Reinkarnacja?

Pytania i odpowiedzi na różne tematy, forum dla laików i początkujących. " Nie ma nic bardziej wzniosłego i czystego w tym świecie nad wiedzę transcendentalną." - 04.38. Niewiedza jest przyczyną naszej niewoli, a wiedza jest drogą do wyzwolenia. Wiedza ta jest dojrzałym owocem służby oddania. Kto ją posiadł, ten nie musi już nigdzie szukać spokoju, gdyż raduje się pokojem będącym w nim samym. Innymi słowy, wiedza ta i pokój kulminują w świadomości Kryszny. Jest to ostatnie słowo Bhagavad-gity. -04.38 Zn.
witcher
Posty: 75
Rejestracja: 27 maja 2009, 20:04

Post autor: witcher » 09 lip 2009, 10:49

Bolito pisze: A tak przy okazji: jeżeli umarłbym, a do końca świata został jeszcze kawałek czasu, to co się ze mną dzieje, zanim zmartwychwstanę? No chyba, że dla nieboszczyka czas nie istnieje...
Z lekcji religii i oazy, na którą uczęszczałem kilka lat temu, pamiętam, że jest tak:
Po śmierci człowieka, jest sąd szczegółowy, na którym to dusza trafia albo do niebo albo do piekła (a od jakiegoś czasu, po którymś soborze, może trafić również do czyśćca). Taki sąd jest nad duszą przed końcem świata. Jednak na koniec czasu czyścieć przestaje istnieć. Wtedy wszyscy (dusze i ludzie żyjący podczas końca) będą sądzeni jeszcze raz (przy czym ci, którzy dotrwali do momentu ostatecznego, będą sądzeni po raz pierwszy). Wtedy trafiają albo do niebo albo do piekła, jednak dusza, która wcześniej była w niebie bądź piekle, nie ma co liczyć na to, że dostanie się gdzie indziej. Drugi sąd to tylko potwierdzenie pierwszego.
Ufff... Uważam, że idea reinkarnacji jest bardziej prawdopodobna i myślę, że reinkarnacja istnieje faktycznie.

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Post autor: Purnaprajna » 09 lip 2009, 11:08

Nawet moja 75 letnia mama, która jest uczęszczającą regularnie do kościoła katoliczką, wierzy w reinkarnację. Koncept wszechdobrego Boga, który za małe przewinienie skazuje swoje dzieci na wieczne smażenie się w piekielnym ogniu, bez możliwości poprawy, nie ma najmniejszego sensu. Tak zachowywałby się tylko wszechpotężny niezrównoważony psychicznie zbrodniczy degenerat, zwyrodnialec i psychopata, a nie doskonały i kochający Ojciec, któremu zależy na właściwym wychowaniu swoich dzieci, aby w przyszłości uchronić ich od popełniania życiowych błędów i wynikającego z nich cierpienia.

- "Och Jasiu, znowu upadłeś ucząc się chodzić i podarłeś sobie spodenki! Marsz na wieczność do piekła, mój synu! :twisted:
- Ależ tato, ja solennie obiecuję poprawę, bo naprawdę zależy mi na nauczeniu się samodzielnego chodzenia.
- Przestań się wreszcie wiercić w kotle smarkaczu, bo tylko wodę rozchlapujesz i tłumisz ogień! Muaha... muahaha... muuuahahahahahaha!!! :twisted:

Niestety, większość ślepo wierzących w to katolików, nie zadaje sobie trudu, aby choć przez chwilę pomyśleć o filozoficzno-teologicznych konsekwencjach takiej wiary. Natomiast teologowie papiescy, którzy z pewnością zdają sobie z tego sprawę, są zbyt dumni, aby przyznać się do błędu. Nawet gdyby sami byli wewnętrznie przekonani o istnieniu reinkarnacji, to nie powiedzieliby tego na głos, w obawie przed kolejną schizmę w Kościele i masową utratą członków.

Jeżeli oficjalnie wprowadziliby ideę reinkarnacji do kanonu wiary, to już nic nie powstrzymałoby stopniowego exodusu członków kościoła w kierunku religii wschodu, które dysponują znacznie bardziej rozwiniętą i atrakcyjną od katolickiej teologią i filozofią. Dlatego odrzucenie wiary w reinkarnację jest politycznie ważnym punktem dla kościoła jako instytucji, gdyż wyróżnia go od religii wschodu i gwarantuje automatyczną niechęć prostych parafian do tych wierzeń, czego rezultatem jest już niczym niezakłócony przypływ kasy na tacę i potężny polityczny wpływ Kościoła na całym świecie.

Skoro i tak już się jest ignorantem w sprawach transcendencji i nie zna się podstawowych rzeczy, takich jak imiona, formy, cechy i czynności Boga, ani też tego, że dusza nie jest katolikiem i jest różna od ciała, to warto przynajmniej zrobić na tym biznes i mieć wpływ i kontrolę nad masami ludzkimi, których głównym pragnieniem jest poczucie bezpieczeństwa dzięki grupowej przynależności, a nie głębsze zastanawianie się na tym, czy to w co wierzą, ma jakikolwiek sens.

Awatar użytkownika
Hotori
Posty: 181
Rejestracja: 24 lis 2006, 15:33
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Hotori » 09 lip 2009, 14:46

Koncept wszechdobrego Boga, który za małe przewinienie skazuje swoje dzieci na wieczne smażenie się w piekielnym ogniu, bez możliwości poprawy, nie ma najmniejszego sensu.
Bóg jest miłością i chyba raczej nie mógłby skazać swoje dzieci na wieczne potępienie. Zaprzeczenie tego, że Bóg jest miłością.
Zawsze mnie zastanawiało skąd wziął się czyściec?

Od kiedy sama poznałam Krysznę, to zawsze wracam do Niego.
Hare Kryszna :D
Miłość jest jak strumień płynący w przeciwnym kierunku. :)

Awatar użytkownika
Purnaprajna
Posty: 2267
Rejestracja: 23 lis 2006, 14:23
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Kontakt:

Post autor: Purnaprajna » 09 lip 2009, 15:08

Hotori pisze:Bóg jest miłością i chyba raczej nie mógłby skazać swoje dzieci na wieczne potępienie. Zaprzeczenie tego, że Bóg jest miłością.
Dokładnie.

witcher
Posty: 75
Rejestracja: 27 maja 2009, 20:04

Post autor: witcher » 09 lip 2009, 18:51

Nawet gdyby Bóg nie był miłością, to takie karanie jest nieadekwatne do winy i burzy cały porządek karmy.
Czasem chrześcijanie mówią też o tym, że piekło to "spędzenie wieczności bez Boga". Jednak ja uważam, że to niemożliwe, bo Bóg/Bóstwo przenika wszystko, jest też w nas, nie da się "być" bez Niego.

Awatar użytkownika
John
Posty: 511
Rejestracja: 16 maja 2008, 14:09
Lokalizacja: Opolskie

Post autor: John » 09 lip 2009, 20:51

Zgadza się. Jak to się ma. Nawet gdyby ktoś grzeszył prze całe sowje życie tj. przez 70 lat. To nie może być karany wiecznie. Rozumiem 70 no 100 lat kary ale wiecznie to nie było by w porządku.
Hare Krsna Hare Krsna Krsna Krsna Hare Hare Hare Rama Hare Rama
Rama Rama Hare Hare

Awatar użytkownika
Hotori
Posty: 181
Rejestracja: 24 lis 2006, 15:33
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Hotori » 09 lip 2009, 21:19

Tak wierzą chrześcijanie. a A za to dla nich reinkarnacja pochodzi od szatana, i jest nie zgodna z Biblią i nauką Chrystusa.
Miłość jest jak strumień płynący w przeciwnym kierunku. :)

Bolito
Posty: 839
Rejestracja: 17 lut 2008, 21:06
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Bolito » 09 lip 2009, 21:24

Spotkałem się kiedyś z dwoma wyjaśnieniami (przynajmniej częściowymi) problemu, kiedy następuje osądzenie duszy. Pierwszy - czas jest dla żywych. Dla nieboszczyka czas do końca świata mija błyskawicznie i dusza od razu trafia na sąd ostateczny. Drugie wyjaśnienie, to niezbyt udana próba połączenia elementów Judaizmu i Chrześcijaństwa. Żydzi (przynajmniej ortodoksyjni) nie wierzą w wieczne istnienie duszy, ale w jakiś sposób dusza i ciało zmartwychwstaną na sąd ostateczny. Chrześcijanie próbowali do tego dopasować nieśmiertelną duszę, no i wyszło podwójne sądzenie za to samo, z tym samym rezultatem. W końcu, na Soborze Florenckim (1439) ustalono dogmat czyśćca, jako nie miejsca, ale raczej stanu, w którym dusza ma sobie uświadomić, że jest godna dostapić nieba, ale trochę jej do tego brakuje. Czyli podobnie jak reinkarnacja, tylko bardziej okrężnie :)
Nie jedz na czczo (grafitti)

Awatar użytkownika
Hotori
Posty: 181
Rejestracja: 24 lis 2006, 15:33
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Hotori » 09 lip 2009, 21:28

Mnie zastanawia skąd ten ogień, który otacza duszę i w jakiś sposób ją boli. I cierpi, że tak daleko jest od Boga, nie może być z nim choć czuje dopiero Jego miłość i właśnie cierpi.
Miłość jest jak strumień płynący w przeciwnym kierunku. :)

Waldemar
Posty: 742
Rejestracja: 31 paź 2008, 19:03

Post autor: Waldemar » 10 lip 2009, 03:43

Hotori pisze:
Koncept wszechdobrego Boga, który za małe przewinienie skazuje swoje dzieci na wieczne smażenie się w piekielnym ogniu, bez możliwości poprawy, nie ma najmniejszego sensu.
Bóg jest miłością i chyba raczej nie mógłby skazać swoje dzieci na wieczne potępienie. Zaprzeczenie tego, że Bóg jest miłością.
Zawsze mnie zastanawiało skąd wziął się czyściec?

Od kiedy sama poznałam Krysznę, to zawsze wracam do Niego.
Hare Kryszna :D
Gaura

Źródłem czyśćca jest Śri Kryszna, tak jak i wszystkiego innego. Jest stworzony z Jego energii.

Pozdrawiam
Waldemar

ODPOWIEDZ