To co napisałeś świadczy tylko o tym, że masz bardzo słabe wyczucie taktu - tak po prostu - po ludzku. Nie chcę dalej bić piany, piszę tylko z jednego powodu. Anka ma się całkiem dobrze i ani myśli o opuszczaniu ciała. Podobnie jak wszyscy tutaj. Fakt, ma teraz trochę chore ciało, ale to osoba, której towarzystwem będziemy na całe szczęście mogli się cieszyć. Anka myśli o służbie dla bhaktów, służbie dla swojego Gurudeva. Byliśmy u niej z żoną dwa dni temu ( ja tak przeziębiony - myślałem, że opuszczę ciało heh )i Anka - to przegięcie - cały czas nam służyła. Stała przy garach, gotowała wspaniałe potrawy, ofiarowała je Najwyższemu Panu, poświęciła nam całą sobotę. Więc nie wiem co Ty Prabhu czujesz, ale ja myślę, że powinieneś następnym razem dwa razu przeczytać swój tekst zanim naciśniesz "wyślij" - ponieważ takie słowa bardzo ranią Ankę jak i jej męża Sławka. Wracając do tematu - Ania ma zamiar się wyleczyć - jest taka szansa - bardzo duża. Faktem jest, że potrzebne są pieniądze - ale taki świat. Dlatego proponuję energię na roztrząsanie sprawy przeznaczyć na poprawne wypełnienie Pitu i pomoc drogiemu Wielbicielowi Kryszny jakim jest nasza Anka.Green_lake pisze:"2.27 Dla tego, kto się narodził, śmierć jest pewna, a dla tego kto umarł, nieuniknione są narodziny. Nie powinieneś zatem rozpaczać, lecz niezawodnie wypełniać swoje obowiązki."
Popieram jednakże Arka - wszakże jestem jak wiadomo WIELKIM PRZECIWNIKIEM medycyny tzw zachodniej i jeżeli już się leczyć to alternatywnymi środkami a NIE NABIJAĆ KABZĘ MOLOCHOM FARMACEUTYCZNYM ŻERUJĄCYM NA CZYJEJŚ CHOROBIE!
No a umrzeć (JW) to tak czy inaczej trzeba...
Z pozdrowieniami!
Arjuna