drzewo pisze:Zeby utrzymac swiadomosc celu nauczania, chyba trzeba wiedziec jaki ten cel jest:) no i go potem pamitac:)
To prawdopodobnie jest sedno zagadnienia. Aby zachować na długo (na zawsze?) świeżość motywacji trzeba mieć zawsze na widoku wzniosły cel. Obrazowo można by to przedstawić tak:
(no tak, nie wiem jak wstawić obrazek)
Jeśli wędrowiec idzie w kierunku obranego celu i napotyka na przeszkodę tak szeroką, że można ją obejść tylko z jednej strony ale pod warunkiem wycofania się na niewielką odległość, aby obejść przeszkodę łagodniejszym bokiem, to cofając się przed przeszkodą pozornie oddala się od celu ale jednocześnie przybliża go do celu każdy przebyty krok.
Jeśli wędrowiec ma na widoku wzniosły (ważne!) cel, to w każdym punkcie swej wędrówki, nawet gdy pozornie się cofa przed przeszkodą, wie czy marsz zbliża go do celu czy nie. Jeśli nie ma obranego celu, to zachowuje się jak tratwa bez steru i żagla. Ponieważ ma świadomość wzniosłości celu nie trzeba go przekonywać, że powinien iść w tym kierunku, i że to ma sens.
A dlaczego cel ma być wzniosły? Bo lepiej motywuje. Nie warto się starać o byle co, prawda? A co motywuje najbardziej? No, ile rąk w górze? Oczywiście, miłość! Jeśli ktoś był chociaż raz zakochany, tak wiecie, na zabój, ten wie, że motywacja do działania dla zdobycia obranego celu jest bardzo duża. W takich razach entuzjazm znajduje się sam, a nawet trzeba go nieraz hamować. Wtedy nawet strach, nieśmiałość dają się pokonać z dziecinną łatwością, a nuda jest czymś niewyobrażalnym.
Gdy pierwszy raz wyszedłem z książkami i ustawiłem się ze stolikiem w najruchliwszym miejscu, miałem wrażenie, że za chwilę z zakłopotania i wstydu zemdleję, ale gdy po dziesięciu minutach ochłonąłem i stwierdziłem, że nic złego się nie dzieje (oprócz tego, że czarna policja czyli straż miejska pogroziła mi palcem i kazała się wynieść, więc przesunąłem się o 50 m), to okazało się, że jest to zajęcie tak nieziemskie, iż zawstydziłem się, że na początku się wstydziłem. W pewnym momencie podszedł jakiś człowiek, poobserwował mnie z pewnej odległości, jak rozmawiam z ludźmi, a potem podszedł i zapytał: "Dlaczego pan to robi?" Wtedy już wiedziałem jaka odpowiedź jest właściwa.
Przyznaję, że jeśli ktoś utrzymuje się ze sprzedaży książek i w danym dniu nic nie sprzeda, to przy niesprzyjającym układzie planet może mu zabraknąć odporności ale zawsze powinno się w takich razach pamiętać o celu. Przecież nie robimy tego dla siebie.
No a jaka miłość jest najwznioślejsza? No, właśnie. Dobra odpowiedź.