokazac co można by udowodnić na tym polu by przyblizyc idee Kryszny współczesnej gawiedzi.
Podałem przykład ekonomiczny - bo go akualnie badam - jesli udowodnimy ze służac Bogu otrzymujemy wieksze zyski niż sluząc samemu sobie jest to jakiś krok do przodu w kierunku wspierania śabda. Tak mi sie wydaje, choć może sie myle.

Teoria gier jest mocnym fundamentem współczesnej nauki, ten fakt akceptują wszyscy poważni ekonomiści, menedżerowie, psychologowie, socjologowie. Problem polega jednak na tym, że teoria gier zbudowana jest na modelach „zamkniętych” – tak jak mówi o tym Matadzi Gowinda Nandini. We wszystkich spotkanych przeze mnie prezentacjach teorii gier mówiło się o dwóch podmiotach, trzech, czterech itd. Działających w ramowo określonych polach działania, przy założeniu ograniczoności zasobów. Wyżej wymienione przeze mnie byty wchodzą w interakcje między sobą (w każdej chwili). Dużym ograniczeniem w rozwinięciu teorii gier w oparciu o nieskończone wymiany pomiędzy poszczególnymi bytami i zastosowania jej od strony praktycznej, jest to, że my (poszczególne żywe byty) nie jesteśmy świadomi zysków jakie może ona nam przynieść. W tym momencie nie możemy przejść do dalszych wyjaśnień, póki nie uruchomimy myślenia natywistycznego. Jednym z pojęć natywistycznych jest poczucie nieskończoności zawarte w nas samych, poczucie które np. każe się obawiać śmierci jako nie naturalnej przemianie, z jestestwa w niebyt.
Kiedy zaprezentowałem teze dotycząca największych zysków na wykładach Strategii tworzenia gospodarki rynkowej, prof. J. Kler od razu zwrócił uwagę na fakt, że współczesna ekonomia opiera się na ograniczoności zasobów (naturalnych, ludzkich, technicznych, finansowych itd.) i trudno w takim wypadku przyjąć założenie nieograniczoności (nieskończoności) i nałożyć je na klasyczny model teorii gier. Czy jednak uwaga profesorska ma znamiona aksjomatu?
W ogólnym rozumieniu wszystkie wyżej wymienione zasoby odnawiają się jako zasoby naturalne.
Współczesne wymiany i ściśle z nimi związana własność oparte są na założeniach Tomasza z Akwinu, który uzasadnił możliwość przywłaszczania dóbr naturalnych. Uważał on podobnie jak Platon, iż nic w tym świecie nie należy do nas, jednak kiedy wykonamy np. łyżkę z drewna, to ta łyżka będzie należeć do nas . Tym samym usprawiedliwił on pożądanie ludzkie, które może osiągać niebotyczne rozmiary o czym informuje nas historia. E. Fromm opisując etymologie pojęcia „mieć” eksplikuje, iż na przykład w hebrajskim należy ja wyrażać poprzez jesh li („jest mi dane”). Również inne języki przyjmują formę „jest mi dane” i jak opisuje to E. Fromm, jest ich większość. To w trakcie rozwoju tych języków konstrukcje - jest mi dane - zamieniono słowem mieć, na co niewątpliwy wpływ miał wzrost znaczenia własności . Własność według Platona powinna być zastąpiona użyczeniem. Człowiek tak naprawdę użycza poszczególne elementy natury i albo potrafi z nich robić pożytek publiczny, albo nie.
Wracając do naszej tezy. Załóżmy hipotetycznie, że w przeprowadzonym badaniu dwie grupy lub dwie zywe istoty dogadują się i osiągają wygrana – wygrana. Jest to wspaniałe rozwiązanie dla tych dwóch grup, jednak czy do końca doskonałe? Załóżmy, iż mamy win-win w obszarze dwóch grup, co jednak zrobić z inna niezalezna grupa z która te dwie również wchodzą w interakcję?
Jak wiemy większość teorii ekonomicznych (żeby nie powiedzieć – wszystkie) oparta jest na modelach działających w laboratoriach badawczych, gdzie trudno jest określić stan rzeczywisty działania rynku i ostatecznie potrzeby ludzkie.
Przypomnijmy sobie film pt. Negocjator, w którym główny bohater negocjuje z własną córką, aby ta stała się posłuszna woli rodziców. Scena bardzo piękna i przekonywująca, gdyż wartości które niesie bohater prezentowane są przez niego w każdej sytuacji życiowej. Zaraz po tej scenie, nasz bohater dostaje telefon, po którym rusza do akcji, aby dalej negocjować w trudnych okolicznościach. Scena tego filmu podsunęła mi myśl.- Do czego zmierzam? - Załóżmy hipotetycznie, że istnieją aktorzy, którzy grają świadome rolę negocjatorów. Co to znaczy? Są oni nastawieni na negocjacje permanentne. Ich jedynym motywem jest zysk, ale nie zadawalają się innym zyskiem jak tym o sumie równej jeden, pochodzącym z wygrana-wygrana. Hipotetycznie mogę stworzyc model w którym mamy nieograniczoną ilość żywych bytów (aktorów negocjujących).
Czynniki wpływające na mój model to: czas, miejsce i okoliczności (energie Kryszny które determinują żywe istoty). W danym czasie poszczególne żywe byty wymieniają się dysponowanymi zasobami w określonym miejscu i okolicznościach. Czy model ten jest na tyle realny, abym mógł podjąć próbę zastosowania go w rzeczywistości? Czy istnieje szansa, aby każda żywa istota była świadoma przeprowadzanych ciągłych negocjacji? Oraz najważniejsze, czy będzie chciała przyjąć rolę podporządkowaną, a nie dominującą? Poprzez dominacje rozumiemy działanie w którym ktoś nie potrafi w określonym czasie podporządkować się danemu miejscu i okolicznościom. Dominacja taka jest też rodzajem ograniczenia, gdyż narzuca nam myślenie, że za pomocą nie kompletnych danych (ograniczonych) jesteśmy w stanie działać kompletnie. Kompletnie, czyli z optymalnym zyskiem dla nas .
W początkowej fazie urzeczywistniania mojego modelu, jego praktyczne wykorzystanie uzależniam od tego czy w niego wierzymy. Co jednak nie wyklucza etapowych badań empirycznych, które ostatecznie mają poprzeć zasadność i rzeczywistość prezentowanej przeze mnie teorii. Obraz w którym aktorzy służą sobie wzajemnie zakłada permanentne wymiany, gdzie główną zasadą jest przekazywanie zasobów (energii ) innym. Tak przyjęty paradygmat pokazuje, iż egocentryczna kumulacja energii jest nie opłacalna. Dlaczego egocentryzm jest nie opłacalny? Aby dokładnie odpowiedzieć na to pytanie przechodzimy do zasadniczej treśc -obrony postawionej tezy:
- Służąc Bogu osiągamy największe zyski.
Każdy z nas nastawiony jest w życiu na zysk. Zysk w naszym zrozumieniu ma szerokie znaczenie i nie dotyczy jedynie dodatniego salda naszych domowych lub firmowych rachunków wyników, lecz również naszych pomyślnych relacji rodzinnych, społecznych, biznesowych itp. W sposób natywistyczny możemy udowodnić, że cierpienie (jak najbardziej przez nas doświadczana) jest rodzajem straty, a szczęście rodzajem zysku.
Przypomnijmy sobie inny film: Podaj dalej, w którym mały chłopiec proponuję grę w trzy dobre uczynki. Rezultat jego działania zadziwił wszystkich, łącznie z tymi, którzy oglądali ten film. Rozwijając to założenie proponuję zabawę, nie w trzy dobre uczynki (bo to znowu jest ograniczona forma gry), ale dobry uczynek w każdym wolnym momencie naszego życia. Co oznacza, ze służymy innym żywym bytom (żonie, dzieciom, rodzicom, znajomym, organizacji, profesorom w szkolę, społeczeństwu itp.) w każdej wolnej chwili. Eksperyment każdy może przeprowadzić na sobie.
Do przeprowadzenia eksperymentu potrzebujemy silnego punktu odniesienia, który pozwoli zachować kurs podróży. Co to oznacza? Będziemy przecież płynąć w morzu nieograniczoności, wielo-podmiotowości i wielo-przyczynowości. Aby wspomniany punkt odniesienia był stabilny, przyjmuję obiektywną wartość, która dla wszystkich nas stanowi wartość autoteliczną. Wartością tą będzie – zysk. Wartość ta jest wypadkową ludzkich dążeń w tym świecie. Pożądanie czy to wąsko, czy szeroko rozumianego zysku pobudza każdą żywą istotę do działania. Nawet teraz pisząc te zdanie zastanawiam się na ile pozbawiony jestem pragnienia czerpania korzyści własnych, a na ile chcę dzielić się (wymieniać się) posiadanymi zasobami z innymi.

Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się w zakątku mego serca.