Mastermind pisze:Arleta, nie mówimy tutaj o prawdziwym i trwałym szczęściu, lecz o szczęściu dostępnym "w tym życiu i następnych" (twoje określenie i twierdzenie), czyli szczęściu świata materialnego. Nie mieszaj proszę, bo tak się nie da sensownie rozmawiać i dochodzić do jasnych konkluzji. Najpierw mówisz o niedostępności materialnego szczęścia dla ateistów, a potem uzasadniasz to niemożnością osiągnięcia przez nich szczęścia duchowego.
Może nie wyraziłam się dość jasno. Pisząc o własnym szczęściu w tym życiu nie miałam na myśli "szczęścia doczesnego". Zanim poznałam MTŚK nie byłam szczęśliwa. Miałam dobrych rodziców, miałam zakochanego we mnie narzeczonego, miałam dobrą posadę, ale byłam nieszczęśliwa. Byłam zrozpaczona brakiem sensu w życiu i żadne materialne udogodnienia i osiągnięcia nic mi dawały. Według mnie nie ma żadnego "szczęścia doczesnego". Jest tylko przejściowe złudzenie takiego "szczęścia". Jest to chwilowe zadowolenie z chwilowej sytuacji. Jeżeli ja Ciebie nie przekonuję, to posłuchaj cytatu ze Śrimad Bhagavatam:
Wszystkie te parafernalia są bardzo bliskie i drogie tak długo, jak długo istnieje to ciało (...) W porównaniu z oceanem wiecznego szczęścia, są to rzeczy o najmniejszej wadze.(...) Świadomość Kryszny, służba oddania dla Kryszny, jest oceanem wiecznego szczęścia. W porównaniu z tym wiecznym szczęściem, tak zwana radość płynąca ze społeczeństwa, przyjaźni i miłości jest po prostu bezużyteczna i nic nie znacząca. (Ś.B. 7, 7.45)
Sprawa jest wbrew pozorom całkiem prosta: ateista zawsze żyje w złudzeniu. Jest bez przerwy uwikłany przez mayę. Dlatego jego wrażenie szczęścia jest tylko jego błędnym wyobrażeniem. Czerpie to chwilowe złudzenie ze związków materialnych. A ponieważ takie związki są bardzo krótkotrwałe, niedoskonałe i zawodne, to jakie jest to jego "szczęście"? Łagodnie mówiąc niewiele warte. W ogóle nie jest szczęściem.
Mastermind pisze:Sprawa z ateistami w naszej cywilizacji nie jest taka czarno biała. Wg mnie niewielu jest ateistów typu demonicznego, którzy świadomie buntują się przeciw Bogu i mają upodobaniu w złu.
Zgadzam się częściowo z tym, bo ja sama pierwsza to napisałam do Wegana. W Polsce ateizm najczęściej wynika z antyklerykalizmu i raczej nie jest świadomym buntem przeciwko Bogu. Ale to nie znaczy, że jest dobry. Poza Polską ateizm niestety najczęściej wynika albo z buntu albo z obojętności i wygodnictwa. Ateizm jest zawsze wyrazem pychy i zarozumialstwa. Jest zły, bo pod pozorami racjonalizmu oszukuje ludzi i wmawia im, że są w stanie czerpać szczęście ze związków materialnych, np. działalności charytatywnej, naukowej, bogacenia się i konsumpcjonizmu.
Mastermind pisze:Najczęściej są to osoby dobre, porządne, myślące
Nie wiem, czy ateiści są lepsi od innych ludzi. Wiem za to, że byli wśród nich najwięksi zbrodniarze w historii świata, np. Lenin, Stalin, Mao i Pol Pot. W porównaniu do nich katolicka inkwizycja to była amatorszczyzna. Może się wydawać, że niektórzy ateiści są dobrzy, bo np. są młodymi idealistami, którzy usiłują nadać swojemu życiu sens przez np. działalność ekologiczną i charytatywną. Żal mi ich, bo z pewnością rozczarują się tym prędzej lub później.
Mastermind pisze:lecz/i dlatego/ zbuntowane, i całkiem słusznie, przeciw chrześcijańskiej/abrahamowej wizji Boga. To wadliwa i dziurawa teologia chrześcijaństwa oraz bunt przeciw hipokryzji, pazerności i fałszowi ich kasty kapłańskiej najczęściej tworzy ateistów.
Waisznawizm twierdzi, że każda, nawet najbardziej błędna religia jest więcej warta od najszlachetniejszego ateizmu, bo wielbienie Boga daje żywej istocie nadzieję, a ateizm ją odbiera.
Abrahamowa wizja Boga sama w sobie nie jest wcale zła. Śrila Prabhupada nie potępiał chrześcijaństwa, tylko zwracał uwagę, że chrześcijanie wypaczyli bezpośrednie słowa i przykazania Jezusa. Pazerność i fałszywość kapłanów występuje chyba we wszystkich religiach. Tak samo występuje wśród wielu ludzi w naszym otoczeniu.
Nie można wymagać doskonałości od niedoskonałego materialnego świata. Doskonałość istnieje tylko w Bogu. Prabhupada mówił, że naprawa chrześcijaństwa nie wymaga porzucania tej religii. Wystarczy tylko stosować się dosłownie do przykazań tej religii, np. przestrzegać przykazania "Nie zabijaj" (z tego wynika też wegetarianizm).
Mastermind pisze:Śmiem twierdzić, że takie osoby mają/mogą mieć dobrą karmę i przez to rodzić się w kolejnych życiach w dobrych warunkach, niepozbawionych materialnego szczęścia. A co więcej, ponieważ ich bunt jest pozorny, i ma dobre powody, Kryszna może im dać możliwość poznania lepszej jakości religijnej ścieżki duchowej "w tym lub następnych życiach."
Nie zgadzam się z tym. Nawarstwienie złych skutków karmicznych jest w sytuacji każdego ateisty nieuniknione i stopniowo uniemożliwia osiągnięcie nawet tego co nazywasz "materialnym szczęściem" . Byłoby lepiej, gdybyś cytował jakąś literaturę religijną na potwierdzenie swoich teorii, bo mnie wydają się one błędne.
Ateizm jest całkowicie sprzeczny z waisznawizmem. Może nie odpisuj od razu, tylko spokojnie przeczytaj, przemyśl i zbierz argumenty na podstawie pism religijnych.