Arkadiusz pisze: Czy mamy jakieś narzędzia aby zaradzić rozwodom? Wyrośliśmy na kulturze europejskiej, która nie ma stałego poziomu, której poziom ciągle się obniża, powodując, że normą jest to, co kiedyś było wyjątkiem. Jakieś rady, alternatywy?
Kiedys rozmawialam z mlodym czlowiekiem z Pld Indii na temat roznic kulturowych naszych krajow. Powiedzial mi, ze w miejscu z ktorego pochodzi kobiety nie dostaja tak latwo rozwodow jak tu , na zachodzie. Tam, kiedy jest problem pomiedzy malzonkami, zbiera sie starszyzna obu rodzin - rodzice, ciotki, wujowie itd i wspolnie analizuja problem. Dziela sie swoimi realizacjami i pouczaja mlodych. Jesli to nie pomaga i kobieta nadal chce rozwodu, spotykaja sie ponownie, po czym ... wysylaja mlodych na wakacje w jakies piekne miejsce. To najczesciej wystarcza. Jesli nie, ma miejsce rozwod, ale sa to bardzo bardzo rzadkie przypadki.
Rozwod nie nastepuje z dnia na dzien , to jest dlugotrwaly proces, dlatego najlepiej jest rozwiazywac problemy na biezaco, kiedy tylko sie pojawiaja. Jak? Przez szczere rozmowy, jasne wyrazanie swoich pragnien i oczekiwan i bycie wrazliwym na potrzeby drugiej strony. Jesli to nie wystarcza, zawsze mozna zwrocic sie o pomoc do starszych osob zyjacych w malzenstwie, ale nie takich, ktorzy jakos wytrzymali ze soba kolejny rok, ale tych, ktorzy rzeczywiscie czuja satysfakcje ze zwiazku.
To sa takie oczywiste rzeczy, ale wydaje sie, ze wielbiciele nie radza sobie w bardzo podstawowych sprawach, a przeciez aspirujemy tak wysoko. Przychodzi mi na mysl pare przykladow problemow, ktore moga byc przyczyna rozwodow wsrod wielbicieli:
1.slabosc kobiety + 'transcendencja' meza
SP podaje slabosc kobiety jako najczestsza przyczyne rozwodow. Moze ona przejawiac sie na wiele sposobow, np chec materialnych posiadlosci, potrzeba bycia adorowana, potrzeba czulosci itd.
Canakya Pandit mowi, ze maz powinien przynajmniej 3 razy dziennie powiedziec zonie, ze pieknie wyglada.
Niestety w naszym towarzystwie czasami zdarzaja sie tacy 'transcendentalisci' (czyt. bujajacy w oblokach wielbiciele), ktorzy sa tak bardzo 'entuzjastyczni' by osiagnac Kryszna-prema, ze nie chca znizyc sie do takich przyziemnych spraw jak objecie wlasnej zony czy powiedzenie jej komplementu. Szkoda tylko, ze ci pseudotranscendentalisci, ktorzy tak bardzo chca zadowolic Kryszne, nie wiedza, ze zadowala Go wypelnianie wlasnych obowiazkow. A OBOWIAZKIEM grihasty jest zatroszczenie sie, by zona byla usatysfakcjonowana na kazdym poziomie, rowniez emocjonalnym (oczywiscie w ramach 4 zasad, ktore dal nam SP) i w ten sposob pomaganie jej w duchowym rozwoju. Dopiero, kiedy zona pakuje walizy i oswiadcza, ze wyjezdza, taki pseudotranscendentalista budzi sie z reka w nocniku i nawet jesli chce cos zrobic, to jest juz za pozno, bo jego 5 minut wlasnie minelo. Mimo, iz calym sercem holduje zasadom wedyjskim i nie jestem zwolenniczka rozwodow, rozumiem kobiety, ktore z tego powodu odchodza...

(zakladajac, ze poczynily wysilki, by sprowadzic takiego kosmite na ziemie). W koncu jak dlugo mozna zyc nadzieja?
2.brak odpowiedzialnosci meza
To jest inny rodzaj 'transcendencji', gdzie maz nie chce miec dzieci, mimo iz jest to pragnieniem zony (a jest to naturalne dla kobiety, by byc matka) i/albo proponuje zonie zamieszkanie w swiatyni w oddzielnych asramach w nastroju vanaprasta. Tylko ktora kobieta zaraz po slubie chce byc vanaprastka? Nie znam takiej, chyba, ze jakas kobieta-sadhu. Ale po co takiej kobiecie maz?
Przypomina mi sie jeszcze przyklad wielbiciela, ktory dopiero na polecenie guru kupil zonie spodnie i sweter.
3.ostry jezyk zony
Tutaj meska czesc populacji moglaby sie wypowiedziec jak bardzo dla nich 'inspirujace' jest towarzysto pyskatej zrzedy... A przeciez przed slubem byla taka mila...
4.mentalnosc muchy
Sa takie osoby, ktore maja tendencje do skupiania sie na negatywnych stronach zycia, a w malzenstwie na wadach wspolmalzonka. Kazdy ma wady. Jesli szukamy idealu na partnera, to spojrzmy w lustro.
5.nadmierna atrakcja do urokow plci przeciwnej
6.niewlasciwe przewodnictwo meza
W przypadku kobiet, ktore maja wieksze aspiracje duchowe niz maz.
A tak wogole, nalezaloby zaczac od poczatku ... od dobrego horoskopu.