Post
autor: przemasura » 27 sie 2009, 22:47
Standardowa, powiedzmy rodzinka – z tym, że synek ma wybitne ADHD. Po wielu bezskutecznych próbach „utemperowania” potomka: spotkaniach z psychologiem, terapii grupowej, rozmowach, próbach dyscyplinowania itd., etc., etc. ojciec w odruchu rozpaczy i za namową jednego z krewnych postanowił synalka umieścić na próbę w katolickiej szkole z internatem (ew. „obrażalskich” z góry przepraszam). I chociaż nie żywił większej nadziei na trwałą poprawę zachowania potomka – jakież było jego zdziwienie, gdy już podczas pierwszej wizyty dowiedział się, że dziecko świetnie się uczy, zachowuje i w ogóle nie sprawia żadnych problemów. Korzystając więc z nadarzającej się okazji, gdy zostali sami, pyta: „Synu, wyjaśnij mi, co spowodowało taką niesamowitą zmianę w twym zachowaniu, gdy tyle poprzednich prób nie przyniosło żadnego rezultatu?”. A synek, szeptem i spoglądając bojaźliwie na boki: „Ojciec, już pierwszego dnia wchodzę do swojego pokoju, a na ścianie facet na krzyżu, wchodzę do pokojów kolegów – tam to samo, wchodzę do jadalni – na ścianie też facet na krzyżu. Wszędzie… Ojciec, oni tu się z ludźmi nie pieszczą”