Widzę, że już napisała tu moja kuzynka Paulincia.
Tak właśnie w tym roku poszerzyłyśmy swoje horyzonty i pojechałyśmy troszkę dalej, czyli do Mrzeżyna i na 3 dni do Kołobrzegu.
Nie powiem, było fantastycznie. Wszyscy byli w szoku jak nas zobaczyli lecz my też byłyśmy, ze odważyłyśmy sie pójść na żywioł spakować namiot, śpiwory, karimaty i z plecakami pojechać na ostatni Festiwal w roku 2009.
Gdy dojechałyśmy pierwsza myślą było przerażanie co my tu robimy, ale na spokojnie zaczęłyśmy szukać miejsca gdzie znajduje sie Festiwal.
Po 15 minutach dotarłyśmy na miejsce, po kilku dziesięciu minutach zauważyli nas nasi znajomi no i wszytko potoczyło sie jak z górki, schowałyśmy nasze toboły pod scenę i zaczęło sie

Wieczorem zaczęło strasznie padać, wiec zamiast w namiocie, który przywiozłyśmy, spałyśmy w namiocie magika

Następnego dnia miałyśmy zaszczyt porozmawiać z Indradyumną Swamim, który powiedział, że jesteśmy prawdziwymi wyznawczyniami Kryszny i ze czuć od nas wielką motywacje, determinacje bycia z nim

Ostatniego dnia był jeden wielki płacz

ale i wielka duma, miłość i zadowolenie z tego, ze przyjechałyśmy na te ostatnie 3 dni, poznałyśmy nowych ludzi, pokazałyśmy Krysznie jaki jest dla nas ważny.
Dziękujemy wszystkim, którzy nam pomogli, wspierali, dawali jedzonko i dbali o nas, jesteście wielcy.
Dzięki Ci Paulina za to, że pojechałyśmy tam razem i ze razem cieszyłyśmy sie wszystkim co nas tam czekało.
Hare Kryszna
