kiedy tam jest otwarte ?
dzięki trigi
Aczkolwiek teoretycznie masz rację, bo jiva, jako energia graniczna Pana (tatastha-śakti) zawsze ma wolność wyboru, to w praktyce, po osiągnięciu najwyższego etapu na ścieżce do Boga, nikt się od Niego nie odwraca. Jest to kwestia stopnia doświadczanego szczęścia, i powrotu do własnej prawdziwej tożsamości. Przykładowo, jeżeli ktoś da nam do wyboru lody truskawkowe, które załóżmy, że bardzo lubimy, i garść ptasich odchodów, to co wybierzemy? Inny przykład; zakładając, że mamy poprawne uczuciowe związki z własnymi rodzicami, czy dziećmi, kochamy się nawzajem i szanujemy, to w praktyce, jak często zdarza się, że odwracamy się od nich i na zawsze odchodzimy, bo spotkaliśmy na ulicy innego, obcego ojca, matkę, syna, czy córkę? Odnoście naszej tożsamości, to co jest przyjemniejsze, bycie sobą, czy do końca życia, fałszywe utożsamianie się Napoleonem Bonaparte w szpitalu psychiatrycznym?mały pisze:Wydedukowałem kiedyś, że nie ma czegoś takiego jak dotarcie do Boga w taki sposób, że już nie ma możliwości aby odwrócić się od Niego. Wcześniej wierzyłem, że pojęcie nieba zakodowane mi od dzieciństwa, jest wieczystą gwarancją szczęścia. Sądzę jednak, że zawsze istnieje możliwość odejścia. Przeraża mnie taka ewentualność. Wolałbym aby Bóg wyznaczył próg po przekroczeniu którego nie ma już możliwości odwrócenia się od Niego. Jednak nie byłaby to miłość i wolność. Przerażający dar otrzymaliśmy. Szczerze mówiąc nie cenię chyba nic bardziej nad wolność ale też ta wolność budzi mój lęk, bo nie wiem co uczynię. Mając świadomość, że Bóg daje mi wolność wyboru, ponownie dociera do mnie nieskończoność Jego miłości. Nie pozostaje nic innego jak wyznać otwarcie, że bez Jego łaski jestem zgubiony w swej przewrotności.
Jeżeli w ogóle masz usta, to nie tylko masz do tego prawo, ale i obowiązek.mały pisze:Czy me usta mają prawo wypowiadać święte imię ?
Jeżeli naszym zamiarem jest rozwinięcie związku z Bogiem opartego na miłości, to powinniśmy starać się działać w sposób, który sprawi przyjemności Bogu i Jego drogim wielbicielom. Dlatego lepsze od milczenia jest intonowanie Jego Świętych Imion, na głos, lub w umyśle. Przynajmniej taka jest opinia samego Boga i bliskich Mu osób, znających Jego pragnienie.mały pisze:Zastanawiam się czy milcząca obecność przed Najwyższym nie jest wymowniejsza...
To pytanie świadczy o Twojej wnikliwości i szczerości. Jednak odpowiedź na nie, już sam musisz znaleźć w swoim własnym sercu. Piękno intonowania Hare Kryszna polega na tym, że niezależnie od ilości i wielkości naszych materialnych pragnień, jeżeli jest w nas choć krztyna szczerości i uczciwości, to Święte Imię stopniowo nas oczyści z wszelkich materialnych motywacji. Dlatego intonowanie Hare Kryszna jest zarówno metodą do osiągnięcia doskonałości ludzkiego życia, jak też i jego celem.mały pisze:Czy gdy święte imię jest na języku, to nie zwodzę sam siebie, że mam je rzeczywiście w sercu ?
Z nauk mojego guru rozumiem, że nigdy poprzednio nie byliśmy na poziomie premy, a więc nigdy tego stanu nie porzuciliśmy. Byliśmy natomiast na transcendentalnej pozycji w której mogliśmy jednocześnie i bezstronnie obserwować dwa światy: duchowy i materialny wraz z ich lila, czynnościami. Tylko taka sytuacja stwarza możliwość w pełni poinformowanego wyboru, co jest zgodne z graniczną (tatastha) pozycją jivy, a nie zaledwie jedno danie w restauracyjnym menu, na które bylibyśmy z góry skazani. Tak się jednak złożyło, że stopniowo wybraliśmy świat iluzorycznej świadomości. Sądzę też, że po powrocie do domu, do Boga, ostatnią rzeczą jaką będę robił, to wspominanie mojego pobytu w świecie materialnym, co z perspektywy czasu duchowego, gdzie zawsze jest teraźniejszość, jest niczym niezauważalne mrugnięcie oka.mały pisze:Skoro kiedyś opuściliśmy ten cudowny stan i powodem tego była zazdrość o Krysznę, a po powrocie do Niego już nie odpadniemy, to w takim razie nasz mozolny powrót do domu musi sprawić, że będziemy doskonalsi niż kiedykolwiek wcześniej bo będziemy mieć w pamięci nauczkę rozłąki oraz okazaną łaskę i świadomość, że nigdzie indziej nie jest lepiej.
Na początku moze i obowiązek, potem wyczekiwana chwila.Purnaprajna pisze:Jeżeli w ogóle masz usta, to nie tylko masz do tego prawo, ale i obowiązek.mały pisze:Czy me usta mają prawo wypowiadać święte imię ?.
A to fotografia pamięciowa z opisanego wyżej zdarzeniapadmak pisze: Oczywiście inną sprawą są szczególne przypadki pobytu w materii. Np. głośna sprawa Jaya i Vijaya.
Pełnili funkcję wpuszczających na planety duchowe i nieopatrznie nie wpuścili czterech młodocianych synów Brahmy. Nie wzięli pod uwagę, że to tak naprawdę mędrcy i wielbiciele Kryszny. Jaya i Vijaya mieli zatem do wyboru pobyt w materii w 7 pobożnych wcieleniach lub 3 tych drugich![]()
Wybrali oczywiście krótszą opcję a Kryszna miał okazję spełnić trzykrotnie rozrywki związane z zabiciem demonów i ochroną swoich wielbicieli, oraz wiele innych czynności "za jednym zamachem".
Jak znacie inne podobne przypadki, chętnie o nich posłucham![]()
![]()
