
To widzę, że bliskie osoby, czy ludzie, kt. nas otaczają mają podobną mentalność; mnie wczoraj znajomy wyciągnął na mszę z okazji Wielkiego Czwartku - 1,5 h trwała

, po tym jak posłałam mu maila z adresu
caitanya@wp.pl. Biedak myślał, że zostałam wciągnięta w tajemnicze i orientalne rytuały jogiczne czy coś hahah, ubawił mnie tą troską, przed chwilą znowuż dzwonił, że zabiera mnie na jakieś misterium, pewnie męki pańskiej, do kazimierza i zaraz tu będzie, a ja na to, że to on jest lepiej pokręcony jak widzę ode mnie skoro po nocach chce mnie po jakiś kościołach ciągać, a w murach zimno a i siąpi na dworze, pada i w ogóle, nigdzie się nie wynurzam, bo w taką pogodę to nawet psa z domu się nie wygania
poza tym w kieleckim (świętokrzyskim) księża słabo wyedukowani niestety, bo większość uważa medytowanie i mantrowanie za wzywanie innych bogów <olaboga> już nawet odechciało mi się z nimi rozmawiać na te tematy bo widzę, że średnio reformowalni są o ile w ogóle; jednego światłego proboszcza spotkałam, jak do tej pory, do innych to strach podejść bo jeszcze zechcą nade mną egzorcyzmy odprawiać czy coś

znajomym musiałam udowodnić, że nie mam diabła za skórą i że w kościele się nie rzucam i nie wiję, a i święconą wodą ostudzę czoło po tym wszystkim, co się od nich nasłucham, i o dziwo - nic się wtedy nie dzieje
więc jak widzisz świętokrzyskie częściej trzeba odwiedzać, to i ludzie może się zmienią po kontakcie z bhaktą i otworzą im się klapki, jeśli nie mózgu to serca
