Czy ateizm i buddyzm mają rację?
: 10 maja 2011, 13:22
Witam wszystkich serdecznie po długiej przerwie. Jednym z powodów tej przerwy był fakt, że opanowały mnie wątpliwości dotyczące istnienia Boga. Winne temu jest moje poprzednie zaangażowanie w buddyzm. Czytałam ostatnio znowu o filozofii buddyjskiej i odnalazłam tam moją poprzednią fascynację tymi przemyśleniami. Co więcej- znajduję też sporo wspólnych cech buddyzmu z krysznaizmem (Twórca obu tych filozofii był przecież ten sam). Z góry przepraszam za wygłaszanie tutaj tego rodzaju "herezji". Dodam tylko, że nie są to moje ostateczne wnioski, tylko nurtujące mnie problemy. Oto moje wątpliwości:
1) Bóg może być przecież tylko tworem naszej wyobraźni, użytecznym np. przy medytacji. To człowiek tworzy byty fantastyczne, które jednak zaczynają funkcjonować niejako niezależnie w zbiorowej świadomości i często wywierają większy wpływ, niż realni ludzie.
2) Spotkałam krysznowców, którzy przypisują sobie motywacje idealistyczne, ale w rzeczywistości kierują się dokładnie tym samym, co wszyscy inni ludzie, np. szukają współmałżonka, sposobu na życie, znajomych itp. pod pretekstem religii. Ogólnie ich zaangażowanie nie wynika ze świadomego wyboru, a tylko ze zbiegu okoliczności.
3) Kwestia istnienia Boga niepotrzebnie powoduje różne konflikty. Może lepiej w ogóle przestać się zajmować tą sprawą i skupić się na wymiarze praktycznym kultu, np. medytacji, praktycznym stosowaniu wartości moralnych w życiu.
4) Budda (i kilku Jemu podobnych) pokazał, że może istnieć moralność bez teologii. To po co tworzyć teologię?
5) Wszystkie organizacje są do siebie podobne. ISKCON też przypomina wszystkie inne podobne organizacje religijne, np. scjentologię, mormonów itd. Te same wspólnoty, te same sposoby wykorzystywania zdolności i pracy ludzi. Gdzie jest jakaś wyjątkowość ISKCON-u? Ja jej niestety nie widzę...
6) Religia tworzy różne dziwaczne zabobony, które z czasem przesłaniają istotę wiary, np. modlitwy stają się zaklęciami, amulety, obrazki i kosztowne ceremonie zastępują wiarę.
7) Zauważyłam, że inicjacje niektórym wielbicielom niewiele dają i niczego nie gwarantują, np. wielu odchodzi lub prezentuje bardzo niski poziom wiedzy religijnej oraz etyki (tak się stało w przypadku podwójnie inicjowanej Lotty Danielson, autorki "Hare Kryszna- Droga donikąd"). Co dają tego rodzaju "chybione" inicjacje i raczej coś nie jest w porządku jeśli takie nieprzemyślane inicjacje mają miejsce?
8 ) Dawanie sannjasy młodym chłopakom to chyba nieporozumienie. Powinno się ją dawać tylko osobom starszym, bo jak pokazuje życie- celibat jest bardzo trudny w praktyce. To jest podobny problem jak z inicjacjami- dawane są zbyt łatwo i zbyt szybko.
Podsumowując: nie stałam się ateistką, to są tylko moje przemyślenia i wątpliwości. Moim zamiarem nie jest obrażanie wiary wielbicieli, tylko podzielenie się moimi wątpliwościami. Chyba zrobiłam to niezbyt udanie, ale lepiej niestety nie potrafię za co przepraszam.
1) Bóg może być przecież tylko tworem naszej wyobraźni, użytecznym np. przy medytacji. To człowiek tworzy byty fantastyczne, które jednak zaczynają funkcjonować niejako niezależnie w zbiorowej świadomości i często wywierają większy wpływ, niż realni ludzie.
2) Spotkałam krysznowców, którzy przypisują sobie motywacje idealistyczne, ale w rzeczywistości kierują się dokładnie tym samym, co wszyscy inni ludzie, np. szukają współmałżonka, sposobu na życie, znajomych itp. pod pretekstem religii. Ogólnie ich zaangażowanie nie wynika ze świadomego wyboru, a tylko ze zbiegu okoliczności.
3) Kwestia istnienia Boga niepotrzebnie powoduje różne konflikty. Może lepiej w ogóle przestać się zajmować tą sprawą i skupić się na wymiarze praktycznym kultu, np. medytacji, praktycznym stosowaniu wartości moralnych w życiu.
4) Budda (i kilku Jemu podobnych) pokazał, że może istnieć moralność bez teologii. To po co tworzyć teologię?
5) Wszystkie organizacje są do siebie podobne. ISKCON też przypomina wszystkie inne podobne organizacje religijne, np. scjentologię, mormonów itd. Te same wspólnoty, te same sposoby wykorzystywania zdolności i pracy ludzi. Gdzie jest jakaś wyjątkowość ISKCON-u? Ja jej niestety nie widzę...
6) Religia tworzy różne dziwaczne zabobony, które z czasem przesłaniają istotę wiary, np. modlitwy stają się zaklęciami, amulety, obrazki i kosztowne ceremonie zastępują wiarę.
7) Zauważyłam, że inicjacje niektórym wielbicielom niewiele dają i niczego nie gwarantują, np. wielu odchodzi lub prezentuje bardzo niski poziom wiedzy religijnej oraz etyki (tak się stało w przypadku podwójnie inicjowanej Lotty Danielson, autorki "Hare Kryszna- Droga donikąd"). Co dają tego rodzaju "chybione" inicjacje i raczej coś nie jest w porządku jeśli takie nieprzemyślane inicjacje mają miejsce?
8 ) Dawanie sannjasy młodym chłopakom to chyba nieporozumienie. Powinno się ją dawać tylko osobom starszym, bo jak pokazuje życie- celibat jest bardzo trudny w praktyce. To jest podobny problem jak z inicjacjami- dawane są zbyt łatwo i zbyt szybko.
Podsumowując: nie stałam się ateistką, to są tylko moje przemyślenia i wątpliwości. Moim zamiarem nie jest obrażanie wiary wielbicieli, tylko podzielenie się moimi wątpliwościami. Chyba zrobiłam to niezbyt udanie, ale lepiej niestety nie potrafię za co przepraszam.