Hare Kryszna a chrześcijaństwo
Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo
No tak Bóg dla katolików jest wszędzie nawet w krwawych wojnach.
Jezus nie uczył zwalczać innych tylko kochać. To wielka różnica
Jezus nie uczył zwalczać innych tylko kochać. To wielka różnica
Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo
Może mi pomóc, aż taka mocna nie jestem w teologii bhakti, wciąż raczkuje. A to są pytania do mnie skierowane do krótkiego tekstu. Oczywiście osoba wiele nie rozumie, myśląc, że bbhaktowie wierzą w nirwanę:
Wkoncepcji Kryszny znajdujemy Śri Krysznę Ćajtanję, poświęcającą się połowę jednej miłości- Krysznę obdarzonego miłością jaką Radha żywi do Niego samego. W tym przejawieniu koncepcji Kryszny również widzimy uosobienie „drogi”. Śri Kryszna Ćajtanja nie umarł na krzyżu, lecz zrezygnował z miłości Visnupriyi, miłości którą z pewnością trudniej było porzucić niż przeżyć ból ukrzyżowania. Niosąc krzyż premy w rozłące, Kryszna przychodzi do nas jako Śri Kryszna Ćajtanja, bosy żebrak ubrany jedynie w kawałek tkaniny wokół bioder i znoszący niewygody. Ale nie tylko że Jego ofiara jest nie do zniesienia dla osób zdolnych ja zrozumieć, wielkość daru który przyniósł światu- premy jest tak niezwykła iż czyni zbawienie nieistotnym w porównaniu z nią.
A niżej ten krótki tekst:1. Zrezygnowanie z miłości (rozumiem więzi ciał, bo przecież z miłości duchowej nie da się zrezygnować, bo ona istnieje i już) jest więcej warte w Twojej religii niż przeżyć ból ukrzyżowania Niesamowite, tak sądzisz naprawdę? Czyli KAŻDE "motylki w brzuchu" należy uskutecznić, niezależnie od okoliczności?
Czy w ogóle można porównywać obie sprawy - męczeńska śmierć na krzyżu i to za kogoś innego - nie za swoje przewinienia oraz brak cielesnej miłości?
2. Co oznacza, że "wielkość daru który przyniósł światu- premy jest tak niezwykła iż czyni zbawienie nieistotnym w porównaniu z nią"
Zbawienie jest dla Was nieistotne? O jakie zbawienie Ci chodzi? Wasze zbawienie nazywa się nirwaną, czy tak ? Czy może znacie słowo "zbawienie", ale świadomie fakt zbawienia lekceważycie?
Wkoncepcji Kryszny znajdujemy Śri Krysznę Ćajtanję, poświęcającą się połowę jednej miłości- Krysznę obdarzonego miłością jaką Radha żywi do Niego samego. W tym przejawieniu koncepcji Kryszny również widzimy uosobienie „drogi”. Śri Kryszna Ćajtanja nie umarł na krzyżu, lecz zrezygnował z miłości Visnupriyi, miłości którą z pewnością trudniej było porzucić niż przeżyć ból ukrzyżowania. Niosąc krzyż premy w rozłące, Kryszna przychodzi do nas jako Śri Kryszna Ćajtanja, bosy żebrak ubrany jedynie w kawałek tkaniny wokół bioder i znoszący niewygody. Ale nie tylko że Jego ofiara jest nie do zniesienia dla osób zdolnych ja zrozumieć, wielkość daru który przyniósł światu- premy jest tak niezwykła iż czyni zbawienie nieistotnym w porównaniu z nią.
Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo
Nie pisz im o Caitanyi i Sri Radharani bo i tak nic nie zrozumieja, podstawy obrzucanie sie sniezkami itp
Jak to mówią tylko krowa nie zmienia zdania (co nie jest prawda ) to zmieniłem zdanie i T.K. to ja.
Bede Ci czasem pomagał ile mogę bo ja nie taki uczony z chrzescijanstwa jak Ty; po chrzescijansku pogadam z bliżnim tam.
Jak to mówią tylko krowa nie zmienia zdania (co nie jest prawda ) to zmieniłem zdanie i T.K. to ja.
Bede Ci czasem pomagał ile mogę bo ja nie taki uczony z chrzescijanstwa jak Ty; po chrzescijansku pogadam z bliżnim tam.
Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo
Racja nie warto im wklejać czegoś wzniosłego. Chrześcijanie w inny sposób rozumieją koncepcję zbawienia i wiary.trigi pisze:Nie pisz im o Caitanyi i Sri Radharani bo i tak nic nie zrozumieja, podstawy obrzucanie sie sniezkami itp
Jak to mówią tylko krowa nie zmienia zdania (co nie jest prawda ) to zmieniłem zdanie i T.K. to ja.
Bede Ci czasem pomagał ile mogę bo ja nie taki uczony z chrzescijanstwa jak Ty; po chrzescijansku pogadam z bliżnim tam.
Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo
Ale nigdy nie było żadnej legalizacji. Nigdzie nie było żadnego zakazu zabijania zwierząt. Tą kwestię wczesne Chrześcijaństwo przejęło z Judaizmu, bez wdawania się w szczegóły. Zwierzęta można jeść i tyle. "Niekoszerne" też i nie ma się nad czym zstanawiać. Jeżeli wcześni chrześcijanie nie jedli mięsa, to najwyżej z powodów ekonomicznych. No i może w jakichś niewielkich, marginalnych grupkach wyznaniowych. To tak na marginesie głównego wątku.trigi pisze:Chciałem zauważyć, ze geneza ich apostazji od przekazu Jezusa i ich upadku zaczeła sie w momencie zalegalizowania zabijania zwierząt.
Anna pisze:[/b]Czy może znacie słowo "zbawienie", ale świadomie fakt zbawienia lekceważycie?
Bingo! Trafił/a w sedno. Idealny bhakta chce tylko służyć Krysznie, a "zbawienie" jest sprawą drugorzędną, czyż nie?
Nie jedz na czczo (grafitti)
Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo
Co do chrześcijańskiego jedzenia mięsa. To faktycznie nigdzie nie ma co powinni chrześcijanie jeść a co nie.
Po za tym większości uważa, że zwierzęta są drugorzędne i nie mają duszy są dla nich pokarmem. Dla żydów te koszerne, a dla chrześcijan już wszystkie bo Bóg zniósł te nie czyste w wizji Pawła (chusta a w niej wszystkie gatunki zwierząt). Są tacy chrześcijanie wegetarianie, tylko w swoim jadłospisie jedzą jajka i ryby. Bywają tacy co wierzą w reinkarnacje jak pierwsi chrześcijanie.
Po za tym większości uważa, że zwierzęta są drugorzędne i nie mają duszy są dla nich pokarmem. Dla żydów te koszerne, a dla chrześcijan już wszystkie bo Bóg zniósł te nie czyste w wizji Pawła (chusta a w niej wszystkie gatunki zwierząt). Są tacy chrześcijanie wegetarianie, tylko w swoim jadłospisie jedzą jajka i ryby. Bywają tacy co wierzą w reinkarnacje jak pierwsi chrześcijanie.
Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo
Nie da rady porównywać teologii materialistycznej (np. chrześcijańskiej) z filozofią waisznawa. Nawet, jeżeli istnieją powierzchowne podobieństwa- to przecież istota rzeczy jest zupełnie różna. Bhaktowie zupełnie inaczej widzą człowieka - jako wieczną, nieśmiertelną istotę duchową. Ta istota nie jest czymś różnym od Boga, a raczej jest Jego cząstką- bo od Boga pochodzi i do Niego w końcu wróci. Dla bhaktów Bóg nie jest obcym, niepojętym bytem- jest im bardzo bliski, mogą Go oglądać, czują bardzo osobisty i bliski kontakt z Bogiem. Kryszna nie jest surowym sędzią ani panem- jest przede wszystkim bliskim przyjacielem, a nawet może być mężem, bratem, kochankiem, dzieckiem itd. żywej istoty. Zdać sobie z tego sprawę- to znaczy odkryć ścieżkę bhakti, uczuciowego związku z Bogiem.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.
- Purnaprajna
- Posty: 2267
- Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
- Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
- Kontakt:
Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo
Prawdopodobnie Tripurari Swamiemu chodzi o miłość w rozłące (wipralamba). Świadome poświęcenie bliskości ukochanej osoby na rzecz wyższego celu jest trudniejsze i bardziej bolesne niż jakikolwiek fizyczny ból.Anna pisze:1. Zrezygnowanie z miłości (rozumiem więzi ciał, bo przecież z miłości duchowej nie da się zrezygnować, bo ona istnieje i już) jest więcej warte w Twojej religii niż przeżyć ból ukrzyżowania Niesamowite, tak sądzisz naprawdę? Czyli KAŻDE "motylki w brzuchu" należy uskutecznić, niezależnie od okoliczności?
Temat miłosnych interakcji i odcieni transcendentalnej miłości (premy) pomiędzy Kryszną (Śri Ćajtanja Mahaprabhu jest Radhą i Kryszną w jednej osobie) a Jego osobowymi energiami jest bardzo głęboki i wzniosły. Ponieważ nie ma on on nic wspólnego z cielesną miłością i pospolitym erotyzmem, zrozumienie i doświadczenie go jest możliwe przez wielbiciela Boga, który nie czuje już atrakcji do życia seksualnego oraz nie utożsamia się z materią w formie jego tymczasowego fizycznego ciała, umysłu, inteligencji i fałszywego ego, znając swoją duchową tożsamość i duchową formę oraz wykonywany przez niego specyficzny typ służby oddania dla Boga w świecie duchowym Waikunthy, który znajduje się znacznie wyżej, niż realnie istniejące miejsce zwane czasami Rajem, Niebem, czy Swarga-loką.
Tego typu tematów nie dyskutuje się publicznie, ani też w gronie bhaktów nowicjuszy, gdyż brak powyżej opisanych kwalifikacji powoduje projekcję własnych materialnych wyobrażeń i doświadczeń na transcendentalną sferę miłosnych interakcji Osobowej Prawdy Absolutnej z Jego czystymi wielbicielami. Celem procesu bhakti-jogi jest rozwinięcie transcendentalnej premy do Boga i służenie Mu w pełnej wolności od jakikolwiek innych motywacji, niż wyłączne sprawienie Mu przyjemności. Definitywnie, temat transcendentalnej premy nie ma nic wspólnego z "motylkami w brzuchu" tego świata, i nigdy nie powinien być jako taki traktowany, opisywany i dyskutowany.
Jak staraliśmy się wcześniej wyjaśnić, nie chodzi tu o żadną cielesną miłość. Jeśli chodzi o czystych bhaktów Boga, takich jak Jezus Chrystus, to jak najbardziej można czynić porównania jego misji do innych ścieżek duchowości, gdyż ostateczny cel wszystkich religii jest ten sam, aczkolwiek z powodu naszych własnych materialnych uwarunkowań, upodobań i przywiązań, nie wszyscy jesteśmy w stanie to dostrzec. Wymaga to jednak roztropności i duchowej dojrzałości, pozbawionej sekciarskiej, zawistnej mentalności, która z każdego szczerego i poważnego dociekania na temat Prawdy Absolutnej czyni farsę, będącą okazją do pokazania swojej własnej wyższości i pogardy dla innych żywych istot, które przecież wszystkie są cząstkami i sługami tego samego Jedynego Najwyższego Pana, jakkolwiek byśmy Go nie nazwali.Anna pisze:Czy w ogóle można porównywać obie sprawy - męczeńska śmierć na krzyżu i to za kogoś innego - nie za swoje przewinienia oraz brak cielesnej miłości?
W zależności od czyjejś wiary, zbawienie, lub wyzwolenie może być różnie definiowane i obejmować zakres koncepcji począwszy od uwolnienia się od grzechu, cierpienia i śmierci, poprzez udanie się do Nieba, aż do prób dezintegracji własnej tożsamości, czy wtopienia się w bezosobowy aspekt Prawdy Absolutnej - Brahmana. Aczkolwiek, pozornie od siebie różne, mają one jeden wspólny mianownik, a mianowicie, zawarta w nich koncepcja szczęścia, w mniejszym, czy większym stopniu jest zanieczyszczona elementem egoistycznego samozadowolenia, pozbawionego pragnienia pełnienia przez wieczną duszę transcendentalnej, niemotywowanej służby oddania dla Boga, czyli posiadania bezwarunkowej miłości do Niego, gdzie liczy się wyłącznie sprawienie Mu przyjemności, nawet kosztem własnych niewygód i cierpienia. Osiągnięcie powyższego jest celem ścieżki bhakti-jogi, a w tym i Gaudija Wajsznawizmu reprezentowanego przez Ruch Hare Kryszna.Anna pisze:2. Co oznacza, że "wielkość daru który przyniósł światu- premy jest tak niezwykła iż czyni zbawienie nieistotnym w porównaniu z nią"
Zbawienie jest dla Was nieistotne? O jakie zbawienie Ci chodzi? Wasze zbawienie nazywa się nirwaną, czy tak ? Czy może znacie słowo "zbawienie", ale świadomie fakt zbawienia lekceważycie?
Tego typu czyste oddanie dla Boga, które pozbawione jest pragnienia osobistej korzyści oraz pragnienia stania się samemu Bogiem jest zdefiniowane w Śrimad Bhagawatam jako parama dharma, czyli najwyższa i najbardziej satysfakcjonująca funkcja duszy, i jest uważane przez Śri Ćajtanję Mahaprabhu jako jedyny środek na osiągnięcie Najwyższego Pana. Przy nieograniczonej duchowej potencji bhakti, wszystkie inne typy zbawienia i wyzwolenia przestają się liczyć, a ich cele i wynikające z nich korzyści są automatycznie w niej zawarte. Pomimo, że jak mówią wedyjskie pisma objawione, wyzwolenie, czy zbawienie stoi ze złożonymi rękami przed czystą bhakti, osoba kultywującą czystą służbę oddania dla Boga w ogóle ich nie pragnie, doznając znacznie wyższego duchowego smaku pochodzącego z bezpośredniej miłosnej interakcji z Bogiem, który poddaje się czystej miłości takiej duszy, wchodząc z nią w różne transcendentalne związki takie jak np. sługa, przyjaciel, dziecko swojego wielbiciela, czy jego mąż.
Teoria duchowej rasy, czyli transcendentalnych smaków miłosnych doznań i doświadczeń w związku z Bogiem stanowi dużą część teologii Gaudija Wajsznawizmu. Jednak prawidłowe jej zrozumienie, a później osobiste jej doświadczenie, wymaga porzucenia przez wieczną duszę cielesnej tożsamości i opartego na niej pożądania, jednocześnie świadomie absorbując swój umysł w służbę oddania dla Boga, w każdej sekundzie jej wiecznej egzystencji. W chwili obecnej (kali-judze), najprostszą i jednocześnie najbardziej efektywną metodą osiągnięcia miłości do Boga jest intonowanie Jego Świętych Imion, które będąc transcendentalną wibracją dźwiękową nie są różne od Niego samego:
Hare Kryszna Hare Kryszna
Kryszna Kryszna Hare Hare
Hare Rama Hare Rama
Rama Rama Hare Hare
To właśnie tym najdroższym darem obdarował nas Śri Ćajtanja Mahaprabhu, który jest samym Najwyższym Osobowym Bogiem, przebranym w szaty czystego wielbiciela Boga. Intonując maha-mantrę, czyli wielką mantrę wyzwolenia, automatycznie uwalniamy się od sekciarskiej mentalności bycia hindusem, katolikiem, Polakiem, czarnoskórym, białoskórym, takim, czy siakim, i od tego, czy tamtego "-izmu", i wznosimy nasz umysł do sfery interakcji czystej duszy z Osobową Transcendencją, co stopniowo pozwala nam doświadczyć najwyższego duchowego szczęścia, premanandy, którego wszyscy zawsze wszędzie szukamy, i do którego w każdej chwili staramy się dążyć.
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461
Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo
2 drobne uwagi:Anna pisze:[...]Bóg zniósł te nie czyste w wizji Pawła (chusta a w niej wszystkie gatunki zwierząt). Są tacy chrześcijanie wegetarianie, tylko w swoim jadłospisie jedzą jajka i ryby.
1) To była wizja św. Piotra
2) Jak jedzą ryby, to jednak nie są wege.
A przy okazji, jedyny fragment z Biblii, który można by bez problemu przytoczyć w dyskusji o wegetarianizmie, pochodzi z 2 Listu do Rzymian. Nie pomnę teraz cytatu ani namiarów na ten werset. Św. Paweł zauważa tam, że rodzaj jedzenia nie ma wpływu na zbawienie, ale wegetarianizm i abstynencja są godne pochwały.
Nie jedz na czczo (grafitti)
Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo
To ewangelia Marka:
"Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha! Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o to przysłowie. Odpowiedział im: I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala. Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. I mówił dalej: Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym." (Mk 7, 15-20)
Można to tłumaczyc tylko tak: jak jestes avadhuta to moześć jesc cokolwiek nie wpłynie na stan świadomości, jak nie jesteś przestrzegaj zasad. Tyle ze aby zostac jeść nie można jak sie zostanie nie chce. W innym zrozumieniu jest to ewangelia śmierci.
W dziale wegetarianizm sie nad tym zastanawiałem i jeszcze pod innymi sposobami których nie napisałem, inaczej byc nie chce. Potrzeba padlinożerstwa jest mocna. Potężna siła ignorancji.
"Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha! Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o to przysłowie. Odpowiedział im: I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala. Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. I mówił dalej: Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym." (Mk 7, 15-20)
Można to tłumaczyc tylko tak: jak jestes avadhuta to moześć jesc cokolwiek nie wpłynie na stan świadomości, jak nie jesteś przestrzegaj zasad. Tyle ze aby zostac jeść nie można jak sie zostanie nie chce. W innym zrozumieniu jest to ewangelia śmierci.
W dziale wegetarianizm sie nad tym zastanawiałem i jeszcze pod innymi sposobami których nie napisałem, inaczej byc nie chce. Potrzeba padlinożerstwa jest mocna. Potężna siła ignorancji.