Filozofia wedyjska, nauka, wiedza. "Cały świat nauki i technologii opiera się na fałszywej idei, że życie powstało z materii. Nie możemy pozwolić na to, by ta nonsensowna teoria była głoszona bez sprzeciwu. Życie nie pochodzi z materii. Materia została wytworzona z życia. To nie jest teoria; to fakt. Nauka jest oparta na błędnej teorii, toteż wszelkie jej kalkulacje i konkluzje są błędne, a ludzie z tego powodu tylko cierpią. Kiedy więc te wszystkie błędne, współczesne teorie naukowe zostaną skorygowane, ludzie staną się szczęśliwi. Musimy rzucić naukowcom wyzwanie. W przeciwnym razie będą zwodzili całe społeczeństwo." - Śrila Prabhupad - Prawda i Piękno
-
Rasasthali
- Posty: 641
- Rejestracja: 23 lis 2006, 18:58
- Lokalizacja: USA
Post
autor: Rasasthali » 13 maja 2007, 09:47
Divya pisze:Radźeśwari Matadźi Takie male wyzwanie dla Ciebie jako biologa...

Dlaczego by nie stworzyć życia?
Łatwym sposobem na nadanie teorii ewolucji odrobiny wiarygodności jest stworzenie w laboratorium, poprzez reakcje chemiczne, jakiejś formy życia.
Obecny etap wiedzy naukowej pozwala zsyntezować większość z istotnych związków chemicznych, znajdujących się w żywej komórce, łącznie z genami. Czołowi mikrobiologowie i biochemicy włożyli dużo wysiłku by połączyć je i stworzyć pierwsze sztuczne życie w próbówce.
Niestety, po połączeniu elementów nie zaobserwowano żadnych widocznych symptomów życia. Nawet bez konieczności podejmowania trudu zsyntezowania niezbędnych substancji chemicznych, naukowcy są w stanie wyizolować składniki z żyjącego ciała i następnie ponownie je połączyć. Jeśli życie byłoby jedynie chemiczną kombinacją, naukowcy mogliby je stworzyć gromadząc wszystkie niezbędne chemiczne składniki w próbówce. Jednak nie są w stanie tego uczynić.
Co Ty na to?
NIe wiem czy Rajesvari Mataji = Rasasthali Mataji, ale jesli tak, to odpowiadam.
Widze ze pilnie studiowales 'Zrodlem zycia jest zycie' . Prabhupada czesto o tym mowil w swoich komentarzach i rozmowach, wiec nie jest to oryginalny punkt. Jednak nie uwazam, ze nawet gdyby stworzenie zycia udalo sie naukowcom w probowce, nie udowodnilo by to ewolucji i naukowcy byli by poddani kolejnym wyzwaniom.
Darwin w swojej ksiazce O pochodzeniu gatunkow bardzo scisle zaznaczyl, ze jego teoria nie ma nic wspolnego z pochodzeniem ZYCIA, on zajmowal sie jedynie pochodzeniem i roznorodnoscia gatunkow. Standardem w kregu filozfow przyrody jest iz stowrzenie zycia a pochodzenie gatunkow sa roznymi rzeczami. Darwin nawet uzyl biblijnej metafory w celu wytlumaczenia celu zycia w jednym z ostatnim paragrafow swojej ksiazki i, niezaleznie od tego jakie sa interpretacje tego zdania przez innych uczonych, zdanie to pojawia sie we wszystkich edycjach tej ksiazki.
Pozatym , jak juz gdzies wpomnialam, wyzwanie to wcale nie jest male czy latwe, i nie jest fair w stosunku do naukowcow. Byc moze moga odwidzeczyc sie o wiele trudniejszymi dla wielbicieli Kryszny (czy wyznawcow innych religii) wyzwaniami, i podejrzewam ze nikt im rowniez nie sprosta.
http://actinidia.wordpress.com/
-
Rasasthali
- Posty: 641
- Rejestracja: 23 lis 2006, 18:58
- Lokalizacja: USA
Post
autor: Rasasthali » 13 maja 2007, 09:54
Divya pisze:
Istnieje jednak wielka różnica pomiędzy nauką mechanistyczną i nauką duchową. Metody wspierane przez duchowych naukowców takich jak Śri Kryszna Ćajtanja Mahaprabhu mogą być stosowane nawet przez dziecko. Co więcej nawet ono jest w stanie doświadczyć efektów. Z drugiej strony, by zrozumieć wszechświat, zgodnie z myślą współczesnej nauki, należy posiadać wysokie stopnie naukowe oraz znać techniczny żargon i skomplikowaną terminologię. Czyni to proces dostępnym wyłącznie dla nielicznej “elity” społeczeństwa. A co z resztą ludzi? No cóż, ci muszą po prostu posiadać wiarę, że klasa inteligencji (która w istocie nie jest mniej omylna) odczuwa i opisuje prawdę - taką jaka jest ona w rzeczywistości.
Jak ktos jest naprawde chetny, to zapraszam do mojego laboratorium na powiedzmy tydzien i zaprezentuje w sposob praktyczny i przystepny jak nasze hipotezy sa potwierdzane przez technologie. Moj maz interesuje sie filozofia nauki, i stad nauczyl sie tego zargonu i mimo ze jest teologiem i filozofem, zaczal studiowac ewolucjonizm, biochemie, genetyke. Jesli ktos spoza elity intelektualnej pragnie dowiedziec sie szczegolow, nie jest zniechecany. Jak wszedzie, potrzebna jest odrobina wysilku. Jest tez dostepnych wiele ksiazek popularnonaukowych ktore np kupilam mojej mlodszej siostrze (studiuje ekonomie) - ona je czyta i rozumie oraz zadaje dodatkowe pytania w razie watpliwosci.
Nie widze nic zlego w istnieniu klasy inteligencji ktora bada i opisuje prawda, dokladnie taka sama sytuacja jest w spoleczenstwie opisywanym przez Srimad Bhagavatam. Ludzie maja powod dlaczego ufaja naukowcom, byc moze to co mowia faktycznie sie sprawdza w zyciu dziennym? Ale to moze inny temat.
http://actinidia.wordpress.com/
-
gndd
- Posty: 457
- Rejestracja: 23 lis 2006, 18:24
Post
autor: gndd » 13 maja 2007, 10:17
Rasasthali pisze:Jak ktos jest naprawde chetny, to zapraszam do mojego laboratorium na powiedzmy tydzien i zaprezentuje w sposob praktyczny i przystepny jak nasze hipotezy sa potwierdzane przez technologie.
No to tak dla czystej ciekawosci: orientujesz sie moze ile moglby kosztowac tani tygodniowy pobyt w Oxfordzie, tzn. tani dach nad glowa plus papu? Tylko w razie jakbys sie juz orientowala, jesli nie, to nie sprawdzaj.
Rasasthali pisze:Jest tez dostepnych wiele ksiazek popularnonaukowych ktore np kupilam mojej mlodszej siostrze (studiuje ekonomie) - ona je czyta i rozumie oraz zadaje dodatkowe pytania w razie watpliwosci.
Jesli masz pod reka tytuly, to moze bys zamiescila jakas liste takich ksiazek, ktore polecasz, w watku z ksiazkami? Moze zaznaczajac, ze sa to pozycje popularnonaukowe.
Govindanandini
We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/
-
Rasasthali
- Posty: 641
- Rejestracja: 23 lis 2006, 18:58
- Lokalizacja: USA
Post
autor: Rasasthali » 13 maja 2007, 12:05
gndd pisze: No to tak dla czystej ciekawosci: orientujesz sie moze ile moglby kosztowac tani tygodniowy pobyt w Oxfordzie, tzn. tani dach nad glowa plus papu? Tylko w razie jakbys sie juz orientowala, jesli nie, to nie sprawdzaj.
Najtansze co znalazlam to 20 funtow na noc w dzielonym pokoju, a na jedzenie okolo 20-30 funtow tygodniowo. Chyba ze pryzjelabym kogos pod wlasny dach.

Takze tanio nie jest.
http://actinidia.wordpress.com/
-
gndd
- Posty: 457
- Rejestracja: 23 lis 2006, 18:24
Post
autor: gndd » 13 maja 2007, 23:08
W dunskiej telewizji leci wlasnie program z facetem, ktory sie nazywa Daniel C. Dennett, filozofem amerykanskim, ktory zdaje sie tez najchetniej chcialby sie pozbyc religii z powierzchni ziemi. Zdaje sie, ze popelnil jakas kontrowersyjna ksiazke, w ktorej pisze o "toksycznej religii".
Govindanandini
We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/
-
Rasasthali
- Posty: 641
- Rejestracja: 23 lis 2006, 18:58
- Lokalizacja: USA
Post
autor: Rasasthali » 14 maja 2007, 09:40
gndd pisze:W dunskiej telewizji leci wlasnie program z facetem, ktory sie nazywa Daniel C. Dennett, filozofem amerykanskim, ktory zdaje sie tez najchetniej chcialby sie pozbyc religii z powierzchni ziemi. Zdaje sie, ze popelnil jakas kontrowersyjna ksiazke, w ktorej pisze o "toksycznej religii".
Dennett napisal ksiazke 'Breaking the spell'. Czytalam ja jakis czas temu i jest nieco lepsza niz najnowsz ksiazka Dawkinsa, ale w podonym charakterze. Ci dwaj zawsze sie popieraja publicznie.
http://actinidia.wordpress.com/
-
gndd
- Posty: 457
- Rejestracja: 23 lis 2006, 18:24
Post
autor: gndd » 14 maja 2007, 19:08
W ogole mam wrazenie, ze zaczyna sie, albo nasila, swiadoma walka miedzy ateizmu przeciwko religii. Albo moze po prostu wczesniej nie zwracalam na to uwagi. Ale z tego co mowi Dennett wynika, ze jest od jakiegos (nie wiem jakiego) czasu grupa, ktora faktycznie ma przemyslana agende walki z religia i "walki z Bogiem". Spekuluje, ze moze do pewnego momentu uwazano, ze postep wiedzy automatycznie pociagnie za soba upadek religii, a to nie nastapilo.
Dennett natomiast porownywal ruch ateistyczny do ruchu gayow - ze chodzi o to, by ateista nie musial sie ukrywac i mial prawo do wszelkich urzedow w Stanach, jak kazdy inny. Mowil o tym, ze np. nie do pomyslenia bylo dzisiaj, by w Stanach wybrano na prezydenta kogos, kto jest zdeklarowanym ateista.
Govindanandini
We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/
-
Kula-pavana
- Posty: 238
- Rejestracja: 27 lis 2006, 17:46
Post
autor: Kula-pavana » 14 maja 2007, 19:34
gndd pisze:W ogole mam wrazenie, ze zaczyna sie, albo nasila, swiadoma walka miedzy ateizmu przeciwko religii. Albo moze po prostu wczesniej nie zwracalam na to uwagi. Ale z tego co mowi Dennett wynika, ze jest od jakiegos (nie wiem jakiego) czasu grupa, ktora faktycznie ma przemyslana agende walki z religia i "walki z Bogiem". Spekuluje, ze moze do pewnego momentu uwazano, ze postep wiedzy automatycznie pociagnie za soba upadek religii, a to nie nastapilo.
Dennett natomiast porownywal ruch ateistyczny do ruchu gayow - ze chodzi o to, by ateista nie musial sie ukrywac i mial prawo do wszelkich urzedow w Stanach, jak kazdy inny. Mowil o tym, ze np. nie do pomyslenia bylo dzisiaj, by w Stanach wybrano na prezydenta kogos, kto jest zdeklarowanym ateista.
Ta walka zawsze byla, pewnie nie zwracalas na to wiekszej uwagi. Ostatnio na swiecie widzi sie jednak wzrost sily religii i stad tez ateisci czuja zagrozenie i staja sie bardziej wokalni.
To co mowi Dennet to zwykla zaslona dymna: Nie ma najmniejszych przeszkod prawnych zeby ateista zostal prezydentem USA. A to ze ponad 90% wierzacych ludzi nie chce wybrac na swego prezydenta ateiste to zwykle realia zycia

-
gndd
- Posty: 457
- Rejestracja: 23 lis 2006, 18:24
Post
autor: gndd » 14 maja 2007, 20:24
Kula-pavana pisze:To co mowi Dennet to zwykla zaslona dymna: Nie ma najmniejszych przeszkod prawnych zeby ateista zostal prezydentem USA. A to ze ponad 90% wierzacych ludzi nie chce wybrac na swego prezydenta ateiste to zwykle realia zycia

Chyba sie zle wyrazilam. Nie mowil o prawie. Chodzilo mu wlasnie o to, by zmienic te realia. Stad porownanie do gayow - nawet jesli w sensie prawnym moga pelnic roznego rodzaju funkcje, byc szefami etc. to nastawienie spoleczenstwa powoduje, ze trudno sobie wyobrazic, by gay zostal wybrany prezydentem czy byl szefem jakiegos wiekszego przedsiebiorstwa. Zeby moc taka funkcje pelnic musi ukrywac swa orientacje seksualna. Podobnie, jesli ateista chcialby zostac prezedentem, musialby udawac, ze wierzy w Boga i konczyc przemowienia znanym i lubianym "God save America".

Stad wlasnie porownanie do gajow - on przedstawial ruch jako walke o rownouprawnienie ateistow.
Govindanandini
We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/
-
Rasasthali
- Posty: 641
- Rejestracja: 23 lis 2006, 18:58
- Lokalizacja: USA
Post
autor: Rasasthali » 15 maja 2007, 11:31
Kula-pavana pisze:
Ta walka zawsze byla, pewnie nie zwracalas na to wiekszej uwagi. Ostatnio na swiecie widzi sie jednak wzrost sily religii i stad tez ateisci czuja zagrozenie i staja sie bardziej wokalni.
Wczoraj bylam na inauguracyjnym wykladzie nowego profesora science and religion, prof P Harrison (btw byl to niezwykle uroczysty i podniosly wyklad, poszlma na niego z odwiedzajacym porofesorem nauki i religii, ktora zajmuje sie hinduizmem, to ta ktora napisala artykul Selfish meme, selfish atman.) na Uniwersytecie w Oxfordzie ktory opowiadal o historii nauki i religii. On nie tak to widzi. Walka miedzy religia a nauka nie zawsze miala miejsce. Na poczatku osoby ktore zajmowaly sie nauka robily to ze wzgledow religijnych. Przykladem moze byc Robert Boyle czy Francis Bacon. Wtedy wlasciwie aby ktos mogl byc naukowcem (nazywali ich wowczas filozofami przyrody) to musial sobie szukac na to powodow religijnych, co wiele osob czynilo. Nauke wykonywalo sie w obrebie pewnego kanonu pogladow czy zalozen teologicznych.
Dzisiaj natomiast aby wykonywac nauke trzeba byc niezaleznym od tych kanonow teologicznych. Pojawia sie pytanie czy jest mozliwy powrot do XVI wieku (przynajmniej w bardzo lagodnej tego wersji) i zatrzymanie istniejacej 'walki'? Czy tez lepiej obydwa dzialy (nauke i religie) prowadzic osobno, jako nie nakladajace sie magisteria (jak to powiedzial J Gould) w odmienny i niekoniecznie kolizyjny sposob przyczyniajace sie dobru ludzkosci?
Wielu uczonych opowiada sie przeciwko temu drugiemu sadzac, ze religia moze pomoc nauke a nauka moze pomoc religii. Sadze ze tak jest.
http://actinidia.wordpress.com/