Wegan89 pisze:Jestem tu nowy, więc na dobry początek się przywitam...
Witam

...
Już przechodzę do nurtującego mnie problemu, czy Wy wyznawcy Kryszny uważacie że ateista/agnostyk może dostac zbawienia u Waszego Boga mimo że nie oddawał mu czci??? A może uważacie że czyny są najważniejsze i postawa...
Witamy serdecznie na forum Hare Kryszna!

Aby komuś oddawać cześć i go czcić, trzeba najpierw samemu być przekonanym, co do tego, że dana osoba warta jest tego typu gestów z naszej strony. Podobnie, aby z przekonaniem czcić Boga i oddawać Mu szacunek nie wystarczy jedynie teoretyczna wiara w Boga, ale wymagane jest podjęcie procesu jogi, który rozpoczyna się od nabywania wiedzy na temat obiektu naszego ewentualnego, przyszłego szacunku, od autoryzowanego w sukcesji uczniów mistrza duchowego. Bez tego nasza wiara i tzw. miłość, czy szacunek nie ma żadnej realnej wartości, ani też żadnego powiązania z transcendencją.
Dlatego chciałbym zachęcić Cię do rozpoczęcia swojej przygody z jogą od przeczytania
Bhagawad-gity Taką Jaką Jest, starożytnej księgi sanskryckiej na temat natury naszej jaźni, natury Boga oraz wszystkiego, co nas otacza, i z czym mamy związek. Joga jest właśnie związkiem lub życiem w harmonii z wszystkimi powyższymi aspektami Prawdy Absolutnej. Inne książki na ten temat znajdziesz pod tym linkiem
http://biblioteka.nama-hatta.pl/ Jeżeli podczas lektury będziesz miał akieś wątpliwości, to chętnie postaramy się, aby pomóc Ci je rozproszyć.
Wegan89 pisze:Może dla przykładu opisze swój przypadek:
Lecz mimo to nie uważam się za ateistę. Nazywam siebie agnostykiem zakładającym że Boga nie ma, lecz nie wykluczam mimo wszystko jego istnienia w 100%...
Mimo że nie jestem hindusem, uprawiam i praktykuję kilka Waszych tradycji. Jestem weganinem. Wierzę w to że każdy organizm ma duszę nieśmiertelną która przechodzi z ciała do ciała. Uprawiam jogę, ale niestety tylko w ramach zajęc z wf'u na Uniwersytecie, bo nie stac mnie na to finansowo(70zł za 4 treningi na miesiąc uważam za przesadzone).
Po za tym odznaczam się wielką działalnością aktywistyczną- jestem pacyfistą, organizuję "Food Not Boomb's" (Jedzenie Zamiast Bomb), szerze weganizm i świadomośc proekologiczną i tolerancje(neguje faszyzm, rasizm i nacjonalizm, oraz różnego rodzaju fobie typu kseno).
Kierunek studiów też wybrałem z myślą o działalności z pożytkiem dla innych. Mianowicie jestem studentem państwowej uczelni na kierunku pedagogiki, specjalnośc; andragogika z gerontologią, by móc później pracowac w jakiś ośrodkach, fundacjach, hospicjach, itp. i służyc tam pomocą ludziom starszym którzy potrzebują pomocy (mimo że to od tej grupy najczęściej słyszę złe epitety pod moim adresem gdy się dowiedzą o moim weganizmie czy agnostycznych poglądach).
Powyższe czynności i stojąca za nimi mentalność są bardzo dobrym punktem startowym dla rozważań nad bhakti-jogą i ewentualną jej praktyką.
Wegan89 pisze: A więc jak uważacie, czy o ile Bóg istnieje to mogę liczyc na jego łaskę i znajdzie dla mnie miejsce w raju(chrześcijaństwo), lub że po śmierci dostane postac szlachetnej istoty???
Każdy żywa istota (
dżiwatma), w tym i człowiek jest cząstką Boga, i będąc z natury duchową, zawsze może liczyć na łaskę Boga. Jest zrozumiałe, że jeżeli ktoś nie pragnie nawiązania związku z kimś innym, to głęboki, oparty na szacunku, czy miłości związek nigdy nie zaistnieje. Musi wpierw pojawić zainteresowanie i zaistnieć atrakcja do czynnego odwzajemnienia. Podobnie, jeżeli ktoś nie ma pragnienia nawiązania relacji z Bogiem, to Bóg nie będzie mu się osobiście narzucał i będzie odwzajemniał się tylko w ograniczonym stopniu i pośrednio, poprzez działanie swojej materialnej energii (
maya-śakti). Bowiem, kiedy ktoś utożsamia się z czymś, czym nie jest, to wtedy związek z oryginalną osobą jest niemożliwy, podobnie jak niemożliwy jest zdrowy związek z chorą osobą w szpitalu psychiatrycznym, która sądzi, że jest jest Elwisem Presleyem. Dlatego wszelka praktyka jogi rozpoczyna się od wiedzy, że jesteśmy różni od fizycznych ciał, z którymi utożsamiamy się pod wpływem fałszywego ego i 3 gun.
W zależności od naszych pragnień i czynów istnieją różne punkty docelowe w materialnym wszechświecie, oraz poza nim. Te docelowe stacje we wszechświecie są uwarunkowane poprzez działanie w specyficznych mieszankach 3 gun, czyli sił, trybów, czy atrybutów natury materialnej. Guna dobroci wznosi świadomość, poprzez czyny oparte na wiedzy dającej materialne i wiążące nasz niczym złoty łańcuch szczęście, guna pasji wiąże nas nieograniczonymi pragnieniami zysku i przyjemności, tworząc mieszankę szczęścia i niedoli, natomiast guna ignorancji, przykrywa wszelką wiedzę i czyni z nas, podobnym głupcom i szaleńcom nieszczęśliwców.
14 rozdział Bhagawad-gity informuje nas odnośnie przeznaczenia osób żyjących i umierających, w sytuacji, gdzie przeważa jedna z tych gun. Człowiek w dobroci awansuje do lepszej pozycji na wyższych planetach tego wszechświata, osoba w pasji przyjmuje ponowne narodziny w gatunkach życia podobnych ludzkim, gdzie dominuje pragnienie cieszenia się owocem własnej pracy, a istota w gunie ignorancji degraduje się i przyjmuje ciało w królestwie zwierząt. Jednak czyny i świadomość samozrealizowanego jogina są poza wiążącym wpływem powyższych gun i po śmierci osiąga on swoją duchową naturę, a jeżeli kultywował oddanie dla osobowego aspektu Prawdy Absolutnej, to udaje się on do transcendentalnej siedziby Pana, która leży poza granicami niezliczonych materialnych wszechświatów, stanowiących jedynie maleńką część na mapie egzystencji. Wybór zależy od nas.
Warto też zauważyć, że nawet ateista, lub agnostyk, który żyje w gunie dobroci, po śmierci udaje się na wyższą pozycję w materialnej hierarchii, niźli osoba teoretycznie wierząca w Boga, ale działająca pod wpływem niższych gun, które nawołują do zadawania cierpienia innym, lub do autodestrukcji. Dlatego teoretycznie może zaistnieć sytuacja, w której ateista pójdzie do nieba, a osoba wierząca do piekła. Jednakże, z transcendentalnego punktu widzenia samozrealizowanych bhakti-joginów, bez służenia Bogu w miłości i oddaniu, każde przeznaczenie w materialnym świecie, zarówno to "dobre", jak i to "złe" jest piekłem, gdyż jest sytuacją, w której wieczna dusza utożsamia się z przemijającymi, fałszywymi i ostatecznie przynoszącymi jedynie cierpienie materialnymi desygnatami, w nienaturalnym dla transcendentalnej żywej istoty środowisku, co jest podobne do sytuacji ryby wyrzuconej z wody na brzeg.