Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Tylko jedna droga jest prawdziwa - droga do Boga. " Prawdziwym interesem wszystkich żywych stworzeń – w istocie, celem życia – jest powrót do domu, do Boga. Jest to korzystne dla nas samych, naszej żony, dzieci, uczniów, przyjaciół, rodaków i całej ludzkości. Ruch świadomości Kryszny może udzielić wskazówek względem zarządzania, dzięki któremu każdy będzie mógł wziąć udział w czynnościach świadomych Kryszny i osiągnąć ostateczny cel." - 07.15.65 Zn.
Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Arleta » 28 gru 2010, 11:49

Mastermind pisze:Istnienie, bądź nie istnienie, zbawienia w teologii danej religii, jest dla niej, oraz jej wiernych (także tych potencjalnych), kwestią fundamentalną i zasadniczą. To nie jest ani subtelność, ani miejsce, gdzie może istnieć zamęt i niejednoznaczność.
Ja akurat wcale nie uważam zbawienia czy jego braku za sprawę zasadniczą. To ma podstawowe znaczenie w chrześcijaństwie, ale raczej nie w waisznawizmie. Samo pojęcie zbawienia nie pasuje do waisznawizmu. Mathura pieknie to wytłumaczył: Zbawienie w sensie filozofii waisznawa polega na ponownym zaangażowaniu się w służbę dla Boga, czyli inaczej mówiąc na powrocie do swojego naturalnego zajęcia. Dopiero to zajęcie przyniesie ukojenie i wolność od cierpienia. Te zbawienie, służbę dla Boga, osiąga się przez tę samą służbę. Służba dla Boga jest więc celem jak również środkiem do tego celu.
Za to fundamentalne znaczenie ma akceptacja Boga i służba dla Niego. Dlatego nie należy pisać, że ateista może znaleźć szczęście w tym życiu i w następnych, bo nie może. Nie bierz tego za krytykę Twojej osoby, bo nie po to tu jesteśmy, żeby pokazywać, kto jest ważniejszy, tylko żeby uczyć się, jak być lepszym wielbicielem. Pozdrawiam.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Mastermind

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Mastermind » 28 gru 2010, 12:20

Arleta pisze:
Mastermind pisze:Istnienie, bądź nie istnienie, zbawienia w teologii danej religii, jest dla niej, oraz jej wiernych (także tych potencjalnych), kwestią fundamentalną i zasadniczą. To nie jest ani subtelność, ani miejsce, gdzie może istnieć zamęt i niejednoznaczność.
Ja akurat wcale nie uważam zbawienia czy jego braku za sprawę zasadniczą. To ma podstawowe znaczenie w chrześcijaństwie, ale raczej nie w waisznawizmie.
Masz oczywiście takie samo prawo do swojej opinii, jak każda inna osoba. Dyskusja jest po to, aby każdy z przedstawianych argumentów mógł samodzielnie wyrobić lub zmienić swój pogląd na daną sprawę.
Arleta pisze:Samo pojęcie zbawienia nie pasuje do waisznawizmu. Mathura pieknie to wytłumaczył
Mathura przedstawił fragment znaczenia, w którym Śrila Prabhupad wyjaśnia, czym jest zbawienie w waisznawizmie. Nie widzę tam argumentów na to, że zbawienie nie pasuje waisznawizmu.
Arleta pisze:Za to fundamentalne znaczenie ma akceptacja Boga i służba dla Niego.
Tak, to oczywiście jest fundamentalna rzecz. Ale nie wynika z niej, iż:
Arleta pisze:Dlatego nie należy pisać, że ateista może znaleźć szczęście w tym życiu i w następnych, bo nie może.
ponieważ to są dwie oddzielne rzeczywistości - teistyczna i ateistyczna.

Twierdzenie, że ateista nie może znaleźć szczęścia na tym świecie ("w tym życiu i następnych") przeczy nie tylko naszej teologii, ale też rzeczywistości. Osobiście znam ateistów, którzy są szczęśliwsi ode mnie, teisty, i paru moich znajomych, też teistów.
Ateista nie jest w stanie czerpać szczęścia z relacji z Bogiem, to prawda, ale nie bądźmy fanatykami, na tym świecie istnieją różne rodzaje szczęścia, oprócz duchowego. Omawia to sam Kryszna w Gicie. Wyjaśnia tam, że to "doczesne" szczęście zależne jest od karmy człowieka.

W naszej teologii Bóg nie karze ludzi za brak wiary w Niego. Nie jesteśmy judaistami, muzułmanami czy chrześcijanami. Kryszna jest sprawiedliwy i rozumiejący i daje każdemu tyle dostępnego w tym świecie szczęścia, na ile sobie każdy sam zasłużył. Kryszna jest "stronniczy" wobec Swoich bhaktów, dając im bonus szczęścia duchowego, ale to nie znaczy, że się gniewa czy karze ateistów za brak wiary w Niego. To nie byłaby nasza teologia.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Arleta » 28 gru 2010, 13:54

Ja jednak wolę unikać pojęcia "zbawienie", gdyż to pojęcie należy do teologii chrześcijańskiej i może być mylące.
Mastermind pisze: ponieważ to są dwie oddzielne rzeczywistości - teistyczna i ateistyczna.
Nie rozumiem- jakie dwie oddzielne rzeczywistości? Przecież rzeczywistość jest jedna- jest nią Bóg. Musimy odrzucać dualistyczne podziały. Nie ma w ogóle czegoś takiego jak "rzeczywistość ateistyczna". Może być np. "złudzenie ateistyczne", "światopogląd ateistyczny" itp.
Mastermind pisze:Twierdzenie, że ateista nie może znaleźć szczęścia na tym świecie ("w tym życiu i następnych") przeczy nie tylko naszej teologii, ale też rzeczywistości. Osobiście znam ateistów, którzy są szczęśliwsi ode mnie, teisty, i paru moich znajomych, też teistów.
Ateista nie jest w stanie czerpać szczęścia z relacji z Bogiem, to prawda, ale nie bądźmy fanatykami, na tym świecie istnieją różne rodzaje szczęścia, oprócz duchowego. Omawia to sam Kryszna w Gicie. Wyjaśnia tam, że to "doczesne" szczęście zależne jest od karmy człowieka.
Co tym problemie mówi Śrila Prabhupada?:
Przywiązanie, chciwość i pożądanie są trzema groźnymi siłami (...) Siły te działają, ponieważ Najwyższy Pan nie chce, by realizowali Go niebhaktowie i ateiści (Ś.B.8, 3.28)

Zewnętrzna energia Najwyższej Osoby Boga daje wszystkim uwarunkowanym duszom to, co wydaje się być okazją do osiągnięcia szczęścia w tym materialnym świecie. Ale to jest maya. Innymi słowy jest to sen, który nigdy nie będzie spełniony.(Ś.B.8, 5.30)

Ateiści NIE MOGĄ być naprawdę i trwale szczęśliwi. Może wydawać im się chwilowo, że są. Jest to złudzenie, które szybko przestanie istnieć pod wpływem rozczarowania i cierpienia. Nie ma prawdziwego szczęścia bez Boga, tak jak nie ma prawdziwej miłości bez Boga. Zarówno szczęście jak i miłość uosabia Bóg i jedynie w relacji z Nim możemy to osiągnąć. Nie spotkałam się dotąd z określeniem "szczęście duchowe". Myślę, że szczęście to jest po prostu szczęście i kropka. Co to w ogóle jest "szczęście doczesne"? Że mam masę kasy, super biust i faceta, którego zazdroszczą mi koleżanki? Tego rodzaju szczęście to jest tylko przejściowe zadowolenie z przejściowej sytuacji. To jest sen, jak pisze Śrila Prabhupada.
Mastermind pisze:W naszej teologii Bóg nie karze ludzi za brak wiary w Niego. Nie jesteśmy judaistami, muzułmanami czy chrześcijanami. Kryszna jest sprawiedliwy i rozumiejący i daje każdemu tyle dostępnego w tym świecie szczęścia, na ile sobie każdy sam zasłużył. Kryszna jest "stronniczy" wobec Swoich bhaktów, dając im bonus szczęścia duchowego, ale to nie znaczy, że się gniewa czy karze ateistów za brak wiary w Niego. To nie byłaby nasza teologia.
Bóg nie musi nas karać za brak wiary w Niego. Karą jest samo odsunięcie się od Boga- źródła szczęścia i miłości. Ateiści są często określani jako osoby o naturze demonicznej, gdyż cechą demoniczną jest rozmyślne buntowanie się przeciwko Bogu, którego cząstką jesteśmy.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Mastermind

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Mastermind » 28 gru 2010, 14:47

Arleta pisze:Ateiści NIE MOGĄ być naprawdę i trwale szczęśliwi.
Arleta, nie mówimy tutaj o prawdziwym i trwałym szczęściu, lecz o szczęściu dostępnym "w tym życiu i następnych" (twoje określenie i twierdzenie), czyli szczęściu świata materialnego. Nie mieszaj proszę, bo tak się nie da sensownie rozmawiać i dochodzić do jasnych konkluzji. Najpierw mówisz o niedostępności materialnego szczęścia dla ateistów, a potem uzasadniasz to niemożnością osiągnięcia przez nich szczęścia duchowego.
Arleta pisze:Ateiści są często określani jako osoby o naturze demonicznej, gdyż cechą demoniczną jest rozmyślne buntowanie się przeciwko Bogu, którego cząstką jesteśmy.
Sprawa z ateistami w naszej cywilizacji nie jest taka czarno biała. Wg mnie niewielu jest ateistów typu demonicznego, którzy świadomie buntują się przeciw Bogu i mają upodobaniu w złu.
Najczęściej są to osoby dobre, porządne, myślące lecz/i dlatego/ zbuntowane, i całkiem słusznie, przeciw chrześcijańskiej/abrahamowej wizji Boga. To wadliwa i dziurawa teologia chrześcijaństwa oraz bunt przeciw hipokryzji, pazerności i fałszowi ich kasty kapłańskiej najczęściej tworzy ateistów.

Śmiem twierdzić, że takie osoby mają/mogą mieć dobrą karmę i przez to rodzić się w kolejnych życiach w dobrych warunkach, niepozbawionych materialnego szczęścia. A co więcej, ponieważ ich bunt jest pozorny, i ma dobre powody, Kryszna może im dać możliwość poznania lepszej jakości religijnej ścieżki duchowej "w tym lub następnych życiach."

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Arleta » 29 gru 2010, 11:14

Mastermind pisze:Arleta, nie mówimy tutaj o prawdziwym i trwałym szczęściu, lecz o szczęściu dostępnym "w tym życiu i następnych" (twoje określenie i twierdzenie), czyli szczęściu świata materialnego. Nie mieszaj proszę, bo tak się nie da sensownie rozmawiać i dochodzić do jasnych konkluzji. Najpierw mówisz o niedostępności materialnego szczęścia dla ateistów, a potem uzasadniasz to niemożnością osiągnięcia przez nich szczęścia duchowego.
Może nie wyraziłam się dość jasno. Pisząc o własnym szczęściu w tym życiu nie miałam na myśli "szczęścia doczesnego". Zanim poznałam MTŚK nie byłam szczęśliwa. Miałam dobrych rodziców, miałam zakochanego we mnie narzeczonego, miałam dobrą posadę, ale byłam nieszczęśliwa. Byłam zrozpaczona brakiem sensu w życiu i żadne materialne udogodnienia i osiągnięcia nic mi dawały. Według mnie nie ma żadnego "szczęścia doczesnego". Jest tylko przejściowe złudzenie takiego "szczęścia". Jest to chwilowe zadowolenie z chwilowej sytuacji. Jeżeli ja Ciebie nie przekonuję, to posłuchaj cytatu ze Śrimad Bhagavatam:

Wszystkie te parafernalia są bardzo bliskie i drogie tak długo, jak długo istnieje to ciało (...) W porównaniu z oceanem wiecznego szczęścia, są to rzeczy o najmniejszej wadze.(...) Świadomość Kryszny, służba oddania dla Kryszny, jest oceanem wiecznego szczęścia. W porównaniu z tym wiecznym szczęściem, tak zwana radość płynąca ze społeczeństwa, przyjaźni i miłości jest po prostu bezużyteczna i nic nie znacząca. (Ś.B. 7, 7.45)

Sprawa jest wbrew pozorom całkiem prosta: ateista zawsze żyje w złudzeniu. Jest bez przerwy uwikłany przez mayę. Dlatego jego wrażenie szczęścia jest tylko jego błędnym wyobrażeniem. Czerpie to chwilowe złudzenie ze związków materialnych. A ponieważ takie związki są bardzo krótkotrwałe, niedoskonałe i zawodne, to jakie jest to jego "szczęście"? Łagodnie mówiąc niewiele warte. W ogóle nie jest szczęściem.
Mastermind pisze:Sprawa z ateistami w naszej cywilizacji nie jest taka czarno biała. Wg mnie niewielu jest ateistów typu demonicznego, którzy świadomie buntują się przeciw Bogu i mają upodobaniu w złu.
Zgadzam się częściowo z tym, bo ja sama pierwsza to napisałam do Wegana. W Polsce ateizm najczęściej wynika z antyklerykalizmu i raczej nie jest świadomym buntem przeciwko Bogu. Ale to nie znaczy, że jest dobry. Poza Polską ateizm niestety najczęściej wynika albo z buntu albo z obojętności i wygodnictwa. Ateizm jest zawsze wyrazem pychy i zarozumialstwa. Jest zły, bo pod pozorami racjonalizmu oszukuje ludzi i wmawia im, że są w stanie czerpać szczęście ze związków materialnych, np. działalności charytatywnej, naukowej, bogacenia się i konsumpcjonizmu.
Mastermind pisze:Najczęściej są to osoby dobre, porządne, myślące
Nie wiem, czy ateiści są lepsi od innych ludzi. Wiem za to, że byli wśród nich najwięksi zbrodniarze w historii świata, np. Lenin, Stalin, Mao i Pol Pot. W porównaniu do nich katolicka inkwizycja to była amatorszczyzna. Może się wydawać, że niektórzy ateiści są dobrzy, bo np. są młodymi idealistami, którzy usiłują nadać swojemu życiu sens przez np. działalność ekologiczną i charytatywną. Żal mi ich, bo z pewnością rozczarują się tym prędzej lub później.
Mastermind pisze:lecz/i dlatego/ zbuntowane, i całkiem słusznie, przeciw chrześcijańskiej/abrahamowej wizji Boga. To wadliwa i dziurawa teologia chrześcijaństwa oraz bunt przeciw hipokryzji, pazerności i fałszowi ich kasty kapłańskiej najczęściej tworzy ateistów.
Waisznawizm twierdzi, że każda, nawet najbardziej błędna religia jest więcej warta od najszlachetniejszego ateizmu, bo wielbienie Boga daje żywej istocie nadzieję, a ateizm ją odbiera.

Abrahamowa wizja Boga sama w sobie nie jest wcale zła. Śrila Prabhupada nie potępiał chrześcijaństwa, tylko zwracał uwagę, że chrześcijanie wypaczyli bezpośrednie słowa i przykazania Jezusa. Pazerność i fałszywość kapłanów występuje chyba we wszystkich religiach. Tak samo występuje wśród wielu ludzi w naszym otoczeniu. Nie można wymagać doskonałości od niedoskonałego materialnego świata. Doskonałość istnieje tylko w Bogu. Prabhupada mówił, że naprawa chrześcijaństwa nie wymaga porzucania tej religii. Wystarczy tylko stosować się dosłownie do przykazań tej religii, np. przestrzegać przykazania "Nie zabijaj" (z tego wynika też wegetarianizm).
Mastermind pisze:Śmiem twierdzić, że takie osoby mają/mogą mieć dobrą karmę i przez to rodzić się w kolejnych życiach w dobrych warunkach, niepozbawionych materialnego szczęścia. A co więcej, ponieważ ich bunt jest pozorny, i ma dobre powody, Kryszna może im dać możliwość poznania lepszej jakości religijnej ścieżki duchowej "w tym lub następnych życiach."
Nie zgadzam się z tym. Nawarstwienie złych skutków karmicznych jest w sytuacji każdego ateisty nieuniknione i stopniowo uniemożliwia osiągnięcie nawet tego co nazywasz "materialnym szczęściem" . Byłoby lepiej, gdybyś cytował jakąś literaturę religijną na potwierdzenie swoich teorii, bo mnie wydają się one błędne. Ateizm jest całkowicie sprzeczny z waisznawizmem. Może nie odpisuj od razu, tylko spokojnie przeczytaj, przemyśl i zbierz argumenty na podstawie pism religijnych.
Ostatnio zmieniony 29 gru 2010, 11:30 przez Arleta, łącznie zmieniany 1 raz.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Mastermind

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Mastermind » 29 gru 2010, 11:27

W powyższych kwestiach napisałem już wszystko, co miałem do napisania. Nie czuję się też na siłach, aby cię przekonać. Dziękuję za rozmowę.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Arleta » 29 gru 2010, 11:38

Niestety, nic mnie nie przekona, że ateizm jest dobry. Sama kiedyś byłam ateistką i do dzisiaj wspominam to jako najgorszy okres w moim życiu. Miałam poczucie pustki i braku sensu. Niby wszystko było logiczne i uzasadnione, ale czułam się coraz gorzej w sensie psychologicznym. Cieszę się, że się z tego w końcu wyrwałam. Żal mi tych młodych ludzi, którzy czasami nawet ze szlachetnych pobudek wybierają ateizm, który jest faktycznie pustką i oszukaństwem.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Mastermind

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Mastermind » 29 gru 2010, 12:21

Arleta pisze:Niestety, nic mnie nie przekona, że ateizm jest dobry.
Nie czuję się na siłach dyskutować z tezami, które biorą się nie z rzeczywistości rozmowy, nie z tego, co piszę, lecz z dowolnej/wydumanej interpretacji tego, co piszę.
Muszę się trzymać swoich zasad.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: Arleta » 29 gru 2010, 12:55

Mastermind pisze:Nie czuję się na siłach dyskutować z tezami, które biorą się nie z rzeczywistości rozmowy, nie z tego, co piszę, lecz z dowolnej/wydumanej interpretacji tego, co piszę.
Muszę się trzymać swoich zasad.
Ja rozumiem, co Ty chcesz udowodnić (albo przynajmniej domyślam się). Chcesz przedstawić waisznawizm jako religię liberalną, otwartą na różne światopoglądy i dlatego lepszą od chrześcijaństwa. Do pewnego stopnia tak jest rzeczywiście. U nas nie ma dogmatyzmu i śledzenia herezji. Ale nieprzekraczalną dla waisznawizmu granicą jest ateizm. Nie spotkałam się w waisznawizmie z czymś takim jak akceptacja ateizmu i ateistów. Wręcz przeciwnie, ateizm jest w waisznawizmie wielokrotnie wyraźnie potępiony. Nie ma mowy o osiąganiu szczęścia i lepszych wcieleń przez ateistów. Jeżeli się mylę (co przecież jest możliwe) to udowodnij mi to za pomocą odpowiednich cytatów z pism waisznawickich.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

mirek

Re: Zbawenie dla ateisty/agnostyka

Post autor: mirek » 29 gru 2010, 13:09

Arleta pisze:W ogóle nie jest szczęściem.
Arleto,
czyżbyś naprawdę nie zgadzała się z tym, że ateista może znaleźć materialne szczęście na tym świecie?
Owszem, w porównaniu do tego wiecznego szczęścia (Ś.B.7.7.45) jest ono nic nie znaczące, ale to nie znaczy, że ktoś (ateista) nie może go osiągnąć.
Według mnie Mastermind przedstawił ten temat wystarczająco jasno.

ODPOWIEDZ