Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Tylko jedna droga jest prawdziwa - droga do Boga. " Prawdziwym interesem wszystkich żywych stworzeń – w istocie, celem życia – jest powrót do domu, do Boga. Jest to korzystne dla nas samych, naszej żony, dzieci, uczniów, przyjaciół, rodaków i całej ludzkości. Ruch świadomości Kryszny może udzielić wskazówek względem zarządzania, dzięki któremu każdy będzie mógł wziąć udział w czynnościach świadomych Kryszny i osiągnąć ostateczny cel." - 07.15.65 Zn.
Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Inkwizytorzy

Post autor: Arleta » 09 gru 2010, 18:14

mirek pisze: Zresztą, sądy inkwizycyjne nikogo nie skazywały na śmierć - nie miały takich uprawnień. Tylko orzekały o winie, a niestety, w tamtych czasach nieprawomyślne poglądy religijne były takim samym przestępstwem jak morderstwo czy rozbój. Karę śmierci mógł orzekać tylko sąd świecki.
Mirku nie powtarzaj takich głupot! Przecież ci inkwizytorzy doskonale wiedzieli, jaki efekt będzie miał ich wyrok. Wiedzieli, że skazanego czeka śmierć za herezję. Czyli z pełną świadomością skazywali ludzi na śmierć i są za nią całkowicie odpowiedzialni.

Osoby o demonicznej naturze bardzo chętnie dodają sobie szlachetną, religijną motywację. Dla mnie liczy się tylko fakt, że są mordercami.
Ostatnio zmieniony 09 gru 2010, 18:32 przez Arleta, łącznie zmieniany 1 raz.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Niech żyje siostra Michaela!!!

Post autor: Arleta » 09 gru 2010, 18:19

Niech żyje siostra Michaela!!!
Purnaprajna pisze:Jeżeli tylko nie będziesz przytaczać nam paszkwili s. Michaeli, to zawsze jesteś tu mile widziana.
Osobiście nie mam żadnych pretensji do siostry Michaeli. Wręcz przeciwnie- uważam jej działalność za wyjątkowo pożyteczną. Pomyślcie ile razy siostra wspomniała imię Pana Kryszny podczas swoich licznych odczytów i pogadanek? Na pewno dziesiątki razy! I to do dużej liczby osób! Wiele z tych osób na pewno zainteresowało się naszą wiarą. Takim sukcesem może się pochwalić niewielu bhaktów.

Co prawda motywem siostry jest chęć zaszkodzenia bhaktom, ale przecież Najwyższy Pan wielokrotnie wykorzystuje nieczyste motywacje do szerzenia Swojej chwały. Siostra Michaela może być przekonana, że działa dla dobra chrześcijaństwa, podczas gdy w rzeczywistości pracuje na chwałę Pana Kryszny, zapoznając z Jego Imieniem wiele zagubionych istot.

Podobnie jest z Hotori. To wielkie szczęście dla nas i dla niej, że tak długo czyta nasze forum. Wielokrotnie musiała przeczytać o Najwyższym Panu i to przyniosło jej ogromną korzyść duchową, a bhaktom przyniosło zasługi.

Sympatycznie byłoby pisać tylko w gronie bhaktów, ale przecież najważniejsze jest, aby jak najwięcej zagubionych, cierpiących istot usłyszało chociaż raz Święte Imię.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

mirek

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: mirek » 09 gru 2010, 20:20

Arleta pisze:Nie przesadzaj Mirku z tymi wegetariańskimi wzorcami w katolicyzmie. Dominujący wzorzec to schabowy, śledzik z cebulką, rosołek i nóżki w galarecie. Ja już wypróbowałam wszystkie metody, żeby przekonać moją teściową-katoliczkę do wegetarianizmu, i nic to nie zmieniło: dalej jest mięsożerna. Nie przekonasz chrześcijan wskazując im jakieś wyrwane z kontekstu cytaty z Biblii.
Staram się nie przesadzać Arleto :) , być może czytałaś już książkę pt. "Dieta ponad materią. Wegetarianizm a religie świata", Satyaraja dasa (Steven Rosen), jeżeli nie, to goraco polecam.
Między innymi na podstawie lektury tej książki uważam, że takie wzorce są, tylko ktoś może nie być w stanie ich dostrzec na danym etapie swojego religijnego rozwoju. Myślę, że nie musi to zaraz dotyczyć wszystkich katolików (obecnych i przyszłych). Jednak jak któryś z nich "wie" lepiej lub nie jest zainteresowany to nie ma sensu z nim polemizować.
Żeby nie być gołosłownym podam chociaż jakieś krótkie fragmenty tej książki:

"Na przykład jeden z najwybitniejszych orędowników chrześcijaństwa w literaturze swoich czasów, Jan Chryzostom (345-407r. n.e.), pisał: 'My, przywódcy chrześcijańscy, praktykujemy powstrzymywanie się od (jedzenia) mięsa, by ujarzmiać nasze ciała (...) nienaturalne spożywanie mięsa to skalanie" [Św. Jan Chryzostom, Homilia LXIX (na temat Mt 22,1-4)];

"Klemens z Aleksandrii (160-240 r. n.e.) uczony wczesnego Kościoła, niewątpliwie wywarł na Chryzostoma ogromny wpływ, gdyż prawie sto lat przed nim pisał: "Wszelako tymi, co pochylają się nad zaognionymi stołami i karmią swoje choroby, rządzi najchciwszy demon. Bez wstydu nazywam go demonem-brzuchem, najgorszym ze wszystkich demonów (...). O wiele lepiej być szczęśliwym, niż czynić z ciała swego cmentarzysko zwierząt. Przeto Apostoł Mateusz jadł nasiona, orzechy i jarzyny, ale nie mięso" [Titus Flavius Clemens, Paidagogos, Księga II (w:) Ante-Nicene Fathers, A. Roberts, J. Donaldson, W.B. Eerdmans (red.), Grand Rapids, Michigan 1967, t.2, s. 241.];

"Znamienity ojciec kościoła Euzebiusz (264-349 r. n.e.) przytacza Hegezypa (ok. 160 r. n.e.), który stwierdza, iż Jakub, przez wielu przyjmowany za brata Jezusa, również nie jadł mięsa." ( U.C. Ewing, The Essene Christ, Philosophical Library, New York 1961, s. 85) - S. Rosen, "Dieta ponad materią", s. 45.
mirek pisze:Czyż nie powinniśmy zachęcać chrześcijan do przestrzegania ich własnych, tj. tych dobrych zasad religijnych z ich tradycji religijnej?
Arleta pisze:Raczej nie. Śrila Prabhupada kazał nam koncentrować się na propagowaniu Świętego Imienia, a nie na wtrącaniu się w inne religie. Tolerancja to nie znaczy ingerencja, tylko pozostawienie w spokoju. [...]
To tak ze względu na Masato, skoro już gadamy o Biblii to, po co skupiać się na tym, co nas dzieli?
Dlatego napisałem to bardziej w kontekście tego, co pisał Śrila Prabhupada (było to już wyżej pełniej cytowane) w znaczeniu do Śrimad Bhagavatam, 4.22.24:
"Wielbiciel, zamiast krytykować takie systemy, będzie zachęcał ich zwolenników do przestrzegania obowiązujących w nich zasad, aby stopniowo mogli wznieść się na platformę religii w dobroci."

Hare Kryszna!

Bolito
Posty: 839
Rejestracja: 17 lut 2008, 21:06
Lokalizacja: Kraków

Re: Inkwizytorzy

Post autor: Bolito » 09 gru 2010, 22:13

Arleta pisze:
mirek pisze: Zresztą, sądy inkwizycyjne nikogo nie skazywały na śmierć - nie miały takich uprawnień. Tylko orzekały o winie, a niestety, w tamtych czasach nieprawomyślne poglądy religijne były takim samym przestępstwem jak morderstwo czy rozbój. Karę śmierci mógł orzekać tylko sąd świecki.
Mirku nie powtarzaj takich głupot! Przecież ci inkwizytorzy doskonale wiedzieli, jaki efekt będzie miał ich wyrok. Wiedzieli, że skazanego czeka śmierć za herezję. Czyli z pełną świadomością skazywali ludzi na śmierć i są za nią całkowicie odpowiedzialni.

Osoby o demonicznej naturze bardzo chętnie dodają sobie szlachetną, religijną motywację. Dla mnie liczy się tylko fakt, że są mordercami.
Ale to ja pisałem, Bolito, a nie Mirek :)
Owszem, wiedzieli jaki może być efekt. Delikwent zawsze miał jeszcze szansę, wobec możliwości zgrilowania, nawrócić się, czyli wyprzeć swoich poglądów. Wtedy musiał tylko odprawić pokutę (nieraz dość długą), ale nie kończyl jako przypalony skwarek (sorry za wisielczy humor). Tak wlaśnie było z Galileuszem.
Oczywiście, nie zamierzam tu wybielać Inkwizycji, ale trzeba wiedzieć, że narosło wokół niej sporo nieprawdziwych stereotypów.
Arleta pisze:Niech żyje siostra Michaela!!!
Osobiście nie mam żadnych pretensji do siostry Michaeli. Wręcz przeciwnie- uważam jej działalność za wyjątkowo pożyteczną. Pomyślcie ile razy siostra wspomniała imię Pana Kryszny podczas swoich licznych odczytów i pogadanek? Na pewno dziesiątki razy! I to do dużej liczby osób! Wiele z tych osób na pewno zainteresowało się naszą wiarą. Takim sukcesem może się pochwalić niewielu bhaktów.

Lekko przesadzasz. To prawda, dzięki tym paszkwilom sporo osob usłyszy o Krysznie, ale co usłyszy ? Czy gdybyś zamiast opowiedzieć o swojej wierze, musiała udowadniać, że nie jesteś wielbłądem i tłumaczyć, że nie kradniemy, nie mordujemy, nie urządzamy orgii i nie zjadamy dzieci na obiad, a nasz Bóg nie jest amoralnym swawolnikiem, "Panem seksu i płodności" itp., czułabyś się komfortowo ? A tak niestety wygląda przekaz s. Michaeli, w dodatku trafia przeważnie do ludzi o zerowej wiedzy na temat wierzeń indyjskich.
Ja też wyniosłem pewną inspirację z publikacji antykultowych, np. zwróciły moją uwagę na specyficzny, nie zawsze zrozumiały dialekt "bhaktopolski" i staram się unikać różnych cudacznych neologizmów powstałych przez bezmyślne spolszczenie słów angielskich. Ale większość odbiorców tego typu literatury łyknie ją bez zastanowienia, bo to przecież kościelne, więc musi być prawdziwe.
Nie jedz na czczo (grafitti)

Waldemar
Posty: 742
Rejestracja: 31 paź 2008, 19:03

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Waldemar » 10 gru 2010, 03:09

Czy możesz Hotori polecić jakieś modlitwy, za osoby, które się najbardziej nienawidzi?

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 10 gru 2010, 10:52

Drodzy Bhaktowie!
Oczywiście celowo przesadziłam w moich postach, żeby trochę ożywić dyskusję.
mirek pisze:Między innymi na podstawie lektury tej książki uważam, że takie wzorce są, tylko ktoś może nie być w stanie ich dostrzec na danym etapie swojego religijnego rozwoju.
Pewnie, że można w każdej religii znaleźć uzasadnienie dla wegetarianizmu. Wiemy, że wegetarianizm to jeden z warunków duchowego rozwoju. Jednak Śrila Prabhupada pisał, że przecież także kozy są wegetariankami i samo niejedzenie mięsa nie jest żadną zasługą, jeżeli nie towarzyszy temu wielbienie Najwyższego Pana. To na co kłaść większy nacisk w pierwszych kontaktach z nie-bhaktami? Czy na wegetarianizm, który dla wielu ludzi jest trudny? Czy raczej na miłość do Najwyższego Pana?
Bolito pisze:To prawda, dzięki tym paszkwilom sporo osób usłyszy o Krysznie, ale co usłyszy ? Czy gdybyś zamiast opowiedzieć o swojej wierze, musiała udowadniać, że nie jesteś wielbłądem i tłumaczyć, że nie kradniemy, nie mordujemy, nie urządzamy orgii i nie zjadamy dzieci na obiad, a nasz Bóg nie jest amoralnym swawolnikiem, "Panem seksu i płodności" itp., czułabyś się komfortowo ?
Ja codziennie (albo prawie) muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem całemu swojemu katolickiemu otoczeniu, więc to nie jest dla mnie nowość.

Myślę, że przekaz siostry Michaeli paradoksalnie może zachęcić do zainteresowania się MTŚK. Co pomyśli przeciętny gimnazjalista, czy licealista, kiedy usłyszy od zakonnicy, że czcimy "pana seksu" i urządzamy orgie? Na 100% zainteresuje się naszą wiarą i przyjdzie do świątyni, żeby osobiście zobaczyć te bezeceństwa. Część z tych osób się rozczaruje i odejdzie, ale część mimo to zostanie. W tym sensie działalność siostry Michaeli odbieram jako pozytywną.

Ponieważ osoby pokroju siostry Michaeli zawsze będą w Polsce działały, to zamiast się ich bać trzeba zobaczyć też pozytywne strony ich działalności. Ogólnie mówiąc, trzeba mieć więcej zaufania do Boga.

A "wybielanie" inkwizytorów na wzór katolicki to chyba nie jest najlepszy wzór dla bhaktów. Oczywiście, trzeba unikać drażliwych tematów i nie podkreślać różnic, ale to nie znaczy że trzeba wybielać zbrodnie. Inkwizycja była zbrodniczym systemem represji i hańbą dla chrześcijaństwa i żadne krętactwa tego faktu nie zmienią.

Osobiście uważam, że w dialog międzywyznaniowy powinni się angażować tylko bhaktowie bardzo zaawansowani duchowo. Łatwo uwikłać się w niepotrzebne polemiki, w analizowanie Biblii itp. A najważniejsze to nie dać się sprowokować osobom, które chcą pokazać jak "sekty" są szkodliwe, agresywne i złe.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 10 gru 2010, 11:04

Waldemar pisze:Czy możesz Hotori polecić jakieś modlitwy, za osoby, które się najbardziej nienawidzi?
Drogi Waldemarze!
Na pewno wiesz, że chrześcijaństwo (tak samo jak judaizm) od samych swoich początków było religią delikatnie mówiąc mało tolerancyjną wobec religijnej konkurencji. Stało się religią panującą w Cesarstwie Rzymskim dzięki m.in. konsekwentnemu tępieniu wszystkich innych religii. Brak tolerancji to jedna z podstaw tej wiary. Taka jest smutna prawda.

Dla mnie był to jeden z ważnych powodów, dlaczego przestałam być chrześcijanką. Ale nie można się dziwić Hotori, że właśnie taką postawę braku tolerancji prezentuje na tym forum. Po prostu nie może być inna. Ja spotkałam wielu chrześcijan, zwłaszcza z Europy Zachodniej, którzy mieli postawę bardziej otwartą wobec innych religii. Jednak sądzę, że Hotori uznałaby ich za złych chrześcijan.
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

Bolito
Posty: 839
Rejestracja: 17 lut 2008, 21:06
Lokalizacja: Kraków

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Bolito » 10 gru 2010, 21:38

Arleta pisze:Ja codziennie (albo prawie) muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem całemu swojemu katolickiemu otoczeniu, więc to nie jest dla mnie nowość.
A nie sądzisz, że byłoby ci łatwiej, gdyby twoje otoczenie oceniało cię wyłącznie po twoim postępowaniu, a nie przykładało szablon z takich publikacji ? Zwłaszcza, że wg publicystów antykultowych, to na spotkaniach otwartych robimy pokazówkę, a jak tylko goście sobie pójdą, to...
Nie jedz na czczo (grafitti)

mirek

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: mirek » 10 gru 2010, 21:45

Arleta pisze:To na co kłaść większy nacisk w pierwszych kontaktach z nie-bhaktami? Czy na wegetarianizm, który dla wielu ludzi jest trudny? Czy raczej na miłość do Najwyższego Pana?
Nie jedzenie mięsa i miłość do Najwyższego Pana są ze sobą powiązane, jak dobrze wiesz Arleto, Pan Kryszna nie przyjmuje mięsa w ofierze, nie toleruje także niepotrzebnego zabijania zwierząt.
Jeśli chodzi o kontakty z nie-bhaktami, to zależy to także od tego na jakiej pozycji jesteśmy my sami oraz te inne osoby.
Dla kogoś postępem może być jadanie już tylko niższych zwierząt.
Miłość do Najwyższego Pana? Można komuś np. zaproponować, aby spróbował zrobić coś dla Kryszny bez oczekiwania czegoś w zamian, tak po prostu, bezinteresownie.

Hare Kryszna!

Arleta
Posty: 514
Rejestracja: 25 lis 2010, 10:05
Lokalizacja: Katowice

Re: Hare Kryszna a chrześcijaństwo

Post autor: Arleta » 11 gru 2010, 12:18

Bolito pisze:A nie sądzisz, że byłoby ci łatwiej, gdyby twoje otoczenie oceniało cię wyłącznie po twoim postępowaniu, a nie przykładało szablon z takich publikacji ? Zwłaszcza, że wg publicystów antykultowych, to na spotkaniach otwartych robimy pokazówkę, a jak tylko goście sobie pójdą, to...
Masz rację, tylko... jest jeden duży problem. Większość ludzi nie jest po prostu w ogóle zdolna do prawidłowej oceny. Gdyby było inaczej, gdyby wszyscy obiektywnie oceniali bhaktów, to przecież już wszyscy na świecie od dawna byliby wielbicielami Pana Kryszny. Ale niestety, większość ludzi woli oszustów i znacznie bardziej lubi kłamstwo od prawdy.

Część osób z mojego otoczenia rzeczywiście uważa mnie za dobrą osobę, ale dla większości najważniejsze jest dlaczego odmawiam zjedzenia schabowego, dlaczego nie chcę wypić wódeczki, kawy, czy herbaty. Nawet jak ktoś zwróci im uwagę, że jakiś bhakta jest w porządku, to kwitują to powiedzeniem: "No, ale przecież to sekciarz".

Widzimy to na przykładzie Hotori. Napisałam jej, dlaczego uważam, że chrześcijaństwo myli się w wielu kwestiach. Odpowiedziała na to deklaracją wiary w Jezusa. Hotori na swoim obecnym poziomie rozwoju duchowego po prostu nie jest zdolna do prawidłowej oceny swojej religii i dyskusję zastępuje albo wyznaniami swojej wiary, albo paszkwilami. Czego można oczekiwać po takich ludziach? Uznania? Wątpię.

Poza tym każdy sądzi według siebie. Większość chrześcijan jest wierzącymi ludźmi tylko przez okres 45 minut na tydzień, kiedy uczestniczą w niedzielnym nabożeństwie. A kiedy wychodzą z kościoła to znowu zapominają o Bogu... aż do następnej niedzieli. Tacy ludzie uważają, że u bhaktów jest też tylko niedzielna "pokazówka". Nie mogą pojąć, że bhakta żyje według swojej wiary 24 godziny na dobę.

Dlatego ja robię to, co jest słuszne i nie zwracam uwagi na opinie takich ludzi. Czego i Tobie, drogi Bolito, życzę :lol:
Najważniejszy jest człowiek, a nie idea.

ODPOWIEDZ