Zbawenie dla ateisty/agnostyka
: 23 gru 2010, 01:38
Jestem tu nowy, więc na dobry początek się przywitam...
Witam
...
Już przechodzę do nurtującego mnie problemu, czy Wy wyznawcy Kryszny uważacie że ateista/agnostyk może dostac zbawienia u Waszego Boga mimo że nie oddawał mu czci??? A może uważacie że czyny są najważniejsze i postawa...
Może dla przykładu opisze swój przypadek:
Przez wpływ Kościoła Katolickiego straciłem autorytet i wiarę w Boga (pedofilia, radio Maryja, ingerencja w państwo)...
Lecz mimo to nie uważam się za ateistę. Nazywam siebie agnostykiem zakładającym że Boga nie ma, lecz nie wykluczam mimo wszystko jego istnienia w 100%...
Mimo że nie jestem hindusem, uprawiam i praktykuję kilka Waszych tradycji. Jestem weganinem. Wierzę w to że każdy organizm ma duszę nieśmiertelną która przechodzi z ciała do ciała. Uprawiam jogę, ale niestety tylko w ramach zajęc z wf'u na Uniwersytecie, bo nie stac mnie na to finansowo(70zł za 4 treningi na miesiąc uważam za przesadzone).
Po za tym odznaczam się wielką działalnością aktywistyczną- jestem pacyfistą, organizuję "Food Not Boomb's" (Jedzenie Zamiast Bomb), szerze weganizm i świadomośc proekologiczną i tolerancje(neguje faszyzm, rasizm i nacjonalizm, oraz różnego rodzaju fobie typu kseno).
Kierunek studiów też wybrałem z myślą o działalności z pożytkiem dla innych. Mianowicie jestem studentem państwowej uczelni na kierunku pedagogiki, specjalnośc; andragogika z gerontologią, by móc później pracowac w jakiś ośrodkach, fundacjach, hospicjach, itp. i służyc tam pomocą ludziom starszym którzy potrzebują pomocy (mimo że to od tej grupy najczęściej słyszę złe epitety pod moim adresem gdy się dowiedzą o moim weganizmie czy agnostycznych poglądach).
A więc jak uważacie, czy o ile Bóg istnieje to mogę liczyc na jego łaskę i znajdzie dla mnie miejsce w raju(chrześcijaństwo), lub że po śmierci dostane postac szlachetnej istoty???
Witam
Już przechodzę do nurtującego mnie problemu, czy Wy wyznawcy Kryszny uważacie że ateista/agnostyk może dostac zbawienia u Waszego Boga mimo że nie oddawał mu czci??? A może uważacie że czyny są najważniejsze i postawa...
Może dla przykładu opisze swój przypadek:
Przez wpływ Kościoła Katolickiego straciłem autorytet i wiarę w Boga (pedofilia, radio Maryja, ingerencja w państwo)...
Lecz mimo to nie uważam się za ateistę. Nazywam siebie agnostykiem zakładającym że Boga nie ma, lecz nie wykluczam mimo wszystko jego istnienia w 100%...
Mimo że nie jestem hindusem, uprawiam i praktykuję kilka Waszych tradycji. Jestem weganinem. Wierzę w to że każdy organizm ma duszę nieśmiertelną która przechodzi z ciała do ciała. Uprawiam jogę, ale niestety tylko w ramach zajęc z wf'u na Uniwersytecie, bo nie stac mnie na to finansowo(70zł za 4 treningi na miesiąc uważam za przesadzone).
Po za tym odznaczam się wielką działalnością aktywistyczną- jestem pacyfistą, organizuję "Food Not Boomb's" (Jedzenie Zamiast Bomb), szerze weganizm i świadomośc proekologiczną i tolerancje(neguje faszyzm, rasizm i nacjonalizm, oraz różnego rodzaju fobie typu kseno).
Kierunek studiów też wybrałem z myślą o działalności z pożytkiem dla innych. Mianowicie jestem studentem państwowej uczelni na kierunku pedagogiki, specjalnośc; andragogika z gerontologią, by móc później pracowac w jakiś ośrodkach, fundacjach, hospicjach, itp. i służyc tam pomocą ludziom starszym którzy potrzebują pomocy (mimo że to od tej grupy najczęściej słyszę złe epitety pod moim adresem gdy się dowiedzą o moim weganizmie czy agnostycznych poglądach).
A więc jak uważacie, czy o ile Bóg istnieje to mogę liczyc na jego łaskę i znajdzie dla mnie miejsce w raju(chrześcijaństwo), lub że po śmierci dostane postac szlachetnej istoty???