Proboszcz nałożył podatek na wiernych

Co cię porusza, boli, cieszy

Czy tego potrzebują wierni?

No jaha
1
20%
No właha
0
Brak głosów
Ni hoo hoo
4
80%
 
Liczba głosów: 5

yogamaya

Proboszcz nałożył podatek na wiernych

Post autor: yogamaya » 16 cze 2007, 14:32

Poczytaj ! Źródło

Awatar użytkownika
sabinq
Posty: 21
Rejestracja: 12 gru 2007, 02:08
Lokalizacja: bochnia tarnoof

Post autor: sabinq » 19 gru 2007, 23:22

w gablocie kościoła który konserwowałam były wywieszone listy
(w sumie jakieś 8 stron A4)

1. koszt remontu
2. fundusze od narodowego konserwatora zabytków..
a potem w punktach.. nazwiskami, ulicami i numerami domów kto ile dał (z groszami)
ci co najwięcej pogrubieni
ci co wogóle na osobnej liście na czerwono...
nie no dość tak... fajnie...

Vaisnava-Krpa
Posty: 4947
Rejestracja: 23 lis 2006, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: Vaisnava-Krpa » 20 gru 2007, 11:14

Problem u katolików jest taki, że oni się boją wywieszania list kto płacil, bo automatycznie mają taką mentalność, że uderza to w tych co nie płacą, przez oplotkowywanie i dowartościowywanie się tych co płacą. W tej społeczności dominuje mentalność totalitarna, stąd też protesty tych którzy nie płacą. Przynależność do kościoła katolickiego jest w tych grupach społecznych niejako obowiązkowa, aby być w społeczności niejednej wsi czy miasteczka, dlatego niektórzy czują się zaniepokojeni tą subtelną formą napiętnowania. Ksiądz mógł sobie zdawać sprawę z mechanizmów moralności wiernych, pospolitej w wielu miejscach w Polsce, lub zrobił to dla zwykłego rozliczenia, przejrzystości, natomiast machina społeczna odebrała to inaczej. Masa ludzi przynależy do tej machiny tylko dlatego aby nie znaleźć się poza marginesem, ponieważ nie ma alternatywy, nie każdy jest zainteresowany duchowością, a chodzenie do kościoła to zwyczaj społeczny, rytuał religijności, pobożności, tak samo jak chodzenie do teatru czy opery dla pewnych grup społecznych, uważających taką formę za lepszą od innych, niższych ich zdaniem. Krótko mówiąc ci, którzy chcą być postrzegani inaczej niż wyglądają w rzeczywistości mają problem, bo albo muszą stać się praktykujący albo muszą się maskować. Wyjściem jest wolność religijna i zmiana mentalności w tych ludziach, aby chcieli być tym kim są i nie oszukiwali siebie i innych. Dopiero z tego poziomu mogą robić faktyczny postęp duchowy jeśli zechcą.


Najpierw trzeba być świadomym siebie, żeby można było być świadomym Boga.
Oszust zajmuje miejsce nauczyciela. Z tego powodu cały świat jest zdegradowany. Możesz oszukiwać innych mówiąc: "Jestem przebrany za wielbiciela", ale jaki jest twój charakter, twoja prawdziwa wartość? To powinno być ocenione. - Śrila Prabhupada

yogamaya

Post autor: yogamaya » 20 gru 2007, 12:17

Tak, tylko, że 90% ludzi była podtruwana tą religią od narodzin i w takiż samym procencie odtrucie skazuje na banicje. Bo w zachowaniach stadnych większość tworzy rację, niestety, a czarne owce niewielkie mają szanse na przeżycie, tak jak piszesz.
Arek pisze:Masa ludzi przynależy do tej machiny tylko dlatego aby nie znaleźć się poza marginesem,
Arek pisze:chodzenie do kościoła to zwyczaj społeczny, rytuał religijności, pobożności, tak samo jak chodzenie do teatru czy opery dla pewnych grup społecznych
Bardzo fajne stwierdzenie :)

Awatar użytkownika
Green_lake
Posty: 396
Rejestracja: 30 kwie 2007, 17:25
Lokalizacja: z jeziora, z zielonego jeziora
Kontakt:

Post autor: Green_lake » 20 gru 2007, 12:53

Polemizowałbym z ksiedzem proboszczem, kościół to jednak nie partia polityczna. Niemniej z czegoś się utrzymywać musi i to nie podlega chyba żadnej dyskusji.
Ale wywieszanie list, czy obowiązkowość opłat to chyba przesada.
Oczywiście zgadzam się z Arkadiuszem, większość wiernych to niestety wierni "bo wypada" bądź "dla świętego spokoju" i to jest bardziej przerażające niż wywieszanie list czy takie czy inne próby opodatkowania wiernych.
[i]"Jedyną stałą rzeczą jest zmiana"[/i]

Awatar użytkownika
sabinq
Posty: 21
Rejestracja: 12 gru 2007, 02:08
Lokalizacja: bochnia tarnoof

Post autor: sabinq » 20 gru 2007, 22:42

żyjemy bądź co bądź w państwie uważanym za katolickie
powiedzmy pseudo katolickim
większość boi się narażać... i czy wierzą czy nie.. tak wypada po prostu

no i jeszcze rodzina i co sąsiedzi powiedzą..

skomentuje to wszystko jednym zdaniem
"szukajcie heretyków, pali się stos"

:wink:

Awatar użytkownika
gndd
Posty: 457
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:24

Post autor: gndd » 29 gru 2007, 11:44

Arkadiusz pisze:Przynależność do kościoła katolickiego jest w tych grupach społecznych niejako obowiązkowa, aby być w społeczności niejednej wsi czy miasteczka, dlatego niektórzy czują się zaniepokojeni tą subtelną formą napiętnowania.
Jezeli jest to problem, to wydaje mi sie, ze nie jest to problem katolikow tylko ogolnie "problem" ludzi, jak tez wielu innych gatunkow. Dziala tez w spolecznosciach innych grup chrzescijanskich, jak tez w spoleczenstwach muzulmanskich, buddyjskich i pewnie wszystkich innych. Chodzi i dostosowanie sie do grupy, o bycie uznanym za czesc spolecznosci, o to, by miec swoje miejsce. Niekoniecznie musi chodzic o pieniadze, ale po prostu o to, co nalezy a czego nie nalezy robic, o uznanie lub chocby akceptacje ze stronz innych.

Sama koncepcja, ze "zwykly czlowiek" MOZE polemizowac z "ksiedzem proboszczem" nie jest koncepcja, ktora niekoniecznie bylaby taka powszechna w roznych spoleczenstwach. Ilu w spolecznstwie tzw. "wedyjskim" odwazyloby sie polemizowac z kims "z gory", np. z lokalnym glownym braminem czy kszatrjia? Podejrzewam, ze nieliczni?
Govindanandini

We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/

Awatar użytkownika
Green_lake
Posty: 396
Rejestracja: 30 kwie 2007, 17:25
Lokalizacja: z jeziora, z zielonego jeziora
Kontakt:

Post autor: Green_lake » 29 gru 2007, 12:09

gndd pisze: Sama koncepcja, ze "zwykly czlowiek" MOZE polemizowac z "ksiedzem proboszczem" nie jest koncepcja, ktora niekoniecznie bylaby taka powszechna w roznych spoleczenstwach. Ilu w spolecznstwie tzw. "wedyjskim" odwazyloby sie polemizowac z kims "z gory", np. z lokalnym glownym braminem czy kszatrjia? Podejrzewam, ze nieliczni?
Nie wiem, jak wygląda ta kwestia w społeczeństwie weddyjskim, nie znam wartości osób, które mają świecić przykładem dla wiernych, ale na naszym rodzimym gruncie polemizowanie z ksiądzem, ba nawet kimś wyżej od niego postawionym jest nawet obowiazkiem patriotycznym, bo to co oni wyprawiają nijak się ma do nauk Chrystusa, ba, nijak się ma również do zwykłych standardów najzwyklejszej pod słońcem przyzwoitości.
A zeby nie być gołosłownym:
Dwa dni temu pewnej pani, która chciała pochować męża w grobie ziemnym gdzie leżała już jego matka, za zgodę na pogrzeb ksiądz administrator cmentarza zazyczył sobie 5.000 zł!
Nie wiem czy to duzo czy mało. Sami sobie to oceńcie.

ps a potem w wywiadach żalą się że parafianie mało im w koperty na koledzie dają, a niektórzy są już do tego stopnia zepsuci, że zamiast banknotów potrafią włożyć pociete gazety:)
[i]"Jedyną stałą rzeczą jest zmiana"[/i]

Awatar użytkownika
jayamaya
Posty: 62
Rejestracja: 05 gru 2006, 18:44
Lokalizacja: san diego

Post autor: jayamaya » 29 gru 2007, 16:43

Hari
W koncu mowimy ze Bog nie jest tani :wink:
mayapur

Awatar użytkownika
gndd
Posty: 457
Rejestracja: 23 lis 2006, 18:24

Post autor: gndd » 30 gru 2007, 17:40

Green_lake pisze:Nie wiem, jak wygląda ta kwestia w społeczeństwie weddyjskim, nie znam wartości osób, które mają świecić przykładem dla wiernych, ale na naszym rodzimym gruncie polemizowanie z ksiądzem, ba nawet kimś wyżej od niego postawionym jest nawet obowiazkiem patriotycznym, bo to co oni wyprawiają nijak się ma do nauk Chrystusa, ba, nijak się ma również do zwykłych standardów najzwyklejszej pod słońcem przyzwoitości.
Powiedzmy w ten sposób: jeśli chcemy porównywać siebie do innych i krytykować innych, to trzeba to robic fair. Możemy np. porównać ideały chrześcijanstwa (czy katolicyzmu) do naszych, powiedzmy coś w stylu porównania teologii czy ideologii. Możemy porównać jak to praktycznie wygląda, studia bardziej socjologiczne. Natomiast wątpliwa jest rzetelność zestawiania własnych norm, ideałów z niedoskonałościami praktyki innej grupy i bawienia się w określania tego, kto lepszy. Chodzi o to, by przy porównywaniu przykładać tę samą miarkę. Zanim zacznie się porównywać, dobrze jest też najpierw zaponać się z tym, co się porównuje.

W ogóle to mam wrażenie, że niektórzy bhaktowie mają tendencję do wytykania błędów innych, tak żeby powytykać. Nie wiem, czy lepiej się po tym sami czują, czy może mają potrzebę uzasadnienia tego, czemu odrzucili/nie podążają religiją swej rodziny/swych przodków/ludzi wokół siebie. No ale jakąś satysfakcję to im widać przynosi czy też zaspokaja jakąś potrzebę. Bo nie sądzę, aby pomagali ulepszyć coś w chrześcijaństwie.

PS. Nie jest to uwaga do Ciebie czy nawet pod adresem tego forum. Taka generalna uwaga po kilkuletnich obserwacjach. No ale może to tylko takie moje wrażenie i ja tutaj niepotrzebnie wytykam...
Govindanandini

We don't get it, so we fear it. (Bob Geldof)
http://podserve.biggu.com/podcasts/show/iskcon-studies
http://www.flickr.com/photos/12994088@N06/sets/72157601908066950/

ODPOWIEDZ