Strona 1 z 1

Inicjacja - czy można odebrać?

: 19 maja 2007, 22:31
autor: Vaisnava-Krpa
Czy mistrz duchowy może odebrać imię uczniowi, inicjację, wyrzec się go, czy są/były takie przypadki? Czy jeśli ktoś porzuca życie ucznia z premedytacją i cynizmem to jest dalej np. Gargamunim dasem, czy już tylko Gienkiem?

Re: Inicjacja - czy można odebrać?

: 20 maja 2007, 10:39
autor: Green_lake
Arkadiusz pisze:Czy mistrz duchowy może odebrać imię uczniowi, inicjację, wyrzec się go, czy są/były takie przypadki? Czy jeśli ktoś porzuca życie ucznia z premedytacją i cynizmem to jest dalej np. Gargamunim dasem, czy już tylko Gienkiem?
Nie znam się, ale tak na chłopski rozum, jeśli nauczyciel, tak jak napisałeś, porzuca z premedytacją i cynizmem, to mało powiedzieć, że jest Gienkiem, według mnie jest po prostu zwykłym ... (ale nie dokończę ze względu na niecenzuralne słowo).

Re: Inicjacja - czy można odebrać?

: 20 maja 2007, 14:08
autor: gndd
Green_lake pisze:Nie znam się, ale tak na chłopski rozum, jeśli nauczyciel, tak jak napisałeś, porzuca z premedytacją i cynizmem,
Chyba miales na mysli ucznia, nie nauczyciela?

Bhaktivinode pisze w Harinama cintamani, ze jesli guru staje sie "zly", uczen musi go odrzucic, a jesli uczen staje sie "zly", to guru musi go odrzucic. Bhaktivinode radzi, by uczen dobrze przyjzal sie guru, zanim go przyjmie, w przyszlosci uniknac bolesnej sytuacji, w ktorej musialby odrzucic guru. Guru moze byc bona fide, ale potem upasc ze swej pozycji na skutek niewlasciwego towarzystwa lub popelniania obraz wobec swietego imienia czy tez waisznawow. Ciekawe, ze Bhaktivinode pisze, ze nawet jesli ktos ma niekwalifikowanego kula-guru (w Indiach czesto rodziny maja guru, ktorzy inicjuja wszystkich czlonkow rodziny), to nalezy okazac mu nalezny szacunek i oddanie, i nastepnie poprosic go o pozwolenie opuszczenia go i wowczas udac sie na poszukiwanie kwalifikowanego guru. Nalezy tez bardzo wystrzegac sie popelniania obraz wobec guru, ktory jest czystym bhakta.

Jesli guru swiadomie inicjuje oszusta z mysla materialnym zysku, to taki guru popelnia obraze wobec swietego imienia. Jesli zas guru inicjuje ucznia w dobrej wierze i dopiero pozniej zorientuje sie, ze uczen nie jest szczery, wowczas powinien publicznie przyznac sie do swego bledu przed spolecznoscia waisznawa i odrzucic takiego ucznia. Jesli tego nie zrobi, to "stopniowo pograzy sie w glebiach materialnej korupcji i zludzenia."

W swojej ksiazce o samadhi we Wryndawan Mahanidhi Swami powoluje sie na Madhvacarje i jego Sutra bhasje, gdzie Madhvacarya mowi, ze uczen moze odrzucic "falszywego guru", ktory jest bezuzyteczny. Madhva z kolei powoluje sie tutaj na Bryhat tantre i Mahasamhite.

W artykule z ICJ na temat guru Ravindra Svarupa pisze, ze w ISKCONie GBC dalo wskazania z wyraznie okreslone okolicznosciami, w ktorych uczen powinien porzucic guru. Nie znam tych okolicznosci i nie wiem, gdzie sa opublikowane, ale sadze, ze sa na forum osoby, ktore moga wiedziec.

Tak czy inaczej, istnieje mozliwosc odrzucenia guru i istnieje tez mozliwosc odrzucenia ucznia. Mam jednak wrazenie (tylko wrazenie), ze duzo wiecej sie pisze u nas o odrzuceniu guru niz o odrzuceniu ucznia. W Caitanya-caritamrta jest przyklad Ramacandry Puriego. Byl on uczniem Madhavendry Puriego, byl jednak pelen zazdrosci i sklonnosci do krytykanctwa, i to do tego stopnia, ze zaczal krytykowac wlasnego mistrza duchowego. Madhavendra Puri odrzucil go. Pozniej Ramacandra Puri zaczal tez krytykowac Pana Caitanye. Historia jest opisana w 8 rozdziale Antya-lili.

: 20 maja 2007, 15:42
autor: Vaisnava-Krpa
Chyba miales na mysli ucznia, nie nauczyciela?
tak, tak, tak, ucznia miałem na myśli, przepraszam.

: 20 maja 2007, 15:55
autor: gndd
Arkadiusz pisze:
Chyba miales na mysli ucznia, nie nauczyciela?
tak, tak, tak, ucznia miałem na myśli, przepraszam.
:lol: Alez nie ma za co. Zwlaszcza, ze moj tekst byl komentarzem na tekst Green_lake. To jemu sie chyba pomylilo, nie Tobie. :)

: 20 maja 2007, 19:05
autor: Green_lake
gndd pisze:
Arkadiusz pisze:
Chyba miales na mysli ucznia, nie nauczyciela?
tak, tak, tak, ucznia miałem na myśli, przepraszam.
:lol: Alez nie ma za co. Zwlaszcza, ze moj tekst byl komentarzem na tekst Green_lake. To jemu sie chyba pomylilo, nie Tobie. :)
Tak, mi się pomyliło, ale tak to zdanie zabrzmiało jakby była w nim sugestia, że to nauczyciel z premedytacją "porzuca życie ucznia" tzn przestaje się życiem ucznia interesować i dlatego to zamieszanie. Przepraszam.

: 20 maja 2007, 21:03
autor: Green_lake
Arkadiusz pisze:
Chyba miales na mysli ucznia, nie nauczyciela?
tak, tak, tak, ucznia miałem na myśli, przepraszam.
Jeśli zaś o ucznia chodzi, to moim zdaniem należy takowego przełożyć przez kolano i po tyłku rózgą, a jak nie pomoże, no cóż...