Dzis bylam na stpokaniu z Jayadvaita Swamim, ktory bardzo chetnie odwiedza nasze malutkie namahatta w Oxfordzie. Maharaja dobrze zna kazdego z nas wiec o wiele fajniejsze sa rozmowy i kontakt z Maharajem. Niestety z powodu pracy przepadlo mi kilka wykladow, ale dzisiaj wieczorem Maharaja mowil o czasach w ktorych bhaktowie mogli pelnic sluzbe dla Kryszny podczas gdy Prabhupada byl jeszcze obecny. Jayadvaita Maharaja byl szczegolnie zaangazowany w projekt Iskcon Press czyli cos w rodzaju poprzednika BBT. Prabhupada oczywiscie chcial, zeby drukowac jak najwiecej ksiazek. Pierwsza gita zostala wydrukowana praktycnie przez przypadek w znanym wydawnictwi (ma o tym opowiedziec Satyaraja Prabhu w najnowszej ksiazce, niestety nie wiem ktorej. Wiem ze teraz wydal ksiazke o gicie, ale chyba nie o ta chodzi...), bhaktowie pojawili sie tam i jeden z edytorow nawiazal rozmowe. Bhaktowie powiedzieli, ze chca wlasnie wydrukowac Gite, a on powiedzial, ze on wlasnie chce wydac gite w tym wydawnictwie i ze jak maja to moge przyniesc i juz od jutra zaczna prace nad wydawaniem tej ksiazki! Bardzo spontaniczna akcja!
Potem Prabhupada pomyslal, ze jednak warto miec wlasne wydawnictwo, nie nawet ze wzgledu na koszty (tez), ale takze na to, ze ksiazki mozna bedzie ladniej wydac (docenmy BBT bhaktowie! ). Niektore rzeczy robilo sie recznie, np zmienianie czcionek w matrycy, a poniewaz byl to jak pamietam Boston, to bylo zimno podczas zimy i bhaktowie czesto pracowali w rekaiwczkach!! Takie oddanie!. Bhaktowie kupili maszyne za ok 5000 dolarow i od razu zaczela sie ostra praca. Byly 3 zmiany podczas calego dnia i nocy, aby do maksimum wykorzystac ten nowy drogi sprzet. Prabhupada bardzo docenial ich wysilek, mowiaz ze ta drukarnia jest sercem iskconu, ‘a wiecie kto jest w sercu?’ i bhaktowie oczywiscie odpowiedzieli ‘Kryszna!!!’. Pracowanie w tej drukarni oznaczalo pelnienie bardzo szczegolnej misji dla Prbahupada i bhaktowie czuli ze robia cos badzo waznego. Pewnego razu kilku bhaktow ktorzy tam pracowali mialo kryzys duchowy i nie przychodzili na programy. Prabhupad powiedzial, ze w takim razie zamykamy te drukarnie, bo wazniejsze sa serca czy sadhana tych wielbicieli niz drukowowanie. Oczywiscie bhaktowie ci wkrotce zaczeli powracac na programy
Jayadvaita Maharaj opowiadal tez o malowidlach. Na poczatku malowidla byly glownie dla swiatyn. Prabhupada chcial, aby kazda swiaynia miala pewien kanon malowidel: Pnacatattva, Radha Kryszna i jakies 3 inne. Dopiero potem te malowidla zaczeto wykorzystywac do ksiazezk. W kazdym razie w przygotowywaniu malowidel Prabhupada tez uczestniczyl – uczyl bhaktow jak prenosic male obrazki na kanwy i dawal bardzo szczegolne instrukcje dotyczace wyladu osob, np czy ta osoba na obrazie powinna miec brode i jak ulozona reke. Pytalam Maharaja i mowil, ze na poczatku faktytcznie pierwsze obrazy byly kopiami obrazow indyjskich.
Maharaja opowiadal jeszcze kilka innych rzeczy, ktore mi wypadly z glowy, m.in o tym jak wspaniale przyjmowano Prahupada na lotniskach, oraz o tym jak Prabhupada chcial zeby bhaktowie przygotowywali vyasa puja book.
Jayadvaita Maharaja jest naprawde wspanialym wielbicielem i coraz bardzo sie przywiazuje do jego towarzystwa, choc w przeszloci mielismy raczej ostre dyskusje hahahaa Jednak potem moj Guru Maharaja (SKKP) pomogl mi zrozumiec dlaczego Jayadvaita Maharaja naucza jak naucza i wiecej mi o nim opowiedzial, i w ten sposob sie do niego stopniowo bardzo przywioazalam.
