Homoseksualizm

"Zasady religii, mianowicie asceza, czystość, miłosierdzie i szczerość, mogą być przestrzegane przez zwolenników każdej wiary. Nie ma potrzeby przechodzić z Hinduizmu na Mahometanizm, czy z Mahometanizmu na Chrześcijaństwo, czy na jakąś inną wiarę, i tym sposobem stać się odstępcą i nie przestrzegać zasad religii. Religia Bhagavatam usilnie namawia do przestrzegania zasad religii. Zasady religii nie są jakimiś dogmatami czy przepisami jakiejś określonej religii. Takie regulujące zasady mogą być rożne odpowiednio do czasu i miejsca. Należy dbać o to, aby osiągnięte zostały cele religii. Obstawanie przy dogmatach i formułach bez osiągnięcia rzeczywistych zasad nie jest dobre. Świeckie państwo może nie być stronnicze wobec jakiegoś szczególnego typu wiary, ale państwo to nie może być obojętne wobec zasad religii. - A.C. Bhaktiwedanta Swami Prabhupada - 01.17.32 Zn.
balarama11
Posty: 337
Rejestracja: 23 lis 2006, 21:23

Post autor: balarama11 » 18 maja 2007, 07:01

Osobiscie też jestem przeciwko propagandzie homoseksualizmu - ale pytanie kiedy się zaczyna propaganda , a gdzie kończy informacja ...? I czy w ogóle mozna ludzi nakłonic do tego , czy to raczej wrodzone.

I moim zdaniem ciągłe gadanie na ten temat -to raczej zbijanie politycznego kapitału - niż jakieś straszne zagrożenie . Ale też jestem przeciwny tynm paradom homoseksualnym i obnoszenia się ze swoją seksualnoscią ]

niewątpliwie warto panować nad niskimi popędami i szukać wyższych wartości , niż jedynie zaspokojenie zmysłowe -


i z mej srony koniec

Awatar użytkownika
Green_lake
Posty: 396
Rejestracja: 30 kwie 2007, 17:25
Lokalizacja: z jeziora, z zielonego jeziora
Kontakt:

Post autor: Green_lake » 18 maja 2007, 10:46

balarama11 pisze:Osobiscie też jestem przeciwko propagandzie homoseksualizmu - ale pytanie kiedy się zaczyna propaganda , a gdzie kończy informacja ...? I czy w ogóle mozna ludzi nakłonic do tego , czy to raczej wrodzone.

I moim zdaniem ciągłe gadanie na ten temat -to raczej zbijanie politycznego kapitału - niż jakieś straszne zagrożenie . Ale też jestem przeciwny tynm paradom homoseksualnym i obnoszenia się ze swoją seksualnoscią ]

niewątpliwie warto panować nad niskimi popędami i szukać wyższych wartości , niż jedynie zaspokojenie zmysłowe -


i z mej srony koniec
Otóż dokładnie myślę tak samo.
[i]"Jedyną stałą rzeczą jest zmiana"[/i]

Promyczek

Post autor: Promyczek » 25 maja 2007, 00:41

http://www.onet.pl/16f-4655a5ef

może to coś rozjaśni czyli "Ali Baba i 40 pedałów"

Awatar użytkownika
gndd
Posty: 457
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:24

Post autor: gndd » 25 maja 2007, 09:28

Green_lake pisze:
Promyczek pisze:
gndd pisze:Jak pies zobaczy suke
to jest sytuacja hetero dlatego proszę o wyjaśnienie w kontekście homoseksualnej histerii.
W kontekście homoseksualizmu, to u zwierząt też się on pojawia.
U zwierzat pojawiaja sie homoseksualne zachowania, natomiast chyba nie ma zwierzat o homoseksualnej orientacji, czyli takich, ktore mialyby zwiazki wylacznie z przedstawicielami wlasnej plci. Jesli mielibysmy okreslic ich orientacje, to powiedzielibysmy, ze sa zwierzeta biseksualne, nie homoseksualne. No chyba, ze sa badania swiadczace o czyms innym?
Govindanandini

We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/

Vaisnava-Krpa
Posty: 4947
Rejestracja: 23 lis 2006, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: Vaisnava-Krpa » 07 cze 2007, 16:05

Znalazłem artykuł:

W indyjskim społeczeństwie zaprzecza się istnieniu homoseksualistów i lesbijek, a jakby na przekór – akceptuje transseksualistów.

Mniejszości seksualne w Indiach nie walczą o prawo do zawierania małżeństw czy adopcji dzieci, ale o prawo do życia bez wstydu i poczucia winy, bez strachu przed policją egzekwującą na własną rękę egzotyczne prawo królowej angielskiej. Związek heteroseksualny, małżeństwo i rodzicielstwo powinny być alternatywą, nie jedyną słuszną drogą. Okazuje się jednak, że kwestie rodzin wielopokoleniowych i orientacji seksualnej to prawdziwe indyjskie święte krowy – lepiej ich nie ruszać.

Artykuł 377 Indyjskiego Kodeksu Karnego z 1860, O wykroczeniach przeciw naturze: Kto bez przymusu odbywa stosunek płciowy wbrew prawom natury z mężczyzną, kobietą, czy zwierzęciem, podlega karze pozbawienia wolności do lat 10 i nałożona zostaje grzywna.

Choć przez ponad 140 lat obowiązywania tego zapisu, finał w sądzie znalazło jedynie 30 spraw, w Indiach wyłącznie związki heteroseksualne zgodne są z literą prawa. Nawet turyści muszą się pilnować by na subkontynencie nie okazywać uczuć swoimi partnerom. W nowoczesnej Republice Indyjskiej pożądanie i miłość człowieka tej samej płci to nadal przestępstwo, ewentualnie odstępstwo od pradawnej i świętej reguły, najnowsza perwersja importowana ze zblazowanego, hedonistycznego świata Zachodu, najczęściej wszystko naraz. Według najgorliwszych krzewicieli świętego porządku – gangrena dla Wschodu, próba narzucenia „reżimu cielesnych przyjemności w celu dalszej globalizacji świata”.

Nic w tym nadzwyczajnego, że kilkadziesiąt milionów mieszkańców tej ziemi nadal gorszą związki homoseksualne. Dziwi jednak hołdowanie zapisowi prawa z epoki kolonializmu brytyjskiego, który komplikuje, już i tak skomplikowane, relacje społeczne oraz natarczywe kategoryzowanie mniejszości seksualnych. Indusi słyną z zamiłowania do opisywania rzeczywistości ze wszelkimi szczegółami, szeregowania zjawisk, grupowania, dzielenia wedle ważności czy przydatności. W przypadku mniejszości seksualnych kategoryzacja to próba zapanowania nad rzeczywistością.


Lesbijka gejowi nierówna



W Indiach lesbijki nikt nigdy nie widział.


W indyjskim społeczeństwie zaprzecza się istnieniu homoseksualistów i lesbijek, a jakby na przekór – akceptuje transseksualistów. Tak zwana „trzecia płeć” łączy cechy sprzeczne, pozornie nie do pogodzenia. Hidżra, czyli kobieta uwięziona w męskim ciele, mężczyzna przebrany za kobietę, często wykastrowany, to widok powszechnie akceptowany i na stałe wpisany w krajobraz Indii. Na północy kraju obecność hidżry w domu, w którym właśnie na świat przyszło dziecko, ma gwarantować jego prawidłowy rozwój – to błogosławieństwo. Co prawda hinduizm przypisuje transseksualistom szczególne miejsce w obrzędzie religijnym, ale łatwo sobie wyobrazić ile z tego, co napisano w świętych księgach, ma zastosowanie w życiu. Transseksualiści w rzeczywistości, by przetrwać, często wyłudzają pieniądze, straszą rodziny porwaniem syna i wykastrowaniem go, pracują w najgorszej części seks-biznesu, gdzie nie obowiązują już żadne reguły. Ale istnieją. I na ich widok każdy Indus wyciąga chociaż rupię z portfela.

Natomiast geje – fuj! Chociaż geja można jeszcze zobaczyć jak w parku czy cichym zaułku przeżywa minutę akceptacji ze strony przygodnego partnera. Istnieją też nieoficjalne kartoteki policyjne, które stróżom prawa pozwalają skutecznie szantażować panów o takich upodobaniach i wymuszać od nich gotówkę. Homoseksualiści stają się coraz bardziej widoczni. Od ponad dwudziestu lat walczą o swoje prawa, nie o prawo do zawierania małżeństw czy adopcji dzieci, ale o prawo do życia z kochankiem, bez strachu przed policją egzekwującą na własną rękę egzotyczne prawo królowej angielskiej, bez wstydu i poczucia winy. Walka toczy się o to, żeby związek heteroseksualny, małżeństwo i rodzicielstwo były alternatywą, a nie jedyną słuszną drogą. Powstają ciągle jakieś nowe stowarzyszenia gejowskie, nowe magazyny (na uwagę zasługuje pionierski Bombaj Dost – Bombajski Przyjaciel z końca lat 80-tych). To nic, że jedne upadają. Zaraz zastępują je inne. W wielkich miastach mówi się otwarcie o subkulturze gejów. Paradoksalnie, gdy w 2003 obrońcy praw człowieka zorganizowali marsz równości w Kalkucie (10-milionowej metropolii), w szeregu 35 miłośników wolności z obawy przed policją nie stawił się ani jeden gej.

A lesbijki? Cóż, istnienia lesbijek, jak krasnoludków, po prostu się zaprzecza. Lesbijki nikt nigdy nie widział. Ani jednej w ponad miliardowym społeczeństwie. Co dziwi tym bardziej, że Kamasutra datowana na początek naszej ery, wspomina o miłości lesbijskiej bez najmniejszego obrzydzenia, bez żadnego napiętnowania. Milczenie kobiet zakochanych w kobietach to nie tylko efekt paraliżującego lęku.

A miłość czyniona wespół z dwoma przyjaznymi sobie kobietami naraz nazywa się łączną.
Kamasutra część II, lekcja VI, 42


Femme fatale czy kura domowa?



Transseksualni hidżrowie błogosławią dziecko; foto: Wikipedia.


Różnica między sytuacją gejów i lesbijek w Indiach polega przede wszystkim na rolach kulturowo przypisanych płciom. Nie sposób przełamać stereotypów głęboko zakorzenionych w umysłach i sercach Indusów. Przed mężczyzną stoi zawsze kilka dróg otworem. Może wybrać małżeństwo, może wybrać stan duchowny. Może oddać się sztuce. Ekscentryk może zostać kawalerem, i to nawet na stare lata, o ile oczywiście nie brak mu pieniędzy. Tylko biedak nigdy nie ma wyboru. Biedak po prostu klepie biedę.

Zgodnie z miejscową tradycją za cel godny ludzkiego życia uchodzą: kama – przyjemność zmysłowa, artha – bogactwo, dharma – wypełnianie prawa oraz moksza – wyzwolenie. Jednak cel wybrać może jedynie mężczyzna! Kobiety dotąd nie zajmowały się handlem ani rzemiosłem, chyba że artystycznym. Sztukę kochania opanowały nieliczne i te pewnie nie zawsze czerpały z seksu przyjemność. By dążyć do wyzwolenia trzeba się najpierw urodzić w męskim ciele. W zakresie możliwości kobiety pozostawało zatem jedynie wypełnianie dharmy, a właściwie pilnowanie tradycyjnego porządku. Ze zrozumiałych powodów kobiety przez wieki z nabożnością pełniły rolę rodzicielek i opiekunek domowego ogniska.

W dzieciństwie pod władzą ojca pozostaje, a w młodości tego, kto jej rękę dostał. Gdy zaś męża już nie stanie, wtedy synom ma podlegać. Niechaj nie ma białogłowa w wolności nigdy udziału. A mąż ślubny dla niewiasty zawsze będzie dawcą szczęścia. Choćby był bez charakteru, rozpustny, cnót wyzbyty, przez niewiastę prawą zawsze mąż jak bóstwo ma być czczony.
Manusmriti, lekcja V, 148, 152-153

Rola kobiety w tradycji indyjskiej zawsze zaczynała się w momencie zamążpójścia. Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że kobieta stawała się kobietą w momencie zawarcia kontraktu małżeńskiego. Wcześniej z córkami same kłopoty. Ojcowie nieraz całe życie zbierają na posag. Wartość dziewczyny na rynku matrymonialnym rośnie wraz z odebranym wykształceniem, nabytą lodówką, dziesiątkami ubrań, kosmetyków i garnków w szafie. A presja zamążpójścia rośnie z wiekiem kandydatki. Lesbijka, czyli kobieta bez męża, to kobieta bezużyteczna, siejąca zamieszanie i naruszająca porządek społeczny. Bardziej troskliwi martwią się o bezpieczeństwo kobiety, która nie ma opiekuna.

Postępowanie w zgodzie z przyrodzoną skłonnością niewiasty jest ważniejsze niż postępowanie zgodne z obyczajem jej kraju. Nie należy więc sztywno trzymać się zwyczajów kraju. Kamasutra część II, lekcja V,34



XX-wieczna ilustracja do Kamasutry z Radżastanu; foto: Wikipedia.


Sytuacja kobiet indyjskich zmienia się, ale jedynie w wielkich miastach, jedynie w klasie średniej i wśród elit, a to niecałe 15% społeczeństwa. Na wsi nawet jeżeli dziewczyna rozpozna i zaakceptuje swoją orientację seksualną, to i tak wyjdzie za mąż, bo w małych społecznościach nie ma wyjścia. Małżeństwo to zresztą zalecana w takich razach terapia. Tradycja rodzin wielopokoleniowych, brak świadczeń socjalnych czy opieki społecznej nie pozwala żyć poza rodziną, poza społeczeństwem. Jeżeli kobieta nie ma wykształcenia i umiejętności wystarczających, by zarabiać na samodzielne mieszkanie w dzielnicach klasy średniej, wykluczenie z rodziny oznacza dla „buntowniczki” życie na ulicy.

Historie lesbijek, zaczynające się bolesnym ujawnieniem swojej seksualności rodzicom, rozgrywają się niemal wyłącznie w największych miastach, w gronie klasy średniej. Córeczkom bogatych tatusiów pomieszało się w głowach? Z pewnością nauczyły się samodzielnie myśleć, rozważać słowa ojców i braci zamiast bezmyślnie i ślepo przyjmować ich pomysły.

Aruna, 23 lata, opowiada o własnej drodze: Otwartość środowiska akademickiego, pole do spekulacji, którego na co dzień brak, studia w Londynie pozwoliły mi spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Przestałam się zastanawiać kiedy wyjdę za mąż i kim będzie ten chłopak. Podjęłam decyzję jaki chcę wykonywać zawód. Poznałam swoje możliwości i wewnętrzne ograniczenia. Zawsze przeszywał mnie dreszcz na widok pięknej kobiety. Teraz wiem, że mam prawo żyć inaczej, mam prawo czegoś pragnąć i mówić o tym co czuję.

Wyrwana z kontekstu kultury indyjskiej patrzy na siebie inaczej. Mieszka w Bombaju. Zajęta jest bardziej pracą zawodową niż romansami. Jednak nawet w klasie średniej takie historie rzadko kończą się happy endem. Presja społeczeństwa jest tak duża, że nawet bardzo postępowi rodzice, wybijają córkom nowy związek z głowy. Jeszcze mniej jest relacji lesbijek z rodzin przeciętnie zamożnych i ubogich, ponieważ w tych często skrajnie konserwatywnych środowiskach, ojciec bez wahania posuwa się do przemocy i problem rozwiązuje w miarę skutecznie. Organizacje obrony praw człowieka odnotowują tysiące świadectw chronicznej psychicznej i fizycznej przemocy, zmuszania młodych, wbrew ich seksualności do zawierania małżeństw z góry skazanych na niepowodzenie. Nie trudno wyobrazić sobie dramat, który przechodzą partnerzy w takim „normalnym” związku.


Ćup ćap se, czyli po cichutku

W kraju tak silnie przywiązanym do wartości rodzinnych, których zresztą nikt nie zamierza kwestionować, pozostaje faktycznie albo uznać, że lesbijki nie istnieją i żyć dalej spokojnie, albo zaakceptować ich istnienie, na co chyba jeszcze społeczeństwo indyjskie nie jest gotowe. Kobieta to żona i matka, a nie seks maszyna. Mężczyzna ma libido i zaspokajać je może na tysiąc sposobów. Kobieca seksualność to nadal temat tabu. Lesbijki-widma do tej pory cierpiały w milczeniu lub cichutko płacząc w poduszkę na małżeńskim łożu. Żadna organizacja walcząca o prawa kobiet nie stanęła by walczyć w imieniu lesbijek. Nie ze złej woli, ale w patriarchalnym społeczeństwie indyjskim kobiety codziennie walczą o życie, zachowanie minimum godności osobistej, walczą z przemocą rodzinną, często głodem. Prawo do tego, by zamążpójście było traktowane jako alternatywa, a nie przymus, to w istocie błahostka. Lesbijki zresztą rzadko padają ofiarą policji, więc interwencja nie wydawała się konieczna.

Dopiero działania organizacji walczących o respektowanie praw człowieka oraz zachęta ze strony społeczności gejowskich, przyniosły efekty. Przełomowym momentem było założenie w Delhi stowarzyszenia Sakhi (Przyjaciółka) na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Wielu tragedii udało się uniknąć dzięki anonimowości forów internetowych. Wraz z rozpowszechnianiem dostępu do sieci, zaczęły się tworzyć grupy dyskusyjne pełniące również rolę grup wsparcia. Debatę publiczną wywołała dopiero indyjska reżyserka. Filmem zatytułowanym Fire wbiła kij w sam środek mrowiska.


Święte oburzenie



Amrita Arora zagrała główna rolę w filmie Girlfriend o tematyce lesbijskiej; foto: Wikipedia.


Kino w wykonaniu Dipy Mehty w niczym nie przypomina cukierkowej mieszanki musicalu, romansu, komedii i dramatu. – Zaaranżowane małżeństwo mojej matki i jej wyraźne poczucie izolacji poruszały mnie jako dziecko, zrozumiałam je dopiero jako dorosła kobieta. Dorastając mieszkałam w Delhi otoczona licznymi ciotkami. My kobiety, szczególnie indyjskie kobiety, nieustannie musimy przechodzić testy cnoty by zasłużyć na miano istot ludzkich. Reżyserka na co dzień i w filmie zadaje pytanie: Czy my, kobiety, mamy jakiś wybór? Jeżeli mamy, jaką cenę przychodzi nam zapłacić?

Film okrzyknięty „lesbijskim” jedynie zawiera wątek miłości lesbijskiej. Przede wszystkim demaskuje nadużycia wewnątrz rodzin wielopokoleniowych, tzw. joint families, gdzie pod jednym dachem mieszkają dziadkowie, rodzice, synowie z żonami i dziećmi. Reżyserka co prawda ścisnęła wszystkie nieszczęścia w jednym domu, ale dopiero tak namalowany obraz społeczeństwa wywołał publiczną dyskusję. Oczywiście najbardziej gorliwie debatowali mężczyźni. Kobiety, które Fire obejrzały, reagowały wyłącznie entuzjastycznie. Ukazanie sekretnego życia, jakie wiodą wszystkie indyjskie kobiety miało większe znaczenie niż obnażenie hipokryzji obecnej w naszym społeczeństwie – reżyserka przyznaje, że takie miała założenie realizując obraz.

Historia przeciętnej rodziny delhijskiej? Bezdzietne małżeństwo w średnim wieku prowadzi jadłodajnię. Ona pracuje w kuchni. Resztę czasu zajmuje się niedołężną i niemą babką. On z nabożnością fanatyka godzinami wysłuchuje religijnego nauczyciela. Oddaje mu też znaczną część swoich dochodów. Zmusza młodszego brata do ślubu, by załatać rodzinne finanse. Brat owszem żeni się z wybraną dziewczyną, ale ani na jeden dzień nie przestaje odwiedzać kochanki, swojej prawdziwej miłości, marzą o wspólnym wyjeździe do Hong Kongu. A w domu młoda żona znajduje wsparcie w szwagierce. W kobietach rodzi się niezgoda na pierwszeństwo potrzeb mężczyzn, na absurdalność ich zachowań, ciągłe podejmowanie niewłaściwych decyzji, ich słabość i zagubienie, bezwzględną dominację, dopiero później rodzi się uczucie subtelne i niepokojące.

Tuż po premierze, w grudniu 1996, fanatyczni Hindusi demolowali kina w stolicy. W celach bezpieczeństwa wstrzymano projekcje. Dzięki apelacji do sądu najwyższego i wzmożonych wysiłkach wielu środowisk film wrócił na ekrany w lutym 1997. Fire wywołał święte oburzenie nawet wśród indyjskich imigrantów w USA, gdzie kobiety obejmujące się czule na ulicy to wydarzenie, takie samo, jak kobieta karmiąca piersią na ulicy, przykuwające wzrok, może nawet bulwersujące dla niektórych, ale w żadnym razie nie ścigane z urzędu.

Po raz kolejny okazało się, że kwestie rodzin wielopokoleniowych, pożycia małżeńskiego i orientacji seksualnej to prawdziwe indyjskie święte krowy.

Aleksandra Klecha
Orientalista, tłumacz, dziennikarz, podróżnik.
źródło: http://66.102.9.104/search?q=cache:FMRW ... lr=lang_pl

Vaisnava-Krpa
Posty: 4947
Rejestracja: 23 lis 2006, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: Vaisnava-Krpa » 07 cze 2007, 16:07

Znalazłem drugi: http://66.102.9.104/search?q=cache:gbLN ... lr=lang_pl

Droga żony wiernej i cnotliwej

26.09.2003

Indie. Młode pokolenie kobiet w latach 80-tych i 90-tych zapoczątkowało prawdziwą lawinę. Dziś odważniejsze dwudziestolatki palą papierosy, piją alkohol. Wkładają obcisłe jeansy czy krótkie spódniczki i idą na dyskotekę. Umawiają się na randki w tajemnicy przed rodzicami. Rewolucja seksualna. Kobiety wracają do pozycji sprzed nieomalże 2000 lat.

TEKST I FOTOGRAFIE: ALEKSANDRA KLECHA






Indyjski kanon piękna. Rzeźba z XII w.,
świątynia Śri Rangam, Tamil Nadu.

Zalotne spojrzenie migdałowych oczu, twarz natarta pastą sandałową, krągłe piersi, wąska talia, obfite biodra. Uwięziona w kamieniu przed dziesięcioma wiekami ta indyjska piękność z pewnością była przykładną żoną i tym samym idealną kobietą. Czy mogło być inaczej?

Przenieśmy się na chwilę do czasów jej współczesnych. Zniknął już kult kobiety płodnej jak rola, dzięki której wzrasta nasienie. Kobieta służy zaledwie za naczynie, a dziecko to odrodzona forma swego ojca. Z pozycji potężnej, kapryśnej i okrutnej bogini, której trzeba się przypodobać, ponieważ daje i odbiera życie, zepchnięto kobietę do roli zaradnej żony i troskliwej matki. „Zasługę” tę można by przypisać braminom. Kapłani stanowili najwyższą grupę społeczną. Powierzono im składanie ofiar rytualnych, dzięki czemu zyskiwali coraz większe wpływy w społeczeństwie. Trzeba zwrócić uwagę, że w dawnych Indiach rytuał nie był odpowiednikiem modlitwy czy nabożeństwa: wypełnianie rytualnych nakazów zapewniało trwałość wszechświata. Zatem mędrcy odmówili dziewczętom prawa uczenia się świętych hymnów wedyjskich oraz koncelebrowania ofiar rytualnych. Wraz z malejącą rolą kobiet w życiu religijnym wzrastała powszechna wiara we wrodzoną skłonność kobiety do grzechu. Ze względu na kobiecą nieumiejętność kontrolowania zmysłów tak ważne okazało się sprawowanie nad nią kontroli. Rolę te mógł pełnić wyłącznie mężczyzna. Naznaczony przez bogów. Czysty rytualnie (miesiączka czyniła kobietę nieczystą, dowodziła grzechu). Płodząc syna zapewniał ciągłość rodu. Składał śraddha – ofiarę wielkim przodkom i zmarłym. Zgodnie z prawem mógł to czynić tylko potomek płci męskiej, narodziny dziewczynki witano więc bez entuzjazmu.


„Nawet ten pozbawiony zalet, rozwiązły i źle się prowadzący, winien być zawsze traktowany z szacunkiem przez oddaną żonę, jak bóg” – głosi Księga Praw Manu.


Stan bycia kobietą sam w sobie stał się negatywny. Dopiero gdy kobieta wkraczała na ścieżkę posłuszeństwa i bezwzględnego oddania mężowi zyskiwała szacunek, a jej życie – sens. W domach ojców dziewczynki oczekiwały osiągnięcia wieku odpowiedniego do zamążpójścia (od 7 do 12 roku życia) i decyzji ojca dotyczącej kandydata. Spod skrzydeł ojca trafiały do domu męża i tu miały tylko jedną drogę samorealizacji – macierzyństwo. Kobiety bezpłodne wystawiane na liczne próby, upokarzane, często zastępowane kolejnymi żonami stawały się bezużyteczne i wolno było mężczyźnie je porzucić. Lepszy los czekał żonę troskliwą niż tę kłótliwą. „Nawet ten pozbawiony zalet, rozwiązły i źle się prowadzący, winien być zawsze traktowany z szacunkiem przez oddaną żonę, jak bóg” – głosi Księga Praw Manu, najbardziej autorytatywny tekst prawny sporządzony między II wiekiem przed naszą erą a II wiekiem naszej ery.



Zbliża się moment zaślubin. Panna młoda, pełna wstydu i obaw,
spuszcza wzrok. Za chwilę włoży na szyję męża girlandę z kwiatów.
Nie widać radości na jej twarzy.

Mogłoby się wydawać, że śmierć męża tyrana przynosiła wybawienie. Tak się jednak nie działo: stając się wdową miała do wyboru ascetyczne i trudne życie, do którego nigdy jej nie przygotowano lub drogę sati (drogę żony wiernej i cnotliwej), czyli wstąpienie na stos pogrzebowy męża – towarzyszenie mu w ostatniej wędrówce. Zgodnie z Manusmriti: „Mąż jest prawdą, żona wiernością; mąż jest umysłem, a żona mową; dlatego tam gdzie jest mąż, tam jest i żona”.

Już XX wiek miał okazać się łaskawszy dla kobiet. Zakazano takich praktyk. Kobiety odzyskiwały dostęp do edukacji. Konstytucja z 1947zagwarantowała im prawo głosu. W 1966 premierem Indii została Indira Ghandi. W XXI wieku mówi się o otwierających się przed kobietami perspektywach. I wiele w tym prawdy. Wiele kobiet podnosi dumnie głowy. Sięga po stanowiska do tej pory niedostępne, zdobywa tytuły profesorskie, zarabia fortunę. Jednakże sytuacja niewykształconej, przez lata przekonywanej o swojej niższości, wiejskiej kobiety nie uległa zmianie. W ubiegłym roku we wschodnim stanie Bihar na zgromadzeniu całej wioski znudzony mąż sprzedał żonę innemu mężczyźnie. Odmówiła pójścia do nowego domu, gdzie zostałaby tylko zhańbiona. Ponownie ukarana, tym razem za nieposłuszeństwo, stała przez 20 godzin na jednej nodze, z umieszczonym na głowie wielkim kamieniem zamiast dzbana.


Corocznie odnotowuje się tzw. wypadki w kuchni – okaleczenia twarzy synowej (przez teściową) gorącym olejem kuchennym. Powód? Domniemany brak pokory, lenistwo, bezpłodność.


Źródłem wielu problemów jest aranżowanie małżeństw i życie w wielopokoleniowych rodzinach. Młodzi na ogół nie znają się przed ślubem. Rodzice w wyborze kierują się równym statusem społecznym i co ważniejsze majątkowym, gdyż panna młoda wnosi do domu męża posag. Okres przedślubny przypomina negocjowanie warunków umowy. Dokładnie omawia się wysokość posagu w złocie, biżuterii, meblach, ubraniach, pościeli, perfumach, konieczne jest nawet mydło i szampon. Dramatyczna staje się sytuacja ojca kilku córek. Z tego powodu, choć jest to zakazane, wykonuje się badania prenatalne w celu określenia płci dziecka. Dziewczynki i związanego z wydaniem jej za mąż kłopotu można się pozbyć mając w kieszeni 300-500 rupii (około 30-50 złotych). Małżeństwo określane sanskryckim słowem udwaha znaczy wyprowadzenie i chodzi tu o wyprowadzenie panny młodej z domu rodzinnego do domu męża, w którym pod jednym dachem mieszkają rodzice, ich synowie z żonami i liczne potomstwo. Dom należy do kobiet, a w nim władzę sprawuje nieustępliwa i wymagająca teściowa. Syn staje po stronie nie żony, lecz matki. Corocznie odnotowuje się tzw. wypadki w kuchni – okaleczenia twarzy synowej (przez teściową) gorącym olejem kuchennym. Powód? Domniemany brak pokory, lenistwo, bezpłodność.



Raćna wyraźnie się cieszy.
Żeni się młodszy brat jej męża.
Do domu wprowadzi się druga synowa, na pewno
się zaprzyjaźnią i lżej będzie znosić teściową.

Kalpna i Abhinaś są małżeństwem od 13 lat. Obydwoje podkreślają jak bardzo udanym, choć aranżowanym. Mieszkają w trzypokojowym mieszkaniu, co na indyjskie standardy należy rozumieć jako luksus. Mają jedenastoletnią córkę. Ona. Nie pracuje i jak większość kobiet zajmuje się dzieckiem. On oczytany, inteligentny. Zarabia wystarczająco, choć nie tyle, by zaliczać się do klasy średniej. Nie stroni od alkoholu. Po kilku drinkach zdobywa się na zwierzenia. Przy żonie nigdy by tego nie powiedział, przecież ich małżeństwo jest bardzo udane. Nie widzi jednak powodu, by ograniczać kontakty z innymi kobietami. Nie krzywdzi jej przecież, zapewnia jej poczucie bezpieczeństwa i godziwe warunki życia. Nawet kiedy wraca zbyt późno, w domu panuje spokój i harmonia. W końcu indyjskie kobiety dbają o to od wieków. Przyznaje, że w młodości jego serce biło szybciej na widok pewnej dziewczyny. Z pokorą przyjął decyzję ojca i poślubił Kalpnę. Żałuje? Odpowiada tylko, że brak jej intelektualnych zalet, innymi słowy nie może z nią poważnie porozmawiać, nic ją nie interesuje. A przecież studiowała, zdobyła stopień odpowiadający licencjatowi?

Profesor sanskrytu, Saroja Bhate z University of Pune, wyraźnie bawi ta historia. Wspomina o rubrykach matrymonialnych w dzienniku „Times of India”. Porównuje je do wystawy psów rasowych. Pudli, dodaje. Całe strony gazet zadrukowane ofertami opisującymi wiek, wzrost, wagę, wykształcenie, rodzinę, z której dziewczyna pochodzi i pożądane walory kandydata. Zainteresowani otrzymują zdjęcie. A wykształcenie służy wyłącznie podwyższeniu ich „wartości rynkowej”.

Sama profesor Bhate o swojej teściowej nie mogłaby powiedzieć złego słowa. Mąż z kolei całym sercem zachęcał ją do napisania doktoratu. Zdecydowała się na karierę naukową, choć lada dzień miało urodzić się dziecko. Z chłopcem na kolanach dobrnęła do obrony pracy doktorskiej. Razem z mężem postanowili, że nie będą mieli więcej dzieci, by ona mogła poświęcić się pracy naukowej. Wkrótce została dyrektorem uniwersyteckiego wydziału sanskrytu i sekretarzem Bhandarkar Oriental Institute.

Młode pokolenie kobiet w latach 80-tych i 90-tych zapoczątkowało prawdziwą lawinę. Dziś odważniejsze dwudziestolatki palą papierosy, piją alkohol. Wkładają obcisłe jeansy czy krótkie spódniczki i idą na dyskotekę. Umawiają się na randki w tajemnicy przed rodzicami. Rewolucja seksualna. Kobiety wracają do pozycji sprzed nieomalże 2000 lat. Wiedzą, że mają prawo do szczęścia. Są żonami, które otacza się szacunkiem. Czułymi matkami. Są też kochankami. Ostatecznie nie znalibyśmy „Kamasutry”, gdyby nie namiętne, indyjskie kobiety.


Aleksandra Klecha

asia
Posty: 19
Rejestracja: 03 lip 2007, 17:19
Lokalizacja: bruksela

czy na prawde orientacja seksualna...

Post autor: asia » 03 lip 2007, 22:12

...jest tak niezmiernie istotna kiedy poznajesz i przebywasz z inna osoba?
Mamy z moim mezem bliskiego przyjaciela, ktory jest gejem i wierzcie mi, jego orientacja seksualna nigdy nie byla dla nas bardziej istotna niz fakt ze jest spoznialski. Poznalismy go, kiedy udawal hetero. Z perspektywy czasu moge z cala odpowiedzialnoscia stwierdzic, ze jego zycie, po przyznaniu sie przed swiatem i samym soba do tego, iz jest gejem, moze nie stalo sie mniej skomplikowane ale na pewno on sam nie cierpi juz tak bardzo. Nikt sie nie rodzi pewnego dnia i nie mowi<< hmm, a od teraz bede sobie homoseksualista<< To proces bardziej skomplikowany, ktorego hetero, nie znajacy takiej osoby, nie jest w stanie do konca zrozumiec...i moze tu jest pies pogrzebany?
Seksualnosc to tylko czesc zycia, a homoseksualista to tez czlowiek. Moze byc wredny albo mily, meski albo zniewiescialy, glupi lub inteligentny. Czy potrzeba na prawde kolejnej szufladki, azeby ulatwic sobie podzial na tych dobrych, wspanialych i tych zlych, i zepsutych?
Czy chcialbys, zeby twoj charakter, twoje umiejetnosci, twoj potencjal, twoj byt, byly oceniane wedlug tego jak i z kim uprawiasz sex?

Promyczek

Post autor: Promyczek » 03 lip 2007, 23:49

Czy chcialbys, zeby twoj charakter, twoje umiejetnosci, twoj potencjal, twoj byt, byly oceniane wedlug tego jak i z kim uprawiasz sex?
witaj Asiu
pozwól, że odpowiem pytaniem
jeśli, ktoś uprawia seks tylko w celu satysfakcji seksualnej, to jakie znaczenie mają" charakter, twoje umiejetnosci, twoj potencjal, twoj byt"?

asia
Posty: 19
Rejestracja: 03 lip 2007, 17:19
Lokalizacja: bruksela

a co wspolnego...

Post autor: asia » 06 lip 2007, 23:49

... ma sex wspolnego z tym jakim jestem czlowiekiem. Jezeli, przepraszam , ze uzyje tego porownania, uprawiam sex z mezem nie w celach prokreacyjnych to jestem grzesznym i zlym czlowiekiem , poniewaz Bhavat Gita czy Biblia , czy Koran ,mowi , ze tak jest?

asia
Posty: 19
Rejestracja: 03 lip 2007, 17:19
Lokalizacja: bruksela

przepraszam za pomylke...

Post autor: asia » 07 lip 2007, 00:28

Bhagavad Gita

ODPOWIEDZ