Wydaje mi się że taki wątek juz kiedyś był, ale nie mogę go znaleźć. U mnie się zaczęło również od książki
PRAWDA I PIĘKNO oraz
KRYSZNA - ŻRÓDŁO WIECZNEJ PRZYJEMNOŚCI. W sposób niezwykły poczułem już od wejścia do domu, że muszę wejść do pokoju ojca i wszedłem, zatrzymałem się przed półką, gdzie te książki były (później dowiedziałem się, że ojciec kupił je od kogoś na ulicy, bo miały ładne okładki, nawet mamie pokazywał okładkę Prawdy i Piękno jak była mowa, że zostałem bhaktą, jakby usprawiedliwiał się w ten sposób, że przez niego zostałem bhaktą). Bałem się tam wejść, ponieważ ojciec jak mnie widział to mógł się zapytać jak tam w szkole, czego chcę w jego pokoju, że książki do nauki mam w moim pokoju, albo czemu się nie uczę. Ponieważ zabierałem ojcu czasami książki z których on sam się uczył, zabronił mi brać książki z jego pokoju. Mój ojciec po studiach, robił drugie studia a potem różne podyplomowe, jak ja skonczyłem szkołę średnią to on mniej więcej też swoją naukę wtedy skończył. Tak więc czasem nie wiedząc, że to jego książka do nauki brałem ją a on nie mógł znaleźć. Ale wszedłem bo akurat nie było go w pokoju. Jak tylko zobaczyłem te książki to już wiedziałem podświadomie, że to są książki na które czekałem. Miałem zwyczaj czytać po kilka książek naraz, jak jedna mnie zmęczyła to czytałem drugą, i pomyślałem, że jak skończę tamte książki to wezmę te do ręki ale nie wytrzymałem długo i zacząłem je czytać. Jak czytałem to czułem się oszołomiony wręcz, nie umiem tego określić ale stwierdziłem, że będę to praktykował i zdobywał więcej wiedzy na ten temat, że to jest to. Wtedy myślałem, że być może będę pierwszym bhaktą w Polsce, nigdy nie słyszałem o bhaktach, ale po roku mniej więcej zobaczyłem plakat na mieście: Bhakti joga - Trivikrama Swami luty 1992r. Zobaczyłem to kilka dni po tym. Bardzo żałowałem i nie mogłem sobie wybaczyć, że nie zobaczyłem tego wcześniej. Chodziłem po mieście (Rzeszów) i próbowałem poczuć trochę energii, że ci ludzie tu byli, być może aż z Indii przyjechali a ja przepuściłem taką okazję i nie wiadomo, kiedy druga taka będzie, może za ileś lat a może nigdy. Ale któregoś razu zobaczyłem plakat : Sahadża Joga - w tym samym Domu Kultury, w którym było spotkanie. 14.03.1992 poszedłem tam z nadzieją, że może to coś z tym związanego, ale pod budynkiem zawróciłem, bo dostałem tremy i nie miałem odwagi wejść. Pamiętam bardzo dobrze dzień 15.03, poszedłem wtedy na spacer w moje miejsce gdzie lubiłem chodzić za miasto sam i tam zacząłem intonować. Poczułem wtedy, że bardzo nie długo moje życie zupełnie się zmieni, byłem wręcz pewny, że jak pójdę za tydzień to spotkam tych ludzi i zacznę nową erę w moim życiu. Napisałem wtedy wiersz:
Sługa 15.03.1992
Pragnę Panie bezustannie zabawiać ciebie
Nie oszczędzając siebie.
Służyć ci chcę zdecydowanie,
Lecz czy cię kiedyś zrozumię Panie?
Pragnę być wiecznie z Tobą,
Ty jesteś tą osobą.
Ty będziesz mnie wiecznie zachwycać,
W opiece swojej kołysać.
Poszedłem tydzień później w pierwszy dzień wiosny 21.03.1992r i to jest moja data spotkania bhaktów. Tam jak wszedłem na korytarzu stał z rozłożonymi książkami Padmaksa Prabhu (na forum Padmak). Byłem szczęśliwy widząc tyle książek:) Jakaś kobieta tam zagadywała do niego a ja stałem i się przyglądałem, w końcu Padmaksza zagadał do mnie, dał mi kontakt na spotkania w Rzeszowie oraz powiedział, że jutro jedzie do świątyni w Krakowie i że mogę z nim jechać. Ja nie miałem pieniędzy a on chciał mi pożyczyć, chociaż pierwszy raz mnie widział. Nie pojechałem, pierwszy raz dopiero w wakacje 2003 roku byłem w świątyni w Krakowie ale umówiłem się, że przyjdę we wtorek na spotkanie 24.03.1992r. Ojciec pomogł mi znaleźc gdzie to jest, ponieważ wtedy świeżo zmieniła się nazwa ulicy i nie było na mapie, zadzwonił na Policję, nie wiedzieli gdzie to jest, zadzwonił na Pogotowie i mu powiedzieli. Potem jeszcze pytał czy trafiłem:) Gdy zapukałem do drzwi mieszkania Janusza, który już nie żyje, otworzył mi drzwi Śesabindu Prabhu a ja nie wiedziałem co powiedzieć i zapytałem: czy tutaj... - tak, tutaj - odpowiedział Śeśabindu Prabhu i zaprosił do środka
Obecnie Śeśabindu Prabhu mieszka w świątyni w Warszawie, Padmaksza Prabhu w Milanówku pod Warszawą a ja w Krakowie.